Polpak

sobota, 7 lutego 2026

MoFi StudioDeck, gramofon paskowy - zapowiedź testu




Zdjęcia ze strony MoFi Electronics

 


Legendarna amerykańska wytwórnia płytowa "Mobile Fidelity Sound Lab" znana jest już od wielu lat, szczególnie miłośnikom albumów muzycznych w wydaniach kolekcjonerskich i audiofilskich. Przedsiębiorstwo zostało założone przez inżyniera dźwięku - pana Brada Millera (1939–1998) w 1977 roku jako Mobile Fidelity Sound Lab, ale występuje też pod akronimem MFSL lub skrótem MoFi. Firma Mobile Fidelity Sound Lab głównie zajmowała się wznowieniami płyt winylowych, płyt kompaktowych i Super Audio CD. Pod koniec lat 70-tych XX wieku słynęła z wysokiej jakości dźwięku płyt LP "Original Master Recording", które były nagrywane w procesie masteringu z połową szybkości. W latach 80. Mobile Fidelity oprócz płyt LP zaczęła wydawać także płyty CD opracowywane według własnych procesów remasteringu. Zaś od 2000 roku MFSL zaczęto też wydawać płyty SACD.

W 2001 roku MoFi została przejęta przez przedsiębiorstwo Music Direct z Chicago prowadzone przez rzutkiego i ambitnego menagera Jamesa Davisa. Na tamten czas szczęśliwie nałożyło się ponowne zainteresowanie płytami analogowymi, dynamiczny renesans winyli - a więc zapotrzebowanie na sprzęt do ich odtwarzania zaczęło rosnąć. Stąd niebawem pojawiła się koncepcja opracowania przez MoFi własnego gramofonu. A że Music Direct prowadził w USA rozbudowaną sieć sklepów z wysokiej klasy sprzętem audio, audiofilską muzyką i różnymi akcesoriami hifi, właściciel firmy podjął kroki celem uruchomienia produkcji firmowych gramofonów i przedwzmacniaczy. 

Powołano zespół realizatorski i konstrukcyjny, przygotowano plany handlowe, uruchomiono stosowny budżet. Ale nie podparto się jakimś zewnętrznym opracowaniem technicznym typu OEM (np. z firmy Pro-Ject), a zdecydowano się na oryginalny, indywidualny koncept. W skład zespołu projektowo-konsultacyjnego weszli uznani konstruktorzy: m.in. Allen Perkins ze Spiral Groove, Michael Latvis z Harmonic Resolution Systems i Tim de Paravicini z EAR Yoshino. (Nota bene Allen Perkins niedawno zrezygnował z prowadzenia własnej firmy, aby całkowicie poświęcić się pracy konstrukcyjnej dla MoFi Electronics w zakresie opracowywania gramofonów).

W 2016 roku pod szyldem MoFi Electronics wprowadzono linię high-endowej elektroniki audio (zobacz TUTAJ). Obejmowała ona gramofony, przedwzmacniacze gramofonowe, wkładki gramofonowe i akcesoria winylowe (wkrótce potem, bo w 2020 roku, pojawiły się też głośniki). Co ważne, cała produkcja MoFi Electronics odbywa się we własnych zakładach zlokalizowanych w Ann Arbor w stanie Michigan (USA). Zdecydowana większość dostawców, kooperantów i podwykonawców to firmy amerykańskie, używa się krajowych komponentów, tylko kilka części pochodzi z Dalekiego Wschodu.

Najpierw zaproponowano dwa modele gramofonów: podstawowy MoFi StudioDeck oraz średni MoFi UltraDeck (ten drugi ma m.in. cięższy talerz, solidne stopy antywibracyjne i bardziej zaawansowaną budowę plinty). Następnie zaprezentowano modele wyższe / high-endowe: Fender i Masterdeck.

Na łamach bloga Stereo i Kolorowo opisywałem już dwa gramofony MoFi Electonics: w 2020 roku był to model MoFi UltraDeck (wraz z wkładką MasterTracker MM i przedwzmacniaczem gramofonowym MoFi UltraPhono, czytaj recenzję TUTAJ), a w 2025 roku model high-endowy MoFi MasterDeck (z wkładką MoFi UltraGold MC, czytaj TUTAJ). Teraz przyszła kolej na podstawowy w firmowej ofercie, czyli MoFi StudioDeck (zobacz TUTAJ i TUTAJ).

Jednakże w przypadku MoFi StudioDeck określenie "podstawowy w firmowej ofercie" niekoniecznie oznacza "budżetowy", albowiem gramofon ten w Polsce w zależności od sklepu kosztuje 4 500 - 5 000 PLN (bez wkładki), czyli jest to znacznie powyżej rzeczywistych kwot budżetowych (np. podstawowych modeli Pro-Ject czy Rega wycenianych na około 1 500 PLN).

StudioDeck jest wizualnie podobny do droższego modelu UltraDeck (choć jest nieco konstukcyjnie uboższy) i podobnie jak on wyszedł spod mistrzowskiej ręki Allena Perkinsa ze Spiral Groove. Co ważne, niższa cena nie oznacza rezygnacji ze świetnych nóżek antywibracyjnych opracowanych wspólnie z Harmonic Resolution Systems (wykonanych z frezowanego aluminium!) i funkcjonalnej pokrywy przeciwkurzowej wykonanej z przyciemnianego akrylu, montowanej na wygodnych zawiasach.

Cokół z lakierowanej płyty MDF ma takie same wymiary jak w modelu UltraDeck, acz jest nieco cieńszy, a konstrukcja wewnętrzna prostsza. Plina częściowo pokryta jest aluminiową płytką (w części mocowania ramienia i włącznika zasilania), co ma zminimalizować drgania i usztywnić całą konstrukcję. W gramofonie StudioDeck pojedyncza aluminiowa płyta wewnętrzna zapewnia tłumienie drgań, a tym samym podtrzymuje ramię, łożysko i silnik. Jak już wspomniałem, gramofon jest wyposażony w identyczną pokrywę jak w modelu UltraDeck.

Talerz i obrotowe koło napędowe silnika wykonane są z syntetycznego tworzywa Delrin by DuPont. Talerz ma masę 1,75 kg i grubość 19 mm, a głębokie dwa rowki (dla dwóch różnych prędkości obrotowych) wyfrezowane na jego obwodzie zapewniają bezpieczne i stabilne zamocowanie paska napędowego (w kolorze pomarańczowym!). StudioDeck wykorzystuje tę samą konfigurację odwróconych łożysk co UltraDeck, ale opartą na stali, brązie i teflonie.

Proste ramię gramofonu StudioDeck jest zewnętrznie podobne do ramienia UltraDeck i ma te same parametry, acz zostało skonstruowane specjalnie dla tego modelu. Efektywna długość wynosi 10 cali (25,7 cm), a jego oś obraca się na wysokiej jakości łożyskach kulkowych. Ramię jest w pełni regulowane pod względem wysokości (VTA) i azymutu wkładki, a między rurką ramienia a główką znajduje się tłumiący pierścień uszczelniający.

Z tyłu znajdują się wysokiej jakości gniazda gramofonowe RCA, wewnętrzne okablowanie ramienia jest wykonane z miedzi beztlenowej (nie pochodzi z firmy Cardas, jak w UltraDeck). Gramofon jest zaopatrzony w pełnowymiarowe gniazdo zasilania IEC, nie przyłącza się do niego żadnych zasilaczy impulsowych, a po prostu standardowy przewód elektryczny.

W zestawie z gramofonem nie otrzymałem firmowej wkładki MoFi Electronics, więc posłużyłem się własną - zainstalowałem Ortofon MC X20, czyli wkładkę typu Moving Coil. W czasie testów będę też używać wkładki typu MM - Ortofon 2M Black.



Podwójny karton, wewnętrzny dodatkowo zabezpieczony piankowymi dystansami

Nie styropian, a specjalna forma




Perfekcyjny sposób pakowania!

Ramię zabezpieczone gąbką

Piękny tylny panel

Wysokiej jakości gniazda RCA

Made in USA

Pełnowymiarowe gniazdo zasilające IEC, a nie jakieś tam zasilacze impulsowe

Akcesoria

W zestawie znajduje się przewód połączeniowy RCA z logo MoFi


Plinta z MDF-u

Koło zamachowe z dwoma przekładniami

Plinta posadowiona na czterech aluminiowych stopach antywibracyjnych opracowanych przez Harmonic Resolution Systems




Nakładam talerz i pasek napędowy

Ciekawe oznaczenie typu "jak dla idiotów"

Gramofon już złożony; to jest bardzo solidna maszyna. I dość spora, bo ma wymiary większe niż standardowe: 500 x 135 x 365 mm

Regulacja wysokości ramienia VTA i winda

Ramię to aluminiowa rurka o długości 10 cali

Nietypowy wzór główki

Nakładam pokrywę przeciwkurzową


Ta pokrywa jest doskonała!

Teraz zabieram się za montaż wkładki gramofonowej Ortofon MC X20


Kalibracja


Wkładka już zamontowana, teraz należy ustawić siłę nacisku igły


Siłę nacisku reguluję na nieco powyżej rekomendowanych 2 gramów






Kilka zdjęć uruchomionego gramofonu - to jest bardzo ładny sprzęt!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację