Polpak

EIC

Rafko

piątek, 18 września 2026

MUSE HiFi M6 Double, przenośny, lampowy wzmacniacz słuchawkowy / DAC - zapowiedź testu




Zdjęcia: MUSE HiFi

 


Kilka dni temu, podczas cowieczornego przeczesywania Internetu, w moje ciągle nienasycone recenzenckie oczy wpadł nietypowy DAC / wzmacniacz słuchawkowy MUSE HiFi M6 Double (zobacz TUTAJ), który oparty jest na 32-bitowej kości układu ESS ES9039 i wspierany przez dwa niezależne oscylatory Accusilicon AS318B (45,158 MHz oraz 49,152 MHz). OK, zastosowano tutaj naprawdę świetne kości DAC i niezłe oscylatory, ale co w tym jest oryginalnego? - i dlaczego nazywam MUSE HiFi M6 Double "nietypowym"? Dlatego, że został opisany jako "pierwszy na świecie przenośny przetwornik DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym, który łączy dwa rodzaje lamp — miniaturowe lampy elektronowe JAN6418 w torze wzmacniającym oraz legendarne, radzieckie lampy Nixie IN-17 pełniące rolę analogowego wskaźnika głośności". To brzmi niesamowicie, przecież jeszcze czegoś takiego nie grali w audio hifi - więc takie "coś" od razu przykuło moją uwagę! A, że - jak się okazało - polskim dystrybutorem dalekowschodniej marki MUSE jest zaprzyjaźniona firma Audioheaven z Olsztyna, ze sprowadzeniem limitowanego egzemplarza M6 Double nie było żadnego problemu. Przyjechał błyskawicznie.

W dalszym opisie przedmiotowego urządzenia jest jeszcze ciekawiej, proszę zapoznać się z poniższymi cytatami (zapożyczonymi ze strony Audioheaven na serwisie Allegro):

M6 Double to konstrukcja zbudowana wokół dwóch zupełnie różnych technologii lampowych. Z jednej strony otrzymujemy parę wojskowych, bezpośrednio żarzonych pentod JAN6418 typu NOS (New Old Stock), które nadają dźwiękowi ciepłą, gęstą barwę z wygładzonym, miękkim sopranem i wciągającą prezentacją średnicy. Z drugiej — kaskadowy wyświetlacz oparty na lampach Nixie IN-17, najmniejszych lampach cyfrowych, jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Ich pomarańczowa poświata, pulsująca w takt zmienianej głośności, to czysty sentyment przeniesiony wprost z lat 60. ubiegłego wieku.

Lampy Nixie były pierwszymi na świecie liniowymi wyświetlaczami cyfrowymi, powszechnie stosowanymi już od lat 50. w konsolach statków kosmicznych, tablicach notowań giełdy na Wall Street czy panelach elektrowni atomowych. Model IN-17 to najmniejsza lampa Nixie na świecie, o żywotności sięgającej nawet 200 000 godzin. Ich produkcja zakończyła się dekady temu, dlatego MUSE HiFi przez ponad rok kompletowało zapasy NOS z Rosji i krajów Europy Wschodniej, gromadząc około 2 200 sztuk — najprawdopodobniej ostatnie egzemplarze tego typu na świecie.

Za przetwarzanie cyfrowo-analogowe odpowiada flagowy, 32-bitowy układ ESS ES9039, głęboko dostosowany we współpracy z producentem i wspierany przez dwa niezależne oscylatory Accusilicon AS318B (45,158 MHz oraz 49,152 MHz), gwarantujące minimalny jitter. M6 Double obsługuje pełne dekodowanie sygnałów PCM, DSD oraz MQA. W trybie tranzystorowym brzmienie jest neutralne, transparentne i pozbawione zabarwień — z głębokim, sprężystym basem i precyzyjną średnicą. Po przełączeniu w tryb lampowy dźwięk gęstnieje, zyskuje analogową plastyczność i lekko zaokrąglone krawędzie transjentów, oferując bardziej wciągającą, muzykalną prezentację. Siedem cyfrowych filtrów pozwala dostroić charakter brzmienia do własnych preferencji.

M6 Double wyposażono w najnowszy układ Bluetooth Qualcomm QCC5125 z architekturą dual DSP i dwurdzeniowym CPU, zapewniający stabilne, bezstratne połączenie Bluetooth 5.2 z obsługą zaawansowanych kodeków LDAC oraz aptX Adaptive. Niezależnie od tego, czy podłączysz urządzenie przewodowo przez USB-C, czy bezprzewodowo ze smartfonem, jakość dźwięku pozostaje na audiofilskim poziomie. Trzystopniowa regulacja wzmocnienia (niskie, średnie, wysokie) oraz wyjścia 3,5 mm i zbalansowane 4,4 mm pozwalają z powodzeniem napędzić zarówno czułe IEM-y, jak i wymagające słuchawki o wysokiej impedancji.

Obsługa dwóch różnych technologii lampowych wymagała unikalnej architektury zasilania. Lampy Nixie potrzebują napięcia 170 V, podczas gdy lampy JAN6418 pracują przy 25 V. Specjalny układ podwójnego podbicia napięcia podnosi napięcie baterii bezpośrednio do 170 V, a mikrokontroler steruje 20 tranzystorami MOSFET, by perfekcyjnie zintegrować tor HiFi z obiema technologiami lampowymi. Wszystko to zasila pojemna bateria 4 500 mAh, zapewniająca długie sesje odsłuchowe.

Co to jest lampa Nixie?
Lampy Nixie zostały wynalezione przez Davida Hagelbargera. Wczesne wyświetlacze Nixie były produkowane przez małego producenta lamp próżniowych o nazwie Haydu Brothers Laboratories i zostały wprowadzone na rynek w 1955 roku przez firmę Burroughs Corporation, która kupiła Haydu. Nazwa Nixie została wyprowadzona przez Burroughsa od "NIXI", akronimu pochodzącego od słów "Numeric Indicator eXperimental No. 1"

Lampa Nixie jest wyświetlaczem z zimną katodą, służy do wyświetlania cyfr lub innych informacji za pomocą wyładowania jarzeniowego.

Szklana rura zawiera anodę z siatki drucianej i wiele katod w kształcie cyfr lub innych symboli. Przyłożenie zasilania do jednej katody powoduje jej otoczenie pomarańczowym wyładowaniem jarzeniowym. Rura jest wypełniona gazem pod niskim ciśnieniem, zazwyczaj głównie neonem i niewielką ilością argonu w mieszance Penninga. W późniejszych nixie, w celu wydłużenia żywotności urządzenia, dodawano niewielką ilość rtęci, aby zmniejszyć zatrucie katody i rozpryskiwanie.

Chociaż wyglądem przypomina lampę próżniową, jej działanie nie zależy od termoemisji elektronów z rozgrzanej katody. Jest to zatem lampa z zimną katodą (forma lampy wypełnionej gazem) i jest wariantem lampy neonowej. Takie lampy rzadko przekraczają 40 °C (104 °F) nawet w najcięższych warunkach pracy w pomieszczeniu o temperaturze otoczenia.Wyświetlacze fluorescencyjne próżniowe z tej samej epoki wykorzystują zupełnie inną technologię - mają podgrzewaną katodę wraz z siatką sterującą i ukształtowanymi anodami fosforowymi; Nixie nie mają grzałki ani siatki sterującej, zwykle pojedynczą anodę (w formie siatki drucianej, której nie należy mylić z siatką sterującą) i ukształtowane katody z gołego metalu. (Źródło: Wikipedia, TUTAJ).

Opis i dane techniczne
Typ urządzenia: Przenośny przetwornik DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym
Układ DAC: ESS ES9039 (32-bit, flagowy)
Oscylatory: 2 × Accusilicon AS318B (45,158 MHz / 49,152 MHz)
Lampy wzmacniające: 2 × JAN6418 (wojskowe pentody NOS, bezpośrednio żarzone)
Wyświetlacz lampowy: Lampy Nixie IN-17 (najmniejsze na świecie, kaskadowy wskaźnik głośności)
Tryby brzmienia: lampowy / tranzystorowy
Obsługiwane formaty: PCM, DSD, MQA
Filtry cyfrowe: 7. trybów filtrów
Regulacja wzmocnienia: 3. poziomy: niski / średni / wysoki
Wyjścia słuchawkowe: 3,5 mm (SE) + 4,4 mm Pentaconn (zbalansowane)
Bluetooth: Qualcomm QCC5125, Bluetooth 5.2
Obsługiwane kodeki: LDAC, aptX Adaptive
Architektura zasilania: 170 V (lampy Nixie) + 25 V (lampy elektronowe), sterowanie MCU + 20 × MOSFET
Bateria: 4 500 mAh
Złącza USB: USB-C (audio) + USB-C (ładowanie)
Kompatybilność: urządzenia Lightning i Type-C
Wyłącznik czasowy: 10–60 minut
Wymiary: 121,2 × 81,3 × 24,5 mm
Masa: 285 g
Nakład: edycja limitowana — 1 000 sztuk na całym świecie
Zawartość zestawu: M6 Double, kabel do ładowania, Type-C → Type-C, wtyczka USB, skórzane etui



