Ramię
wykonane jest z aluminium, na końcu ma zamontowany dokręcany headshell. Do
Pioneera można przyłączyć dowolną wkładkę o masie od 3,5 do 13 gram, stosowne
obciążniki są w komplecie. W zestawie test również aluminiowy adapter do singli
z dużym otworem. Jako, że jest to sprzęt dla DJ-ów ma takie funkcje jak płynne
lub skokowe przyśpieszanie i zwalnianie obrotów – odpowiednie suwaki i
przyciski znajdują się obok ramienia; jest też przycisk Reset neutralizujący
(stabilizujący) obroty na precyzyjne 33 1/3 lub 45 RPM.
Warto
podkreślić, że gramofon spoczywa na czterech bardzo solidnych, metalowych
stopach antywibracyjnych, którymi reguluje się także poziom. W komplecie są
dwie maty - gumowa i filcowa. Jest też akrylowa pokrywa przeciwkurzowa, kabel
sieciowy, solidny przewód 2 x RCA i przewód uziemienia. Jak ktoś potrzebuje,
może dokupić sobie masywną, metalową walizę transportową dla gramofonu. Pioneer
PLX-1000 występuje również w wersji limitowanej tzw. "gold".
Przygotowanie
do pracy PLX-1000 jest czynnością bardzo prostą, mniej skomplikowaną niż przy
wielu innych gramofonach. Po prostu wystarczy wyjąć gramofon z opakowania (nic
nie trzeba składać, czy dokręcać) i następnie zamontować na headshellu dowolną
wkładkę. Tu trzeba nieco cierpliwości i precyzji. Wymagane są protractor i waga
gramofonowa, ale takie przedmioty potrzebne są też przy ustawianiu innych
gramofonów. Jako, że headshell jest odłączany (razem z wkładką) od ramienia,
można zaopatrzyć się w dodatkowy i zamontować w nim kolejną wkładkę, co ułatwia
i przyśpiesza ewentualny proces wymiany wkładek. Zresztą na gramofonie znajduje
się stosowny otwór/stojak dla dodatkowego headshella.
Pioneer ma
zamontowany nowy trójfazowy, bezszczotkowy silnik prądu stałego. Ma on dwa razy
wyższy moment obrotowy niż stare silniki Technicsa. Czas uruchamiania
wynosi 0,3 sekundy! Dla Technics SL-1200MK2 było to 0,7 sekundy.
Bardzo solidna waliza transportowa dla gramofonu Pioneer; trzeba za nią dodatkowo dopłacić
Gruba warstwa gąbek oraz pancerna budowa skrzyni - gramofon przeżyje chyba nawet upadek z 10-go piętra
Niezbędne akcesoria; uwagę zwracają interkonekty RCA całkiem przyzwoitej jakości
PLX-1000 tuż po wyjęciu ze skrzyni
Lampka stroboskopowa to nie tylko przyjemność dla oczu, ale także przyrząd indykujący obroty
Pioneer PLX-1000 plus wkładka Goldring 1042
Wszystkie przyciski wykonane są z metalu i podświetlane
Aluminiowy odlewany talerz
Przycisk start/stop - oczywiście z aluminium i podświetlany
Stopa antywibracyjna z metalu; na rynku hi-fi za komplet takich przyjdzie zapłacić ze 2 000 PLN
Solidne złocone gniazda RCA, obok zacisk uziemienia
Gniazdo IEC umożliwia zastosowanie dowolnego kabla sieciowego; podczas testu używałem litewski Perkune
Piękny widok, szczególnie po zmroku
Po lewej stronie, u góry - przedwzmacniacz MM Sonus Oliva; Pioneer stoi na phono Primare R32
Na dole przedwzmacniacz Primare R32; świetnie zgrywa się z PLX-1000
Wkładka Ortofon 2M Red na ramieniu Pioneera
Rzut ogólny na system odsłuchowy
Wrażenia
dźwiękowe
Gramofon
porównawczy to Clearaudio Emotion, zastosowane wkładki – Ortofon 2M Red,
Goldring 1042 i Goldring Legacy. Przedwzmacniacze gramofonowe to Sonus Oliva MM,
Primare R32, iFi iPhono, Ri-Audio PH-1 oraz wewnętrzne we wzmacniaczach Cayin
CS-55 A oraz Audio Analogue Fortissimo. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego
dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.
No cóż.
Do testu podchodziłem nieco sceptycznie, nastraszony ewentualnością generowania
przez napęd typu Direct Drive drgań i hałasu przez silnik, które mogą być
przekazywane na talerz i płytę, a dalej do igły śledzącej rowek, co
ewentualnie powodować może artefakty dźwięku oraz zaburzenia czystości czarnego tła
nagrań. Jednak w rzeczywistości nic takiego nie zdarzyło się, nie wyczułem najmniejszych zakłóceń brzmienia, żadnych nieczystości, czy podbarwień, a tym bardziej
buczenia basów. Mówiąc wprost, zanotowałem zjawisko wręcz odwrotne, bo krystaliczną czystość.
Pioneer
PLX-1000 dostarczył wybornie realistyczny i naturalny dźwięk o bardzo sympatycznej barwie, nasycony i pełny. Dźwięk przyjemnie poukładany i harmonijny
na naprawdę super poziomie. Soprany wyraziste, bez śladów agresji, a średnica
płynna i soczysta. Oddanie całej skali brzmienia, dynamiczna obecność muzyki na
żywo oraz piękne przestrzenne rozciągnięcie przekazu zasługują na prawdziwą pochwałę. Czy to ludzki głos, czy skrzypce lub saksofon albo fortepian, wszystko
brzmi bardzo namacalnie i bezpośrednio – entuzjastycznie oraz swobodnie.
Wielokrotnie miałem wrażenie, iż prawdziwi muzycy wyszli z płyty winylowej, stanęli na
środku mojego pokoju i zaczęli grać!
Tak jest, Pioneer zapewnia dźwięk tonalny
o wysokiej kulturze oraz z więcej niż prawidłowym rysunkiem instrumentów,
powietrzem i oddechem. To brzmienie wyjątkowo odkrywcze - bogate, otwarte i
żywe. Ujawniające duże pokłady dźwięczności i struktur muzycznych zapisanych na
płytach analogowych.
Oczywiście,
duże znaczenie dla pełności i wyrafinowania brzmienia ma rodzaj i gatunek
zastosowanej wkładki gramofonowej. Chcę przez to napisać, że te moje powyższe
zachwyty najbardziej tyczą odsłuchów na zaawansowanej dość wkładce typu MC
Goldring Legacy, której wartość niestety przekracza cenę samego gramofonu
(4 000 PLN vs. 3 000 PLN). Niemniej jednak chciałbym napisać, że w
takim zestawieniu nie odnotowałem żadnego mezaliansu sprzętowego.
Wkładka
Goldring Legacy jak najbardziej sprawdziła się w tym układzie, który przyniósł obfity, bardzo naturalny i żywy przekaz podkreślony wysoką
detalicznością, selektywnością oraz poparty przepysznie zniuansowanym przekazem.
Ponadto na duże uznanie zasługuje moc i dynamika dźwięku – jego spontaniczność
i bezpośredniość oferujące bliski kontakt z wykonawcami i z ich instrumentami.
Z kolei
wkładka typu MM Goldring 1042 (szlif igły Gyger S, cena niecałe 2 000 PLN)
wcale nie okazała się gorsza od Goldring Legacy, a inaczej rozkładająca akcenty
brzmieniowe. Demonstruje dźwięk cudownie szczegółowy i detaliczny, igła
wyciąga z rowków mnóstwo informacji, aczkolwiek nie powoduje równolegle
nadmiernej agresji sopranów i ataku artefaktów. Wkładka 1042 gra natomiast mniejszym ciałem i na niższym poziomie energetycznym (od MC Legacy). Trzeba
powiedzieć iż, cały balans tonalny jest w pełni zrównoważony, a dźwięki
instrumentów przekonują obfitym tonem i powietrzem. Są namacalne, ale wkładka
Legacy bardziej tą namacalność podkreśla i eksplikuje. Generalnie rzecz biorąc,
Goldring 1042 to uczciwa i optymalna wkładka dla gramofonu Pioneer PLX-1000.
Dobrze się z nim komponuje i uzupełnia.
And last,
but not least – wkładka Ortofon 2M Red, czyli najtańsza propozycja w tym
mini-teście (niespełna 400 PLN). Najtańsza, nie oznacza, że zła, czy kalecząca uszy.
