Od kilku dni słucham muzyki ze wzmacniacza Baltlab Epoca 1 v.3. To konstrukcja tzw. dual-mono, wyróżnia się zastosowaniem zrównoważonego stopnia mocy bez pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego.
Baltlab to firma z Gdańska, która od lat konstruuje wzmacniacze - można powiedzieć, że jest kultowa. Bo ten, kto posłucha firmowych wyrobów nie pozostanie obojętny na ich wyrafinowaną kulturę dźwięku, a ta mi kojarzy się z najlepszymi wzorami szkoły brytyjskiej - typu Naim, czy Exposure (z akcentem na ten pierwszy).
Baltlab Epoca 1 v.3 został wypożyczony z salonu audio HiFi Ja i Ty w Gdańsku-Oliwie.
Zapraszam na opis wzmacniacza pod koniec tygodnia.
niedziela, 3 lutego 2013
piątek, 1 lutego 2013
Luty 2013 r. - plan recenzji
Dzień dobry,
W lutym mam zamiar opisać następujące urządzenia.
1. Na "pierwszy ogień" przygotowane są słuchawki Beyerdynamic DT 990, wcześniej już zapowiadane TUTAJ.
2. Następnie chciałbym zapoznać się bliżej z polskim wzmacniaczem z Gdańska - Baltlab Epoca 1 v.3 (TU), który bardzo mnie interesuje. Mam potwierdzoną możliwość wypożyczenia tego urządzenia.
3. Mam w planach test słuchawek Brainwavz HM5 (TU), które przebojem zdobywają sympatię użytkowników.
4. Poza tym, będę przebywać (oczywiście, w towarzystwie różnych odtwarzaczy i słuchawek) całe dwa tygodnie na feriach w dalekich, gorących krajach. Dlatego w lutym będzie mniej testów i opisów niż zazwyczaj...
W lutym mam zamiar opisać następujące urządzenia.
1. Na "pierwszy ogień" przygotowane są słuchawki Beyerdynamic DT 990, wcześniej już zapowiadane TUTAJ.
2. Następnie chciałbym zapoznać się bliżej z polskim wzmacniaczem z Gdańska - Baltlab Epoca 1 v.3 (TU), który bardzo mnie interesuje. Mam potwierdzoną możliwość wypożyczenia tego urządzenia.
3. Mam w planach test słuchawek Brainwavz HM5 (TU), które przebojem zdobywają sympatię użytkowników.
4. Poza tym, będę przebywać (oczywiście, w towarzystwie różnych odtwarzaczy i słuchawek) całe dwa tygodnie na feriach w dalekich, gorących krajach. Dlatego w lutym będzie mniej testów i opisów niż zazwyczaj...
niedziela, 27 stycznia 2013
Wzmacniacz słuchawkowy Schiit Asgard
Kilka słów o firmie
Schiit Audio
Kiedy przeglądałem (przed
uruchomieniem wzmacniacza) instrukcję obsługi Schiit Asgard, od razu uwagę moją przykuł niesztampowy, oryginalny styl w jakim został opisany sprzęt. Mianowicie, nigdy
nie spotkałem się z tak luźnym, a nawet dowcipnym podejściem firmy do
wyjaśnienia zasad działania urządzenia. Na przykład (cytuję): „górna przestrzeń
wentylacyjna może wyglądać jak wspaniałe miejsce na podgrzewanie twojej kawy,
ale to nie jest to. I nie blokuj nigdy tej przestrzeni wentylacyjnej. A jak to
zrobisz, to pojawią się nordyccy bogowie i pokiereszują ci twarz. Albo i nie.”
Gwoli wyjaśnienia, trzeba
wiedzieć, że wszystkie firmowe sprzęty noszą nazwy zaczerpnięte z mitologii
nordyckiej. Stąd np. Asgard, czyli legendarne miasto zamieszkane przez bogów,
Vallhala, czyli nordycki raj, czy Mjolnir – młot bojowy króla Thora… Z drugiej
strony taka nomenklatura bardziej by pasowała firmie o narodowości norweskiej,
czy szwedzkiej, a nie amerykańskiej, lecz zdaje się, że jej właściciel – pan
Jason Stoddard jest pochodzenia nordyckiego, gdy popatrzeć na jego nazwisko.
I jeszcze kilka
dowcipnych opisów zaczerpniętych instrukcji użytkowania wzmacniacza.
Wejścia RCA: „tu możesz podłączyć swój MP3 player, odtwarzacz CD, DAC lub serwer muzyczny. Wykorzystując standardowy kabel RCA. Tak, możesz użyć też fantazyjny kabel audiofilski, jeśli tego chcesz”.
Wejścia RCA: „tu możesz podłączyć swój MP3 player, odtwarzacz CD, DAC lub serwer muzyczny. Wykorzystując standardowy kabel RCA. Tak, możesz użyć też fantazyjny kabel audiofilski, jeśli tego chcesz”.
Wejście sieciowe:
„wetknij tu wtyk zasilający. Włóż drugi koniec kabla zasilającego do gniazdka
sieciowego z właściwym napięciem. Próba podłączenia napięcia 115V pod 230V
spowoduje przepalenie bezpiecznika oraz unieważnienie gwarancji”.
Pokrętło głośności:
„działa dokładnie tak, jak się spodziewasz. Przekręcaj w prawo, aby zrobić
głośniej muzykę. Przestań, zanim dym
zacznie wydobywać się spod twoich słuchawek”.
I jeszcze to: „tak,
wszystkie produkty Schiit wykonywane są w USA. Tak, głównie używamy podzespołów
amerykańskich. Tak, słowo schiit, wymawia się dokładnie tak, jak myślisz. Nie,
nie ma nas na Facebook. Nie, nie jesteśmy na Twitter. Nie, nie ma nas na Youtube”.
Na koniec tej części,
dodam, że na firmowej stronie jest dostępnych wiele żartów ze słowa „schiit”,
które to pisane z jednym „i” oznacza nie inaczej jak defekat, używając
terminologii medycznej.
W Schiit Audio pracują
dowcipni i pełni luzu ludzie, ale patrząc na firmową ofertę, zaangażowanie w
sprawę audio oraz innowacyjność, widać, że traktują swoje produkty niezwykle
poważnie, choć z dystansem podchodzą do marketingu. Schiit Audio to obecnie
kilka modeli wzmacniaczy słuchawkowych, kilka przetworników cyfrowo-analogowych
oraz różne akcesoria, w tym i interkonekty RCA.
Do mnie zaś trafił
wzmacniacz słuchawkowy Schiit Asgard.
Sprzęt został
wypożyczony od polskiego dystrybutora marki Schiit Audio, firmy Audiomagic.pl
(sklep Earmania.pl).
Budowa i wrażenia ogólne
Wzmacniacz prezentuje
się schludnie i elegancko. Mówiąc krótko, wygląda na droższy niż w
rzeczywistości jest. Sprzyja temu wrażeniu aluminiowa obudowa z jednej giętej,
drapanej płyty, na przednich (górnym i dolnym) rogach nieskręcana, a łagodnie
zgięta z zaokrąglonymi rantami.
Na froncie, tuż przy
prawym boku znajduje się gniazdo słuchawkowe na tzw. dużego jacka. Obok, po
lewej stronie, zamontowano gałkę potencjometru wzmocnienia wykonaną z takiego
samego metalu (aluminium) jak obudowa. Na przednim panelu jest jeszcze dioda
świecąca białym światłem, zaświadczającym o gotowości do pracy, czyli o
przyłączeniu do sieci. Po prawej stronie frontu wymalowano firmowe logo oraz
nazwę wzmacniacza.
Na górnej pokrywie (po jej
prawej stronie) wmontowano metalową siatkę, która ma za zadanie odprowadzać
nadmiar ciepła z wnętrza urządzenia, bo wzmacniacz podczas pracy dość mocno
nagrzewa się (klasa A).
Z tyłu umieszczono
gniazdo sieciowe IEC, włącznik/wyłącznik sieciowy (oj, niewygodne jest to miejsce
na włącznik) oraz parę wejść RCA dla źródła. Trochę szkoda, że nie ma drugiej
pary wejściowych RCA lub chociaż tzw. przelotki RCA, czyli wyjścia sygnału.
Od spodu montuje się (przylepia)
samodzielnie 4. gumowe podkładki, które są w zestawie.
Schiit Asgard waży 2,3
kg, a jego wymiary to 228 x 171 x 57 mm (szerokość x głębokość x wysokość) – jest,
więc dość spory jak na wzmacniacz słuchawkowy.
Urządzenie pracuje w
czystej klasie A (stąd i nagrzewa się mocno podczas pracy) w technologii
„single-ended” w oparciu o układy dyskretne, bez sprzężenia zwrotnego oraz z
wykorzystaniem nieodwracającego, pojedynczego stopnia wzmocnienia napięciowego.
Pobór mocy to 35 Wat. Wzmacniacz napędza słuchawki o opornościach od 8 do 600
Ohm.
Zdjęcie ze strony Schiit Audio.
Dźwięk
Jako wzmacniacze
odniesienia używałem Musical Fidelity X-Can v.3 z zasilaczem ULPS Tomanek oraz
odtwarzacz plikowy HiHiMan HM-601 Slim. Słuchawki to Sennheiser HD650 (z kablem
Ear Stream - test TU), Beyerdynamic DT 990 oraz Creative Aurvana Live! z kablem Sennheiser HD650. Źródło to odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO.
W tym miejscu należy
wspomnieć, że Asgard kreuje naturalną i dużą przestrzeń, ale nie specjalnie
pogłębioną. Bardziej ją słychać „wszerz”, niż „w głąb”. Podobnie rzecz ma się z
rozdzielczością – niektóre nagrania (szczególnie te gęste np. duże składy orkiestrowe)
wzmacniacz pokazuje w zarysie, określa ich rozmiar i akcentuje położenie
instrumentów, ale ma trudności z ich dokładnym wydobyciem na wierzch. Za takie cechy,
(aby je usłyszeć) trzeba jednak znacznie więcej zapłacić – to potrafią uczynić
dopiero słuchawkowce z okolic 5 000 zł.
Trzeba uczciwie
przyznać, że producent Shiit Audio rzetelnie informuje, że oporność
przyłączanych słuchawek jest w zasadzie bez znaczenia, bo Asgard dobrze i
bezproblemowo radzi sobie zarówno z Sennheiser HD650 (300 Ohm) i Beyerdynamic
DT 990 (250 Ohm), jak i Creative Aurvana Live! (32 Ohm). Żadna oporność nie
jest problemem dla Asgard. To jest silny wzmacniacz.
Piszącemu te słowa,
najbardziej podobała się kompozycja Schiit Asgard plus słuchawki Beyerdynamic
DT 990. To zestawienie czarowało naturalnością i harmonią dźwięku, ale i dobrą
perspektywą sceniczną. Mocnym bitem, z obfitym wyrazem instrumentów oraz
wspaniałą barwą wokali. Uwodziło solidną średnicą z dobrym rozciągnięciem, a
także żywym przekazem, bez śladów miękkości, czy zmiękczenia, jak kto woli.
Stroną ujemną były lekkie niedostatki w szczegółowości, które jednak nie
przeszkadzały w rozkoszowaniu się prawdziwie przyjemną muzyką w stylu hi-fi.
Konkluzja
1. Schiit Asgard to
rzetelna konstrukcja wzmacniacza typu „single-ended”, pracujący w klasie A. Solidna i
elegancka obudowa. Tylko jedno wejście – para RCA. Brak „przelotki” i zdalnego
sterowania. Nie ergonomicznie umieszczony włącznik sieciowy, bo z tyłu.
Urządzenie w całości wykonane w USA i głównie na amerykańskich podzespołach.
2. Rasowy,
wielopłaszczyznowy dźwięk. Dynamiczny i ze sporym rozciągnięciem. Żywy i łatwo
osiągający wysokie natężenia. Solidna średnica – bogata w składniki, ale nie te
najmniejsze. Mocny, prężny bas. Przekaz szybki, ale powabny.
3. Ogólnie, Asgard to
duża siła dźwięku, a jednocześnie spora kultura muzyczna. Wzmacniacz oferuje
przekaz nasycony emocjami i dostarcza ogromnej przyjemności z odsłuchów.
4. Dobra, niewygórowana
polska cena (około 1250 zł), choć w USA Schiit Asgard kosztuje 249 USD. Mimo
wszystko, korzystna proporcja cena/jakość – uwzględniając cło, koszty przesyłki
i inne opłaty.
Sprzęt wykorzystywany podczas odsłuchu
Wzmacniacz słuchawkowy Musical Fidelity X-Can v.3 z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU).
Odtwarzacz plikowy HiFiMan HM-601 Slim (test TU).
Odtwarzacz płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Okablowanie: Audiomica Laboratory oraz Ear Stream.
Słuchawki: Beyerdynamic DT 990, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) oraz Creative Aurvana Live! z kablem Sennheiser HD650.
Akcesoria: stolik audio VAP, stojak do słuchawek Woo Audio.
Dane techniczne
Dostępne na stronie polskiego dystrybutora Earmania.pl: TUTAJ.
Strona producenta Schiit Audio: TUTAJ.
wtorek, 22 stycznia 2013
Beyerdynamic DT 990 - niebawem opis
Odebrałem słuchawki Beyerdynamic DT 990; będę je testować przez najbliższy tydzień. Jako wzmacniacze słuchawkowe posłużą:
1. Musical Fidelity X-Can v.3,
2. Schiit Audio Asgard (TUTAJ) oraz
3. odtwarzacz plikowy HiFiMan HM-601 Slim (test TU).
Wszystkie (no, prawie wszystkie) słuchawki Beyerdynamic produkowane są w Niemczech. Są synonimem słów solidność i wysoka jakość, w rozsądnej (nie przesadzonej) cenie. Zapraszam do lektury w przyszłym tygodniu.
Słuchawki Beyerdynamic DT 990 zostały wypożyczone z salonu audio Premium Sound w Gdańsku.
1. Musical Fidelity X-Can v.3,
2. Schiit Audio Asgard (TUTAJ) oraz
3. odtwarzacz plikowy HiFiMan HM-601 Slim (test TU).
Wszystkie (no, prawie wszystkie) słuchawki Beyerdynamic produkowane są w Niemczech. Są synonimem słów solidność i wysoka jakość, w rozsądnej (nie przesadzonej) cenie. Zapraszam do lektury w przyszłym tygodniu.
Słuchawki Beyerdynamic DT 990 zostały wypożyczone z salonu audio Premium Sound w Gdańsku.
sobota, 19 stycznia 2013
Wzmacniacz Elektroakustyczny Mach Audio, wersja 2012
Kilka miesięcy temu opisywałem TUTAJ prototyp Wzmacniacza Elektroakustycznego Mach Audio. Jego dźwięk mówiąc krótko, uwiódł mnie swoją dojrzałością i piękną barwą. Jednak ówczesna powłoka cielesna pozostawiała wiele do życzenia. Jednak, tak jak już napisałem, to był prototyp, którego zadaniem było "przetrzeć szlaki" w audio, zaistnieć i dać rezonans w świecie audofilskim. To zadanie Mach wykonał z nawiązką, bo swojego czasu było o nim bardzo głośno między innymi na forach audio. Wiele osób krytykowało wygląd zewnętrzny (wtedy jeszcze niedopracowany), wysoką cenę jak na polskie warunki (30 000 zł) nie posłuchawszy go, nie mając z nim żadnego kontaktu, oprócz wzrokowego na zdjęciu w Internecie. W moim przekonaniu opinie te były (i są) całkowicie nieuprawnione, bo Wzmacniacz Elektroakustyczny Mach Audio jest produktem wybitnym pod względem umiejętności reprodukcji dźwięku.
Niedawno konstruktor wzmacniacza - pan Janusz Machałek ukończył już budowę ostatecznego modelu Wzmacniacza Elektroakustycznego Mach. Urządzenie otrzymało nową obudowę (już docelową) z drapanej stali, panel przedni z nowymi gałkami, a także gniazda RCA i terminale głośnikowe pochodzące od WBT. Muszę przyznać, że nowa powłoka wygląda całkiem porządnie, choć dalej jest to dość surowy styl nienachalnej urody. W środku wzmacniacza pan Machałek również dokonał kilku zmian. Przede wszystkim obecna wersja jest dual-mono, odseparowana od masy. Ponadto konstruktor dokonał jeszcze kilka drobnych wewnętrznych poprawek.
Odsłuch miał miejsce kilka dni temu w salonie audio Hi Fi Ja i Ty w Gdańsku-Oliwie.
Jako źródło posłużył dzielony zestaw C.E.C.- transport TL3N oraz DAC DA3N. Kolumny to Bodnar Audio Sandglass Fantasy (test TU), a wszystko uzupełnione osprzętem (kable, kondycjonery masy, akcesoria antywibracyjne) firmy Entreq opisane TUTAJ.
Dźwięk
Nie chcę powtarzać swojego opisu dźwięku Mach Audio sprzed kilku miesięcy (TU), więc napiszę w skrócie jedynie kilka słów. Przekaz Wzmacniacza Elektroakustycznego jest całościowo pięknie skomponowany. Czuć wielkie zaawansowanie dźwięku, jego dojrzałość i rasowość. Wzmacniacz czaruje piękną barwą, która odbierana jest jako pełna, skończona struktura tonalna. Dająca totalny wgląd w muzykę, jej układ i prawdziwą skalę. Nie jest to rozdzielczość typu Calyx CTI (test TU), czy taka jego mechaniczna i bezpośrednia siła dźwięku - Mach Audio skupia się raczej na pięknie muzyki, oddaniu jej klimatu, czaru instrumentów i głosów ludzkich. Ten styl można określić jako kontemplacyjny, stojący po stronie subtelności i nastrojowości, budowy kolorytu nagrań. Wzmacniacz buduje holistyczną atmosferę muzyczną i taką samą przestrzeń - prawdziwą i z ułudą koncertowego klimatu. Ze wspaniale dźwięcznymi instrumentami. Ten wzmacniacz reprezentuje realny dźwięk z gatunku high-end.
Strona producenta Mach Audio TU i TUTAJ.
Niedawno konstruktor wzmacniacza - pan Janusz Machałek ukończył już budowę ostatecznego modelu Wzmacniacza Elektroakustycznego Mach. Urządzenie otrzymało nową obudowę (już docelową) z drapanej stali, panel przedni z nowymi gałkami, a także gniazda RCA i terminale głośnikowe pochodzące od WBT. Muszę przyznać, że nowa powłoka wygląda całkiem porządnie, choć dalej jest to dość surowy styl nienachalnej urody. W środku wzmacniacza pan Machałek również dokonał kilku zmian. Przede wszystkim obecna wersja jest dual-mono, odseparowana od masy. Ponadto konstruktor dokonał jeszcze kilka drobnych wewnętrznych poprawek.
Odsłuch miał miejsce kilka dni temu w salonie audio Hi Fi Ja i Ty w Gdańsku-Oliwie.
Jako źródło posłużył dzielony zestaw C.E.C.- transport TL3N oraz DAC DA3N. Kolumny to Bodnar Audio Sandglass Fantasy (test TU), a wszystko uzupełnione osprzętem (kable, kondycjonery masy, akcesoria antywibracyjne) firmy Entreq opisane TUTAJ.
Dźwięk
Nie chcę powtarzać swojego opisu dźwięku Mach Audio sprzed kilku miesięcy (TU), więc napiszę w skrócie jedynie kilka słów. Przekaz Wzmacniacza Elektroakustycznego jest całościowo pięknie skomponowany. Czuć wielkie zaawansowanie dźwięku, jego dojrzałość i rasowość. Wzmacniacz czaruje piękną barwą, która odbierana jest jako pełna, skończona struktura tonalna. Dająca totalny wgląd w muzykę, jej układ i prawdziwą skalę. Nie jest to rozdzielczość typu Calyx CTI (test TU), czy taka jego mechaniczna i bezpośrednia siła dźwięku - Mach Audio skupia się raczej na pięknie muzyki, oddaniu jej klimatu, czaru instrumentów i głosów ludzkich. Ten styl można określić jako kontemplacyjny, stojący po stronie subtelności i nastrojowości, budowy kolorytu nagrań. Wzmacniacz buduje holistyczną atmosferę muzyczną i taką samą przestrzeń - prawdziwą i z ułudą koncertowego klimatu. Ze wspaniale dźwięcznymi instrumentami. Ten wzmacniacz reprezentuje realny dźwięk z gatunku high-end.
Strona producenta Mach Audio TU i TUTAJ.
czwartek, 17 stycznia 2013
Schiit Asgard, wzmacniacz słuchawkowy - testy trwają
Zgodnie z założonym planem testów na styczeń, od kilku dni słucham muzyki na wzmacniaczu słuchawkowym Schiit Asgard. Shiit Audio to firma amerykańska (USA) i tam produkująca wszystkie swoje urządzenia.
Pierwszy kontakt z Shiit Asgard jest bardzo obiecujący, tym bardziej, że wzmacniacz wykonany jest niezwykle solidnie, a nie kosztuje majątku.
Schiit Asgard został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki, firmy Audiomagic.pl.
Zapraszam za kilka dni na szczegółowy opis Schiit Asgard.
Pierwszy kontakt z Shiit Asgard jest bardzo obiecujący, tym bardziej, że wzmacniacz wykonany jest niezwykle solidnie, a nie kosztuje majątku.
Schiit Asgard został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki, firmy Audiomagic.pl.
Zapraszam za kilka dni na szczegółowy opis Schiit Asgard.
środa, 16 stycznia 2013
David Bowie & Friends „Live in NYC – Birthday Celebration” – 3 x LP
Kilka dni temu - 8 stycznia, David
Bowie obchodził swoje 66 urodziny. Wówczas niespodziewanie ogłosił,
że 11 marca 2013 r. ukaże się nowy od 10 lat album zatytułowany „The Next Day”. Tego
dnia (czyli 8 stycznia) światło dzienne ujrzał także nowy utwór promujący tę
płytę: „Were Are We Now?”. Kapitalny prezent urodzinowy, ale jeszcze większy
dla fanów Bowiego.
Natomiast 50-te urodziny
David Bowie uczcił koncertem w Nowym Jorku. Celebracja ta odbyła się dokładnie
9 stycznia 1997 roku w Madison Square Garden. Zaproszonych na scenę zostało
wielu znakomitych gości, a byli to: Frank Black z The Pixies, Robert Smith z
The Cure, Lou Reed, zespół Foo Fighters, Dave Grohl z Foo Fighters i Nirvana, zespół
Sonic Youth, Gail Ann Dorsey oraz Billy Corgan ze Smashing Pumpkins. Cóż za
wyborowa lista wykonawców!
W 2011 roku ukazał się 2
płytowy album (2 x CD) z zapisem urodzinowego koncertu oraz DVD nakładem
holenderskiej wytwórni płytowej IMA. Zaś w 2012 roku ukazała się wersja na
winylu (3 x LP) sygnowana marką holenderskiej firmy Vinyl Passion. Wszystko
wskazuje, że wszystkie powyższe pozycje są nieoficjalne. Są klasycznymi
bootlegami, innymi słowy. Ale sądzę, że każdy prawdziwy fan Bowiego powinien
zapoznać się z tą pozycją.
Mi udało nabyć się
trzy-płytową wersję David Bowie & Friends „Live in NYC – Birthday
Celebration” na czarnym winylu. Jakość dźwięku jest całkiem niezła jak na
bootleg, a wartość artystyczna – wybitna. Polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































