Polpak

EIC

Rafko

czwartek, 16 października 2014

Maria Callas „Remastered” (Warner Classics) – 180 g vinyl



Cecilia Sophia Anna Maria Kalogeropoulou przyszła na świat w Nowym Jorku dnia 2 grudnia 1923 roku w rodzinie, która kilka miesięcy wcześniej wyemigrowała z Grecji. W Stanach Zjednoczonych familia przyjęła skrócone nazwisko Kalos, które szybko zostało zastąpione jeszcze łatwiejszym (dla Amerykanów) Callas. Cecilia Sophia Anna Maria Callas od dzieciństwa wykazywała niebywały talent w kierunku śpiewu – jej matka od piątego roku życia zapewniała lekcje śpiewu u nauczycieli i posyłała na konkursy. W 1937 roku matka z dziećmi wróciła do Grecji, do Aten. To tam młoda Callas rozpoczęła profesjonalną naukę śpiewu w 1937 roku w Konserwatorium Narodowym w Atenach pod kierunkiem Mario Trevella, a potem u słynnej Elviry de Hidalgo.

Maria szybko okazała się prawdziwym diamentem wokalnym. W ciągu kilku miesięcy od rozpoczęcia nauki w Konserwatorium zaczęła śpiewać najtrudniejsze partie operowe, a jej sopran wkrótce zaczęto nazywać jako „dany wprost od Boga”. Postępy w nauce okazały się być na tyle fenomenalne, iż już w 1941 roku, w wieku 18 lat, zadebiutowała niewielką rolą Beatrycze w operetce Boccaccio na deskach Greckiej Opery Narodowej. Zaś już rok później Callas wystąpiła tamże w roli głównej jako Tosca w słynnej operze Pucciniego pod tą samą nazwą. Dalsza kariera potoczyła się błyskawicznie. W 1945 roku powróciła do Nowego Jorku by tam z sukcesami kilkanaście razy wystąpić w Metropolitan Opera. W 1947 roku otrzymała lukratywny kontrakt w Arena di Verona, gdzie śpiewała partie Giocondy pod batutą słynnego Tullio Serafina. W tym samym roku wystąpiła w weneckim Teatro la Fenice. W 1951 roku zaczęła karierę na deskach najsłynniejszej światowej opery La Scalla... Niestety, zbyt intensywne forsowanie głosu, za częste występy spowodowały, iż na przełomie lat 50-tych i 60-tych Callas zaczęła mieć problemy z głosem. Okazały się one na tyle poważne, że Maria w 1965 roku zaśpiewała publicznie ostatni raz całą rolę operową w Covent Garden, była to partia Tosci. Wówczas Callas miała dopiero niecałe 42 lata. Artystka planowała czynny powrót do pełnej aktywności operowej, lecz pojawiała się jedynie sporadycznie na scenie z krótkimi recitalami. Zmarła nagle na zawał serca w 1977 roku w Paryżu mając 53 lata.

Na szczęście po wielkiej Callas pozostały liczne nagrania zarówno studyjne, jak i operowe. Katalog jest bardzo obszerny i rozbudowany (nie licząc masy nagrań pirackich). Co istotne, artystka nagrywała w studio także całe opery. W latach 1954 – 1969 zarejestrowano w wytwórni EMI kilkanaście albumów stricte recitalowych. Dziś, po kilkudziesięciu latach od ich zapisu, Warner Classics podjął się niełatwego zadania odświeżenia przeważającej części oficjalnych realizacji. W londyńskim Abbey Road Studio dokonano procesu remasteringu wszystkich studyjnych nagrań  wielkiej Callas zarejestrowanych w latach 1949 - 1969. Tak narodził się projekt Maria Callas Remastered, który przewidziany był docelowo na 69 płyt CD. 19 września owe gigantyczne wydawnictwo ukazało się w sklepach muzycznych w formie tzw. boxu. Warto jednakowoż wspomnieć, iż remasteringu dokonywano z oryginalnych analogowych taśm matek, a nie z wersji cyfrowych (jak to obecnie często dzieje się). W związku z tym, cykl Maria Callas Remastered przedstawia sobą zupełnie nową jakość dźwięku, dotąd nieznaną na rynku (jeśli chodzi o nagrania Callas). Przewidziane będą także pojedyncze albumy projektu. Będą partiami sukcesywnie ukazywać się (zobacz TUTAJ) – pierwsza premiera miała miejsce 22 września; potem będzie to 22 października, 10 listopada, etc.

Swoistą wisienką na torcie powyższego projektu lub jego ukoronowaniem jest limitowana edycja winylu zawierającego najsłynniejsze partie operowe Callas. 19 września ukazał się wytłoczony na 180 gramowym audiofilskim nośniku winyl zatytułowany po prostu: Maria Callas „Remastered” (czytaj TUTAJ). Oczywiście, tak jak wersje na płytach CD, zawiera zremasterowane nagrania pochodzące z taśm analogowych. Jest to nie lada gratka dla kolekcjonerów, audiofilów i melomanów.

Udało mi się pozyskać z polskiego oddziału Warner Classics jeden egzemplarz Maria Callas „Remastered” na potrzeby testu. Album wydany jest bardzo starannie i estetycznie. Jest to tzw. album – rozkładówka. Po rozłożeniu okładek na zewnątrz, na rozkładówce ujawniają się tytuły i teksty wszystkich arii śpiewanych przez Callas na płycie. Jedynym mankamentem jest fakt, iż wydawcy nie zadbali o to, aby płyta analogowa umieszczona była w porządnej kopercie. Zastosowano tu bowiem zwykłą kopertę, bez żadnej ochronnej folii, nie mówiąc już o antystatycznej. Dlatego zaraz po rozpakowaniu płyty, wymieniłem kopertę na profesjonalną antystatyczną firmy Goldring. Jeśli natomiast chodzi o dźwięk, to jest bardzo czysty i naturalny. Brzmi wręcz jakby był zarejestrowany kilka – kilkanaście miesięcy temu, a nie 50 – 60 lat temu. Głos Callas jest niezwykle wyraźny i namacalny, subtelny i mocny jednocześnie. Jest nasycony barwą i żywiołowy, obfituje w kolory i niuanse. Nieco gorzej sprawa ma się z orkiestrą towarzyszącej artystce (lecz jakość jest tu różna i zmienna w zależności od konkretnej ścieżki). Jest odczuwana jako muzyka tła, nie jest tak wyraźna  i jednoznaczna jak sopran wielkiej Callas. Akompaniament stanowi niejako dodatek, na którym błyszczy oraz promienieje niezwykły i zjawiskowy wokal Cecilii Sophii Anny Marii Kalogeropoulou - pochodzący przecież „prosto od Boga”.












Winyl o masie 180 gram



Zwykłą kopertę warto od razu zastąpić jakąś specjalistyczną; zastosowałem antystatyczną firmy Goldring


W serwisie streamingowym WiMP HiFi dostępnych jest 250 albumów Marii Callas, uwzględniając w tym płytę powyżej opisywaną (w WiMP jest jej nawet wersja rozszerzona)


sobota, 11 października 2014

Słuchawki AKG K545




Wstęp
Wielu melomanów poszukuje dobrych pod względem brzmienia słuchawek, które idealnie korespondują ze sprzętem przenośnym, nie są zbytnio wymagające od amplifikacji, do tego mają ciekawy i intrygujący design, a także są wygodne. Te powyższe kryteria na pewno spełnia co najmniej kilkanaście par słuchawek dostępnych na rynku. Jednakowoż dziś pragnąłbym zwrócić uwagę Szanownego Czytelnika na niebanalne słuchawki zawierające w nazwie trzy duże litery: „AKG”, które są doskonale znane i dobrze się kojarzą audiofilom. Tak, AKG Acoustics to marka, która ze wszech miar warta jest uwagi, należy ją wyróżniać spośród innych, godzi się mieć jej produkty. Ale trzeba zacząć tę opowieść od początku, czyli od kilku słów na temat przedsiębiorstwa AKG.

AKG Acoustics
AKG Acoustics jest marką stricte austriacką, lecz od kilkunastu lat wchodzi w skład gigantycznej korporacji Harman International, w której ma sporą autonomię i której stanowi cenny klejnot.

O produktach Harman International pisałem już kilka razy. Niedawno opisywałem głośnik/system bezprzewodowy Harman Kardon Onyx; testowałem słuchawki Harman Kardon CL, które zresztą zaprojektowane zostały przez konstruktorów AKG Acoustics. Recenzowałem także słuchawki AKG K142 HD (czytaj TUTAJ), czyli reprezentujące budżetową firmową propozycję. Przy okazji ich testu skreśliłem kilka słów o historii AKG Acoustics, które dziś chciałbym pokrótce przypomnieć.

Przedsiębiorstwo zostało założone tuż po zakończeniu wojny w 1947 roku w Wiedniu przez dwóch inżynierów – panów Rudolfa Goerika i Ernesta Plessa pod nazwą Akustische und Kino-Gerate Gesellschaft m.b.H., (pol. Urządzenia Akustyczne i dla Kin Sp. z o. o.), a w skrócie AKG GmbH. Początkową ideą dla jej działania była budowa i dostarczanie sprzętu nagłaśniającego do kin i teatrów dla szybko odbudowującego się po wojnie Wiednia. Jednak już w 1949 roku skonstruowano i wypuszczono na rynek pierwszy własny model słuchawek. Rok 1953 przyniósł światową premierę dynamicznego mikrofonu kardoidalnego, a 1955 – otwarcie pierwszego oddziału zagranicznego - w Niemczech. Natomiast w 1965 roku zaprzestano produkcji sprzętu nagłaśniającego do kin. Firma opracowała wiele patentów (ponad 1000), własnych innowacyjnych rozwiązań inżynieryjnych stosowanych w konstrukcjach mikrofonów oraz słuchawek, co może być materiałem na obszerny rozdział osobnej książki.  W kolejnych latach trwała dalsza ekspansja światowa: 1968 roku otwarto filię w Szwajcarii, a potem w Wielkiej Brytanii. W 1979 roku – w Japonii, a 1985 roku w USA. W 1996 roku AKG weszło w skład amerykańskiej firmy Harman International, której częścią jest do dziś, posiada jednak sporą suwerenność w ramach tej korporacji; siedziba główna nadal mieści się w Austrii. Amerykański właściciel pozwolił przedsiębiorstwu uzyskać stabilność finansową, a potem skoncentrować się na konstruowaniu innowacyjnych produktów skierowanych na rynek profesjonalny oraz użytkowy, choć jednocześnie ograniczając działalność wyłącznie do mikrofonów (zobacz TU) oraz słuchawek (zobacz TU), co jest aktualnym profilem AKG Acoustics, a w zasadzie AKG by Harman (zobacz TU), bo taka nazwa obecnie obowiązuje.

Teraźniejszy katalog AKG Acoustics jest bardzo rozbudowany, lecz oscyluje wokół dwóch głównych grup produktowych: mikrofonów oraz słuchawek, choć są tu także nagłaśniające systemy konferencyjne. Może również podzielić firmową ofertę na osobne dwa działy: profesjonalny i użytkowy. Całe słuchawkowe portfolio dostępne jest TUTAJ. Myślę, że nie ma co tracić czasu na jego szczegółowy opis, bo za pomocą jednego kliknięcia myszką zainteresowany Czytelnik bez problemu zgłębi ów katalog. Wypada jedynie napisać, że słuchawki AKG K545, czyli dzisiejsze bohaterki, lokują się w stanach średnich firmowej oferty i przynależą do grupy nazwaną „wokół uszną” (ang. Over Ear).

Wrażenia ogólne, budowa i ergonomia
Słuchawki dostarczane są w niezbyt dużym pudełku, które na froncie zaopatrzone jest w przezroczystą szybkę z cienkiego tworzywa sztucznego. Za nim prezentują się AKG K545 przysznurowane do czarnej kartonowej podkładki. Muszle na czas transportu ustwione są na płasko, dzięki czemu słuchawki w pudełku prezentują się w całej krasie. Efektownie to wygląda i bardzo zachęcająco do zakupu.

AKG K545 dostępne są  czterech wersjach kolorystycznych: czarnej, pomarańczowej, turkusowej i białej. Przy czym przy trzech pierwszych, kolor pałąka i muszli jest czarny, a wymienione barwy dotyczą koloru kapsla muszli. Z kolei wersja biała jest rzeczywiście prawie cała biała, za wyjątkiem wspomnianego kapsla muszli, który jest ...niebieski (owe wybarwienia można także znaleźć na detalach przewodu słuchawkowego, a konkretnie na dwóch osłonach wtyków jack 3,5 mm).

W komplecie ze słuchawkami (oprócz tradycyjnych instrukcji użytkowania, gwarancji i adaptera jack 3,5 mm – 6,3 mm) znajdują się aż dwa przewody słuchawkowe, oba mają po 1,2 metra długości. Wyglądają nieomal identyczne, różnią je przeznaczenie zastosowania. Pierwszy, uniwersalny trzy-przyciskowy z mikrofonem, dedykowany jest rozmaitym smartfonom, odtwarzaczom przenośnym, etc, a drugi przeznaczony jest wyłącznie urządzeniom marki Apple – przede wszystkim dla iPhone'a, bo taki pilot ma zainstalowany przewód. Producent nie pomyślał o ewentualnych stacjonarnych użytkownikach słuchawek AKG K545, stąd brak w zestawie kabla o długości 3 metrów, jaki dołączany jest w przypadku zastosowania z pełnowymiarowymi wzmacniaczami. To można jeszcze przeżyć, natomiast dziwne jest, iż AKG nie dołącza absolutnie żadnego etui transportowego do słuchawek, brak jakiegokolwiek woreczka, torebki, etc. W cenie około 1 000 PLN powinien to być zobowiązujący standard – tu nie jest. Szkoda.

Powyższe dywagacje na temat braku transportowego futerału, czy pokrowca dla słuchawek bledną i zanikają, ponieważ po wielokroć wynagradza je budowa i design AKG K545. Pisząc krótko – dawno nie widziałem tak estetycznie wysmakowanych i równolegle solidnych słuchawek. Dlaczego? Albowiem są one jednocześnie skromne i oszczędne we wzornictwie, a z drugiej strony wyszukane i finezyjne. Nie mają przeładowanego wyglądu, a wyglądają okazale. To styl lekko technicyzujący i nowoczesny, ale bez zbędnej przesady. Kiedy wziąć je do ręki, od razu wiadomo, że zbudowane są porządnie – nie rozlecą się nawet po upadku na podłogę. Pałąk wykonany jest z wygiętego stalowego paska, dodatkowo wzmocniony drugim, węższym (od spodu). Łączy się z muszlami za pomocą aluminiowych konstrukcji (aluminiowe odlewy) wykonanych w kształcie trudnym do opisania. Owa część jest obrotowa w dwóch osiach, do muszli słuchawek jest przymocowana tylko na jednym wysięgniku (?), wygląda to jakby ten drugi wysięgnik ktoś zapomniał dodać. W rzeczywistości jest to celowe działanie konstruktorów, bowiem w ten sposób została zmniejszona masa słuchawek o cenne gramy, które na głowie zawsze ciążą (przy okazji – masa AKG K545 wynosi tylko 282 gram).

Muszle wytłoczone są z białego tworzywa sztucznego – twardego, aczkolwiek przyjemnego w dotyku. Na zewnętrznych częściach muszli zatopione są stalowe okrągłe płytki lekko zabarwione na niebiesko. W centralnych punktach wymalowane zostały czarne loga AKG. Pady wykonane są z białej ekologicznej skóry, czyli ze sztucznej. W dotyku są miłe, dobrze układają się wokół uszu, bo są dość szerokie. Co istotne, nawet okularnicy nie powinni odczuwać dyskomfortu związanego z koniecznością nacisku  padów na ramki okularów, a to z powodu, iż zastosowane gąbki są wyjątkowo miękkie i elastyczne. Bardzo to chwalebna rzecz (piszę te słowa jako rasowy okularnik). Do prawej muszli doprowadzony jest przewód słuchawkowy, wpinany za pośrednictwem małego jacka. Bardzo przyjemna sprawa, szkoda, że wszyscy producenci słuchawek tak nie czynią. W zestawie znajdują się (jak już wspominałem) dwa przewody, różnią się jedynie zamontowanym regulatorem, bo długość (1,2 m) i pozostałe parametry są identyczne. Jeden kabel ma trzy-przyciskowy pilot typu MFi pozwalający na regulację głośności oraz funkcji telefonu, ten współpracuje z iPhone Apple (i z innymi sprzętami tej marki). Natomiast drugi przewód ma przeznaczenie uniwersalne – pasuje do wszelkich innych urządzeń (w tym i Apple), wyposażony jest w jeden przycisk, którym dokonuje się regulacji smartfonów. Oba mają zamontowane mikrofony, co pozwala rozmawiać przez telefon bez konieczności zdejmowania słuchawek.

Jeśli chodzi o ergonomię, czyli o wygodę użytkowania słuchawek, to w zasadzie nie ma o czym pisać. AKG są ekstraordynaryjnie komfortowe w użytkowaniu – nie uciskają, nie męczą. Są lekkie i wygodne. Głowy i uszu trzymają wystarczająco się mocno. Nie mam żadnych uwag.




Estetyczne opakowanie słuchawek

AKG by Harman

Dwa produkty Harman International: słuchawki AKG K545 i system/głośnik bezprzewodowy Harman Kardon Onyx


K545 wyposażone są w przewód z pilotem umożliwiający sterowanie smartfonem, w tym rozmowami telefonicznymi

W środek muszli wkomponowana jest okrągła stalowa płytka

Aluminiowy łącznik pałąka z muszlą



Odsłuchy za pośrednictwem smartfona Sony oraz serwisu streamingowego WiMP HiFi

Na górze: DAC i wzmacniacz słuchawkowy Hegel HD12; na dole wzmacniacz słuchawkowy Musical Fidelity X-Can v.3

Rzut ogólny na pokój odsłuchowy i system audio

Część ulubionej muzyki na WiMP HiFi



Wrażenia odsłuchowe
Krótki przewód (1,2 m) zaopatrzony w pilot sterujący funkcjami smartfonów wskazuje, iż konstruktorzy AKG zdefiniowali przeznaczenie słuchawek K545 konkretnie dla tego segmentu. Dlatego większości odsłuchów dokonywałem na urządzeniach przenośnych (smatrfony i odtwarzacze przenośne). Dla zaspokojenia ciekawości i poszerzenia próby statystycznej podłączałem AKG również do stacjonarnych wzmacniaczy słuchawkowych takich jak: Musical Fidelity X-Can v.3, Hegel HD12, Ming Da MC66-AE, Audinst HUD-mx2 oraz Taga Harmony HTA-700B. Muzyka w 95 % czasu pochodziła z serwisu streamingowego WiMP HiFi, a w pozostałych przypadkach z płyt CD i z plików cyfrowych rozmaitych formatów i gęstości. Słuchawki porównawcze to: Sennheiser HD650, HiFiMan HE-300, Final Audio Design Pandora Hope IV, Harman Kardon CL i Final Audio Design Adagio VI.

AKG K545 kosztują w Polsce około 900 – 1 000 PLN, producent określa je jako “referencyjne słuchawki wokół uszne przeznaczone dla urządzeń przenośnych”. Choć z pozoru hasło takie może wydać się za nadto egzaltowane (takie miałem wrażenie czytając materiały reklamowe AKG), bo przecież Japończycy z Final Audio Design mają w ofercie model Pandora Hope X, także dedykowany urządzeniom przenośnym, a kosztujący bagatela 15 000 PLN, to po założeniu słuchawek AKG szybko zmieniłem zdanie. K545 oferują przede wszystkim bardzo poukładany dźwięk, jednorodny i wyrazisty - obfity, ale nie przesadzony. Przekaz jest bardzo żywy, nasycony szczegółami i mocą, zabarwiony miękkim, naturalnym soundem wysokiej klasy – charakterystycznym dla firmowej maniery AKG. Jest to jakby połączenie stylu studyjnego (czyli rzeczywistości monitorowej) z elegancją i szykiem tonalnym typowymi dla słuchawek audiofilskich, które zapewniają wyrafinowany, wysoce plastyczny dźwięk o sporej kulturze. Takie właśnie są K545.  Dostarczają bogaty i różnorodny dźwięk z dużą dozą naturalności, jak i również dojrzałości tonalnej objawiającej się wysublimowaniem tonalnym.

Co istotne, brzmienie jest (jak na cenę słuchawek) wyjątkowo szczegółowe, słychać całkiem dużą ilość niuansów i subtelności nagrań, zaś separacja instrumentów stoi na zaskakująco wysokim poziomie rozdzielczości. Odsłuchy nagrań symfonicznych jak najbardziej potwierdzają ową tezę. Przestrzeń odsłuchowa jest nie tylko obszerna i szeroka, ale także ma niezłą głębię – scena jest czytelna i wyraźna, a instrumenty mocno osadzone na siatce 3D. Duże uznanie należy się także niskim tonom. Owszem, są bardziej rozbudowane niż w nie jednych audiofilskich słuchawkach, lecz jest to rozsądny wymiar – nie przesadzony. Basy są silne i ofensywne, lecz świetnie sprężyste i szybkie. Nie przykrywają sobą pozostałych zakresów, nie dominują, a zapewniają mocny szkielet (lub poduszkę, jak kto woli) dla nich. Stanowią jedność ze średnicą i sopranami, są doskonale zszyte, skomponowane z resztą tonów. Oczywiście, basy są wiarygodne i dobrze zróżnicowane, lecz droższe słuchawki (np. FAD Pandora Hope IV lub VI) potrafią jeszcze więcej pokazać w tej materii.

Odsłuchy zarówno repertuaru elektronicznego (np. Kraftwerk, czy Bonobo) i akustycznego (Michał Urbaniak, Tomasz Stańko) są satysfakcjonujące brzmieniowo i przekonujące pełnią dźwięku. Muzyka nie męczy, lecz zapewnia pozytywne wrażenia słuchawkowe. Ciekawostką jest to, że K545 nagrania gorzej zrealizowane (np. albumy Bruce’a Springsteena) koloryzuje w ten sposób, że nie kaleczą uszu, a brzmią atrakcyjnie i obficie. AKG mają dar niejakiej interpolacji i ekstrapolacji nagrań, tak aby były odtwarzane w pełni i zawsze pokazywane w korzystnym świetle. Jednocześnie materiał audiofilski (czyli płyty bardzo dobrze nagrane) nie są spłaszczane, czy upraszczane przez K545. To jest bardzo duży atut opisywanych słuchawek!

Podsumowanie
1. AKG K545 to wysokiej klasy design i solidne wykonanie. Są jednocześnie skromne i oszczędne we wzornictwie, a z drugiej strony wyszukane i finezyjne. Nie mają przeładowanego wyglądu, a wyglądają okazale. Zbudowane z twardego, wytrzymałego tworzywa sztucznego oraz z odlewanego aluminium (elementy łączące pałąk z muszlami) i stali (pałąk). Ergonomia na najwyższym poziomie.

2. Słuchawki K545 oferują bardzo poukładany dźwięk, jednorodny i wyrazisty - obfity, ale nie przesadzony. Przekaz jest bardzo żywy, nasycony szczegółami i mocą, zabarwiony miękkim, naturalnym soundem wysokiej klasy – charakterystyczny dla firmowej maniery AKG. Dostarczają bogaty i różnorodny dźwięk z dużą dozą naturalności, jak i również dojrzałości tonalnej objawiającej się niezłym wysublimowaniem tonalnym. Niskie tony są mocne i silne (a nawet spektakularne), lecz nie dominują. Stanowią opokę dla pozostałych zakresów.

3. AKG są wyjątkowo wyrozumiałe i łaskawe dla gorzej zrealizowanych nagrań. Można rzec, że koloryzują je w ten sposób, iż nie kaleczą uszu słuchacza, a brzmią atrakcyjnie i obficie. W sposób pełny i wyraźny. To jest duży atut opisywanych słuchawek.

4. W moim subiektywnym przekonaniu AKG K545 to są idealne słuchawki nowoczesnego przeznaczenia. Zapewniają soczysty i pełny dźwięk o wysokiej kulturze ze źródła/urządzenia typu smartfon. Pozwalają cieszyć się muzyką na wysokim poziomie satysfakcji, a jednocześnie umożliwiają sterowanie funkcjami smartfonu, prowadzić rozmowy telefoniczne, etc. Prawdziwe słuchawki XXI wieku. Polecam z czystym sumieniem!

5. Cena 900 – 1 000 PLN.

Specyfikacja techniczna i dokładny opis słuchawek dostępne na stronie producenta AKG TUTAJ.




niedziela, 5 października 2014

Wzmacniacz lampowy Ming Da MC88-C - zapowiedź testu

W miniony piątek przyjechał do mnie nowy model wzmacniacza lampowego marki Ming Da. To Ming Da MC88-C na lampach elektronowych KT88, zamontowano tu barwione na niebiesko lampy firmy Jinvina. Wzmacniacz prezentuje się wybornie, obudowa wykonana jest ze stali - wycinana na japońskich obrabiarkach numerycznych CNC. Montaż wewnętrzny to tradycyjny dla Ming Da "point-to-point", w 100 % wykonywany wyłącznie przy użyciu ludzkich rąk.

Na razie przyłączyłem do Ming Da MC88-C kolumny podstawkowe AudioSolutions Guimbarde. Potem zestawię go także z podłogowymi Vienna Acoustics Mozart Grand oraz monitorami Studio 16 Hertz Canto Two. Sądzę, że opis wzmacniacza będzie gotowy za około 2 tygodnie. Zapraszam.







sobota, 4 października 2014

System/głośnik bezprzewodowy Harman Kardon Onyx






Wstęp
Od razu warto zaznaczyć, iż głośnik bezprzewodowy Onyx nie jest produktem klasy stricte audiofilskiej, co zapewne dla Szanownego Czytelnika jest oczywistością. Niemniej jednak produkt jest na tyle ciekawy, bo podążający z duchem czasu bezprzewodowego przesyłu sygnału muzycznego, że warto poświęcić mu więcej uwagi – tym bardziej, iż w segment przenośnego audio oraz immanentną ową ideę wpisuje się wprost idealnie. Ale zanim opiszę system Onyx, skreślę kilka słów o marce Harman Kardon.

Opisywany sprzęt został wypożyczony z polskiego oddziału firmy Harman Kardon.

Harman International
Harman/Kardon to fragment potężnej korporacji o nazwie Harman International, w skład której wchodzą tak znane marki w Polsce jak: Infinity, JBL, Mark Levinson, Crown International, czy AKG Acoustics.

Przedsiębiorstwo notarialnie powstało w 1980 roku, kiedy to dokonano scalenia kilku firm, jednak bezpośredni początek istnienia sięga roku 1953, wtedy powołano do życia Harman Kardon. To wówczas dwaj inżynierowie - panowie Sidney Harman oraz Bernard Kardon, założyli spółkę pod nazwą Harman Kardon z myślą o wytwarzaniu sprzętu audio klasy high-fidelity. Cztery lata później  skonstruowano pierwszy produkt - był to tuner FM.  W tym samym czasie Sidney Harman wykupił udziały swojego dotychczasowego partnera - pana Kardona. Pierwszym firmowym amplitunerem był stereofoniczny model Festival TA230 (1958 rok), zaś wzmacniaczem - kultowy Citation II (1959 rok). W 1970 roku powstał pierwszy magnetofon kasetowy Harman Kardon CAD5 z systemem redukcji szumów Dolby B. Lata siedemdziesiąte to gwałtowny rozwój firmy - wówczas powstało wiele zaawansowanych urządzeń typu wzmacniacze, amplitunery, decki i inne w kilku seriach - od budżetowych po zaawansowane urządzenia klasy high-end.

Po kilku latach różnych finansowych zawirowań, w 1986 roku Harman International zadebiutował na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych, co przyniosło spory zastrzyk finansowy i pozwoliło wkrótce przejąć brytyjską firmę Soundcraft zajmującą się wytwarzaniem profesjonalnych stołów mikserskich, a potem DOD Electronics produkującą elektronikę cyfrową.

W latach dziewięćdziesiątych przejęto kolejne marki: JBL, Infinity, AKG Acoustics, Lexicon i wiele innych. Zainwestowano także w sektor audio samochodowego (głównie systemy nagłośnieniowe) poprzez wykupienie udziałów niemieckiej Becker GmbH. W taki sposób Harman International stał się globalnym koncernem. W 2001 roku dołożono jeszcze jedną perłę do królewskiej korony - firmę Mark Levinson. W 2008 roku Sidney Harman odszedł z firmy na zasłużoną emeryturę.

Obecnie Harman International to jeden z największych światowych producentów elektroniki hi-fi, systemów nagłośnieniowych dla motoryzacji, kin, obiektów użyteczności publicznej, kolumn głośnikowych i wielu innych. Przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 10 000 pracowników, roczny obrót to około 4 mld USD. Bardzo znaną i popularną marką słuchawkowo-mikrofonową jest AKG Acoustics, zaś JBL to synonim systemów nagłośnieniowych estradowych i stadionowych, a także kinowych. Z kolei dział Harman Kardon skoncentrował się na wytwarzaniu zaawansowanej elektroniki audio celującej w segment audio i designu typu lifestyle.

Wrażenia ogólne i budowa 
System Onyx, mówiąc szczerze i jowialnie, nie wygląda zbyt wystawnie, czy galanteryjnie. Ot, prezentuje się jakoby globus Ziemi lub jakiś model innej intrygującej planety. Wrażenie to potęguje otaczająca spłaszczoną kulę głośnika metalowa rączka, co razem może być wzięte z daleka za model Saturna z pierścieniami. Tak to się kojarzy. No dobrze, koniec żartów. W rzeczywistości Onyx budowę ma wielce przemyślaną – solidną i ergonomiczną. Wygodną w użytkowaniu. Jest to jakby duża soczewka opierająca się o opasający ją stalowy pierścień, który na górze jest wspomnianą rączką (służy do przenoszenia sprzętu, przestawiania, etc.), a na dole – punktem podparcia. Wykonanie, jakość zastosowanych materiałów stoją zdecydowanie na poziomie premium. Niech o tym zaświadczy także fakt, iż obudowa obszyta jest skórą naturalną, barwioną na kolor biały. W ogóle cały Onyx jest biały (a raczej biało-białawy, taką wersję wybarwienia otrzymałem – jest dostępna też czarna) – idealnie komponuje się wiadomo z czym, czyli z urządzeniami z logo zawierającym nadgryzione jabłko. Ale również z innymi  – Sony, Samsung, itp, bo kolor urządzenia towarzyszącego nie jest tu żadnym ani priorytetem, ani wyznacznikiem. Jednakowoż białe zestawione z białym najlepiej konweniuje.

Wracając do budowy. Front pokryty jest szarą (z aluminiowym odcieniem) materiałową siateczką, pod którą ukryte są aż cztery głośniki. Moc akustyczną 4 x 15 Wat warunkują dwa papierowe głośniki średniotonowe o średnicy 7,5 cm oraz dwa tweetery, co jest całkiem pozytywnym zaskoczeniem, bo takie głośniki montowane są w klasycznych monitorach. Do tego zarówno z przodu, jak i z tyłu umiejscowione są dwa (precyzyjniej pisząc: jeden z przodu, drugi z tyłu) pasywne radiatory niskich tonów, które odpowiedzialne są za produkcję wysokogatunkowych, lecz i mocnych basów. Jak można przeczytać w materiałach informacyjnych, Onyx korzysta z oprogramowania bezprzewodowego Bluetooth (kodeki aptX, AAC i NFC), DLNA, oraz AirPlay. Może więc współpracować za pomocą łączności napowietrznej z dowolnym tabletem, smartfonem, czy komputerem. Ponadto urządzenia wykorzystuje technologię Harman Kardon o nazwie TrueStream, które pozwala na uzyskiwanie optymalnych jakości tonalnych w każdym rejestrze dźwiękowym. Umożliwia to duże ograniczenia szumów i zniekształceń, dokonywana jest automatyczna kalibracja dźwięków, jak i optymalizacja poszczególnych ścieżek dźwiękowych.

Na szczycie obwodu pierścienia znajduje się panel sterujący. Nie ma na nim żadnych przycisków – są podświetlane na biało sensory regulacji głośności i włącznika/wyłącznika sieciowego. Bardzo to nowocześnie i fantazyjnie wygląda. Osobne (ale na tej samej linii panelu sterującego) podświetlane na biało punkty obrazują aktualny poziom głośności, a dwie pomarańczowe aktywny odbiór sygnału Bluetooth i WiFi. Aktywowanie oprogramowania Bluetooth jest dziecinnie proste. Mając już aktywne źródło sygnału Bluetooth wystarczy wcisnąć przycisk Bluetooth w Onyx i poczekać kilka sekund na sparowanie urządzeń. Potem wybrać odpowiednie potwierdzenie na komputerze, czy smartfonie – i już. Można grać. Urządzenia pamiętają się wzajemnie. Po aktywacji sygnału Bluetooth w urządzeniu nadawczym, głośnik automatycznie go wykrywa i włącza się – jest gotowy do odtwarzania muzyki.

Z tyłu obudowy, na dole znajdują się dwa wejścia: jedno analogowe 3,5 mm (można więc podłączyć tu na przykład odtwarzacz MP3, ale również tuner analogowy, bo czemu by nie?) oraz jedno cyfrowe USB. Zaraz obok umieszczono wejście zasilacza, lecz Onyx ma wbudowaną również baterię litową 2500 mA, która umożliwia na korzystanie z urządzenia przez około 5 godzin bez potrzeby ładowania. Można więc używać głośnik na imprezie na wolnym powietrzu, odsłuchach na plaży, na jachcie, pod namiotem, etc. Przyjemna perspektywa.

Można by na siłę przyczepić się, że system nie ma pilota zdalnego sterowania, lecz jak sądzę, takowy jest raczej zbędny, bo przecież urządzeniem bez problemu sterować można z poziomu tabletu, czy smartfonu. Większym zarzutem jest brak wyjścia słuchawkowego, dedykowanego późno nocnym odsłuchom. 

Kilka parametrów technicznych. Wymiary: 300 x 164 x 275 mm (W x Gł x Sz); masa 2,75 kg. Pasmo przenoszenia: 60 Hz – 20 000 Hz. Producent nie ujawnia informacji à propos wbudowanego wzmacniacza. Materiały reklamowe TUTAJ.


Harman Kardon Onyx prezentuje się wybornie


Stalowa obręcz to rączka i podstawa jednocześnie

Panel sterowania na sensory


Onyx po zdjęciu przedniej maskownicy

Dwa głośniki o średnicy 7,5 cm i dwa tweetery, na samej górze pasywny radiator tonów niskich

Głośnik średniotonowy

Tweeter


Pasywny radiator niskich tonów (przedni)

Pasywny radiator niskich tonów (tylny); zbliżenie na obszycie ze skóry naturalnej

Gniazda

Gramy z tunera analogowego Yamaha T-550 z 1980 roku! (czytaj TUTAJ)

Tył tunera i Onyx

Gramy ze smartfona Sony Xperia M2 za pośrednictwem serwisu streamingowego WiMP HiFi (czytaj TUTAJ)

Wysokość głośnika Onyx to 30 cm

Onyx w towarzystwie smartfona i tunera analogowego


Wrażenia odsłuchowe
Patrząc na niewielkie gabaryty oraz na fakt, że dźwięk stereo wydobywa się z jednego głośnika, a nie z dwóch, spodziewać by się można lichego, pudełkowatego brzmienia – spłaszczonego, nie atrakcyjnego, podbarwionego na potęgę. A tym czasem – nic z tego. Dźwięk, chociaż rzeczywiście jest lekko obcięty tu i ówdzie, to jest zaskakująco plastyczny, żywy i potężny – rozbudowany. Szybki i sugestywny, mocny i wyraźny. Atrakcyjny w wyrazie - kształtny w odsłuchu, prężny w odbiorze. Od razu wypada napisać, iż Onych nie ma absolutnie żadnych konotacji audiofilskich. Ma grać zdrowym i silnym dźwiękiem o muskularnej naturze, z sugestywną średnicą, a także elastycznym i sprężystym basem i tak właśnie, a nie inaczej, gra. (Uwagę zwraca fakt, że niskie tony są wyjątkowo rozbudowane i silne jak na pojedynczy głośnik). Jednakowoż przekaz jest dobrze harmonijny i akuratny, dysponujący niezłym stereo, choć trudno spodziewać się tu szerokiej i głębokiej sceny, jednoznacznego pozycjonowania instrumentów i wybujałej detaliczności i selektywności, bo to nie ten pułap hi-fi. Niemniej jednak Onyx zapewnia subiektywnie wyskoki poziom satysfakcji z odsłuchów, muzyka brzmi w sposób pełny, nasycony i dobitny. Równy.

Ogólnie można stwierdzić, że głośnik Harman Kardon oferuje zdrowy dźwięk, zadziwiająco plastyczny i silny (jak na mały rozmiar membran głośników i niewielką objętość rezonansową), a także dość proporcjonalny. Precyzja i wybitna analiza tonalna nie są tu priorytetem (co jest oczywiste), a raczej spontaniczny fun i energia podlane dynamiką i rytmem oraz dociążeniem dźwięku. Jednak przekaz jest wystarczająco czysty i transparentny, by usłyszeć wiele subtelności nagrań i ich zróżnicowanie, lecz nie jest to poziom znany z klasycznych kolumn dźwiękowych, a ich fantom. Owszem, przyjemny w odbiorze i nie męczący, (a wręcz odwrotnie), lecz inny w wyrazie od dźwięku pochodzącego z dwóch osobnych głośników.

Podsumowanie 
1. System Onyx to duża uniwersalność i łatwość użytkowania (łączność napowietrzna z urządzeniem źródłowym), swoboda odtwarzania muzyki gdziekolwiek użytkownik zamarzy (wbudowana bateria jonowa) – w sypialni, w podróży (np. w hotelu), na plaży, na jachcie, etc. Sterowanie jest więcej niż proste – jest całkowicie intuicyjne, dostępne także z poziomu smartfona, tabletu, etc.

2. Harman Kardon proponuje piękny i niebanalny design, który będzie ozdobą każdego nowoczesnego wnętrza. Idealnie komponuje się z urządzeniami marki Apple, ale także Samsung, Sony, etc. Jest wzorniczo wszechstronny.

3. Głośnik Onyx wystarczający jest do prawidłowego cieszenia się każdym gatunkiem muzyki, a nawet więcej; został stworzony do odtwarzania dźwięku stereo z jednego pudła akustycznego, z tego zadania wywiązuje się wyśmienicie. Zapewnia zdrowy i jędrny dźwięk zadziwiający pełnią tonalną i plastyką. Proponuje dobre brzmienie – nie przerysowane, proporcjonalne i wysokogatunkowe, choć bez aspiracji audiofilskich.

4. Polska cena około 2 000 PLN wydaje się być dobrze skalkulowana (lecz mogła by być trochę niższa). Z tę kwotę nabywca otrzymuje kompletny system: cztery głośniki stereo w jednej skrzynce, wzmacniacz cyfrowy o mocy 2 x 15 Wat, odbiornik łączności bezprzewodowej w kilku formatach – w tym Bluetooth aptX i AirPlay. Wystarczy „odpalić” muzykę w tablecie, czy smartfonie (na przykład z serwisu streamingowego WiMP HiFi), aby móc od razu cieszyć się brzmieniem ulubionego zespołu, wykonawcy. Czego chcieć więcej w wysoko-technologicznym XXI wieku?

Szczegóły techniczne dostępne są na stronie Harman International TUTAJ.