Wstęp
Geneza testu tytułowych kolumn jest nieco pokrętna. W
zeszłym miesiącu, od polskiego dystrybutora marki firmy DSV z Gdyni, odebrałem
najnowszy "kombajn" (czyli wzmacniacz, odtwarzacz sieciowy i CD, DAC,
tuner analogowy i DAB+) Pioneer NC-50DAB (czytaj
TUTAJ). Kiedy z dziecięcą radością rozpakowywałem
urządzenie, uruchomiłem i dostroiłem je, uzmysłowiłem sobie, że tak na dobrą
sprawę nie dysponuję optymalnymi doń kolumnami. Przecież nie będę przyłączać
do, bądź co bądź, budżetowego urządzenia wypasionych głośników podłogowych
kosztujących powyżej 10 000 PLN albo 20 000 PLN, bo nie w tym sprawa. Ponadto
uznałem, że optymalne w przypadku nowego Pioneera będą jakieś ciekawe monitory,
a ja w tej chwili mam tylko własne
Guru Junior (które jednak zajęte są codziennym graniem
w sypialni), albo aktywne Pioneer RM-05, których nijak nie da się przyłączyć do
systemu Pioneera. Pomyślałem więc, że należy sprowadzić jakieś ciekawe i to
najlepiej wysokoskuteczne monitory w cenie około 2 000 PLN. Ostateczny wybór
padł na tytułowe Klipsch RP-150M (zobacz
TUTAJ) - przyjechały od polskiego dystrybutora
E.I.C. Sp. z o.o.
Klipsch
Jako że nigdy do tej pory nie opisywałem głośników firmy
Klipch (zobacz
TUTAJ),
warto napisać o niej kilka słów. Została założona w Indianapolis w USA przez legendarnego
inżyniera dźwięku Paula Wilbura Klipscha w 1946 roku, czyli równo 70 lat temu. Trzeba
wiedzieć, że firmowy głośnik
Klipschorn,
opatentowany w 1945 roku, wciąż jest uznawany za najlepszy kiedykolwiek
wyprodukowany na świecie głośnik. Jego produkcja trwa nieprzerwanie od ponad 60
lat. Podstawa działalności Klipscha, czyli technologia głośnika tubowego
na przestrzeni lat pozostała niezmienna. To znak rozpoznawczy głośników
Klipscha - tuby oferują wysoką sprawność, niskie zniekształcenie, kontrolowaną
kierunkowość, dzięki czemu mogą one dokładniej odtwarzać jakość i
charakterystykę tonalną dźwięku. Przez te 70 lat Klipsch stał się synonimem bardzo rzetelnych konstrukcji
głośnikowych, wiele z nich cieszy się do dziś powodzeniem i uznaniem. By
wymienić tylko część modeli: La Scala, Belle Klipsch, Cornwall, Chorus, ProMedia,
Heresy, Forte, Quartet, Legend i Reference. Założyciel, Paul W. Klipsch zmarł 5 maja 2002. Miał wówczas 98 lat. Wcześniej zdążył przekazać stery swemu kuzynowi Fredowi Klipschowi. Obecnie Klipsch wchodzi w skład grupy A VOXX International
Company.
Wrażenia ogólne i budowa
Klipsch RP-150M to kolumny podstawkowe przynależące do serii Reference
Premiere. Rodzina ta została wprowadzona na rynek w zeszłym roku.
To całkowicie przeprojektowana linia kolumn głośnikowych, zaopatrzona w
nowe przetworniki. Składa się z kolumn podłogowych RP-280F, RP-260F i
RP-250F, głośników centralnych RP-450C, RP-440C i RP-250C, monitorów RP-160M i
RP-150M oraz głośników surround RP-250S i RP-240S.
W głośnikach serii Reference Premiere uwagę zwraca hybrydowa tuba
wysokotonowa TRACTRIX łącząca okrągły wlot ze specjalnie uformowanym
kwadratowym wylotem. Jak pisze producent, pozwoliło to na uzyskanie poprawy
brzmienia w zakresie najwyższych częstotliwości, rozszerzenie kąta
promieniowania oraz wzmocnienie obrazowania źródeł pozornych i dynamiki. Całość
wykonana ze skompresowanej gumy pozwoliło zwiększyć tłumienie wysokich
częstotliwości, co wpływa pozytywnie na ograniczenie twardości przekazu i
poprawia szczegółowość. Tytanowa kopułka wysokotonowa wsparta hybrydową tubą
TRACTRIX zapewnia bardzo czysty i naturalny dźwięk. Z kolei zastosowane
membrany z tworzywa Cerametallic są bardzo lekkie i sztywne, a przy tym
wykazują minimalne "dzielenie" się membrany, co wpływa bardzo
korzystnie na wytwarzane zniekształcenia. Membrany niskośredniotonowe z
Cerametallic w połączeniu z tytanowym głośnikiem wysokotonowym LTS (Linear
Travel Suspension) i nowatorską hybrydową tubą TRACTRIX mają zapewniać
najwyższą wydajność kolumn w tej klasie.
Klipsch RP-150M dostępne są w dwóch wybarwieniach obudowy:
czarnym i wiśniowym. Monitory prezentują się bardzo korzystnie, choć design
przywodzi na myśl raczej segment PRO, niż home hi-fi. Kolumny wyglądają nieco „technicznie”.
Jako okleinę skrzynek użyto folii winylowej naśladującej naturalny fornir. Z
drugiej strony taka oszczędność pozwala producentowi zaproponować konkurencyjną
cenę. Fronty są czarne, na ich górze zamontowano w tubach (tuby z tworzywa
przypominającego gumę) głośniki wysokotonowe. Poniżej znajdują się niskośredniotonowe wykonane z tworzywa Cerametallic. Mają miedziany kolor, co prezentuje się niezwykle atrakcyjnie.
Głośniki można przykryć maskownicami (są w zestawie). Skrzynki spoczywają na
niewysokich podstawkach, od spodu których przyklejone są po 4. gumowe stopki.
Tak więc, zaraz po wypakowaniu kolumn, gotowe są do postawienia na komodzie,
biurku, itp.
Z tyłu zamontowano pojedyncze terminale głośnikowe, lekko
skręcone wobec siebie. Nad nimi znajduje się stosunkowo duży wylot bass-reflexu
w kształcie tuby. Na górnej krawędzi przymocowano wieszak (służący do
powieszenia monitora na ścianie), a także tabliczkę znamionową.
Dane techniczne
- Pasmo przenoszenia: 48 - 24 000 Hz +/- 3 dB
- Czułość: 93 dB @ 2.83 V/1 m
- Moc ciągła: 75 W
- Moc szczytowa: 400 W
- Przetwornik/ przetworniki wysokotonowe: 1" (2.54 cm)
tytan, LTS (Linear Travel Suspension), hybrydowa tuba Tractrix
- Przetwornik / przetworniki niskotonowe: 5.5” (14 cm),
membrana Cerametallic
- Częstotliwość podziału: 1 500 Hz
- Rodzaj obudowy: Bass-reflex, port Tractrix, tył
- Gniazdo głośnikowe: pojedyncze.
Całość specyfikacji
TUTAJ.
RP-150M zapakowane w jedno duże pudło
Klipsch RP-150M prezentują się znakomicie; tu monitor postawiony na standzie Solid Tech
1'' przetwornik wysokotonowy z tytanu, LTS (Linear Travel Suspension) umieszczony w tubie
Przetwornik niskotonowy 5.5” (14 cm), membrana Cerametallic
Czarny front, wiśniowa okleina winylowa dobrze naśladująca drewno
Tył: prostokątny wylot bass-reflexu, terminale głośnikowe odsunięte na skos od siebie
Klipsch RP-150M jako monitory nabiurkowe z Pioneer NS-50DAB
Klipsch RP-150M zaprzęgnięte do dużego systemu
Wrażenia dźwiękowe
Jak napisałem we wstępie, Klipsch RP-150M głównie posłużyły
jako monitory przypięte do urządzenia wielofunkcyjnego Pioneer NC-50DAB. Poza
tym, dla celów niniejszej recenzji, przyłączyłem je również (po kolei) do
następujących wzmacniaczy: tranzystorowego Hegel H160, hybrydowego Pathos
Classic One MKIII oraz lampowego Cayin CS-55A. Przewody głośnikowe, zasilające
oraz interkonekty to Perkune Audiophile Cables. Dokładna lista sprzętu
towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.
Klipsch RP-150M są bardzo czułe (93 dB skuteczności) i to od
razu słychać. Bardzo płynnie i elastycznie reagują na nawet niewielkie regulacje potencjometrem.
Nie trzeba więc super mocnego wzmacniacza, aby je optymalnie napędzić. Co więcej, zaskakują
dużą energią oraz niepospolitą dynamiką (jak na monitory). Czy to uderzenia
perkusji, czy partie fortissimo fortepianu, RP-150M grają na full-drive. Tak,
jakby nie było dla nich brzmieniowych ograniczeń, a prawa fizyki nie obowiązywały.
Całość dźwięku ma duży walor naturalności, nie czuć kompresj lub przesterowań
(w rozsądnych poziomach głośności). Klipsche, można napisać, są stworzone do
grania pełną piersią, ale także całym sercem. Oferują dźwięk witalny i żywiołowy,
a równolegle zdrowy i proporcjonalny. Harmonijny i muzykalny. A jednocześnie
pozbawiony śladów agresji, czy zbytniej ostrości. Relaksacyjny.
Miłą cechą amerykańskich głośników jest ich nie tylko
bezpośredni i energetyczny styl gry, ale również łatwość kreowania dźwięku
namacalnego i obecnego. Instrumenty otrzymują tę wyborną gęstość i ciężar,
które powodują autentyczność i koncertowość brzmienia. Może nie jest to dźwięk
bardzo rozdzielczy i jakoś specjalnie selektywny, lecz na pewno przekonujący masą,
strukturą oraz wyśmienitą dotykalnością. Na płycie nieodżałowanego Leonarda
Cohena „You Want It Darker” (Sony Music Entertainment – 2016 r), wokal mistrza
zabrzmiał niezwykle prawdziwie, sensualnie i żywotnie, przestrzennie oraz wręcz uwodzicielsko. Został pokazany jednoznacznie i barwnie
na tle instrumentarium oraz chóru montrealskich kantorów. Co istotne, charyzma
wokalu Mistrza została dobrze nakreślona i wyodrębniona na fundamentach
instrumentów i chórów. Zabrzmiała optymalnie, z właściwą ornamentyką oraz
kolorystyką. Z kolei same instrumenty były dobrze rozlokowane na scenie, miały
odpowiednie proporcje, wymiar i tonalność. Owszem, kolumny z wyższych pułapów
cenowych ukazałyby jeszcze więcej subtelności, niuansów, czy wyrafinowania,
ale Klipsch dostarczyły nagraniom tyle precyzji i analizy, że nie będzie
zbytnim mezaliansem przyłączać je do dużo droższych wzmacniaczy (niż same
kosztują), o czym w następnym akapicie.
RP-150M podłączone do niezbyt wydajnego wzmacniacza klasy D
(2 x 50 Wat), jakim rozporządza Pioneer NS-50DAB, pokazały, że stać je na
wiele. Dźwięk był pełny, energetyczny i płynny. Pozwoliły zagrać wzmacniaczowi
całą piersią, dużą swobodą oraz przestrzenie. Z kolei przyłączone do znacznie droższych
amplifikacji, nie obnażały własnych słabości i ograniczeń, a starały się
pokazać ogół muzyki i całość jej charakteru, bez wchodzenia w niepotrzebne
detale i subtelności. Po prostu Klipsche są tak skonstruowane, że każdy rodzaj
muzyki zabrzmi na nich dobrze i atrakcyjnie. A czy zawsze bardzo wiernie? To
już inna sprawa.
Podsumowanie
Konkluzja powyższego tekstu jest krótka. Klipsch RP-150M to
niedrogie, „dobrze wyglądające” i wielofunkcyjne monitory o wybornym brzmieniu.
Tak, to brzmienie o indywidualnym sznycie, ale stuprocentowo atrakcyjne i
plastyczne. Bardzo energetyczne i dynamiczne, ale nie przekraczające granic
dobrego smaku.
Dużą zaletą Klipsch RP150M jest ich wysoka skuteczność (93 dB), dzięki optymalnie grają już z niezbyt wydajnymi wzmacniaczami. Można nawet
zaryzykować twierdzenie, że zagrają już „z byle czym”, ale i ze znacznie
droższymi od siebie wzmacniaczami pierwszorzędnie dają sobie radę.
Dla mnie Klipsch RP-150M to duże odkrycie. Mogę zaręczyć, że
warto je wziąć pod uwagę podczas poszukiwań monitorów < 2 000 PLN do
pomieszczenia nie przekraczającego 20 m2. W takim zagrają najlepiej i
najpełniej. Rekomendacja!
Cena w Polsce - 1 700 PLN.
System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU), a także Pioneer NS-50DAB (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Pioneer RM-05 (test TU), Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
DAC: Cayin DAC11 (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU) i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Kenwood KT-7500 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: HiFiMan HE-1000, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.