Polpak

EIC

Rafko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NuForce DDA-100. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NuForce DDA-100. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2014

Monitory Amphion Ion+






Kilka słów o Amphion
Amphion Loudspeakers Oy to przedsiębiorstwo mieszczące się w Kuopio w środkowej Finlandii – w samym sercu malowniczego Pojezierza Fińskiego. Nie jest więc niczym zaskakującym, że jednym z najważniejszych firmowych priorytetów jest dostarczanie czystego dźwięku nie tylko pod względem brzmieniowym, ale także ekologicznym. Dla Amphion ważne jest, aby czysty i naturalny dźwięk był codziennym elementem życia, dlatego firmowe kolumny są projektowane i budowane w taki sposób, by były praktycznie niewrażliwe na problemy akustyczne pomieszczeń, w których grają. Zapewniają to stosowane innowacyjne falowody oraz kontrolowana dyspersja, które pozwalają usłyszeć więcej muzyki, a mniej wpływu pokoju odsłuchowego na jej reprodukcję. Amphion szczyci się, że każda firmowa kolumna może być stosowana w trojaki sposób: jako monitor bliskiego pola, jako doskonałe nagłośnienie dużej powierzchni oraz jako wypełnienie muzycznym tłem każdego pomieszczenia (nawet akustycznie nieprzyjaznego).

Amphion to nie tylko ekologiczna produkcja oraz krystaliczny dźwięk – to także piękny design. Skandynawscy projektanci dużo uwagi poświęcają harmonijnemu wzornictwu firmowych produktów, tak aby mogły być ozdobą każdego pomieszczenia odsłuchowego – by komponowały się innymi przedmiotami codziennego użytku, współgrały z nimi estetycznie i kolorystycznie. Amphion zapewnia oszczędne, choć niewątpliwie wysoce estetyczne wzornictwo. Zazwyczaj jest to prosta forma skrzynek, a nawet minimalistyczna, jednak taka asceza w połączeniu z klasyczną harmonią i proporcjami sprawia bardzo korzystne wrażenie wizualne.

Co ciekawe, firmowe linie głośnikowe otrzymały nazwy pochodzące od gazów szlachetnych (helowców) - stąd w ofercie są serie: Argon, Helium oraz flagowa Krypton. Jest także linia Ion+, której przedstawiciel jest głównym bohaterem niniejszego tekstu. Nazwa Ion to oczywiście pochodna elektrycznie naładowanych atomów lub cząsteczek związków chemicznych: kationów lub anionów. Wygląda na to, że nasz Ion+ jest pozytywnie naładowany – wypada to sprawdzić empirycznie.

Monitory dostarczył polski dystrybutor marki Amphion - firma Moje Audio z Wrocławia.

Budowa i wrażenia ogólne
Powyżej napisałem, że Amphion projektuje kolumny w typowo minimalistycznym, oszczędnym skandynawskim stylu wizualnym. Taka surowość doskonale komponuje się we nowoczesnych i ekologicznych wnętrzach – kapitanie je uzupełnia, podkreśla ich styl. Nie inaczej jest w przypadku modelu Ion+, który jest przykładem ascetycznego, aczkolwiek pięknego w formie designu. To są małe skrzynki z łagodnie zaokrąglonymi bokami, pomalowane białym matowym lakierem – nie widać żadnych połączeń, styków poszczególnych ścianek. Świadczy to o tym, że lakier musiał być położony wielowarstwowo. Ion+ dzięki temu sprawiają wrażenie jakby były odlane z formy lub wytoczone w jednorodnym bloku. Można wręcz napisać, że Ion+ wyglądają jak małe monolity. Trudno również nie zauważyć, iż małe fińskie monitory doskonale harmonizują wizualnie ze sprzętem marki Apple, to podobne zaokrąglenia, korespondujące białe kolory i analogiczna wysmakowana forma.

Na froncie zamontowane są dwie okrągłe, metalowe siateczki przykrywające głośniki. Górna mniejsza umieszczona jest w stożkowym zagłębieniu (falowodzie), zaś dolna większa, także okrągła i lekko wyoblona, pokrywa całą nieomal całą dolną połowę panelu przedniego. Górna zamontowana jest na stałe, dolną można zdjąć. Warto zauważyć, iż rozmiar falowodu oraz dolnej siateczki jest identyczny: 12 cm – w konsekwencji czego zachowana jest doskonała symetria. Za soprany odpowiada 1 calowy głośnik tytanowy, a za średnie i niskie tony – 4,5 calowy głośnik z aluminiową membraną (poprzednia wersja „Ion - bez plusa” miała membranę papierową).

Obudowa skrzynek Ion+ dostępna jest wyłącznie w białym wykończeniu, natomiast kolor metalowych osłon w wielu rozmaitych kolorach – od pomarańczowego, poprzez ostry malinowy, aż do zielonego groszku. Z tyłu, w zagłębieniu, umieszczono pojedyncze metalowe terminale głośnikowe. Na tylnej ściance znajdują się także cztery nagwintowane otwory, do których można wkręcić dedykowane uchwyty mocujące monitory do ściany, szafy, etc.

Rzut oka na specyfikację techniczną (86 dB przy 8 Ohm) oraz na rekomendowaną amplifikację w rozciągającą się w przedziale 25 – 120 Wat zdaje się sygnalizować, że Ion+ należy przyłączać do stosunkowo silnych wzmacniaczy – byle lampką ich się nie pociągnie. Producent rekomenduje wzmacniacze firmy NuForce i taki sprzęt razem z monitorami do mnie przyjechał – a konkretnie wzmacniacz/DAC o nazwie NuForce DDA-100, czyli tak zwany Power-DAC, bo jest to wzmacniacz podwójnie cyfrowy, albowiem posiadający amplifikację opartą o układy cyfrowe oraz akceptujący wyłącznie źródła cyfrowe (ma zainstalowany wewnętrzny DAC).

Amphion deklaruje, że Ion+ są bardzo mało wrażliwe na akustykę pomieszczenia. Gwarantować to ma firmowa technologia budowy monitorów określana skrótem U/D/D (od Uniformly Directive Diffusion). Dzięki zapewnieniu równej dyspersji fal dźwiękowych anomalie spowodowane odbiciami od ścian, podłogi i sufitu są w dużym stopniu minimalizowane. Pozwala to usłyszeć „więcej muzyki, a mniej zniekształceń wprowadzanych przez pomieszczenie odsłuchowe”. Tyle mówi teoria, a jak będzie w praktyce? Zapraszam Szanownego Czytelnika do lektury kolejnego rozdziału poświęconemu wrażeniom odsłuchowym.


Ion+ w towarzystwie testowych sprzętów

Zagłębienie falowodu i średnica dolnej siateczki ochronnej mają identyczne rozmiary - 12 cm

Monitory optymalnie jest ustawić na niewysokich podstawkach - w tym celu użyłem dwie grube książki

Książka "Bóg urojony" autorstwa Richarda Dawkinsa to rewelacyjna podstawa pod Ion+ (ale lektura raczej przeciętna)

Metalowa siateczka ochronna

Membrana wykonana jest z czystego aluminium

Zdemontowana siateczka ochronna

Tytanowa kopułka przykryta siateczką, umieszczona w leju falowodu

Łagodne zaokrąglenia boków skrzynek

Komputer z zainstalowanym serwisem streamingowym WiMP HiFi to świetna propozycja

Jako źródło może posłużyć dowolny odtwarzacz plikowy - tu iBasso DX50 przyłączony kablem cyfrowym

Na pierwszym planie słuchawki HiFiMan HE-400


Na dole tranzystorowy NuForce DDA-100, na górze hybrydowy Taga Harmony HTA-700B

Nietypowy, aczkolwiek efektowny wyświetlacz NuForce DDA-100

Pomimo iż wzmacniacz NuForce DDA-100 stoi  na biurku w zasięgu ramienia, to można także nim sterować za pomocą pilota


Wrażenie dźwiękowe
Producent zaleca ustawianie Ion+ w trzech konfiguracjach: 1. Jako monitory bliskiego pola, kiedy ustawić je blisko siebie np. na biurku w zasięgu ręki, 2. Jako kolumny podstawkowe w niewielkim pomieszczeniu, 3. Jako pełnoprawny element systemu hi-fi w dowolnym pomieszczeniu kiedy dodać do nich subwoofer. Jako, że nie dysponuję subwooferem, zdecydowałem się na rozwiązania nr 1 i nr 2. Najpierw testowałem Amphion Ion+ postawione na biurku, a potem w umieszczone na komodzie w pokoju o powierzchni około 20 m2. Głównym wzmacniaczem był NuForce DAA-100 (czytaj TUTAJ), czasami Taga Harmony HTA-700B (czytaj TUTAJ) oraz Dayens Ampino (czytaj TUTAJ). Źródło sygnału to głównie komputer z serwisem streamingowym WiMP HiFi (czytaj TUTAJ), ale także tablet iPad 3 Apple oraz odtwarzacz plikowy iBasso DX50.

Kolumny są małe, dlatego kiedy postawić je na biurku tweetery znajdują się znacznie poniżej wysokości linii uszu – trzeba więc posiłkować się jakimiś podstawkami. A że producent nie załącza dedykowanych (szkoda, iż nie ma takiej opcji), musiałem użyć prowizorycznych – posłużyły mi w tym celu dwie grube książki, które oprócz funkcji zasadniczej (czyli bycia podstawkami), świetnie także odizolowały podłoże (blat biurka) od skrzynek.

Najbardziej zaskakujące jest to, że monitory pomimo, iż nie są duże, to generują stosunkowo duży dźwięk. Przekaz jest dźwięczny, szybki, mocny i dynamiczny – a ponadto nieźle rozciągnięty, zwarty i jędrny. Na sporą pochwałę zasługuje pełne i bardzo emocjonujące brzmienie – Ion+ grają jakby nie obowiązywały ich zwykłe prawa akustyki - w zasadzie całkowicie "znikają" z pomieszczenia. Świetnie reprodukują skoki głośności - wydaje się, że skala dźwiękowa jest dla nich nieograniczona, bowiem kapitalnie (i dokładnie) grają zarówno cicho, jak i bardo głośno. Z czymś takim w monitorach do tej pory spotkałem się tylko raz – były to serbskie mini-kolumny Dayens Tizo (czytaj TUTAJ). Zresztą Ion+ mają bardzo podobne do nich gabaryty. Aby uzyskać tak dojrzały i pełny dźwięk, konstruktorzy muszą wykazać się najwyższym znawstwem zasad akustyki oraz mieć wybitny talent konstruktorski. 

Uprawnione jest napisać, iż Ion+ grają „całym ciałem” – czuć silną wentylację z bass-refleksów, a to świadczy, że obudowa bardzo prawidłowo spełnia funkcję pudła rezonansowego. Dzięki temu dźwięk może uzyskiwać większy wymiar. Podobnie sprawa ma się, ze stożkowymi falowodami na froncie wokół tweeterów – za ich przyczyną dźwięk jakby rozpędzał się, uzyskiwał akcelerację, a przez to lepiej penetrował przestrzeń odsłuchową. Z pewnością można stwierdzić, że Ion+ są doskonale zestrojone. To duża zaleta.

Fińskie monitory dobrze budują scenę dźwiękową – charakteryzuje się niezłą szerokością i głębokością, a także, co istotne, świetną wyrazistością. Szczegółowość i precyzja stoją na bardzo wysokim poziomie – monitory perfekcyjnie lokują źródła pozorne i zapewniają im świetną dźwięczność, a także proporcjonalny wymiar, co patrząc na małe rozmiary kolumn, może wydawać się zaskakujące. Jednakowoż trzeba pamiętać, że Ion+ stoją w bliskim dystansie do słuchacza – można to zjawisko przyrównać trochę do słuchawek nałożonych na uszy. Monitory bliskiego pola mają coś z takiej idei, dlatego nie mają problemów z reprodukcją dużych instrumentów oraz z budowaniem właściwej harmonii odsłuchowej.

Owszem, Amphion Ion+ mają także i kilka stron ujemnych. Można im wytknąć braki w umiejętności pokazywania ostrości dźwięku, jego klarowności i zróżnicowania. Można zarzucić niedostatki niskiego basu, na koniec można także napisać, iż nie umieją wydobyć wszelkich niuansów, subtelności, czy głębi dźwięku. Tak, to prawda, lecz należy pamiętać, że Ion+ są podstawowymi (i najtańszymi) monitorami w ofercie Amphion i trudno od nich oczekiwać high-endowych cudów. Trzeba podkreślić, że Ion+ mają ogólnie proporcjonalnie skrojony dźwięk, o dużej plastyce i kapitalnej eufonii. Poza tym, te niewielkie kolumny, zapewniają piękną barwę oraz bardzo soczysty, żywy i zdrowy dźwięk. Oferują wyrównaną, lecz doskonałą dynamikę. W przekazie dominuje ciepły i miękki, a jednocześnie energetyczny dźwięk, bardzo zachęcający do długich odsłuchów.

Wypada skreślić jeszcze kilka słów o monitorach w roli zwykłych kolumn podstawkowych. Postawiłem je na komodzie w odległości około 1,5 m od siebie i około 2 m od miejsca odsłuchowego. Co zrozumiałe, dźwięk w takiej konfiguracji traci nieco na wyrazistości i pełności, lecz nadal jest to wysokiej klasy przekaz. Należy zaznaczyć, że zjawiska stereofoniczne są reprodukowane bardzo starannie oraz dokładnie, lecz w porównaniu do poprzedniej aplikacji (jako monitory bliskiego pola) trochę ginie głębia, mniej można usłyszeć dalszych tonów – większość dźwięków skupianych jest na pierwszych planach. Ion+ cechuje przy tym bardzo wysoki stopień energii i radości przekazu, zaś barwa jest (nie boję się użyć tego słowa) piękna i czarująca. Przyjemna w odbiorze jest soczystość brzmienia, szczera naturalność i żywiołowość. Trudno za te walory nie polubić Ion+.

Kończąc opis, wypada napisać o tym, że Ion+ warto przyłączać do mocnych wzmacniaczy. Monitory zestawiałem z różnymi amplifikacjami: od hybrydowego wzmacniacza Taga Harmony HTA-700B, poprzez tranzystorowe Dayens Ampino i NuForce DDA-100, aż do silnego Hegel H100. Nie ukrywam, że to ostatnie zestawienie było najbardziej optymalne dla dźwięku, który był pełny i obfity. Jednakowoż połączenie z NuForce DDA-100 było najbardziej muzykalne i synergiczne - zapewniało doskonały balans pomiędzy wysoką klasą brzmienia, a przyjemnością odsłuchów.

Podsumowanie
1. Amphion Ion+ to niewielkie monitory wybornie zaprojektowane i perfekcyjnie wykonane – reprezentują typowo skandynawski design: skromny, aczkolwiek bardzo harmonijny. Ascetyczny, ale gustowny. Dostępna jest wyłącznie biała kolorystyka obudowy, można wybierać spośród kilkunastu kolorów siateczki przykrywającej głośniki.

2. Monitory, pomimo niedużych gabarytów, oferują pełny i harmonijny dźwięk o dużym nasyceniu, pięknej naturalnej barwie oraz wybornej energii. Kulturalny i rasowy. Ponadto Ion+ budują wspaniale realną przestrzeń, a także szerokie stereo.

3. Ion+ są wybitne kiedy używać je jako monitory bliskiego pola oraz bardzo dobre jako kolumny podstawkowe w klasycznym ustawieniu. W pierwszej wersji zapewniają większą eufonię, lepszą detaliczność i rozdzielczość dźwięku.

4. Warto podłączać monitory Ion+ do wydajnych wzmacniaczy, są bardzo łase na prąd - im więcej Watów im dostarczyć (i lepszej jakości) tym ostatecznie korzystniej dla dźwięku.

5. Amphion Ion+ zasługują na bardzo wysokie noty, są doskonale zbudowane i tak samo brzmią. Mają fantastyczną umiejętność czarowania dźwiękiem, który może uzależniać. Polecam posłuchać, bo może okazać się, że zaaplikowane jako niewielkie monitory bliskiego pola będą trudne do pobicia nawet przez droższe konstrukcje.

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU), Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Pylon Topaz 15 (test TU), Usher S-520, Pylon Topaz Monitor (test TU) oraz Melodika Back in Black BL40 (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech HiFace DAC (test TU).
Źródła przenośne: iPod nano 3G oraz iPhone 5S i iBasso DX50 (test TU).
Komputery: McBook Apple, Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Gramofon: Clearaudio Emotion oraz przedwzmacniacze iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL, Creative Aurvana Live!, HiFMan HE-300 (test TU), HiFiMan HE-400, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).



sobota, 11 maja 2013

Wzmacniacz cyfrowy NuForce DDA-100









Wstęp
Wzmacniacz NuForce DDA-100 to nowość ofercie firmy – pojawił się na rynku jakieś pół roku temu. Przebojem zdobył masę nagród i co najważniejsze – uznanie słuchaczy. W Polsce dostępny jest od mniej więcej dwóch miesięcy. Jako zwolennik firmy NuForce (trochę jej urządzeń już przetestowałem), od razu po informacji prasowej o premierze DDA-100 napisałem list do polskiego dystrybutora marki, firmy Audiomagic.pl z prośbą o wypożyczenie wzmacniacza do testów. Niestety, kolejka oczekujących była spora, więc dopiero po dwóch miesiącach udało mi się pozyskać egzemplarz do testów. Tak oto już go mam - z czego bardzo się cieszę.

Wzmacniacz został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki NuForce - firmy Audiomagic.pl.

Wrażenia ogólne
NuForce DDA-100 to wzmacniacz „podwójnie cyfrowy”, bo jego amplifikacja zbudowana jest w oparciu o układy scalone – brak tu jakichkolwiek tranzystorów. A ponadto, do urządzania można podłączyć wyłącznie źródła cyfrowe – komputer (laptop, iPad, etc) poprzez gniazdo USB, bądź sygnał cyfrowy z odtwarzacza płyt CD lub TV satelitarnej. DDA-100 nie akceptuje sygnału analogowego. Wewnątrz ma zainstalowane własne przetworniki cyfrowo-analogowe. Taki typ urządzeń nazywa się z angielska „Power DAC”. Wystarczy podłączyć komputer i kolumny, aby otrzymać pełnowartościowy (i pełnowymiarowy) muzyczny system stereo. Znakomita koncepcja, bo prosta i skuteczna, a jednocześnie redukująca konieczność posiadania dużej ilości sprzętów.

NuForce DDA-100 to małe pudełeczko – wielkości większego zasilacza lub DACa. Dokładnie takich samych rozmiarów jak inny sprzęt NuForce – przetwornik c/a DAC-100. Gdyby nie wiedzieć, że jest to pełnoprawny wzmacniacz z wbudowanym DACiem, to trudno by się tego domyśleć. A tymczasem NuForce DDA-100 oferuje całkiem sporą moc 2 x 50 Wat przy obciążeniu kolumn 8 Ohm i 2 x 75 Wat przy 4 Ohm. To nawet trochę więcej niż ma mocy wzmacniacz tranzystorowy Cyrus 6a (test TU), też przecież niewielki gabarytowo, ale przy DDA-100 wydaje się być gigantem.

Amerykański wzmacniacz/DAC ma estetykę typową dla urządzeń NuForce: skromną, aczkolwiek ładną. Prostą, a użyteczną. Wyważoną i oszczędną. Obudowa wykonana jest w 100 % ze szczotkowanego aluminium.

Najbardziej intrygujący jest front, a to za sprawą nietypowego wyświetlacza. A w zasadzie jego braku, bo za wyświetlacz robią …otworki we froncie, które są odpowiednio podświetlane na czerwono od wewnątrz. Taki zabieg daje bardzo frapujący efekt, a urządzeniu nadaje cech sprzętu droższego, z wyższej półki – klasy premium. Owy wyświetlacz informuje o przyłączeniu do sieci (pali się jedna lampka, dziurka?), wybranym źródle (od C1 do C3 i U) oraz wzmocnieniu sygnału. Co istotne, po włączeniu wzmacniacza, sygnał automatycznie ustawia się na wartość 30. Gałką potencjometru (znajduje się po prawej stronie) dokonuje się regulacji wzmocnienia sygnału (poprzez pokręcanie) oraz wyboru źródła (wciśnięcie gałki). Na froncie pośrodku znajdują się kolejne mini-otworki – to „oko” podczerwieni. Zaś tuż pod nim, wytłoczono dość spore logo „NuForce”.

Z tyłu zamontowano (poprzecznie) gniazdo sieciowe, wyłącznik sieciowy, a także 4. wejścia cyfrowe. Jedno USB, jedno optyczne Toslink i dwa cyfrowe S/PDIF. Jest także jedno wyjście cyfrowe (optyczne Toslink).  Po środku panelu tylnego umieszczono dwie pary terminali głośnikowych - standardowej jakości, można napisać.

W zestawie znajduje się „pilocik” zdalnego sterowania. Ma wielkość znaczka pocztowego i podobną grubość, lecz wyposażony jest we wszelkie potrzebne podstawowe funkcje.

Masa wzmacniacza to zaledwie 1,2 kg, a wymiary 228 x 216 x 50 mm.











NuForce DDA-100 stoi na przetworniku c/a STELaudio DAC 04 Andrzeja Stelmacha, zaś obok niego małe pudełeczko NuForce Air DAC

Dźwięk
Patrząc na niewygórowaną cenę wzmacniacza (mniej niż 2 000 zł) można by spodziewać się dźwięku ze słyszalnymi ograniczeniami, kompromisami sonicznymi lub mało wciągającego przekazu. Tymczasem do uszu dociera pięknie zrównoważony i płynny, doskonale harmonijny i przekonujący dźwięk. W atrakcyjnym i powabnym stylu, sporą muskulaturą, a także z niezłą dynamiką oraz rozciągnięciem przekazu. Taki typ przekazu trzeba nazwać dojrzałym, o cechach kwalifikujących go do wiarygodnego stylu hi-fi. Owszem, jest to nadal poziom budżetowy, ale na podstawie umiejętności grania NuForce DDA-100 słychać, że entry level może grać wielce satysfakcjonująco. Doskonale przejrzyście i analogowo. Słowo „analogowo” piszę z rozmysłem, bo wzmacniacz chociaż cyfrowy, to ma w sobie całkiem dużo ciepła oraz pewnej czarującej delikatnej mgiełki, która dodaje organicznej formy, odcienia. To zjawisko jest korzystne dla ogólnego przekazu, bo DDA-100 pozbawiony jest przykrego analitycznego chłodu, czy jaskrawych ostrości.

Co ciekawe, wzmacniacz nie ma większych problemów z budowaniem realnej sceny, wiarygodnym rozmieszczeniem instrumentów, określaniem ich barwy i proporcjonalnej wielkości. Naprawdę, jestem po wrażeniem lekkości grania NuFocre w tej dziedzinie. Naturalnie, DDA-100 nie posiada umiejętności głębokiej analizy dźwięku, ukazywania dalszych pogłosów, czy spektakularnej dźwięczności np. czyneli, ale to, co potrafi i tak zasługuje na duże uznanie.  NuForce oferuje ciekawie wyrafinowany dźwięk - przekaz jest naturalny i całkiem szczegółowy jak na swoją klasę cenową. Ma bogatą paletę barw w połączeniu z radosnym, żywym i soczystym dźwiękiem, chociaż stereofonii czasami przydało by się trochę więcej precyzji. Oczywiście, nie należy się tu spodziewać atomowego basu i huraganowego strumienia akustycznego rozwiewającego włosy na głowie (jak ktoś je ma), ale i tak amerykański wzmacniacz radzi sobie nieźle z głośniejszym graniem i dynamiczną muzyką. Mnie taki sposób prezentacji przekonuje – chwyta za serce (a w zasadzie za ucho).

Konfiguracje
Do wzmacniacza DDA-100 podłączałem po kolei aż 5. par kolumn. Były to Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Topaz 15 (TU), Studio 16 Hertz Canto Two (TU), Definitive Technology BP6 (TU) oraz Rega RS1 (TU).

W zasadzie wszystkie kolumny dobrze zagrały z amerykańskim wzmacniaczem, ale jedne bardziej synergicznie i pełniej, a inne mniej, choć dalej poprawnie. Najbardziej podobało mi się zestawienie z monitorami Rega RS1 – tu usłyszałem najwięcej magii w dźwięku, bezstresowego przekazu pełnego radości i kultury. Bardzo ładnie (i przekonująco) zabrzmiały wokale. Dobrze zagrały też kolumny bi-polarne Definitive Technology BP6 – owszem, dość mało szczegółowo (bo te kolumny tak już mają), ale za to z dużym basem i ogólnie spektakularnie. BP6 dodają jakby więcej dynamiki – masywności dźwięku. Tak, to jest sztuczny zabieg, ale może naprawdę podobać się, bo brzmi naturalnie, a jednocześnie obszernie.

Wydaje się, że do NuForce DDA-100, dla optymalnego dźwięku, warto podłączać kolumny o wyższej skuteczności – około 90 dB będzie w sam raz.

Warto podkreślić, że wzmacniacz bez problemu współpracuje z tabletem iPad 3 Apple. Podłączony kablem cyfrowym gra bezawaryjnie bez przerw, czy innych zakłóceń. Po prostu "plug and play" - świetny zestaw. Wystarczy dobrać jakieś ciekawe monitorki i system na biurko jest już skonfigurowany. U mnie taki komplet grał z kolumnami Studio 16 Hertz Canto Two i zamiennie - z Rega RS1.

Konkluzja
Jeżeli przyjąć, że komuś nie potrzeba wejść analogowych (np. dla gramofonu, czy tunera radiowego), preferuje komputer lub inne źródło cyfrowe jako główne i ma do wydania nie więcej niż 2 000 zł na wzmacniacz plus DAC, a poszukuje urządzenia, które bardzo dobrze, równo gra (a nie pochodzi z Chin), to wybór NuForce DDA-100 może okazać się końcem poszukiwań. Ten wzmacniaczo-DAC to „Best Buy” o rewelacyjnej proporcji jakość/cena. Rekomendacja!

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio 16 Hertz Canto Two (test TU), Rega RS1 (test TU) oraz Pylon Topaz 15 (TU), a także Definitive Technology BP6 (test TU).
Źródło cyfrowe nr 1: odtwarzacz płyt Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz NuForce DAC-100 (test TU) i (zamiennie) STELaudio DAC 04.
Źródło cyfrowe nr 2: iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU).
Źródło cyfrowe nr 3: komputer MacBook Apple oraz konwerter NuForce U192S (test TU).
Źródło analogowe: gramofon Clearaudio Emotion oraz przedwzmacniacz Ri-Audio PH-1 (test TU).
Kable: różnorodne Audiomica Laboratory, cyfrowe Belkin Pure AV oraz interkonekty Acrolink 6N-A2200 II.
Akcesoria: panele akustyczne Vicoustic Wave Wood (10. sztuk) na ścianach, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 (test TU) pod wzmacniaczem Hegel H100, platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, zatyczki do gniazd RCA Sevenrods Dust Caps RCA (test TU).

Dane techniczne
Dostępne na stronie dystrybutora marki NuForce - firmy Audiomagic.pl TUTAJ.
Link na stronę NuForce TUTAJ.