Polpak

EIC

Rafko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avcon Avalanche Reference Monitor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avcon Avalanche Reference Monitor. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

Kolumny podstawkowe Avcon Avalanche Reference Monitor



Wstęp
Niniejszy tytuł może być nieco mylący, albowiem większości melomanom nazwa „kolumny podstawkowe” kojarzy się z niewielkimi kolumnami, które bezproblemowo można ustawić na komodzie, albo niedużych standach. Ale nie w przypadku Avcon Avalanche, bo to są GIGANTYCZNE monitory. Razem z podstawami mierzą bowiem aż 100 cm wysokości oraz 35 cm szerokości i 35 cm głębokości, zaś bez podstaw mają 71 cm i 78 cm wysokości (w zależności od punktu pomiaru, bo są to skrzynki z bocznym ścięciem, o czym za chwilę). Zaś sztuka waży ponad 40 kg. Zanim jednak przejdę dalej, muszę wspomnieć, iż nie jest to mój pierwszy kontakt z kolumnami Avocn Avalaneche, albowiem kilka lat temu opisywałem ich pierwotną wersję (czytaj TUTAJ). W zasadzie te nowe, tytułowe powinny więc być oznaczone jako v.2, albo MKII. Z drugiej strony zestaw przetworników pozostał ten sam (Seas Prestige i wstęga Aurus Cantus).

Podwarszawski Avcon to producent nie tylko kolumn głośnikowych (ma obecnie w portfolio dwa modele), ale także uznany i popularny wytwórca paneli akustycznych według własnej koncepcji. W ofercie posiada również rozmaite meble przeznaczone dla sprzętu audio hi-fi, a tym i platformy antywibracyjne z zaaplikowanym oryginalnym rozwiązaniem technicznym (zobacz TUTAJ). Zajmuje się także dystrybucją sprzętu hi-fi, między innymi japońskiej firmy Triode Corporation.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny Avcon Analanche Reference Monitor przywiózł do mnie do Gdyni osobiście pan Przemysław Nieprzecki, czyli konstruktor i właściciel firmy Avcon z Błonia pod Warszawą. Umawialiśmy się na ich test jeszcze na ubiegłorocznej wystawie Audio Video Show w Warszawie, ale nawał obowiązków i pracy nie pozwalał nam na szybkie spotkanie. A, ot tak, po prostu, głośników Avalanche wysłać kurierem nie można, bo są zapakowane w dwa gigantyczne i ciężkie oraz dwa mniejsze pudła.

Udało się nam z panem Nieprzeckim wyładować kolumny z jego auta, przenieść je na wózek i następnie przewieźć windą do mojego mieszkania. Tu resztę działań pozostawiłem konstruktorowi, który osobiście wybrał optymalne dla nich miejsce i precyzyjne ustawienie w pokoju odsłuchowym. Kolumny te są wrażliwe na prawidłową lokalizację w pomieszczeniu. Na podłogę najpierw położył po cztery Vibrapody (zobacz TUTAJ), a na nie dopiero podstawy głośników. Potem na nie nałożył kolumny Avcon. Nie była to lekka praca, bo jedna kolumna waży 35 kg, a podstawa - 6 kg. Następnie wspólnie odsłuchaliśmy kilka fragmentów różnej muzyki: od Metalica do Depeche Mode, poprzez symfonikę oraz poezję śpiewaną, aż do jazzu. Wszystko zagrało perfekcyjnie.

Avalanche Reference Monitor cechują się niebanalnym designem, a dodatkowo wykonane są z litego drewna, bardzo efektownie zaaplikowanego. Na żywo Avcon wywierają wprost oszałamiające wrażenie, czego żadne zdjęcie nie przekaże w stu procentach. Boki kolumn to precyzyjnie wycinane na obrabiarce CNC, klejone i następnie prasowane cienkie drewniane paseczki, co można nazwać sandwichem albo odmianą sklejki. Zaś fronty i tyły skrzynek wykonane są także ze sklejki, ale uwidoczniona jest już wyłącznie struktura pełnego naturalnego drewna. Skrzynki mają na górze i dole lekkie ścięcie lub pochyłość, jak kto woli. Dolne ścięcie nakładane jest na podstawę, która ma odwrotne, symetryczne ścięcie, więc zestawione razem tworzą idealny pion. Choć tak naprawdę to jedynie zabieg wizualny, albowiem podstawy mają specjalne łoże, na które równo i stabilnie nakładana jest kolumna. Całość prezentuje się bardzo intrygująco i nietypowo. Wysoce efektownie. Z pewnością każda żona od razu te kolumny zaakceptuje.

Jak można przeczytać na firmowej stronie:
"Monitory Avalanche to duże kolumny podstawkowe. Klasyczny układ trzech głośników zamknęliśmy w obudowie wykonanej z wielu warstw sklejki. Poszczególne elementy warstwy wycięto na maszynie CNC. Obudowa posiada dwie komory pozwalające oddzielić głośnik średniotonowy od sekcji niskotonowej. Zastosowany materiał oraz sposób łączenia poszczególnych warstw minimalizuje drgania i szkodliwe rezonanse obudowy.

Kolumny  posiadają bardzo wygodne terminale przyłączeniowe współpracujące z kablami niezarobionymi lub posiadającymi szpilki, widełki lub wtyki bananowe. Ze względu na nietypowy kształt monitory sprzedawane są w zestawie z dedykowanymi podstawkami.  

Zakres niskotonowy obsługiwany jest przez głośnik o średnicy 26 cm z membraną wykonaną z powlekanego papieru. Średnica także odtwarzana jest przez głośnik o lekkiej papierowej membranie, natomiast wysokie częstotliwości - tak jak w większości zestawów firmy Avcon - reprodukowane są przez głośniki wstęgowe Aurum Cantus".

Parametry techniczne
Pasmo przenoszenia: 25 - 40 000 Hz
Impedancja: 6 Ohm
Moc znamionowa: 100 W
Skuteczność: 88 dB
Wymiary: 35 x 35 x 100 cm z podstawkami
Masa: około 35 kg/szt., około 41 kg z podstawami




Konstruktor Avcon, pan Nieprzecki najpierw na podłogę poukładał Vibrapody, na nich podstawy, a na koniec kolumny 


Precyzyjne ustawienie skrzynek Avalanche ma duże znaczenie dla perfekcji dźwięku

Przełączanie kabli

Fi­nis co­ronat opus (łac. Koniec wieńczy dzieło); Avcon pierwszorzędnie prezentują się w moim pokoju odsłuchowym



Avcon Reference to ozdoba pomieszczenia odsłuchowego


Wysokogatunkowe drewno przycięte na wycinarkach CNC w listewki i ostatecznie klejone w sandwich



Podstawa i skrzynka monitora to stuprocentowy komplet


Łagodne łuki boków skrzynek przynoszą harmonię i spokój



Spojrzenie ogólne na system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Monitory podłączałem po kolei do trzech wzmacniaczy: Audia Flight FL Three S, Audio Analogue Puccini Anniversary oraz Hegel H160. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10. Pomieszczenie odsłuchowe o powierzchni około 30 m2. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już napisałem wcześniej, Avcon wrażliwe są na precyzyjne ustawienie w pokoju odsłuchowym. Nie żeby ich optymalna pozycja była wyjątkowo trudna do wyregulowania i uzyskania, a iż właściwe ustawienie odwdzięcza się po wielokroć wspaniałym i pełnym dźwiękiem: wysyconym, kształtnym i dokładnym. Warto więc nieco nimi trochę „pojeździć” po podłodze. Najlepiej grają ustawione około metr od bocznych i tylnych ścian, skręcone do środka o 10 - 15 stopni.

Nazwa Refrerence Monitor nie jest dana kolumnom Avcon Avalanche na wyrost. Bowiem pomimo, że są gabarytowo potężne, to w zupełności „znikają” w pokoju. Po włączeniu źródła i wzmacniacza staje się jasne, że podwarszawskie monitory dysponują perfekcyjną stereofonią, rozkład perspektywy stereo na linii kolumn jest po prostu referencyjny. Z wielką precyzją można wskazać palcem poszczególne instrumenty i to nawet wielkiej orkiestry. Ma się ułudę jej lokalizacji gdzieś daleko poza bocznymi ścianami pomieszczenia, prawa fizyki w tym przypadku przestają obowiązywać, na przykład wydaje się słyszeć grające skrzypce poza granicami ścian. Zdumiewające zjawisko. Podobna uwaga dotyczy poczucia głębi sceny oraz jej namacalnego trójwymiaru. Avon mają rzadką umiejętność kreowania prawdziwego 3D. Holografia nagrań jest odtwarzana wręcz doskonale, głęboko i rozłożyście. Reprodukcja lokalizacji źródeł pozornych zapisanych na płytach jest ponadzwyczajnie perfekcyjna. Instrumenty mają wyraźne kontury, osadzone są z dokładnością co do milimetra na scenie, zaznaczone są masywnie, mają optymalny rozmiar, a także dużo powietrza dookoła, które akustycznie z nimi współgra, rezonuje, drga. To jest bardzo duża zaleta monitorów Avalanche!

Kolejnym atutem opisywanych monitorów jest wysoka ich selektywność oraz super detaliczność. Obraz muzyczny jest dzięki temu wysoce przejrzysty i dokładny. Dźwięki wcześniej zlewające się, czy nakładające się, uzyskują pełną wolność i mogą zaistnieć samodzielnie. Uwalniane są ze skorupy interferencji i sklejania się - dają znać o sobie pojedyncze instrumenty, nawet te dalej stojące, a poszczególne tony stają się wyraźniejsze i łatwiej słyszalne. To tak jakby zdjąć firanę z okna, która nie przepuszcza w stu procentach silnego światła słonecznego. Zaś po jej opuszczeniu następuje doświetlenie i wyodrębnienie z półmroku wszelkich szczegółów, faktur, rzeźb i kolorów. Jednocześnie cały ten proces zachodzi homogenie i spójnie. Nie ma obaw o prześwietlenie, czy zbytnią ostrość - jest harmonia, jest proporcja, jest konsonans. Na przykład w utworze Castillian Drums z albumu The Dave Brubeck Quartet „At Carnegie Hall” (1963 r. Sony Music Entertainment Inc.) dźwięki perkusji obsługiwanej przez Joe Morello stały się nie tylko bliskie, namacalne i bezpośrednie, ale także nadzwyczaj precyzyjne i dookreślone. Zatomizowane. Z kolei sama perkusja została "ustawiona" przez kolumny Avcon w ściśle przyporządkowanym miejscu pokoju za linią głośników; jej brzmienie otrzymało dodatkowy mocny bit, przyjemną sprężystość i mnogość mikrotonów. Czynele cykały zwinnie i śpiewnie. I to wszystko działo się w nagraniu z 1963 roku, czyli sprzed ponad 50 lat! Polecam odsłuchy całego albumu, a szczególnie utworu powyżej omawianego Castillian Drums, w tym niesamowite solo Morellego rozpoczynające się gdzieś od 6 minuty (utwór trwa ponad 14 minut). To doskonały, aczkolwiek wymagający test dla każdych głośników. Zaś Avalanche zdały go celująco.

Kilka słów należy się charakterystyce ogólnego brzmienia. Avon pomimo iż mają dość ofensywny i bezpośredni styl gry, to jest to forma wysoce galanteryjna, bliska naturalnej. To dźwięk charyzmatyczny, ale nie przeładowany - stabilny. Podbudowany mocą i energią, lecz wyjątkowo zdyscyplinowany. Nie brakuje mu dynamicznej swobody, dobitności, czy otwartości, aczkolwiek wszelkie tony równolegle mają dużą dozę kultury, a nawet elegancji. Mają żar i swojego rodzaju krystaliczność, a jednocześnie wyszukaną i złożoną rasowość.

Kiedy popatrzeć na dwa 26 centymetrowe woofery Avconów można by pomyśleć, że basów będzie co nie miara, a tymczasem kolumny, owszem - generują dużą i silną substancję niskich tonów, lecz nie ma w nich krzty nadmiaru, czy przesady, a tym bardziej miałkości. Jest za to lekkość, elastyczność, rozciągnięcie i nasycenie. Brak za to ociężałości, niepunktualności. Kontrabas ma wyraźnie słyszalne i rozróżnialne struny, a stopa perkusji sowite podkreślenie i zogniskowanie.

Z kolei soprany, produkowane przecież przez wstęgi Cantum Aurus są doskonale zespolone z wysokimi pasmami średniotonowymi, ich przeplatająca się granica jest zamaskowana i niewidoczna jak mimikra salamandry. Zszycie i harmonia są doskonałe. Ponadto wstęgi mimo sporej indywidualnej rozdzielczości, a nawet jasności, to nie generują tonów z ostrymi krawędziami, nie tną po uszach, nie są osuszone, choć instrumenty blaszane są rysowane realnymi metalicznymi barwami. Wytrawnymi i wytrawionymi. Połyskliwymi, można rzec. 

I na koniec parę słów o średnicy. To pasmo jest fenomenalnie wyważone; regularnie i konsekwentnie zintegrowane z niskimi i wysokimi tonami. Jest wtopione pomiędzy nimi wręcz niezauważalnie. Równo i rytmicznie. Średnica jest wystarczająco gęsta aby ukazać złożoność zwartych substancji nagrań, wyłuskać z nich pokłady informacji, zadbać o ich prawidłową dystrybucję, ukazać pełną dźwięczność tonów, zabezpieczyć głębię i tło, etc. Podsumowując. Avalanche grają całą piersią, ale czynią to w sposób zdyscyplinowany i ułożony. Dbają o wszystkie pasma, nie faworyzując żadnego z nich. Dzięki temu przekaz jest nie tylko równy, ale przede wszystkim wierny. Prawdziwie monitorowy. 

Konkluzja
Podsumowanie będzie krótkie. Avcon Avalanche Reference Monitor są ...referencyjnymi monitorami. Zapewniają pełny i harmonijny dźwięk z fenomenalną perspektywą stereo. Brzmienie jest zdyscyplinowane i proporcjonalne, nasycone i krystaliczne. To rasowe high-fidelity dla znawców. Wartością dodaną kolumn Avcon jest ich oryginalny design oraz przykładne wykonanie skrzynek z warstw klejonego drewna. Stuprocentowa rekomendacja!

Cena w Polsce - 22 000 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audio Analogue Puccini Anniversary, Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Avcon Avalanche Reference Monitor, Triangle Esprit Antal EZ (test TU), AudioSolutions Overture O203F (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Musical Fidelity MX-DAC (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Asus Pro P43E i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Egg-Shell Prestige PS5 (test TU), Trilogy 906 i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Audeze LCD-3 (test TU), Meze 99 Classics (test TU), Krüger&Matz Prestige Home, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Audeze Deckard (test TU), Cayin C6 DAC (test TU), Taga Harmony THDA-500T (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Olasonic Nano-UA1 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU). Seria XLO UltraPLUS.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods.


piątek, 8 czerwca 2012

Avcon Avalanche Reference Monitor – wrażenia z odsłuchu w salonie audio



Wstęp
Postanowiłem w kilku słowach opisać swoje wrażenia z niedawnego odsłuchu kolumn Avcon Avalanche Reference Monitor, który miał miejsce w salonie audio Premium Sound w Gdańsku. Oczywiście, mógłbym też wypożyczyć te głośniki i posłuchać ich w swoim systemie, ale ze względu na „pewne” problemy logistyczne nie uczyniłem tego – bowiem jedna sztuka kolumn waży 35 kg (41 kg z podstawą), a ich rozmiary też nie są minimalistyczne. Trzeba by przyjechać po odbiór kolumn, co najmniej autem typu pick-up i mieć do pomocy w ich targaniu kilku Szerpów.

Avcon
To polska firma z Błonia pod Warszawą (TUTAJ) ze stosunkowo niedługim stażem w budowie kolumn. Ale chociaż formalnie początek sprzedaży własnych kolumn nastąpił kilka lat temu, to właściciel i konstruktor Avcona – pan Przemysław Nieprzecki ma dość długi staż i doświadczenie w budowaniu skrzynek głośnikowych. Nawiasem mówiąc, nazwa Avcon pochodzi od skrótu Audio Video Consultants, bo druga gałąź działalności firmy to dystrybucja sprzętu audio-video – można tu znaleźć na przykład lampowe sprzęty japońskiej TRI, tranzystorowce francuskiego Lavardine, czy polskie kable Audiomica. Natomiast wśród produktów własnych są w ofercie kolumny głośnikowe (pięć modeli), stoliki audio oraz panele akustyczne. Avcon Avalanche Reference Monitor to aktualnie najwyższy firmowy model kolumn.

Avcon Avalanche Reference Monitor – kilka słów o budowie
Jak napisałem we wstępie, kolumny nie są małe (75x35x32 cm), a są to przecież monitory. Już ich masa 35 kg budzi respekt i należny szacunek wobec ich potencjalnych umiejętności, a gdy przyjrzeć się bliżej zastosowanym głośnikom, to naprawdę może to lekko oszołomić melomana-audiofila. Bowiem za reprodukcję basu odpowiadają wielkie 26 centymetrowe topowe Seas Prestige z powlekaną papierową membraną, ze średnicę też Seas Prestige, ale o średnicy 15 centymetrów, natomiast za tony wysokie – wstęga i to nie byle jaka! To Aurum Cantus, czyli aluminiowa wstęga z Chin, która przebojem zdobyła świat audio już kilka lat temu, a sama firma choć z Pekinu, to swoją ofertą i jej jakością zdumiewa (TUTAJ). Ogólnie Avcony prezentują się wyśmienicie pod względem staranności budowy oraz jakości stolarki, choć i uczciwie trzeba przyznać, że ich design jest dość klasyczny, by nie rzec – staroświecki. Prosta forma, aczkolwiek elegancka. Bez szaleństw – umiarkowana w wyrazie. Nawiązująca do stylu dużych monitorów typu Harbeth czy Spendor, piszę nawiązująca, bo w tamtych konstrukcjach nie ma wstęgi, lecz typowe głośniki wysokotonowe w formie kopułek.





Parę słów o dźwięku
Jak pisze producent w materiałach reklamowych: „monitory Avalanche są referencyjną konstrukcją firmy, ukierunkowaną na kompletność prezentacji muzycznej w pełni pasma. To połączenie potęgi basu reprodukowanego przez głośnik niskotonowy o dużej średnicy, ze zwinnością prezentacji sopranów przez głośniki wstęgowe” i nie są to czcze słowa, ale o tym za chwilę.

Wcześniej warto jeszcze w paru słowach opisać warunki odsłuchu i sprzęt towarzyszący kolumnom. Pokój osłuchowy to zaadaptowane akustycznie pomieszczenie około 35 m2 wyposażone w liczne rozpraszacze (dyfuzory), pułapki basowe, absorbery, etc. Całość jest widoczna na jednym ze zdjęć poniżej. Przy okazji należy wspomnieć, że pomieszczenie to w salonie Premium Sound w Gdańsku, przypomina jakąś świątynię lub siedzibę sekty z ołtarzem ofiarnym pośrodku, a nie coś, co ma służyć wyłącznie dobremu dźwiękowi. Wrażenie to potęguje dodatkowo półmrok tu panujący, co wytwarza nastrój prawdziwie medacyjno-kontemplacyjny, czyli w sam raz dla rytuału metafizycznego zanurzania się w dźwięk i odrzucający to, co fizyczne oraz aktualnie mniej ważne.


Trzeba zaznaczyć, że wzmacniacz napędzający Avalanche to potężna integra, czyli bezkompromisowy Xindak A-600E (TUTAJ), który pracuje w czystej klasie „A” i dysponuje mocą wyjściową 2 x 160 Wat przy 8 Ohm i aż 2 x 320 Wat przy 4 Ohm, a jego masa to zaledwie …53 kg (sic!). Prawdziwy potwór, który zasługuje na osobny opis, ale o tym bliżej innym razem. Natomiast, jako źródło posłużył serwer muzyczny Olive HD06, czyli obecnie najwyższy model tej firmy. Jak widać, załoga Premium Sound łącząc te powyższe sprzęty razem przygotowała prawdziwą mieszaninę wybuchową. Pora, więc na właściwy opis dźwięku.






Pomimo, że z pozoru wydawać się mogło, że dźwięk słuchanego zestawu mógł być zbyt nachalny, czy zbyt „mocny” to nic takiego nie miało miejsca. Do uszu docierał przekaz, który był całkowicie zharmonizowany, z piękną przestrzenią, a także o silnym, lecz niezbyt mocnym basie. Bardzo lubię styl monitorowego grania, a nie akceptuję zbyt dominującego basu. Avalanche właśnie tak mają. Monitorowa gra to także wspaniała stereofonia, z obszerną sceną – często szerszą niż ta dobiegająca z wielu innych kolumn podłogowych. Avcon na pewno są mistrzami w ukazywaniu zjawisk przestrzennych, ich precyzyjnej lokalizacji w trójwymiarze. Jeżeli chodzi natomiast o strukturę dźwięku, to bardzo charakterystyczna jest subtelna (w znaczeniu przyjazna) góra, która jest bardzo wyraźna i szczegółowa, ale nienaprzykrzająca się krzykliwością, co jest niewątpliwą zasługą zastosowania wstęgi w tweeterach. Średnica wydała mi się nieco wypychana do przodu, wyoblona, ale niewykluczone, że za to był odpowiedzialny wzmacniacz Xindak, który w tym zestawie silnie narzucał swoją manierę. Średnie tony z pewnością można scharakteryzować jako głęboko nasycone tonami, z licznymi mikro-wybrzmieniami oraz zdecydowanie z umiejętnością analizy i różnicowania poszczególnych planów, ich plastycznością. Ten styl to bardzo wysoka jakość gry. Co istotne, kolumny Avcon Avalanche są niezmiernie odporne na głośne odsłuchy – odkręciłem gałę (no, bo nie gałkę) potencjometru prawie na maksymalny poziom, a kolumny dalej nie objawiały zmęczenia, ani nie generowały żadnych przesterów.

Niskie składowe nie są zbyt twarde, ale także i nie miękkie – są podskórne, niby drzemiące, bo tylko od czasu do czasu mruczące, ale jeżeli zajdzie potrzeba (z uwagi na zapis nagrania) odezwać się to czynią to niezwykle dynamicznie i, co ważne – bardzo szybko i z całą potęgą i potencjałem 26 centymetrowej membrany. A zapewniam, potrafią uderzyć zarówno po uszach, jak i po brzuchu słuchacza, który masują niczym tajska masażystka. Delikatnie, ale i precyzyjnie. Skutecznie. Jednak zwolennicy subsonicznych pomruków basu, czy najniższych jego składowych mogą poczuć się zawiedzeni tymi monitorami, bo nie mają one wpisane w swój repertuar takich umiejętności. Niski, atomowy, czy wulkaniczny bas to nie jest ich domena, ale za to jakość pozostałych podzakresów niskich tonów jest więcej niż dobra – można napisać, że wybitna.

Miało być krótko i rzeczowo, a znowu przynudzam. OK, już kończę.

Podsumowanie
Klasyczna budowa skrzynek, wysoka jakość wykonania oraz referencyjne zastosowane głośniki – Seasy z linii Prestige plus tweeter wstęgowy z Aurum Cantus przynoszą bardzo dobry klasowo dźwięk. Nasycony, pełny i z wybitną przestrzenią. Rozdzielczy, realistyczny o szerokiej panoramie. Niekrzykliwe soprany, ale świetnie precyzyjne. Średnie tony plastyczne i namacalne. Basy chociaż sprężyste i potężne, to niedominujące, bo pozostające w pół kroku za średnicą, ale o wysokiej jakości, kategorii.

Słowo „avalanche” zarówno w języku angielskim, jak i francuskim oznacza lawinę. Ta lawina przynosi całą gęstwinę dźwięków, dojrzałych i rasowych, ale na szczęście, pomimo tego że jest wyjątkowo solidna i mocna, to nie zagrażająca zdrowiu, a tym bardziej życiu słuchaczy, bo jest wprost przeciwnie.

Dane techniczne
Dostępne na stronie producenta Avcon: TUTAJ.