S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

wtorek, 18 lutego 2014

Zestaw: Myryad Z210, Myryad Z240 i Myryad Z20 oraz Indiana Line Diva 255, czyli odtwarzacz płyt CD, wzmacniacz, DAC i kolumny podstawkowe








Wstęp
Kilka miesiący temu, podczas testu wkładek gramofonowych Goldring (czytaj TUTAJ) wypożyczonych od dystrybutora Rafko, zauważyłem, że ta firma z Podlasia stała się niedawno także polskim przedstawicielem marki Myryad. Od razu umówiłem możliwość użyczenia owego brytyjskiego sprzętu. Niestety, testowe urządzenia Myryad były w ciągłych rozjazdach po redakcjach periodyków audio-stereo, a kiedy wróciły już w styczniu do Rafko, to ja z kolei wyjechałem na dłuższy urlop. Wróciłem na początku lutego, a cierpliwy dystrybutor przesłał mi zestaw Myryad (serii Z) rozszerzony o kolumny podstawkowe Indiana Line Diva 255 - albowiem taki komplet grał podczas ubiegłorocznej wystawy Audio Show w Warszawie. Nie muszę, zdaje się, dodawać, iż warto było poczekać kilka miesięcy na powyższy set, bo to prawdziwy zestaw marzeń.

Myryad Audio
Brytyjskie marki jak Linn, Cyrus, Naim, Rega, AVID, czy Spendor są doskonale znane polskim zwolennikom dobrego dźwięku, natomiast Myryad – jakby mniej. Być może wynika to z faktu, iż firma do tej pory nie miała w Polsce dystrybutora – na szczęście niedawno sytuacja zmieniła się. Od kilku miesięcy markę Myryad reprezentuje firma Rafko.

Myryad Audio została założona w 1995 roku w Portsmouth w Anglii przez dwóch inżynierów: Chrisa Evansa oraz Davida Evansa. Panowie już wówczas mieli długie doświadczenie w dziedzinie hi-fi, pracowali bowiem w takich firmach jak NAD, Arcam, Mordaund-Short i Tannoy. Chris Evans zresztą był jednym z założycieli marki Arcam. Obecnie Myryad audio 90 % swoich produktów eksportuje poza Wielką Brytanię; wchodzi w skład dużej korporacji Armour Group koncentrującej tak renomowane marki jak Goldring, QED, Q-Acoustics, Audica i kilka innych. Jest także dystrybutorem innych firm – np. Grado.

Portfolio obejmuje dwie główne serie: średnią Z i topową MX oraz kilka mini-systemów stereo. MX to osiem różnych komponentów takich jak przedwzmacniacz, końcówka mocy, dwa wzmacniacze zintegrowane, odtwarzacze CD i DVD, a także cyfrowy procesor i odbiornik radiowy. W skład linii oznaczonej dużą literą Z wchodzą: odtwarzacz płyt CD (Z210), wzmacniacz zintegrowany (Z240), tuner radiowy FM (Z230) oraz przetwornik cyfrowo-analogowy (Z20).

Firma szczyci się tym, że we wszystkich swoich produktach wykorzystuje doskonałe konstrukcje, renomowane komponenty, a także wysokie know-how. Każdy element z logo Myryad to owoc żmudnych badań laboratoryjnych, wielogodzinnych odsłuchów oraz takiego ukształtowania dźwięku, które zawsze można nazwać zaawansowanym. Myryad tego typu zaangażowanie technologiczne wykazuje zarówno w serii najwyższej MX (co zrozumiałe), jak i w niższych.

Kilka słów o Indiana Line
Jako że do testu razem z zestawem Myryad otrzymałem także monitory Indiana Line Diva 255, wypada napisać kilka słów o tej włoskiej firmie. Jak sądzę, logo Indiana Line jest już doskonale znane Szanownemu Czytelnikowi – zresztą Stereo i Kolorowo opisywało już kilka sprzętów z jej portfolio. Były to kolumny podłogowe Indiana Line Nota 550 (czytaj TUTAJ) oraz komplet wzmacniacza zintegrowanego i odtwarzacza płyt CD Indiana Line Puro (czytaj TUTAJ).

Produkty Indiana Line są projektowane we Włoszech, reprezentują więc typowe dla tego kraju wzornictwo – efektowne, aczkolwiek gustowne, w dobrym stylu. Wyważone. Firmowe sprzęty hi-fi cechuje także wysoka jakość dźwięku przy zachowaniu rozsądnych (nie przesadzonych) cen. Marka Indiana Line szczyci się tym, że oferuje pierwszorzędne konstrukcje i dobry dźwięk przystępne dla większości melomanów – w konkurencyjnej cenie i wysokiej jakości.

Seria Diva to topowa propozycja wśród firmowych kolumn. W jej skład wchodzi sześć modeli - zarówno podłogowe, jak i podstawkowe, a także głośnik centralny. Diva 255, które są bohaterami niniejszego testu, to klasyczne monitory.

Indiana Line Diva 255
Warto wiedzieć, że stolarka modelu Diva 255 wykonana jest z naturalnego drewna różanego – daje to doskonały efekt wizualny, tym bardziej że stolarka, wykonanie lakieru oraz sam design są po prostu piękne. Wręcz doskonałe. Natomiast front pomalowany jest czarnym fortepianowym lakierem (high-gloss). Wylot rury bass-reflexu umieszczono z tyłu (na górze), tuż pod nim znajduje się płytka z podwójnymi terminalami głośnikowymi wysokiej jakości.

Jak można przeczytać na firmowej stronie: "obudowa z grubej 18 mm płyty MDF wzmacniana wewnętrznymi wieńcami o grubości 15 mm zapewnia przetwornikom wysoką stabilność, która gwarantuje niski poziom zniekształceń. Dodatkowo głośnik wysokotonowy został otoczony specjalną formą gumowego pancerza, który oddziela tweeter od wszelkich drgań obudowy. 14-centymetrowy przetwornik średnioniskotonowy z materiału Curv umieszczony w aluminiowym koszu to konstrukcja absolutnie unikalna w tym przedziale cenowym. Dotychczas tak drogie rozwiązania stosowane były w zdecydowanie droższych zespołach głośnikowych. Zwrotnica głośnikowa 12dB/oct z filtrami o złagodzonych zboczach - przystosowana do pracy z każdym wzmacniaczem o impedancji 4 - 8 Ohm. Głośnik wysokotonowy to 26 mm przetwornik z jedwabiu obrabianego cieplnie; zainstalowany w miękkim gumowym pancerzu, który redukuje wszelkie wibracje przechodzące z obudowy, których źródłem są inne głośniki. Prawidłowa praca głośnika wysokotonowego jest regulowana przez wentylowaną obudowę z podwójnie wygłuszaną komorą rezonansową.

Głośnik średniotonowy 140 mm wyciskany jest z opatentowanego materiału Curv: tkanego czystego polipropylenu poddanego obróbce cieplnej. Materiał Curv to innowacyjny materiał łączący w sobie ultra wysoką sztywność, lekkość i wysoką zdolność do tłumienia niechcianych wibracji. Zapewnia naturalnie zróżnicowany dźwięk bez jakichkolwiek wyostrzeń czy ocieplenia. Curv jest produkowany wyłącznie na terenie Niemiec, stosowany przez najlepszych światowych producentów kolumn hi-end. Głośnik umieszczony w aluminiowych odlewanych koszach dla maksymalnej sztywności i minimalnego poziomu zniekształceń".



Od lewej kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Indiana Line Diva 255 oraz Dayens Tizo

Monitory Diva 255 w maskownicach wyglądają bardzo dobrze...


...ale bez maskownic - jeszcze lepiej!

Lekko czerwonawe drewno różane

Po prawej stronie monitory Dayens Grande Mini i Dayens Tizo

Widok ogólny na system odsłuchowy


Zestaw Myryad – wrażenia ogólne i budowa
Powracając do zestawu Myryad. Seria Z składa się z czterech elementów: odtwarzacza płyt CD Z210, wzmacniacza zintegrowanego Z240, tunera radiowego FM Z230 (nie bierze udziału w teście) oraz przetwornika cyfrowo-analogowego Z20. Ideą nadrzędną, jaka przyświecała konstruktorom, było stworzenie wysokiej jakości komponentów klasy hi-fi w niewygórowanej cenie, aczkolwiek z know-how czerpanego z wyższych modeli linii MX. Rzecz niełatwa, bo każdy by tak chciał – zrobić coś taniej i prościej, a przy okazji równie dobrze. Moim zdaniem, inżynierom Myryad ta sztuka udała się całkowicie, rozwinę tę myśl w rozdziale poświęconemu dźwiękowi.

Projekt zewnętrzny zestawu „Z” jest stonowany, by nie powiedzieć surowy i oszczędny, tym bardziej, iż dostępna jest wersja jedynie w czarnych obudowach. Czarnych jak smoła. Jedyną ekstrawagancją (o ile można tak to nazwać) jest lekkie wyoblenie frontowych płyt do dołu. Ciekawie to wygląda. Na panelach przednich umieszczono mało regulatorów i diod. Wzmacniacz Z240 w ogóle nie ma wyświetlacza, a centralna gałka wzmocnienia nie ma żadnych oznaczeń, podświetleń, etc – nie licząc skromnego nacięcia, które jako tako pokazuje skalę głośności. Trzeba pogłaśniać sprzęt „na ucho” – czyli tradycyjnie, jak to drzewiej w audio bywało. Mi taka niedomoga funkcjonalna nie przeszkadzała, szybko przyzwyczaiłem się do strojenia wzmocnienia na słuch.

Ale wracając do budowy.  Wzmacniacz po włączeniu kilkanaście sekund „nagrzewa się”, co sygnalizowane jest mruganiem białej diody. Kiedy zaczyna palić się ciągłym światłem – urządzenie gotowe jest do pracy. Zarówno wzmacniacz, jak i CD mają zainstalowane białe diody sygnalizacyjne – bardzo oryginalnie to wygląda. Czerwone świecą się jedynie jako oznaczenie trybu stand-by. Warto wspomnieć, że wzmacniacz ma także wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy typu MM oraz podwójną pętlę magnetofonową – umożliwia to podłączenie aż dwóch magnetofonów jednocześnie. Świetna sprawa.

Wewnątrz wzmacniacza zamontowano sporych rozmiarów transformator toroidalny, mostki prostownicze na elementach dyskretnych w torze wysokoprądowym, wysokopojemne kondensatory Rubycon, a także wysokiej jakości potencjometr ślizgowy. Cały układ wewnętrzny wzmacniacza to klasyczna konstrukcja oparta na wysokiej jakości elementach. Do okablowania wewnętrznego użyto przewodów QED Silver Anniversary XT.

Odtwarzacz Z210 (w odróżnieniu od wzmacniacza) wyposażony jest w wyświetlacz. Świeci dyskretnym białym światłem. Można go częściowo lub całkowicie wyłączyć (zgasić). Bardzo podoba mi się mechanizm wysuwania talerza – ten robi to w sposób elegancki: powolny i dostojny. Tak samo wsuwa płytę CD do środka. Żadnych trzasków, drgań, etc. – zupełnie jak w urządzeniach z klasy high-end.

Z210 posiada kość DACa Cirrus Logic CS4392-KZZ (zobacz TUTAJ). Warto podkreślić, iż torze sygnałowym nie zamontowano kondensatorów elektrolitycznych – konstruktorzy zdecydowali się zastosować wyłącznie kondensatory polipropylenowe o małej pojemności pochodzące z renomowanej firmy Wima (a stosowane w bardzo zaawansowanych sprzętach hi-fi).

Myryad zwraca szczególną uwagę w materiałach informacyjnych, że zarówno wzmacniacz, jak i odtwarzacz płyt CD są wyposażone w aktywne filtry sieciowe – nie wymagają więc stosowania żadnych listew sieciowych, kondycjonerów, etc. Myryad najlepiej „odżywia się” czystym prądem elektrycznym – prosto z gniazda sieciowego. Plug and Play.

Osobny akapit należy się przetwornikowi cyfrowo-analogowemu Z20 – został wprowadzony na rynek zaledwie przed kilkoma miesiącami. Ma znacznie mniejsze rozmiary niż pełnowymiarowy wzmacniacz i odtwarzacz (połowę szerokości). Podobnie jak one, czarny aluminiowy front na dolnej części ukształtowany jest w lekki łuk. Wspiera formaty do rozdzielczości 24-bit/192 kHz ze wszystkich źródeł (łącznie z USB) - odpowiednia częstotliwość sygnału jest wyświetlana białą diodą na panelu przednim. Zainstalowany DAC to Cirrus Logic CS4398-CZZ (zobacz TUTAJ) stosowany także w topowych odtwarzaczach CD serii Myryad MX.

Ciekawą sprawą jest sposób nawigacji urządzeń Myryad – przez to, że wyposażone są w system łączności (czyli Myryad Link  - poszczególne elementy systemu spina się odpowiednimi przewodami), jednym naciśnięciem pilota zdalnego sterowania włącza się lub wyłącza wszystkie urządzenia, steruje się jednym pilotem, itd. Bardzo wygodna rzecz (i rzadko spotykana).




Zestaw Myryad tak jak fantastycznie gra, tak bardzo jest nie fotograficzny - wykonanie prawidłowego zdjęcia jego głębokiej czerni jest bardzo trudne

Na czarnej obudowie lubi lądować kurz - wskazane jest posiadanie miotełki antykurzowej

Jeden pilot zdalnego sterowania obsłuży cały zestaw

Na górze DAC, po środku odtwarzacz CD - na dole wzmacniacz

Panele tylne

Wyjście phono przedwzmacniacza gramofonowego MM może być zwykłym wyjściem RCA - wystarczy wcisnąć dedykowany guzik

Pojedyncze terminale głośnikowe wzmacniacza Z240

Przetwornik c/a Myryad Z20 i DR.DAC3

Po lewej DAC Audinst HUD mx2, w tle słuchawki HiFiMan HE-300



Wrażenia dźwiękowe
Bez zbędnych wstępów od razu napiszę, że zestaw Myryad oraz Indiana Line gra wyśmienicie. Nie trzeba być ekspertem, aby po włączeniu systemu (i nastawieniu muzyki) momentalnie przekonać się, że otrzymuje się kapitalny dźwięk – szeroki (a nawet panoramiczny), wypełniony zdrową substancją, a jednocześnie energetyczny i mocny. Sugestywny i organiczny - nasycony i klimatyczny. Występuje tu połączenie wysokiej kultury grania typowej dla brytyjskich konstrukcji, pewnego rodzaju elegancki spokój (i harmonia) Myryada oraz wesoła włoska werwa i żywość oraz piękna dynamika monitorów Diva 255. Można rzec, iż synergia dźwiękowa poszczególnych komponentów jest doskonała. Przy okazji napiszę ważne spostrzeżenie: owszem, jest na świecie mnóstwo dobrych urządzeń hi-fi, lecz tu słuchacz się możliwość obcowania z wybornym dźwiękiem w rozsądnej cenie. Bezdyskusyjnie.

Wzmacniacz Myryad Z240  generuje mocny, mięsisty dźwięk dający poczucie kontroli nad nie tylko nad rytmem i basem, ale nad każdym tonem, nad wszystkimi nutami. Przekaz jest spektakularny (bardzo rozrośnięty), ale spójny i wielce kulturalny. Nie jest jednak wysoce rozdrobniony, nie jest wybitnie analityczny, czy kwantowy – nie ten adres. Średnica obfituje w gęste klimaty (o ile tak można napisać) – jest bardzo nasycona, esencjonalna, lecz lekka i powabna. Jest również lekko mroczna, ciut przyciemniona, co nie przynosi wybitnej szczegółowości, ale na pewno daje dużą dozę wyrafinowania dźwięku (tym bardziej, że najwyższe soprany są przytępione). Z240 po mistrzowsku definiuje basy – te są sprężyste i energiczne, szybko penetrujące przestrzeń, dobrze kontrolowane i punktualne. Z pięknym mocarnym pomrukiem. Niskie tony są wyśmienicie zróżnicowane – pogłębione. Jakby tego było mało, brytyjski wzmacniacz fenomenalnie (jak na tę klasę cenową) organizuje przestrzeń: słuchacz ma poczucie wybornego porządku scenicznego, jednoznacznej lokalizacji źródeł pozornych, kapitalnej stereofonicznej panoramy – te cechy kojarzą mi się na przykład z Naim Nait NX.  Wokale są czytelne, dobrze wykrojone z przestrzeni – wiarygodnie namacalne. Autentyczne. Z240 oferuje bardzo kulturalny dźwięk – nastrojowy.

Odtwarzacz CD Myryad Z210 nie jest nad wyraz szczegółowy, nie jest także zbytnio rozdzielczy – nie mniej jednak potrafi oczarować plastycznością dźwięku, przyjemną jego obszernością, piękną barwą. CD player pomimo, że reprezentuje przecież średni poziom cenowy, ma wiele cech charakterystycznych dla o wiele bardziej zaawansowanych konstrukcji – to przede wszystkim naturalność i swoboda grania. Dźwięk nie jest ani ocieplony, a ani chłodny – jest, można napisać – autentyczny. Kolory są żywe, dobrze naświetlone. Kompozycja przestrzenna przekazu nie budzi żadnych zastrzeżeń – Z210 bardzo dobrze podkreśla ustawienie instrumentów, lokalizację wokali, zaznacza pogłosy i dynamikę brzmienia oraz akustykę nagrań. Może nie wzorowo, ale właśnie bardzo dobrze. Jednakowoż (jak później przekonałem się) dodatek firmowego DACa Z20 przynosi dużą poprawę kilku elementów dźwięku – napiszę o tym w podrozdziale dotyczącym przetwornika.

Przetwornik c/a Myryad Z20 kosztuje w Polsce około 2 000 zł – nie ma wyjść XLR, wyposażony jest dość skromnie. Akceptuje sygnały do 24-bit/192 kHz na wszystkich wejściach (łącznie z USB). Pomimo oszczędności wizualnej oraz funkcjonalnej brytyjski DAC zapewnia bardzo bogaty dźwięk – wręcz eufoniczny. Gra w manierze stymulowania przekazu większą szczegółowością i rozdzielczością, słuchacz ma wrażenie iż „słyszy wszystko”, choć jest to złudzenie – chcę przez to napisać, że Z20 powoduje równe „ułożenie” przekazu – doskonałą jego organizację, lecz analiza niuansów jest jedynie powierzchowna. To zjawisko przypominać może dźwięk jaki może wydobyć (wybrać?) z rowka winylu igła renomowanej marki, zapewniając wielowarstwowy i piękny dźwięk, pomimo że w owym rowku pozostaje jeszcze trochę informacji, których ostrze igły nie jest w stanie technicznie odczytać. W rezultacie dźwięk jest obszerny, mocny i plastyczny, obfitujący w szczegółową i rozbudowaną średnicę, lecz najmniejsze szczegóły nie są ujawniane. Tak to mogę obrazowo porównać.

Myryad Z20 przyłączony pomiędzy odtwarzacz CD Z210 a wzmacniacz Z240 spowodował przede wszystkim bardziej jednorodne ułożenie instrumentów i wokali na scenie, mocniejsze ich zaznaczenie (lub grubszy obrys), większą dźwięczność, a także lepszy blask, bogatszą strukturę tonalną. Zapewnił dźwiękowi specyficzne „expressis verbis” – dobitność, czytelność, mocniejsze akcenty, większe odkrycie. Dał niuansom i szczegółom jakby lekki snop światła – oświetlił je i wydobył przez to na zewnątrz. Jednak uczynił to w sposób racjonalny, przyjemny – bez odczuwanej szklistości dźwięku, bez agresji – naturalnie i czysto, można powiedzieć. Bez szkody dla płynności i harmonii dźwięku. Oczywiście, należy dodać w tym miejscu, DAC Z20 to solidny poziom budżetowo-średni – nie ma ambicji nacierać na wysoki poziom hi-fi. Wyraźnie trzeba podkreślić, że swój pułap cenowy godnie reprezentuje i zajmuje pozycję jednego z liderów. Mam tego głębokie poczucie.

Monitory Indiana Line Diva 255 posiadają nie tylko efektowne i dekoracyjne wzornictwo - piękne wykonanie stolarki z naturalnego drewna różanego. Ich immanentną cechą jest także atrakcyjny dźwięk. Zaskakująco rozbudowany jak na nieduże kolumny podstawkowe – kolumny potrafią zagrać naprawdę głośno  i szeroko, bez objawów zmęczenia, zadyszki. Diva 255 generują przyjemny dla ucha dźwięk, nie ingerując przy tym zanadto w strukturę muzyki. No może, trochę ocieplają i osładzają przekaz, ale nie jest to duży poziom zmian. W konsekwencji tego brzmienie jest wciągające, pełne emocji – wyraziste i kolorowe. Wokale i instrumenty są dobrze dociążone – mają odpowiednią iluminację oraz intonację. Nagrania są odpowiednio ekspresyjne, z mocnym basem, a także dynamiczną średnicą z dużą ilością szczegółów. Pisząc lapidarnie – Indiana Line Diva 255 są niezwykle muzykalne, a przy tym dysponujące otwartym dźwiękiem. Subtelnym i ekspresyjnym jednocześnie.

Podsumowanie
Uważny Czytelnik na pewno zorientował się na podstawie powyższego opisu, że zestaw elektroniki Myryad serii Z oraz monitorów Indiana Line Diva 255 to przykład doskonałej synergii dźwiękowej. Myryad połączony z Indiana Line powoduje, że słuchanie muzyki przynosi odbiorcy wiele niekłamanej radości i satysfakcji - przywraca wiarę, że prawdziwe stereo hi-fi oraz rasowy dźwięk wciąż mają się dobrze. Opisywany zestaw to nie inaczej jak fascynujący „zestaw marzeń”. Gorąco polecam posłuchać!  

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), PhonoGraph PG60, Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Pylon Topaz 15 (test TU), Usher S-520 i Pylon Topaz Monitor (test TU), a także Dayens Tizo oraz Dayens Grande Mini.
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU), a także Audinst HUD-mx2, M2Tech Hiface DAC oraz DR.DAC3 (test TU).
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Gramofon: Clearaudio Emotion.
Przedwzmacniacz gramofonowy: Ri-Audio PH-1 (test TU).
Wkładki gramofonowe: Audio-Technica AT-F3/III (test TU) oraz Clearaudio Aurum Classic Wood.
Słuchawki: Marshall Major Black (test TU), HiFMan HE-300 (test TU) oraz Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i Harman Kardon CL (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Ming Da MC66-AE oraz Hegel Super (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).

Akcesoria: podstawki pod monitory Solid Tech, panele akustyczne Vicoustic Wave Wood (10. sztuk) na ścianach (test TU), podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, stopy antywibracyjne BW40 Rogoz-Audio (test TU) pod wzmacniaczem oraz zatyczki do gniazd RCA Sevenrods Dust Caps RCA (test TU), a także reduktor zakłóceń sieci elektrycznej DC-Blocker DCB1 firmy Tomanek (test TU).

Link na stronę Myryad Audio UK: TUTAJ.
Link na stronę Indiana Line: TUTAJ.





6 komentarzy:

  1. Przetwornik jest ciepłym daciem? Z opisu dużo nie wynika.Proszę porównać do asusa xonara one , dac magica plusa,qdaca audiolaba,nada 1050,matrix quattro,dr dac3.Bo jestem na etapie kupna przetwornikaw tym przedziale cenowym,a ten mnie zainteresował.Rozmawiałem z dwoma sprzdawcami tego daca i każdy inaczej opisywał brzmienie.Proszę o komentarz.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry,

    Nigdzie nie napisałem, że Myryad Z20 jest ciepły. Z pewnością jest lepszy od kilku przetworników, które ostatnio opisywałem. Ma bogatsze brzmienie, bardziej eufoniczne. Do DR.DAC3 nie porównam, bo to różne przedziały dojrzałości dźwięku - Z20 stoi wyżej. Asusa i Audiolaba nie znam. W podobnej cenie bardzo przyjemny jest Matrix Quattro DAC (kupowany w Chinach), Schiit Bifrost, czy Asus Xonar Essence One Plus. Jednak coraz mniej producentów wytwarza bezkompromisowe DACi - bez dodatkowych funkcji typu wzmacniacz słuchawkowy, przedwzmacniacz, etc. W cenie około 2 000 zł są to na pewno Myryad Z20 oraz Schiit Bifrost - po prostu wyłącznie przetworniki c/a.

    Co do różnych opisów brzmienia Z20 przez poszczególne osoby go słuchające - to normalne. Osoba, która przepada za rozdzielczym dźwiękiem powie, że Z20 "muli", a meloman, który ceni sobie eufoniczny, spektakularny dźwięk dobrze poukładany w przestrzeni i muzykalny, że jest doskonały. Moja osoba należy do tej drugiej grupy, choć podejrzewam, że Z20 można jeszcze inaczej opisać - zgodnie z odmiennym gustem słuchacza.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko pytałem czy Z20 jest ciepłym daciem.Eufoniczny dżwięk hmmm ciekawe określenie dla przeciętnego Kowalskiego, no cóż pozostaje mi tylko odsłuch.Dzięki za odpowiedż.
      Pozdrowienia.

      Usuń
    2. A jak dźwiękowo Myryad Z20 ma się do Bifrosta? Czy Hegel HD11 jest znacznie od nich lepszy (cenowo używka wychodzi podobnie). W czym się objawia różnica?
      Pozdrawiam
      Łukasz

      Usuń
  3. Czy wzmacniacz Myryad dobrze spisałby się z Pylon Topaz 15? Czy nie byłoby za dużo basu w pomieszczeniu 15 m2? Chciałbym dokonać kroku dalej niż Nad 316. Czy to dobry wybór? Kolumny lubię więc w tym zakresie nie mam ochoty na zmianę. Podobnie jak Pan cenię wokale z przodu, brak ostrych wysokich tonów. Z recenzji wynikałoby, że będzie to dla mnie strzał w dziesiątkę. Proszę o komentarz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myryad to bardzo dobry wzmacniacz do Topaz 15. Proszę także zwrócić uwagę na Atoll IN100 SE i polskie Baltlaby.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...