Nic z tych rzeczy. Bardzo lubię duńską firmę Ortofon, bo nawet w swoich
budżetowych konstrukcjach (a do takiej przynależy 2M Red) aplikuje zaawansowane
rozwiązania technologiczne i porządne analogowe know-how. Otóż 2M Red gra w sposób
bardzo przyjazny i atrakcyjny, lekko ocieplony i osłodzony. Pierwszorzędnie
oddaje barwę ludzkich głosów, jak i również bardzo dobrze definiuje basy, bo te
nie tylko nisko schodzą, ale również są doskonale kontrolowane i zróżnicowane.
Trzeba stwierdzić, że ogólny przekaz jest żywy i krystalicznie przezroczysty.
Oczywiście, nie ma tu takiej emocjonującej masy dźwiękowej, jaką zapewnia
Goldring Legacy, czy wybujałej selektywności i rozdzielczości typowej dla
Goldring 1042, ale nadal jest to poziom co najmniej przyzwoity i zadowalający.
I na koniec
kilka słów o przyłączanych do gramofonu przedwzmacniaczach. Jak już pisałem,
używałem aż sześć różnych: Sonus Oliva MM, Primare R32, iFi iPhono, Ri-Audio PH-1
oraz wewnętrzne we wzmacniaczach Cayin CS-55 A oraz Audio Analogue Fortissimo.
Nie chcę zanadto rozpisywać się o poszczególnych konfiguracjach, bo nie w
tym zawarta jest najważniejsza informacja. Najbardziej istotnym jest fakt, że
Pioneer PLX-1000 nie ograniczał i nie temperował brzmieniowo żadnych przedwzmacniaczy lub innymi słowy –
żaden z nich nie był dla niego „za dobry”.
Oczywiście, w teście nie stosowałem
bardzo drogich phono, ale nawet najdroższy Primare R32 (3 700 PLN)
okazał się być symbiotycznym kompanem dla opisywanego gramofonu. Ukazywał
naturalne piękno zapisu winylowego, jego analogową zmysłowość, bogactwo
eufonii, złożoność harmonii, a także ciepło i barwę instrumentów. Bardzo
podobny dźwięk zaproponował lampowy Sonus Oliwa, choć tu dźwięk był nieco mniej
selektywny i lekko oddalony od słuchacza. Za to ten egzemplarz dostarczał to,
czego żaden inny przedwzmacniacz nie miał – żar i żyzność brzmienia, a także
organiczną ciepłotę dźwięku. Brzmienie wręcz magiczne.
Konkluzja
Dla mnie
gramofon Pioneer PLX-1000 z napędem bezpośrednim (direct drive) to bardzo
pozytywne odkrycie. Otóż okazało się, że tak „nie audiofilski”, profesjonalny
sprzęt dla DJ-ów po zaaplikowaniu odpowiedniej wkładki i przedwzmacniacza
gramofonowego może zagrać nie gorzej niż gramofon z napędem paskowym. Mówiąc
szczerze, w moim przekonaniu, PLX-1000 reprezentuje bardzo wysoki poziom nie
tylko solidności budowy i wykończenia, ale także wybornie realistyczny i
naturalny dźwięk o bardzo przyjemnej barwie; wspaniale nasycony i pełny. To
brzmienie, które doskonale ukazuje złożoność ludzkiego głosu, dzięki czemu
odsłuchy wokalistyki z płyt analogowych przynoszą dużą dozę satysfakcji i
analogowego raju.
Polecam
koniecznie posłuchać Pioneer PLX-1000, bez oglądania się na jego „didżejskość”,
bo może okazać się on prawdziwym best-buy w stosunku do dużej liczby gramofonów
hi-fi i to wcale nie tych najtańszych!
Cena w
Polsce: 2 800 – 3 200 PLN (w zależności od sklepu).
System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Hegel H360 (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Dayens Ecstasy III (test TU), Audio Analogue Fortissimo (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Vienna Acoustics Mozart Grand, Polk Audio RTi A7 (test TU), Pylon Diamond 25, Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD/DAC Audio Analogue Fortissimo i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042 i Ortofon 2M Red (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32, Sonus-Oliva i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C6, Cayin C6 DAC (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający i interkonekty RCA Perkune. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods.