Polpak

EIC

Rafko

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania ifi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania ifi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

Przetwornik c/a iFi iDAC USB, zasilacz iFi iUSB Power i przewód iFi II Gemini USB



Trochę zdjęć w plenerze...







Wstęp
Za projektem iFi stoją dwaj panowie: Thorsten Loesch oraz Pat Wayne, szefowie brytyjskiej firmy Abbingdon Music Research, w której na co dzień zajmują się konstruowaniem bardzo zaawansowanych (i drogich, naturalnie) urządzeń audio. Sprzęt ze logo AMR uważany jest przez wielu jako referencyjny, cieszy się powszechnym szacunkiem wśród melomanów i uznaniem pośród branży recenzenckiej audio-stereo. Dlatego dla audiofilów sporym zaskoczeniem była decyzja zarządu Abbingdon Music Research o uruchomieniu spółki-córki, która będzie zajmowała się wyłącznie produkcją sprzętu audio segmentu budżetowego i, o zgrozo, dedykowanego także tzw. computer audio. Firmę tę nazwano dość niepozornie, bo iFi-audio, co ma jednak duże uzasadnienie patrząc na rozmiary produktów iFi, które mają niewielkie gabaryty, o czym dokładniej napiszę dalej.

iFi-audio
Szanowny Czytelnik już wie, że jest to wydzielona część brytyjskiej kultowej firmy Abbingdon Music Research - skrócie AMR Audio. Jednak przy projektowaniu urządzeń iFi-audio pracują ci sami ludzie, z tą samą olbrzymią wiedzą wykorzystywaną w topowych sprzętach AMR. Dlatego owe duże know-how  zastosowane przy budowie małych gabarytowo urządzeń iFi zaowocowało ciekawym efektem, czyli bardzo dobrym dźwiękiem w zamkniętym w maleńkiej obudowie. Co więcej, wszystkie iFi mają taki sam korpus, co potania koszta, natomiast produkowane są nie indziej jak w Chinach, co dodatkowo gwarantuje atrakcyjną cenę.

„Urządzonka” iFi-audio szybko stały się rynkowym przebojem - stały się głośne, można napisać. Zebrały serię pochwał krytyków branży audio, zdobyły zachwyt użytkowników i przy okazji zazdrość konkurencji.
W Polsce marka iFi-audio pojawiła się stosunkowo niedawno - jakieś pół roku temu, od czasu kiedy ma swojego dystrybutora, którym jest Moje Audio.pl z Wrocławia.

Seria małych urządzeń iFi-audio nazywa się iFi micro. Nazewnictwo ma podobne do sprzętów z nadgryzionym jabłuszkiem, czyli Apple, bo każdy zawiera także tę magiczną małą literę „i” przed danym wyrazem oznaczającym konkretne urządzenie, a ponadto podobnie są pakowane. I tak, przetwornik c/a i wzmacniacz słuchawkowy to iFi iDAC USB, dedykowany zasilacz to iFi iUSB Power, wzmacniacz słuchawkowy – iFi iCAN, przedwzmacniacz gramofonowy – iFi iPhono, konwerter USB-S/PDIF – iFi iLink USB, a bufor lampowy – oczywiście iFi iTube. Jest jeszcze specjalny, podwójny przewód USB nazwany dla odmiany iFi II Gemini USB.

Co istotne, iFi micro zawierają bardzo zaawansowane układy wewnętrzne typu chipset Sabre w iDAC USB, są pełne różnorodnych patentów, firmowych aplikacji i autorskich rozwiązań oraz koncepcji. W założeniu mają dostarczać rasowy dźwięk hi-fi, być produkowane w dużych seriach i mają niewiele kosztować (jak na standardy audio-stereo). Naturalnie, wszystkie mają traktować komputer jako pełnoprawny, a nawet nadrzędny element toru audio, stąd każdy iFi micro z nim współpracuje i ma instalowany wyłącznie port USB jako gniazdo wejściowe. Wyjątkiem jest tu przedwzmacniacz gramofonowy iPhono, co zrozumiałe. Sprzęty mają taką samą obudowę, co oznacza identyczne rozmiary. Dlatego, aby uprościć życie użytkownikom iFi, zaprojektowano specjalny mini-rack, który umożliwia umieszczenie wszystkich iFi w jednym miejscu. Rozsądne posunięcie.

Do mnie natomiast, od polskiego dystrybutora iFi-audio – firmy Moje Audio.pl, przyjechał komplet iFi iDAC USB, iFi iUSB Power wraz z przewodem iFi II Gemini USB.

Budowa i wrażenia ogólne
Gdyby napisać, że iFi micro są małe, ale wyjątkowo ładne, to nie byłoby to zbyt odkrywcze. Jednak trudno nie użyć dla ich właściwego opisu innego sformułowania jak wyrażenie: nieduże, a śliczne. Obudowy iDAC USB i iUSB Power wykonane są wyjątkowo precyzyjnie i estetycznie. Aluminiowa pokrywa to klasa premium – jest gładka i lekko lśniąca, jakością przypomina sprzęt Apple. Trudno wyróżnić jednoznacznie przód i tył urządzeń, bo gniazda są rozmieszczone z dwóch stron, na dwóch panelach. Przy założeniu, że używa się firmowy rozdwojony przewód USB Gemini, wygodniej ustawić oba sprzęty (iDAC USB oraz iUSB Power) stronami z gniazdami USB, tak aby łatwiej je tym kablem spiąć. Można stawiać iFi jeden na drugim (ja tak robiłem), można też ustawiać je obok siebie.

iDAC USB to pełnozakresowy przetwornik cyfrowo-analogowy i pełnoprawny wzmacniacz słuchawkowy. Jak można przeczytać w materiałach informacyjnych producenta: "w pełni wysokorozdzielcze audio (Full High-Definition Audio) przez USB (24/192 i powyżej), krystalicznie czysta muzyka wysokiej rozdzielczości. Układ przetwornika światowej klasy ESS Sabre Hyperstream, niezrównana jakość dźwięku. Asynchroniczny przesył danych po USB z technologią Bit-Perfect, umożliwia najdokładniejszą reprodukcję dźwięku. Mocny wzmacniacz słuchawkowy, 150 mW, z technologią DirectDrive, można cieszyć się muzyką HD na każdych słuchawkach.

iDAC używa asynchronicznego/bezjitterowego interfejsu USB (technologia przejęta z urządzeń high-end AMR) aby przesył audio był nie tylko dobry, ale po prostu perfekcyjny. Trzy wewnętrzne zasilacze stanowią czyste środowisko dla tego przetwornika, aby odtwarzać dźwięk wysokiej rozdzielczości. Układ ESS Hyperstream – zazwyczaj stosowany w urządzeniach high-endowych – jeszcze polepsza reprodukcję dźwięku, który staje się wyjątkowo realistyczny".
iUSB Power to zaawansowany zasilacz dedykowany urządzeniom iFi, w tym iDAC USB. Cytat z firmowej strony: "technologia Super Regulatora pozwala na wielostopniowe i wielokrotne czyszczenie i filtrowanie prądu. Zrobiliśmy specjalny, audiofilski zasilacz USB. iUSB z dokładnością utrzymania napięcia rzędu 0,5% ma mniej zakłóceń niż bateria 9V. Aby oddać odpowiednią perspektywę, to gdyby napięcie stałe z iUSB Power było odpowiednikiem huku wielkiego działa odpalonego tuż obok was (boleśnie głośne, zazwyczaj około 140dB), to szum produkowany przez iUSB Power byłby absolutnie poniżej progu percepcji ludzkiego ucha".
Co ciekawe (i nietypowe) iUSB Power rozdziela sygnał dźwiękowy (a w zasadzie cyfrowy) od zasilania – do dwóch wyjść USB w zasilaczu przyłącza się specjalny kabel iFi II Gemini USB, który rozgałęzia oba te sygnały. I tak zasilanie biegnie jednym przewodem, a sygnał cyfrowy – drugim. Pierwsze gniazdo USB tylko dla zasilania, a drugie dla sygnału cyfrowego oraz ewentualnie zasilania, gdyby ktoś nie chciał używać rozdwojonego kabla USB, a klasyczny pojedynczy. Innymi słowy, do zasilacza iUSB Power przyłącza się źródło (komputer, iPad, etc), a z zasilacza rozgałęzia się go na dwa niezależne ścieżki sygnałowe. Do iDACa przyłącza się jeden wspólny wtyk USB: z zasilaniem i z sygnałem cyfrowym. Fascynująca koncepcja.
Zasilacz jest wyposażony w możliwość odseparowania masy – służy do tego specjalny przełącznik na panelu. Producent zaleca używać iUSB Power właśnie w stanie odseparowania masy, chyba że następowałyby jakieś problemy z dźwiękiem (np. słaby sygnał) – wówczas należy masę przyłączyć.
iUSB Power może okazać się niezbędny kiedy chcieć używać iPad Apple jako źródło sygnału dla iDAC USB. Kiedy podłączyć iPad bezpośrednio do DACa, wówczas urządzenie po prostu "nie widzi" go, bo sygnał zasilania jest za słaby - trzeba posłużyć się zasilaczem iFi. Przetestowałem taką okoliczność i rzeczywiście, sam iPad Apple podpięty do przetwornika iFi kablem USB mówiąc krótko - nie gra, natomiast przez zasilacz iUSB Power - jak najbardziej.

Aby unaocznić jak cichy jest zasilacz iUSB Power przedstawię trzy parametry. Zasilacz iFi ma na wyjściu poziom szumów o wartości 0,1 µV, bateria 9 V – 0,6 µV, a wyjście USB komputera szumi na poziomie 100 µV. Innymi słowy, iPower USB jest nieomal bezszumowy.
Kabel II Gemini USB zbudowany jest równie solidnie co pozostałe sprzęty iFi. Wtyki wykonane są z czystego aluminium, co zapewnia nieprzenikliwe ekranowanie. Styki są dodatkowo pozłacane. Specjalna geometria przewodów jest bliska specyfikacji 90 Ohm, co jest lepszym wynikiem niż w zwykłych kablach USB 2.0. Kabel Gemini wyposażony jest w trzy specjalne tłumiki wykonane z ceramiki i tlenków metali. Tłumiki te są przesuwane – działają jako filtry zakłóceń RF, co nie każdy producent uwzględnia przy konstruowaniu przewodów USB. iFi na szczęście tak.




iFi micro pakowane są podobnie jak ...iPody i iPhone'y Apple

iFi II Gemini USB - firmowy "dwugłowy" przewód USB


iFi micro bardzo dobrze współpracują z iPadem 3 Apple - to także podobna satynowo-perlista aluminiowa obudowa


Przewód iFi II Gemini USB łączy oba urządzenia: DAC i zasilacz

 Aluminiowe wtyki USB - bardzo solidne

Obudowy iFi micro mają identyczne wymiary 

Zasilacz zasilacza iFi iUSB Power - lepszy niż zwykły impulsowy


 iFi iDAC USB to także pełnoprawny wzmacniacz słuchawkowy

Słuchawki HiFiMan HE-300 kapitalnie zgrywają się z iFi iDAC USB - dźwięk jest pełny i soczysty

Trzy zielone diody iDAC USB - od prawej: odpowiedzialna za sygnalizację przyłączonego zasilania, następnie informująca o aktywowanym komputerze i ostatnia - wskazująca, że DAC przetwarza sygnał cyfrowy na analogowy

Mini rack dedykowany urządzeniom iFi micro pozwala je ustawić razem

Kilka słów o obsłudze
Zanim zacząłem odsłuchy, konieczne okazało się zainstalowanie odpowiednich sterowników do komputerów. Są one dostępne TUTAJ na stronie producenta. Nie muszę dodawać, że instalacja jest szybka i bezproblemowa. W komputerze następnie należy wybrać właściwe funkcje w panelu sterowania. To wszystko.
Tak, jak już napisałem wcześniej, sam iDAC USB (bez towarzystwa zasilacza iUSB Power) nie współpracuje z iPadem 3 Apple  - poziom zasilania iPada jest za niski dla uruchomienia iDAC USB. Trzeba posiłkować się dedykowanym zasilaczem iFi – wówczas przetwornik (i wzmacniacz słuchawkowy, oczywiście) gra jak z nut.
Na górnej obudowie iDAC USB znajdują się trzy zielone diody. Zapalenie pierwszej zaświadcza o przyłączeniu zewnętrznego zasilania, druga informuje o aktywnym połączeniu z komputerem (lub na przykład z iPadem), natomiast trzecia informuje o odtwarzaniu/przetwarzaniu sygnału ze źródła.
Podobne diody są zamontowane na iUSB Power. Dwie pierwsze mają identyczne funkcje informacyjne jak w iDAC USB – sygnalizują przyłączenie zasilania (z zewnętrznego zasilacza impulsowego) i aktywny komputer. Trzecia (zapalona) zaś mówi wyłączeniu połączenia masowego pomiędzy komputerem, a zasilaczem, co pozwala uzyskać znacznie niższe szumy (nawet dziesięciokrotnie).
Wrażenia odsłuchowe
Na pewno P.T. Czytelnik czytał już inne opisy w Sieci urządzeń iFi. Wszystkie one w przeważającej większości połączone są wspólnym mianownikiem zachwytów recenzentów lub użytkowników. Moja osoba po kilku godzinach odsłuchów iFi może jedynie przyłączyć się do chóru admiratorów, bo urządzenia te, pisząc lapidarnie – świetnie grają. Naturalnie przy uwzględnieniu ich stosunkowo niewygórowanych cen: iDAC USB – 1350 zł, iUSB Power – 890 zł i II Gemini USB 0,5 m – 790 zł.
iDAC dysponuje pełnym, nasyconym i muskularnym dźwiękiem o pięknej barwie, o wspaniałym wypełnieniu substancją i wysokim ciężarze jakościowym muzyki. Tak wysoka klasa dźwięku w niedrogim urządzeniu jest zaskakująca. Przekaz jest ładnie rozciągnięty w przestrzeni – instrumenty i wokale świetnie są uporządkowane na scenie: precyzyjnie i jednoznacznie. Co ważne, nuty mają wyraźne bogactwo tekstury i są wypełnione dźwięcznością (mam nadzieję, że taka figura stylistyczna jest poprawna językowo) aż po brzegi, a nawet z meniskiem wypukłym. Każdy dźwięk ma swój wyraźny początek, solidne wybrzmienie i delikatny koniec. Słyszalne są także pogłosy (szczególnie podczas stosowania słuchawek). Ponadto bardzo przyjemna w odsłuchu jest proporcjonalność sceny i instrumentów na niej grających. Średnica jest po audiofilsku gęsta i soczysta – wręcz mięsista, kiedy użyć jedno z ulubionych recenzenckich określeń.
Po co wiec kupować droższe urządzenia skoro iFi są tak doskonałe? – pewnie pomyślał Czytelnik. Owszem – iFi grają kapitalnie, lecz dalej jest to poziom budżetowego audio. Jednak dźwięk jest tu tak doskonale zaprojektowany (lub skomponowany), że ogólny jego wyraz, czy maniera ma walory sprzętu hi-fi znacznie droższego. Przekaz jest na tyle angażujący i przekonujący, iż ma się wrażenie obcowania z bardzo zaawansowanym audio-stereo. Różnice dotyczą szczegółów takich jak braki subtelności, podkreślania niuansów, czy pokazywania dalekiej głębi. Ponadto, dźwięk iFi jest ciut ocieplony, lecz w granicach normy.
Dodatek zasilacza iUSB Power wraz z dedykowanym przewodem USB Gemini przynosi dużą poprawę dźwięku - i jest to zmiana wyraźna i jednoznaczna. Innymi słowy, różnica dźwiękowa jest oczywista i bezdyskusyjna. Największy postęp obejmuje selektywność instrumentów i lepsze (wyraźniejszego) ich rysowanie na scenie. Dźwięk nie tylko jest precyzyjniejszy (do uszu dociera więcej informacji), ale też jest bardziej jaskrawy, bogaty. Do tego przekaz wydaje się być subiektywnie głośniejszy i szybszy, co kłóci się z logiką i prawami fizyki, ale tak to zjawisko odbieram. Dodatek iUSB Power do przetwornika c/a dodaje około 25 % przyrostu klasy dźwięku i tyle samo kultury oraz elegancji. Naprawdę warto.

Jak widać, nie różnicuję opisu gęstych formatów typu 24 bit/192 hHz oraz niższych, bo wiadomo, że te pierwsze zawsze wypadną lepiej. Starałem się zobrazować w powyższym tekście całościowy styl gry urządzeń iFi - a ten jest zawsze taki sam, niezależnie od rozdzielczości formatu.
Podsumowanie
Jeżeli ktoś szuka dobrego, a niedrogiego zestawu do komputera: USB DAC, wzmacniacz słuchawkowy i dedykowany zasilacz (oraz ewentualnie kabel do kompletu), to może okazać się, że sprzęt iFi zaspokoi wszelkie jego wymogi lub nawet więcej. iFi dostarcza zarówno dojrzały dźwięk o rasowych cechach hi-fi, jak i dużą funkcjonalność oraz wyborną estetykę. A wszystko to w kompaktowych wymiarach oraz na rozsądnym pułapie cenowym.  

Ode mnie testowany komplet iFi micro otrzymuje pełną i zasłużoną rekomendację. Szczerze polecam posłuchać.
Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), Hegel H80 (test TU), Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Martin Logal Motion 15 (test TU), Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Pylon Topaz 15 (test TU), Rega RS1 (test TU) i Usher S-520.
Źródła cyfrowe: odtwarzacz Musical Fidelity A1 CD-PRO, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU) i NuForce Icon DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple i Lenovo X230.
Gramofony: Clearaudio Emotion oraz Roksan Radius 5.2 (test TU).
Przedwzmacniacz gramofonowy: Ri-Audio PH-1 (test TU).
Wkładki gramofonowe: Audio-Technica AT-F3/III (test TU) oraz Clearaudio Aurum Classic Wood.
Słuchawki: Koss PortaPro (test TU), Creative Aurvana Live!, Marshall Major Black (test TU), HiFMan HE-300 (test TU) oraz Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).
Akcesoria: stolik audio Solid Tech Radius Duo 3 (test TU), panele akustyczne Vicoustic Wave Wood (10. sztuk) na ścianach (test TU), podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, stopy antywibracyjne BW40 Rogoz-Audio (test TU) pod wzmacniaczem oraz zatyczki do gniazd RCA Sevenrods Dust Caps RCA (test TU), a także reduktor zakłóceń sieci elektrycznej DC-Blocker DCB1 firmy Tomanek (test TU).

Polska strona iFi audio - TUTAJ, natomiast światowa strona - TU.

czwartek, 13 listopada 2014

iFi Audio na wystawie Audio Show w Warszawie - wywiad z dyrektorem d/s marketingu na Europę i USA Vincentem Luke'm



Redakcja Stereo i Kolorowo w czasie ostatniej wystawy Audio Show w Warszawie (8 – 9 listopada br.) miała okazję porozmawiać z dyrektorem d/s marketingu firmy iFi Audio na obszar Europy oraz USA – panem Vincentem Luke’m z Wielkiej Brytanii. Spotkanie to umożliwił polski dystrybutor marki - firma Moje Audio z Wrocławia. iFi Audio to spółka – córka wielce szanowanej, a nawet konserwatywnej firmy Abbingdon Music Research (AMR) z Wielkiej Brytanii. Urządzenia hi-fi z AMR to wysoka klasa, typowe produkty z pułapu high-end. Cieszą się dużą renomą oraz sporym uznaniem w audiofilskim świecie. Dlatego sporym zaskoczeniem dla wielu był fakt, iż przedsiębiorstwo postanowiło „wejść” w segment typowo budżetowy audio, czyli stworzyć markę iFi Audio. Jak się szybko okazało, to był strzał w dziesiątkę. iFi szturmem zdobyło serca (i uszy) całej rzeszy melomanów, a także audiofilów. iFi „zarzuciło” rynek doskonałymi sprzętami w niewygórowanej cenie. Podbiło głównie młodszych melomanów, ale nie zapomniało także i o starszych. Dużą popularność zdobyły przede wszystkim firmowe konwertery cyfrowo-analogowe jak iUSB DAC, wzmacniacze słuchawkowe iCAN i iCAN micro, a także przedwzmacniacz gramofonowy iPhono. W ostatnim zaś czasie szybko rośnie sprzedaż nowego produktu iDSD, które natywnie dekoduje sygnał DSD. iFi Audio zmieniło postrzeganie wielu ludzi na hi-fi audio, przybliżyło, a w zasadzie połączyło świat komputerów i smartfonów z pełnoprawnym high-fidelity. Można tu mówić o pewnego rodzaju przełomie. Dlatego Stereo i Kolorowo przygotowało wiele drążących pytań do Vincenta Luke’a z iFi Audio, po to aby dociec powyższej istoty rzeczy. Vincent to pełen werwy, energii i entuzjazmu rozmówca, który strzelał słowami niczym snajper szybkostrzelnym karabinem. Dzięki temu wywiad przebiegał w wielce dynamicznej atmosferze, która spowodowała, iż półtorej godziny upłynęło niczym piętnaście minut.

Stereo i Kolorowo TUTAJ opisywało i recenzowało urządzenia iFi Audio by Abbingdon Music Research.


* * *

Stereo i Kolorowo: Powiedz nam jakie stanowisko zajmujesz w AMR/iFi Audio? Czym się zajmujesz?

Vincent Luke: Jestem odpowiedzialny w iFi Audio za marketing na rynkach europejskim i amerykańskim. Z wykształcenia jestem ekonomistą. iFi audio to „dziecko” dużej brytyjskiej firmy Addbigdon Music Research (AMR). AMR produkuje zaś dojrzałe, tradycyjne urządzenia high-fidelity typu odtwarzacze płyt CD, wzmacniacze tranzystorowe, itd., dla ludzi z tzw. starej szkoły audio, konserwatywne sprzęty. Zaś iFi jest skierowane przede wszystkim dla młodszych odbiorców, użytkowników smartofonów jak iPhone Apple, czy komputerów. W iFi jest trochę szaleństwa (śmiech). Bierze się to stąd, że młodzi są niecierpliwi, a nawet leniwi – nie chce im się kompletować dużych systemów audio, chcą jednym palcem, jednym lub góra dwoma naciśnięciami klawisza obsłużyć wszystko. Muzyki słuchają najczęściej w ruchu, w biegu – najlepiej w słuchawkach. Zobacz – na nami jest stoisko z winylami (Vincent pokazuje na sąsiednie stoisko z bogatą ofertą płyt analogowych w hotelu Golden Tulip). Te jakieś 3 000 winylowych albumów możesz mieć zmagazynowane na twardym dysku smatrfona – naciskasz „Play” i grasz - słuchasz. Chcesz mieć jeszcze lepszy dźwięk, dodajesz iFi (Vincent wyjmuje iPhone Apple z przypasanym doń dwoma gumkami iFi iDSD). Młodzi chcą mieć swoją muzykę wszędzie – w autobusie, a pociągu, w metro, na ulicy, u przyjaciół, itp. Ty pragniesz słuchać na dużym sprzęcie hi-fi, dla młodych to nieporęczne i niemodne. Oni chcą słuchać z iPhone’a! Popatrz na Apple – ich software jest łatwe w użytkowaniu, przyjazne na co dzień. Trudno spodziewać się, aby młodzież była zainteresowana skomplikowanym odsłuchem z gramofonów (wiesz, te igły, wkładki, czasochłonne nastawianie płyt, itd). iFi podąża identyczną drogą – maksymalnego uproszczenia obsługi, kastomizowania sprzętu. Nasz przekaz jest skierowany do młodej generacji, co nie oznacza, że pomijamy starszych. Nie. Ale większość oferty adresujemy do młodych, dynamicznych, niecierpliwych (śmiech). Do miłośników komputerów, iPadów, iPhone’ów.

SiK. OK, Vincent. Do winyli jeszcze wrócimy (śmiech).

Vincent: W porządku.

SiK: Skąd wzięła się taka nazwa: iFi Audio? Z pozoru bardzo nie rynkowa, a jednak, jak okazało się – niesłychanie rynkowa?

Vincent: Nazwa iFi wzięła się od słowa Hi-Fi (High Fidelity) – brak tu tylko pierwszej litery H. Tak powstało iFi, czyli w domyśle sprzęt dedykowany technologii Apple, gdzie wszystko na początku nazw na literkę „i”. Łatwo zapamiętać słowo iFi – jest chwytliwe w naszym przekonaniu. Mamy też ładne logo. W dzisiejszych czasach wiele rzeczy musi być robionych prosto, tak aby zwracały uwagę, odróżniały się. iFi jest więc inne, niż wszyscy.

SiK: Czyj to był pomysł w firmie Abbingdon Music Research, przecież wielce szacowej, by nie rzecz – konserwatywnej, aby dokonać takiej rewolucji i wejść w małe audio? Przecież to było genialne posunięcie!

Vincent: Wszyscy w Abbiggdon Music Research myśleli nad tym. Pierwsze urządzenie w Abbingdon Music Research skonstruowano w 2000 roku – był to odtwarzacz płyt CD-77. W 2007 roku CD-77 miał już wejście USB do podłączenia komputera. Przez te kilka lat przeszliśmy długą technologiczną drogę. Zaczęliśmy obserwować trendy, nadążać za nimi, a potem wyprzedzać je. W AMR w związku z tym, konstruktorzy na wiele rzeczy i spraw patrzą pod wieloma kątami. A potem wychodzą z tym do klienta. Tak powstało iFi.

SiK: Czy rzeczywiście przy projektowaniu sprzętów iFi posiłkujecie się rozwiązaniami i topologią układów używanych/aplikowanych w dużych (i drogich) sprzętach AMR? Jak jest to technicznie i praktycznie możliwe?

Vincent: Kupujemy hardware, sami piszemy software. Kupujemy chip, ale nie oprogramowanie. Kiedy na przykład aplikujemy kość XMOS w iFi, to nie korzystamy z zewnętrznych programów – piszemy je w AMR samodzielnie. W ten sposób, pewni jesteśmy, że efekt brzmieniowy będzie taki jaki zakładamy. To jest wymierna korzyść, choć wymaga to od nas więcej pracy i umiejętności. Co do aplikowania w iFi rozwiązań stosowanych w dużych sprzętach AMR, to programujemy je na podstawie doświadczeń nabytych właśnie w zaawansowanych naszych systemach. Najczęściej zarys, platforma aplikacji jest taka sama – różną się szczegółami. Popatrz – zarówno Audi TT, jak i Volkswagen Passat i Skoda Superb montowane są na identycznej platformie, a wyglądają inaczej i różną się bardzo ceną.

SiK: Wasze motto brzmi: „iFi – to, na co czekało computer audio”. I rzeczywiście, prawie 100 % oferty jest przeznaczona (dedykowana) computer audio. A tu nagle pojawia się iFi iPhono – przedwzmacniacz gramofonowy stricte dla miłośników winyli a nie komputerów! (pomijam iTube).

Vincent: Tak! Zgadza się. Budujemy sprzęty przeznaczone dla odbiorców stereo, ale takich trochę zakręconych, a nawet szalonych – włączając w to mnie i ciebie (śmiech). Nasza oferta przede wszystkim jest przeznaczona dla użytkowników komputerów jako źródła sygnału muzycznego, potem słuchawek, a na końcu dla tradycyjnych melomanów słuchających na winylach. To trójkąt równoboczny, gdzie na dole, u podstawy jest tzw. computer audio, w środku słuchawki, a na szczycie konserwatywne audio (Vincent na kartce kreśli długopisem trójkąt) – stąd przedwzmacniacz gramofonowy iPhono i bufor iTube. Dla tradycyjnych melomanów słuchających płyt winylowych jest przeznaczony także nasz przedwzmacniacz gramofonowy AMR PH-77. Zaś iFi iPhono jest jego „dziecięcą wersją” dla osób, które pragną mieć sznyt dźwiękowy AMR PH-77, ale ich z różnych powodów na niego nie stać.

SiK: Wracając po przedostatniego i do ostatniego pytania. Jak dużo, ile występuje AMR PH-77 w iFi iPhono? Ile rozwiązań z PH-77 zaaplikowanych jest w iPhono? Można o tym często przeczytać w Internecie. Pytam się o to jako codzienny użytkownik iPhono – urządzenie to kosztuje stosunkowo niewiele, a brzmi wręcz bajecznie. Jak coś takiego się robi? Jaka jest recepta na sukces?

Vincent: iFi iPhono oraz iFi iTube zestawione wspólnie są niejako odchudzoną wersją AMR PH-77. Przy czym AMR PH-77 kosztuje około 12 000 USD, a iPhono niecałe 500 USD... Recepta jest prosta, poziom szumów własnych przedwzmacniacza musi być niższy niż wkładki gramofonowej, płyty winylowej, tak aby nie generować dodatkowych zanieczyszczeń i zakłóceń. W iFi poziom szumów jest ekstremalnie niski – tak jak w dużym AMR PH-77. Przedwzmacniacz musi amplifikować sygnał dźwiękowy, ale nie hałas i szumy. Kiedy posłuchasz iPhono z podniesioną igłą – nic nie usłyszysz. iFi jest cichy, tak jak PH-77. Dlatego dobrze wzmacnia dźwięk. To proste. Musisz koniecznie posłuchać iPhono!

SiK: Vincent, ja znam iPhono – mówiłem, że używam go na co dzień ze swoim gramofonem (śmiech).

Vincent: Aaa, super!

SiK: Dlaczego zamontowaliście w przedwzmacniaczu gramofonowym iPhono aż sześć rodzajów ustawień korekcji krzywej? eRIAA, RIAA, DECCA, Columbia i IEC z filtrem subsoniczym i bez? Czy te ustawy są rzeczywiście ważne dla współczesnych melomanów?

Vincent: Bo jeżeli jesteś szalonym melomanem z fantazją, to chcesz sobie ustawić krzywą korekcji jak najlepiej, iFi ci to daje. Siedzisz przy gramofonie podczas odtwarzania płyty i pstrykasz sobie dźwignią zmiany nastawu: RIAA, DECCA, czy Columbia. A te EQ są najczęstsze, występują na całym świecie. Możesz przeczytać opis EQ na okładce płyty i dostosowywać ustawienie krzywej do niego, ale możesz przestawiać ją też na słuch. Nie ma problemu. Rób tak, jak ci wygodniej.

SiK: Co to jest: Class A TubeState amplification, a tri-brid of Bi-Polar devices – występujące w iPhono?

Vincent: Class A TubeState amplification występuje w iPhono i w iTube. To jest aplikacja konstrukcji układu lampowego w wydaniu tranzystorowym. Chcemy dostarczyć „tube sound” tym urządzeniom, czyli dźwięk słodszy, milszy, bardziej przyjemny – relaksujący. Taka jest idea.

SiK: Dla mnie ważną kwestią w iPhono jest brak możliwości upgrade zasilania. Stworzyliście doskonały zasilacz iPower USB, którego w iPhono nie można zastosować. Czy nie myślicie o dedykowanym dla niego zasilaczu?

Vincent: Po pierwsze, nasze zasilacze impulsowe do iFi to nie są zwykłe zasilacze tzw. komputerowe. Są specjalnie konstruowane i budowane. To zasilacze kształtkowe. Po drugie, prawdziwym upgrade dla iPhono jest iTube. A po trzecie, niebawem, być może w styczniu 2015 roku, wypuścimy kolejną edycję zasilacza – tym razem jeszcze cichszą i doskonalszą. Jednak w iFi kierujemy się zasadą klocków Lego, czyli kolejnego dokładania zewnętrznych elementów. Nie chcemy narażać naszych użytkowników na wymianę całego urządzenia, bo wypuściliśmy ulepszoną jego wersję. Nie tędy droga! Proponujemy stopniowy upgrade, dostosowany do rozwoju rynku i wymogów naszych klientów. Step by step, można rzec. Myślimy i planujemy długoterminowo.

SiK: Co zrobiliście za cuda, że Wasze wzmacniacze słuchawkowe iCAN, choć niedrogie, to brzmią doskonale? Można wręcz napisać, że miażdżą konkurencję swoim przepysznym i nasyconym dźwiękiem. A poza tym napędzają wszelkie dostępne słuchawki (no, może poza elektrostatycznymi).

Vincent: O, dzięki za miłe słowa. Decydując się na rozpoczęcie konstruowania iCAN od razu zakładaliśmy ich produkcję na masową skalę. Czyli po pierwsze dobry produkt, a po drugie – oferowany na rynek w dużej ilości, co pozwala znacznie obniżyć cenę, tym bardziej że jak wiesz korzystamy w większości urządzeń z identycznych korpusów. Bardziej zarabiamy w związku z tym na skali produkcji, zdobywania szerszych rynków, a nie na wysokiej marży. Zwróć uwagę, że ludzie kupują produkt dla jego wydajności i jakości, ale także patrzą na jego cenę – a ta musi być przystępna. Kupując luksusowe dobra zasada jest już odwrotna – cena nie musi być niska, ale za to producent powinien oferować wiele wartości dodanych – bezpłatny serwis, dostawę do domu, całodobową opiekę techniczną, musisz czuć, że jesteś doceniany, itp. Dla takich klientów mamy AMR, dla innych – iFi. Wysoka jakość, w niskiej cenie, ale bez luksusowej otoczki. Wpinasz słuchawki do iCAN i cieszysz się super dźwiękiem.

SiK: Proszę powiedzieć co to jest iPurifer? Jaka jest jego zasada działania? Jak „czyści” prąd pochodzący z komputera?

Vincent: Zasada jest prosta. W „dużym” high-fidelity mamy coś takiego jak kondycjonery sieciowe, które „czyszczą” prąd. O zobacz, tam jest stoisko PS Audio (Vincent pokazuje ręką niedalekie stoisko, na którym widać logo PS Audio). Kondycjonery sieciowe „czyszczą” prąd jak filtr oczyszcza wodę z kranu - oddziela zanieczyszczenia, ale pozostawia dobry jej smak, korzystne mikroelementy. iFi iPurifer działa na identycznej zasadzie co kondycjonery sieciowe z zasilaniem, ale robi to z prądem z gniazda USB. Przewody USB mają żyły przewodzące sygnał oraz prąd. Muszą więc być wstępnie filtrowane, ogólnie mówiąc, aby zapewnić wysokiej jakości dźwięk. A jeszcze lepiej oba te czynniki rozdzielić i osobno przewodzić sygnał cyfrowy i osobno zasilanie.

SiK: I związane z poprzednim pytanie. Przewód iGemini USB – doskonały patent, jak tłumaczysz ideę jego „rozdwojonego” przesyłu sygnału i prądu – jaką poprawę wnosi do dźwięku?

Vincent: Taka jest zasada iFi – najlepiej oba te sygnały (zasilanie i audio) rozdzielić w przewodzie USB. Nie „puszczać” razem prądu i sygnału cyfrowego. USB zostało zaprojektowane dla komputera, nie dla audio. Trzeba o tym pamiętać, przeciwdziałać wszelkimi sposobami – iGemini jest jednym z nich.

SiK: iFi iDSD. Proszę wytłumaczyć naszym Czytelnikom, dlaczego iFi Audio tak wiele inwestuje w to, aby Wasze DACi dekodowały sygnał DSD. Przecież obecnie dostęp do takiego formatu jest mocno utrudniony (pomijam płyty SACD). Czy liczycie na szybki rozwój tego formatu?

Vincent: Obecnie na rynku rzeczywiście nie ma zbyt wiele dostępnych plików DSD. Ale my w iFi przeczesujemy dno oceanu, eksplorujemy nowe terytoria, które w niedalekiej przyszłości okażą się cenne. DSD jest formatem bardzo przyszłościowym – widzimy w nim dużą szansę na popularyzację dobrego dźwięku hi-fi. Dlatego montujemy specjalny chip w iFi iDSD, który transformuje sygnał DSD w PCM. Przy czym jest to nasze autorskie rozwiązanie, przejęte wprost z flagowego odtwarzacza AMR CD-777. Sami napisaliśmy oprogramowanie. iDSD transformuje wszelkie formaty: PCM, DSD, a także DXD, wszystkie natywnie. Na przykład Japończycy szaleją na punkcie DSD, u nich format SACD ciągle bije rekordy popularności. SACD zostało bardzo inteligentnie skonstruowane przez Japończyków z Sony i Holendrów z Philipsa. DSD bije jakością dźwięku wszelkie inne cyfrowe formaty, stąd warto podążać tą drogą. Tak sądzimy. W USA także DSD staje się coraz bardziej popularne. MP3 nie jest dobrym formatem, to wiadomo. Ale pojawiają się co rusz nowe programy, które konwertują MP3 do DSD – to potrafi zrobić na przykład JRiver. Uzyskujesz nieco lepszy sygnał, ale my tego nie polecamy klientom.

SiK: Proszę ujawnić trochę informacji o nowych sprzętach iFi – tych stylizowanych na vintage, w drewnianych obudowach. Co to dokładnie będzie? Kiedy można spodziewać się premiery? Są bardzo frapujące.

SiK: Są gotowe w 95 %. Myślę, że w ciągu 2 – 3 miesięcy trafią na rynek. Nazywają się iFi Stereo 50. Przeznaczone są dla zakręconych audiofilów, którzy pragną mieć dobry wzmacniacz słuchawkowy, bezprzewodowy przesył dźwięku Wi-Fi, przedwzmacniacz gramofonowy, wejście USB, lampowe brzmienie, ciekawy dizajn, dobre głośniki – wszystko w jednym systemie. Stereo 50 konstruujemy dla wymagających melomanów, ale niekoniecznie zwolenników dużych konstrukcji, które składają się z wielu komponentów. Chcemy pokazać ludziom, że mogą mieć komplementarny dźwięk w w niewielkim urządzeniu. Poza tym Stereo 50 ma być po prostu ładne, bo ludzie kupują oczami, a jeszcze bardziej żony melomanów (śmiech). Znasz ten kobiecy tekst? Ten sprzęt audio wygląda fatalnie – jest taki brzydki! Dlatego Stereo 50 ma ładną prezencję, lekko vintage.

SiK: Jaka będzie cena iFi Stereo 50?

Vincent: Około 2 000 Euro.

SiK: Jakie plany na przyszłość? Zdobyliście już cały świat? Co teraz?

Vincent: No nie, całego świata jeszcze nie podbiliśmy (śmiech). Rynek audio jest olbrzymi. Chcemy więcej skupić się na urządzeniach współpracujących z iPad Apple. To jest domena młodych ludzi, czyli to, co nas kręci. Zobacz, na Audio Show najwięcej jest ludzi po 40-tce. Tak jest na świecie na wszystkich tradycyjnych wystawach sprzętu audio hi-fi. Młodzi są gdzie indziej – musimy do nich dotrzeć. Młoda generacja przedkłada słuchanie z niewielkich urządzeń i słuchawek – tak robi 95 % tej grupy. Oni nie chcą dużych systemów hi-fi. Chcą sprzętu z jabłuszkiem i ewentualnie jakiejś do tego przystawki. My chcemy dawać im iFi.

SiK: Czy masz jakiś specjalny przekaz na koniec rozmowy dla polskich czytelników? Jakieś kilka słów zupełnie do siebie?

Vincent: Po pierwsze dziękuję za rozmowę, była budująca. Po drugie, pamiętaj, że wiele ludzi nie chce - ot, tak po prostu, wkładać płyty CD do napędu i naciskać Play. Oni chcą w tym celu używać swoich komputerów. W komputerze z muzyką można zrobić wiele rzeczy – można ją obrobić, podrasować, zmienić poziom kompresji. Istnieje masa dobrych programów, także darmowych, które to umożliwiają. To jest fascynujące, to jest przyszłość muzyki. Po rozmowie pokaże wam kilka komputerowych trików.

SiK: Dziękujemy za miłą rozmowę.


Vincent Luke spogląda zza komputera, obok jego lewej ręki leży iFi iDSD z przypasanym doń smartfonem Apple

Film na YouTube o iFi iDSD, który zarekomendował Vincent

Srajan Ebaen (w głębi) z 6moons.com podczas pogawędki na stoisku iFi Audio w hotelu Golden Tulip

Piramida z iFi

"iFi - to, na co czekało komputerowe audio", a na dole...


...najnowszy system all-in-one na lampach elektronowych iFi Stereo 50

Rzut ogólny na stoisko iFi Audio w hotelu Golden Tulip podczas Audio Show 2014 w Warszawie




Zdjęcia: Jacek Guzek i Ludwik Hegel.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wzmacniacz słuchawkowy/DAC iFi nano iDSD LE



Wstęp
Wielokrotnie na łamach Stereo i Kolorowo opisywałem sprzęty iFi Audio. Pierwszy raz było to w listopadzie 2013 roku, czyli już 3,5 roku temu (był to DAC iFi nano iDAC USB i zasilacz iFi nano iUSB Power). Wówczas iFi Audio dopiero raczkowało, rozwijało skrzydła i sondowało rynek. Dziś wiadomo, że droga obrana przez zacną brytyjską Abbingdon Music Research powołania spółki-córki koncentrującej się na rynku tzw. mobile-audio i computer-audio to był strzał w dziesiątkę. iFi Audio wypuściło mnóstwo mini-wzmacniaczy słuchawkowych, DACów, zasilaczy i rozmaitych akcesoriów pomagających uzyskać krystaliczny dźwięk z urządzeń przenośnych i komputerów (choć iFi Audio równolegle konstruuje także np. przedwzmacniacze gramofonowe).

Cały aktualny asortyment iFi Audio można znaleźć na polskiej stronie TUTAJ. Zupełne nowości w portfolio to DAC iFi iOne, iFi iDSD Black Label (z poprawionym układem XBass+ i holografią 3D+), „przerywacz pętli uziemienia” iDefender USB 3.0, zewnętrzny zasilacz iPower, a także tytułowy DAC DSD iFi nano iDSD LE. LE, czyli Light Edition.

Czytelnika bliżej zainteresowanego firmą iFi Audio odsyłam do mojego wywiadu z Vincentem Lukiem – dyrektorem ds. marketingu. Czytaj TUTAJ.

Wrażenia ogólne i budowa
Niedawno opisywałem wzmacniacz słuchawkowy i DAC iFi nano iDSD (czytaj TUTAJ). Tytułowy iFi nano iDSD LE (Light Edition) to niejako jego „odchudzona” wersja, jak zresztą mówi jego nazwa. Co odróżnia iDSD LE od iDSD? iDSD LE ma to same wnętrzności jak wielokrotnie nagradzany iDSD, ale nie ma wyjścia SPDIF, wyboru filtra cyfrowego i odtwarza sygnały do DSD128/PCM384. Co ciekawe wersja LE dostarcza aż 1,5 Wat (!) na wyjście słuchawkowe, w porównaniu do wersji standardowej 0,13 Watów. Pozostałe elementy obu urządzeń zdają się być identyczne. Za wyjątkiem cen – iDSD to koszt 990 PLN, zaś iDSD LE – jedynie 649 PLN, co jest kwotą rewolucyjnie niską jak za tak zaawansowane urządzenie!

Sercem iDSD LE jest scalak Burr-Browna. Jak podaje iFi Audio, kość ta pochodzi jeszcze sprzed fuzji z Texas Instruments. Została skonstruowana w całości w Japonii. Co istotne, Nano iDSD LE potrafi grać w pełni natywnie (True Native®) co oznacza brak konwersji - PCM pozostaje PCM a DSD pozostaje DSD. To przekłada się na brak utraty sygnału i powoduje, że plik muzyczny pozostaje „Bit-Perfect”. To jest ważne, bo zapewnia najwyższą możliwą jakość dźwięku, bo nie ma strat spowodowanych konwersją. Nano iDSD LE odtwarza formaty wysokiej rozdzielczości do 384 kHz i DSD128.

Z kolei zegary użyte w iDSD LE, dostarczone przez AMR, są modułami zegara głównego, które są zgodne z wojskową specyfikacją kompensacji temperaturowej, co pozwala na uniknięcie niechcianych częstotliwości. Takie kryształy zegarowe zmniejszają ogólny szum i redukują jitter niemal całkowicie. Te zegary zostały zakupione u producenta telekomunikacyjnego, gdzie standardy są dużo ostrzejsze niż w sektorze przedsiębiorstw (gdzie zaopatruje się większość branży audio). Nano iDSD LE jest wyposażony w akumulator litowo-polimerowy, który pozwala na słuchanie muzyki do ośmiu godzin.

Wypada napisać kilka słów na temat wyposażenie i powłoki zewnętrznej iFi iDSD LE, choć nie ma tu za bardzo o czym pisać. DAC jest dostarczany w tradycyjnym dla iFi Audio białym kartoniku – a w nim: DAC, przewód USB (wysokiej jakości produkowany przez iFi Audio), cztery silikonowe stopki, paski do przytroczenia smatrtfona i instrukcje. To wszystko.

Jeśli natomiast chodzi o wygląd zewnętrzny to iFi iDSD LE wygląda jak …iFi. Czyli jak jakaś aluminiowa papierośnica z gniazdami RCA i pokrętłem. Na froncie zamontowano aluminiowe mini-pokrętło głośności (i jednocześnie włącznik sieciowy), gniazdo słuchawkowe 3,5 mm i parę gniazd wyjściowych RCA. Z tyłu zaś znajduje się wejście USB. Na korpusie zainstalowano jedną diodę, która zmienia barwę w zależności od częstotliwości sygnału wejściowego. Dodatkowo dioda ta pali się na stałe lub pulsuje. Nic więcej nie ma do opisywania.

Urządzenia Apple (MacBook, iPhone i iPad) automatycznie współpracują z iDSD LE (iPhone i iPad wymagają adaptera przewodu Lightning do USB), zaś środowisko Windows wymaga zainstalowania dodatkowych driverów (dostępnych na stronie iFi Audio).

Dane techniczne
Formaty audio:
PCM 44.1 do 384 kHz/16 - 32 bit
DSD 2.8, 3.1, 5.6 i 6.2 MHz/1 bit
DXD 352.8, 384 kHz/24 bit
USB: Asynchroniczne USB 2.0 (32 bit/384 kHz)
Akumulator: Litowo-polimerowy 1000 mAh
Pobór mocy: < 1.5 W
Wymiary: 106 x 67 x 28 mm
Masa: 167 g (0.37 lbs)

Pudełko iDSD LE w otoczeniu iDefender USB 3.0 i iPower


Na froncie zamontowano parę wyjść RCA, gniazdo słuchawkowe 3,5 mm i pokrętło głośności



Aluminiowy korpus iDSD LE

Przewód Lighning to USB Camera Adapter jest niezbędny w przypadku współpracy z iPad lub iPhone Apple (na zdjęciu iPad Air 2)




Komputer to MacBook Apple Pro


Widoczne słuchawki to Final Audio Design Pandora Hope VI (jedne z moich aktualnych dwóch dyżurnych obok Fostex TH-610)

Gram z Tidal Master


Z prawego boku widoczny jest iFi iDefender USB 3.0 oraz wtyczka zasilacza iFi iPower




iDSD LE i słuchawki Fostex TH-610

Wrażenia dźwiękowe
Do testów używałem dwóch par słuchawek: Fostex TH-610 (test TU) oraz Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU). Komputer to MacBook Apple Pro. Dodatkowo używałem iPhone 6S i iPad Air 2 (wraz z kablem Lightning to USB Camera Adapter Apple). Serwis streamingowy Tidal HiFi i Tidal Master. Porównawcze wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer XDP-300R, Cayin iHA-6 (test TU), Fostex HP-A4BL (test TU) i Hegel H160. Ponadto stosowałem akcesoria iFi Audio: iDefender USB 3.0 i zasilacz iPower.

Producent określa w swych materiałach reklamowych iFi iDSD LE jako „kieszonkową rakietę” i szczerze zapewniam, że w takim sformułowaniu nie ma ani krzty przesady. Każdy, kto miał styczność z urządzeniami iFi micro albo nano, wie że grają niczym małe bomby atomowe, petardy i dynamit w jednym. To brzmienie na wskroś energetyczne, masywne a równolegle soczyste i aksamitne. Dokładne i głębokie. Ultra-czyste i nasączone muzyką niczym gąbka wodą. Nie inaczej jest w iFi iDSD LE.

Dźwięk iDSD LE charakteryzuje się ponadprzeciętnym nasyceniem tonalnym, świetną plastycznością przyprawione doskonałym rozciągnięciem, wyborną przestrzennością i zaskakująco daleką głębią. To brzmienie z przyjemną i fizjologiczną barwą z wyraźnie odczuwalną nutą finezji i ciepła. Ogół przekazu jest mięsisty i żyzny - lekkie, ale jednocześnie masywne i sugestywne. Bajecznie kolorowe. Delikatesowe.

Dynamika jest więcej niż przyzwoita, zwłaszcza ta w skali mikro. Rytm jest prowadzony precyzyjnie i równo, symetrycznie. Subtelności są widzialne, selektywność jest wyraźna, nuty pełne i zwarte, a głębia warstw – odczuwalna. Tak jak wcześniej pisałem przy recenzji iDSD. Można z całym przekonaniem powiedzieć, że mały iDSD LE gra w manierze lub w duchu bardzo zaawansowanych (i drogich) urządzeń z pułapu high-fidelity. Ma w sobie ich styl i sznyt, sygnaturę i substancję, ale nie 100 procent odwzorowania. To niejako przybliżenie, albo duże podobieństwo, czy optymalizacja brzmienia high-end na potrzeby dźwięku budżetowego. Takie jego ukształtowanie, że muzyka brzmi bardzo rasowo i w pełni fizjologicznie. Organicznie do sześcianu.

Ciekawą poprawę dźwięku w stronę większej czytelności przynosi dodatek firmowych iFi iDefender USB 3.0 oraz iFi iPower, ale o tych dwóch akcesoriach w połączeniu z iDSD LE więcej napiszę za kilka dni. Zapraszam.

Konkluzja
Mały iFi iDSD LE to hajendowy potwór w skórze budżetowego baranka! Nie dość, że odtwarza nieomal wszystko (pliki PCM, DXD i DSD) i to z najgęstszych formatów, to jeszcze czyni to w sposób nieprawdopodobnie pełny, soczysty i energetyczny. To zaawansowanie dźwięku znane ze znacznie droższych urządzeń hi-fi. A to wszystko we wprost dumpingowej cenie 649 PLN. Jestem pod dużym wrażeniem iFi iDSD LE. Bomba!

Cena w Polsce – 649 PLN.