Na testy przyjechał zupełnie nowy egzemplarz MUSE, zafoliowany

Estetyczne opakowanie



Opakowanie klasy premium

W zestawie znajduje się wzmacniacz / DAC, etui, przewód USB oraz skrócona instrukcja użytkowania

Bardzo ładne i poręczne skórzane etui / futerał

Przez górną szybkę widać wszystkie wewnętrzne układy

Na jednym z boków umieszczono duże pokrętło głośności oraz cztery przyciski

Dolna ścianka zawiera dwa gniazda USB-C (jedno komunikacyjne z DAC i drugie dla ładowania akumulatora) oraz dwa gniazda słuchawkowe (niesymetryczne 3,5 mm i symetryczne 4,4 mm Pentaconn)


Przednia ścianka zawiera dwa ekrany: lewy to analogowy wyświetacz głośności oparty na lampach Nixie IN-17, a prawy to klasyczny OLED


MUSE HiFi M6 Double w zielonym futerale prezentuje się znakomicie!


Przednia ścianka z wyświetlaczami



Pierwszych odsłuchów dokonuję na słuchawkach Austrian Audio The Arranger, za źródło służy iPad A16 z serwisem Qobuz; wykorzystuję łączność bezprzewodową Bluetooth

niedziela, 13 września 2026

FiiO K13 R2R, DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy



Zdjęcia FiiO Audio



Wstęp
Przyznam, że bardzo lubię używać i opisywać wzmacniacze słuchawkowe z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym. A takie, które mają dodatkowo zainstalowany moduł odbioru sygnału bezprzewodowego Bluetooth - jeszcze bardziej. Dlaczego? Dlatego, że wzmacniacze tego typu są bardzo uniwersalne i poręczne. Łatwe i praktyczne w codziennym użyciu. Kiedy ma się pod ręką komputer / laptop można wyprowadzić z niego sygnał cyfrowy wysokiej jakości aby przewodowo z nim połączyć wzmacniacz / DAC, zaś kiedy chcieć używać łączność bezprzewodową Bluetooth, bez problemu można to zrobić (czyli sparować ze smartfonem, tabletem, komputerem itp.). Dla wygody, dla szybkości obsługi, dla komfortu braku dyndających kabli. Tym bardziej, że obecne połączenia Bluetooth potrafią zapewniać sygnał audio klasy audiofilskiej high-resolution (HD). XXI wiek w pełnej krasie.

Właśnie takim uniwersalnym i wygodnym w użytkowaniu urządzeniem jest nowy, dalekowschodni FiiO K13 R2R (zobacz TUTAJ i TUTAJ), który jednocześnie jest zbalansowanym DAC-iem, zaawansowanym wzmacniaczem słuchawkowym, przedwzmacniaczem liniowym, 10-pasmowym precyzyjnym korektorem PEQ oraz odbiornikiem łączności bezprzewodowej Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC. Oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory), oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW, zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling), sterowanie FPGA zarządzające trybami NOS i OS oraz logiką taktowania, wyposażony w wyjścia niezbalansowane i zbalansowane (zbalansowane to słuchawkowe 4,4 mm Pentaconn i liniowe XLR). Zamknięty w estetycznej i solidnej aluminiowej obudowie wyciętej z czystego aluminium. A do tego kosztujący zaledwie 1 550 PLN...

Co to jest architektura R2R (lub inaczej R-2R)?
To odmiana drabinki rezystorowej używanej w układach konwersji cyfrowo-analogowej. Tego typu drabinki były powszechnie stosowane w latach 80 / 90-tych XX wieku w odtwarzaczach CD. Słynne scalone układy wielobitowe (multibitowe), takie jak Philips TDA1541 czy Burr-Brown PCM63, korzystały z laserowo dostrajanych rezystorów wewnątrz mikroprocesora, co zapewniało niespotykaną wcześniej precyzję oraz płynny i naturalny dźwięk. Z czasem historyczne kości TDA1541 i PCM63 zyskały miano legendarnych, czy wręcz kultowych komponentów audio. Dziś architektura R2R przeżywa renesans w sprzęcie audio klasy premium, gdzie buduje się ją z osobnych (dyskretnych), wysokiej klasy rezystorów o minimalnej tolerancji błędu.

Zgodnie z nazwą, drabinka R2R wykorzystuje jedynie dwie wartości rezystorów, które mają stosunek rezystancji 2:1. Każda gałąź drabinki odpowiada kolejnym bitom, zaczynając od najstarszego (MSB) do najnowszego (LSB). Na przykład w przypadku przetwornika 16-bitowego istnieje sieć szesnastu gałęzi drabinki. Podczas generowania próbki, jeżeli dany bit ma wartość 1, odpowiednia gałąź łączy się ze źródłem odniesienia, natomiast przy wartości 0 pozostaje połączona z masą. Na wyjściu, sygnały z wszystkich aktywnych gałęzi są sumowane.

Dokładność konwersji w układzie opartym na drabince R2R jest zależna od precyzji użytych rezystorów. Każde odstępstwo od wartości teoretycznej rezystora generuje jakiś błąd. Akceptowalne tolerancje maleją w miarę wzrostu rozdzielczości przetwornika, a w urządzeniach hi-fi nakłada to wysokie wymagania dotyczące precyzji rezystorów. W układach scalonych stosuje się technikę kalibracji laserowej do produkcji rezystorów, natomiast w układach dyskretnych używa się rezystorów o wysokiej dokładności. Wymagana jest też znaczna stabilność temperaturowa rezystorów. Dla zwiększenia dokładności konwersji można wdrożyć segmentację, w której różne drabinki obsługują różne zakresy bitów.

W podstawowej wersji przetwornika R2R znaczącym źródłem zniekształceń jest przejście przez zero – moment, gdy drabinka zmienia się z stanu, w którym wszystkie bity oprócz najstarszego mają wartość 1, a najstarszy bit wartość 0, na stan, w którym najstarszy bit wynosi 1, a pozostałe 0. W tym przypadku istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że błąd wartości najstarszego bitu nie pokrywa się z sumą błędów wszystkich mniej znaczących bitów.

Aby zredukować / zminimalizować błąd przejścia przez zero, można zastosować architekturę z dwiema drabinkami, z jedną obsługującą dodatnią, a drugą ujemną część sygnału.

Zaletą przetworników R2R klasy hifi jest dostarczanie przyjemnego, plastycznego brzmienia. W przeciwieństwie do popularnych przetworników Delta-Sigma, R2R nie potrzebuje skomplikowanej obróbki cyfrowej, co zdaniem wielu użytkowników przynosi bardziej "analogowy", gładki i muzykalny dźwięk - naturalny, ale też organiczny. Potrafiący wyjątkowo realistyczne odwzorować instrumenty i wokale.

(Wykorzystałem informacje i cytaty z TEJ strony).

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz / DAC K13 R2R dostarczany jest w niedużym tekturowym pudełku z otwieranym wiekiem do góry. Wewnątrz znajduje się miękka piankowa forma ochronna (w której spoczywa FiiO, dodatkowy owinięty w folię), zaś akcesoria umieszczone są w osobnym pudełku, które leży obok DAC-a. Akcesoria to pilot zdalnego sterowania (bardzo przydatny kiedy używać K13 R2R w funkcji przedwzmacniacza), przewód zasilający, przewód USB-A - USB-C, antenka Bluetooth oraz adapter 6,35 mm na wtyk 3,5 mm. Jest też gwarancja producenta oraz instrukcja obsługi.

K13 R2R ma kompaktowe wymiary (210 x 188 x 42 mm, z nóżkami) oraz niewielką masę (980 g.), ale wykonany jest wyjątkowo estetycznie, czysto i solidnie. Kwadratowa obudowa z naturalnego aluminium wycięta została na obrabiarce numerycznej CNC; jest płaska, ma zaokrąglone rogi, na górnej pokrywie zainstalowano okrągłe okno (z prawdziwej szyby), przez który widać wewnętrzne układy: drabinki rezystorów R-2R podświetlone wewnętrznym oświetleniem RGB. Urządzenie posadowiono na czterech gumowych nóżkach, pomiędzy nóżkami a obudową ukryto szczeliny wentylacyjne.

Na froncie zainstalowano relatywnie duży ekran wyświetlacza OLED, a po jego obu stronach dwa podświetlane pokrętła / przyciski (encodery) - prawy odpowiada przede wszystkim za regulacje głośności (ale i za wygaszenie ekranu OLED), a lewy za wybór źródła i ustawienia funkcyjne (można tutaj konfigurować różne parametry). Na wyświetlaczu pokazywane są liczne informacje takie jak: aktualna głośność, wybrane wejście, tryb pracy, dekodowany sygnał, częstotliwość próbkowania i inne. 

Wyświetlacz jest nieduży, ale kontrastowy, łatwy do odczytania nawet z odległości 2-3 metrów. Jasność wyświetlacza można regulować, można też całkowicie wyłączyć ekran. W szybkę przykrywającą ekran wyświetlacza wbudowano też dwa gniazda słuchawkowe: niesymetryczne 6,35 mm i symetryczne 4,4 mm Pentaconn.

Co istotne, szeroki pakiet aż dziesięciu filtrów cyfrowych pozwala dostosować dźwięk do indywidualnych preferencji użytkownika, a firmowa aplikacja FiiO Control umożliwia tworzenie własnych profili poprzez parametryczny korektor (PEQ).

Na tylnym panelu umieszczono zbalansowane wyjścia analogowe XLR i dwa wyjścia liniowe RCA. Na wejścia cyfrowe składają się wejścia koncentryczne i optyczne i USB-C. Co istotne, producent zainstalował pełnowymiarowe gniazdo zasilania IEC C14 AC (prowadzące do wewnętrznego zasilacza impulsowego 30 V), ale także baryłkowe gniazdo zasilania DC (w ich pobliżu znajduje się główny włącznik zasilania oraz przełącznik AC/DC). Jest też złącze antenowe Bluetooth. Na prawym boku znajduje się także port USB-C umożliwiający szybkie i łatwe podłączanie urządzeń. Bardzo dobry pomysł, po przecież kiedy chcieć podłączyć np. tablet poprzez przewód / łącze USB-C nie trzeba grzebać na tylnej ściance.
K13 R2R to w pełni zbalansowany przetwornik DAC i wzmacniacz słuchawkowy do zastosowań stacjonarnych, oparty na autorskiej technologii FIIO – 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R. Urządzenie oferuje imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW oraz szeroki wachlarz opcji dostrajania i łączności. Dzięki podwójnym trybom NOS/OS, łączności Bluetooth z obsługą LDAC oraz precyzyjnemu 10-pasmowemu korektorowi PEQ, K13 R2R pozwala w pełni kontrolować zarówno charakter, jak i jakość brzmienia.
Sercem modelu K13 R2R są cztery kanały matryc rezystorowych, z których każdy zawiera 48 precyzyjnych rezystorów cienkowarstwowych – łącznie 192 elementy. Każdy rezystor został dopasowany z dokładnością do 0,1%, a jego parametry cechuje wyjątkowo niska podatność na zmiany temperatury. Efektem jest prawdziwy, w pełni różnicowy przetwornik R2R DAC o 24-bitowej rozdzielczości, który oferuje brzmienie bogate, naturalne i organiczne. Obniżone harmoniczne FFT przekładają się na ciemniejsze tło i mniejszy poziom szumów – dzięki czemu słyszysz wyłącznie muzykę, bez zakłóceń.
Główne cechy FiiO K13 R2R
- W pełni różnicowy 24-bitowy przetwornik R2R DAC z 192 precyzyjnymi rezystorami
- Wejście USB na odbiorniku XMOS XU316
- Podwójne tryby dekodowania NOS i OS
- Obsługa PCM 384 kHz/24-bit oraz DSD256
- Wyjścia przedwzmacniacza/liniowe XLR i RCA
- 10-pasmowy precyzyjny korektor PEQ z kontrolą przez aplikację i przeglądarkę
- W pełni zbalansowany obwód wzmacniacza audio z funkcjami ochronnymi
- Podwójne zasilanie DC/AC z ekranowanym wewnętrznym zasilaczem i opcją zewnętrznego wejścia DC
- Kondensatory klasy audiofilskiej ELNA RA3
- Zbalansowane wyjście słuchawkowe 2 400 mW + 2 400 mW przy obciążeniu 32 Ω
- Niestandardowy wyświetlacz HD LCD z funkcją ciągłego podświetlenia
- Minimalistyczna aluminiowa obudowa z akcentem świetlnym typu „skylight”
- Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC
- Regulowane podświetlenie RGB oraz funkcja automatycznego wyłączenia
- Kompaktowe wymiary (~210 × 188 × 42 mm).

(W powyższym tekście wykorzystałem cytaty bezpośrednie i pośrednie ze strony FiiO Polska; modyfikacje własne).


Pudełko z FiiO K13 R2R


Estetyczna piankowa forma ochronna, akcesoria w osobnym pudełku

Akcesoria

Pilot zdalnego sterowania bardzo się przydaje


Sprzęt zaraz po wypakowaniu z pudła, jeszcze nie uruchomiony

Tylny panel imponuje liczbą gniazd

Podświetlane gałki i okno na pokrywie; kontrastowy wyświetlacz OLED


Przez okno w górnej pokrywie widać wewnętrzne układy elektroniczne

Tutaj słucham muzyki via Bluetooth; sygnał AAC z iPad Air 4

A tutaj już przewodowo - sygnał HD 24-bit / 192 KHz


Podłączam słuchawki FiiO FT13

Następnie używam słuchawek ZMF Bokeh Open

Przyłączam słuchawki Austrian Audio The Arranger


Porównanie z FiiO K17



Odsłuchy, odsłuchy!


Słuchawki Austrian Audio The Arranger i Sennheiser HD 480 PRO

FiiO wstawiony jako DAC w sprzęt stacjonarny



Wrażenia dźwiękowe
Wzmacniacze słuchawkowe / DAC-i porównawcze to Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS), SAEQ PDA-1b / SAEQ Pandora's Box 1 (wzmacniacz słuchawkowy / DAC), EarMen CH-AMP Signature, IGS Audio DACO oraz FiiO K17, a także dongle iFi Audio Go bar. Wykorzystywane słuchawki to Austrian Audio The Arranger, ZMF Bokeh Open, Sennheiser HD 480 PRO, FiiO FT13, Erzetich Charybdis i Fostex TH610. Źródła to streamer Rose RS150, odtwarzacz CA Musical Fidelity A1 CD-Pro, komputer DELL Latitude 5440 oraz tablet iPad Air 4. Serwisy streamingowe Apple Music i Qobuz.

Opis wrażeń dźwiękowych zacznę nietypowo, bo od konstatacji, że przedmiotowe urządzenie kosztuje w Polsce około 1 500 PLN, ale swą wszechstronnością, poręcznością i wspaniałym brzmieniem bije na głowę wiele droższych konstrukcji. Jestem pod dużym wrażeniem tej małej skrzynki. Testowałem FiiO K13 R2R przez dobrych kilkanaście tygodni słuchając na nim w domu lub często zabierając w liczne służbowe podróże (pakując po prostu do walizki). Po tym czasie wiem, że mam do czynienia z produktem wybitnym. Referencyjnym. Wybiegającym daleko poza normę i zwykły standard hifi - ten mały chińczyk zapewnia głęboko nasycony, plastyczny i otwarty dźwięk, który bez problemu można określić tylko jednym, acz dobitnym słowem: piękny!

No dobrze - pomyśli Czytelnik - ale przecież samo określenie "piękny" na dźwięk jest mało precyzyjne. Niedokładne, stricte subiektywne. Należy więc je rozwinąć. Już dookreślam, co mam na myśli. Tytułowy FiiO dostarcza gładkie, organiczne i zaangażowane brzmienie o czystym oraz zniunansowanym charakterze. Dźwięk jest bogaty, rozbudowany i soczysty, ale też uniwersalnie analityczny i szczegółowy. Realistyczny oraz obecny. Jest też optymalnie barwny - nie podgrzany i nie osłodzony, a jednak "ciepły" i "przylepny" do uszu. Łatwy i atrakcyjny w odbiorze, bo lekki i naturalny. Dopełniony i substancjalny, lecz nie przeładowany i nie przeciążony. Doskonale zrównoważony.

Brzmienie jest wystarczająco precyzyjne i otwarte, aby ujawnić nawet mikro-detale i dalekie pogłosy nagrań, ale równolegle w ogóle nie jest agresywne bądź napastliwe. Jest płynne, harmonijne i plastyczne. Krawędzie dźwięków są wyraźnie zaznaczone, kontury obrysowane, zaś wnętrza wypełnione, strukturalne. Przekaz jest dość bliski, namacalny - żywy oraz autentyczny. Transparentny. Z dobrze widzialną teksturą i ujawnioną anatomią. Konstrukcja dźwięku jest odbierana jako wielowarstwowa, z optymalnym pogłębieniem, muzykalną kulturą i organizacją. Plany są jednoznacznie zaznaczone, choć średnica najbardziej. O czym dalej.

Średnie są wyraziste, raczej zagęszczone (i jeszcze nie stłoczone), ale też nie rozrzedzone. Przezroczyste oraz bujne i treściwe. Odpowiednio subtelne. Średni zakres tonów jest ciepławy, organiczny, a dzięki temu znakomicie odczuwalny. Fizyczny i materialny, pełny w formie i substancji. Wokale mają optymalną masę i moc, oddychają harmonicznymi, brzmią głęboko i jednoznacznie. Z kolei instrumenty prezentowane są szczegółowo i sugestywnie, kolorowo i aromatycznie. Mają proporcjonalną gęstość i nasycenie. Nie kleją się do siebie, są selektywne. Brzmią żywo i angażująco. Są wiarygodnie rozmieszczone w przestrzeni - iście trójwymiarowo. 

Basy są masywne i rozrosłe; dość ciężkie, ale jednak nie przeciążone i nie przytłaczające. Teksturalne. Krągłe, miękkie, szybkie. Ładnie oddają uderzenia i rozpęd dźwięku, są dynamiczne i energiczne. Silne w charakterze i strukturze. Łatwo penetrują scenę, są wypełnione, nie zalegają i nie spowolniają. Mają odpowiednią gęstość, by napełnić i kontrabas, i lewe klawisze fortepianu, i duży bęben. Może czasem przydałoby się więcej różnorodności w barwie i intensywności, ale jak na poziom cenowy tytułowego wzmacniacza FiiO naprawdę nie jest źle. Jest znakomicie!

Soprany są melodyjne, dobrze rozdzielcze. Jasne, doświetlone, otwarte. A jednocześnie nie napastliwe i nie wyostrzone. Lekko wycofane, acz świetnie widoczne. Najlepiej więc o nich napisać: gładkie. Wysokie rzetelnie oddają detal i szczegół, jak i głębię tonalną, aczkolwiek nie mają tendencji do syczenia i krzykliwości. Analiza nagrań jest dokonywana precyzyjnie, lecz nie nazbyt wnikliwie. Nie jest to poziom badawczo-studyjny, a zwykły, normalny. Ostra wnikliwość i nadmiarowa dociekliwość ustępują miejsca relaksacji i muzykalności. FiiO K13 R2R to nie ultra-eksploracyjny sprzęt profesjonalny, a DAC oparty na klasycznej drabince rezystorowej, która dostarcza dźwięk wybitnie analogowy.

Przestrzeń jest szeroka i głęboka, wielowarstwowa, a tło wyraźnie zaznaczone. Kontrastowe i dalekie, ale nie idealnie czarne. Po prostu ciemne. Źródła pozorne są symetrycznie rozmieszczone, mają dobre ogniskowanie w 3D. Scena jest dość głęboka, perspektywiczna, acz czasem brakuje dookreślenia stopniowania gradientu przejścia poszczególnych warstw przestrzeni. Nie żeby ich nie było, a że płynność przejść nie jest odczytywana wyraźnie, jest leciutko zamazana, nie zupełnie jednorodna. Jednak zawsze napowietrzona oraz akustyczna.

Urządzenie jest zaopatrzone w multum filtrów cyfrowych (10 PEQ), ma też dwa odmienne tryby pracy przetwornika: NOS lub OS (Non-Oversampling / Oversampling). Nie testowałem filtrów cyfrowych, ale nieco pobawiłem się trybami NOS / OS. Producent ten pierwszy określa brzmieniowo jako bardziej organiczną, analogową prezentację, a ten drugi jako czystszy, bardziej precyzyjny. Tryb NOS nie używa nadpróbkowania (oversampling) ani żadnych cyfrowych filtrów. Przetwornik operuje tutaj bezpośrednio na oryginalnej częstotliwości próbkowania pliku muzycznego (np. 44,1 kHz dla płyty CD) i rezygnuje z algorytmów, które w standardowych DAC-ach wygładzają sygnał cyfrowy przed samą konwersją. 

Wydaje się, że tryb nienadpróbkowania NOS w przetworniku rezystorowym R2R jest bardziej naturalny, fizjologiczny, płynny (niż nadpróbkowania OS). Brzmienie przedmiotowego FiiO K13 R2R grającego w ustawieniu NOS można określić jako bardziej emocjonalnie charakterystyczne dla gramofonu lub taśmy magnetofonowej niżli typowego urządzenia cyfrowego. Dlatego po już po pierwszych odsłuchach wybrałem NOS jako podstawowy, bo znacznie milszy dla ucha, bardziej obecny, tonalnie bogatszy, a nadal dokładny i spójny. W 100% wiarygodny.

Zestawienia ze słuchawkami. W takcie odsłuchów FiiO używałem sporo różnych par, ale przede wszystkim Austrian Audio The Arranger, ZMF Bokeh Open, Sennheiser HD 480 PRO, FiiO FT13, Erzetich Charybdis i Fostex TH610. Wzmacniacz FiiO odznacza się imponującą mocą w swojej klasie - to aż 2 400 mW na kanał przy oporności 32 Ω na wyjściu zbalansowanym. 2,4 Wata na kanał wzmacniacza słuchawkowego to naprawdę ogrom mocy, siły i energii. Nie dziwota więc, że kompaktowy FiiO potrafi optymalnie wysterować większość standardowych słuchawek świata. Można go bez problemu zestawiać z dowolnymi dynamicznymi bądź planarnymi, a konkretny dobór zależy od indywidulanych preferencji słuchacza. 

Konkluzja
FiiO K13 R2R to uniwersalny DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy, a także odbiornik Bluetooth 5.4. Oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory), oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW, zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling), wyposażony w wyjścia niezbalansowane i zbalansowane. Urządzenie oferuje wysokiej jakości brzmienie (ciepławe, organiczne, czyste i rozdzielcze), a także wysoką moc pozwalającą wzorcowo napędzić 99% światowych słuchawek. Kosztuje relatywnie niewiele, a swą wszechstronnością i zaawansowanym brzmieniem zawstydza nawet znacznie droższe urządzenia hifi. Moja szczera i absolutna rekomendacja!

Cena w Polsce - 1 549 PLN.

Moja szczera i absolutna rekomendacja dla FiiO K13 R2R!


Za:
- FiiO (Guangzhou FiiO Electronics Technology Co., Ltd.) to marka założona w 2007 roku, z siedzibą w Kantonie (Guangzhou); ambitna i innowacyjna, szybko ewoluująca
- od nieomal 20. lat specjalizująca się w produkcji przenośnego i stacjonarnego sprzętu audiofilskiego, takiego jak odtwarzacze cyfrowe (DAP), przetworniki cyfrowo-analogowe (DAC), wzmacniacze słuchawkowe czy słuchawki
- K13 R2R to uniwersalny DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy, a także odbiornik Bluetooth
- estetycznie i solidnie wykonany, o pięknym wzornictwie, z aluminiową obudową
- mający kompaktowe rozmiary
- zbalansowaną konstrukcję wewnętrzną
- oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory)
- oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW
- zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling)
- sterowany FPGA zarządzającym trybami NOS/OS oraz logiką taktowania
- wyposażony w liczne wyjścia niezbalansowane i zbalansowane
- w tym zbalansowane słuchawkowe 4,4 mm Pentaconn i liniowe XLR)
- oraz cztery wejścia cyfrowe, dodatkowe poręczne wejście USB-C na boku obudowy
- dysponujący 10-pasmowym precyzyjnym korektorem PEQ
- oraz odbiornikiem łączności bezprzewodowej Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC
- całkiem spory ekran OLED, czytelny i kontrastowy
- dwa uniwersalne pokrętła / przyciski na froncie umożliwiające łatwe sterowanie i nawigację
- podwójne zasilanie DC/AC z ekranowanym wewnętrznym zasilaczem i opcją zewnętrznego wejścia DC
- w zestawie poręczny pilot zdalnego sterowania (bardzo przydatny w trybie przedwzmacniacza)
- dźwięk wysokiej klasy hifi
- gładki, analogowy, nasycony, pełny
- po prostu piękny!
- atrakcyjna cena, bezkonkurencyjna
- absolutna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- nieco pomniejszona analiza (szczególnie w trybie NOS)
- mniejsza selektywność na rzecz muzykalności i gładkości brzmienia
- odchudzona przestrzenność (w głąb)
- "ciepławe" granie, a więc nie do końca neutralne.