Polpak

EIC

Rafko

piątek, 8 lutego 2019

Słuchawki SoundMAGIC Vento P55 v.3

Zdjęcie ze strony SoundMAGIC

Najważniejsze cechy Vento P55 v.3 (skan strony SoundMAGIC Polska)


Wstęp
Jeszcze w grudniu ‘18, tuż przed Świętami, przyjechały do mnie najnowsze słuchawki SoundMAGIC Vento P55 v.3 (zobacz TUTAJ). Nigdy nie opisywałem słuchawek dalekowschodniej firmy SoundMAGIC (pisownia oryginalna), czas więc to zmienić - tym bardziej, że model Vento P55 v.3 wciąż i wciąż zbiera kolejne nagrody na całym świecie. Tytułowa para słuchawek jest już trzecią wersją pierwotnej (stąd symbol v.3 w nazwie).

Warto podkreślić iż, SoundMAGIC nieustannie udoskonala i rozwija swoje produkty interaktywnie w porozumieniu z ich użytkownikami. Bierze pod uwagę opinie użytkowników, z którymi komunikuje się na blogach i forach. Bardzo nowoczesna forma odpowiadająca na potrzeby głównie młodych ludzi, bo to oni są przecież adresatami słuchawek marki. Tym bardziej, że produkty SoundMAGIC oferują znakomity dźwięk oraz solidne wykonanie w bardzo przystępnych cenach. Do dzieła więc!

SoundMAGIC
Zanim przejdę do opisu samych słuchawek Vento P55 v.3, najpierw kilka słów o firmie SoundMAGIC (w taki sposób stylizowana jest nazwa firmy). Shenzen SoundMAGIC Technology Development Co Ltd., bo tak brzmi jej pełna nazwa, została założona we wrześniu 2005 roku przez pana Tony'ego Yun. Zdobytą wiedzę podczas studiów inżynierskich oraz pracy w wielu dużych firmach technologicznych zamienił najpierw w pasję, a następnie jako założyciel SoundMAGIC – w firmę, która projektuje i wytwarza liczne modele słuchawek. Wartym odnotowania jest fakt, że obecne przedsiębiorstwo aktywnie współpracuje z innymi producentami m.in. firmami: Beyerdynamic i Samsung, co jest niewątpliwą nobilitacją, ale i dodatkowym źródłem technologicznego know-how.

W Polsce pierwsze egzemplarze słuchawek SoundMAGIC pojawiły się w już 2008 roku. Wówczas owe modele słuchawek, przy znacznie niższej cenie, oferowały jakość, która dorównywała produktom największych potentatów w branży audio. Najpierw pojawił się prywatny import słuchawek SoundMAGIC, a po bardzo optymistycznych recenzjach na polskich forach okazało się, iż powstało duże zapotrzebowanie na te produkty. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, warszawska firma MIP, stając się wyłącznym dystrybutorem marki, wprowadziła je oficjalnie do Polski.

Obecnie producent oferuje szeroki asortyment słuchawek. W katalogu można znaleźć około 20 pozycji. Dominują słuchawki dokanałowe, ale jest też sporo nausznych. W portfolio znajdują się także modele bezprzewodowe Bluetooth. SoundMAGIC chwali się, że: „produkty z charakterystycznym logo firmy – ze względu na trwałość i jakość oraz bardzo korzystny stosunek jakości do ceny – zdobywają coraz większe grono wielbicieli”. I to zdanie wydaje się być stuprocentową prawdą.

Wrażenia ogólne i budowa
Słuchawki dostarczane są w estetycznym płaskim kartoniku w całości pokrytym nadrukami oraz fotografiami P55 v.3. Do tego kartonika wsunięte jest czarne etui podróżne, wewnątrz którego dopiero znajdują się słuchawki oraz akcesoria. Słuchawki w etui spoczywają rozłożone na płasko, zabezpieczone dodatkową wkładką/formą, która unieruchamia i chroni muszle. Całość przykryta jest jeszcze miękką gąbką. Pomiędzy zagłębieniem dla muszli znajduje się niewielkie etui w kształcie półksiężyca. W nim umieszczono dwa przewody słuchawkowe - oba o długości 1,2 m, przy czym jeden z nich zaopatrzony jest w mikrofon telefoniczny. Jest też są dwa adaptery słuchawkowe.

Vento P55 v.3 zbudowane są niezwykle solidnie oraz mają ciekawy design - nieco w stylu Beyerdynamic (np. T 51), co nie powinno być zaskoczeniem w przypadku SoundMagic, jako firmy ściśle współpracującej z tym niemieckim potentatem słuchawkowym. Wartym podkreślenia jest zastosowanie dużej ilości aluminium do budowy - z niej wykonane są zewnętrzne nakładki muszli oraz widełki trzymające muszle. Pałąk wykonany został z polerowanej stali nierdzewnej - i to właśnie ona wyeksponowana na zewnątrz stanowi element dekoracyjny. Pod spodem owego stalowego pałąka, w centralnym jego punkcie, przyklejono miękką czarną poduszeczkę, a po jej obu bokach plastikowe elementy, które są maskownicami mechanizmu regulacji pałąka. Mechanizm ten jest wielostopniowy o bardzo precyzyjny. Umożliwia regulację od bardzo małych zakresu rozszerzenia pałąka do dużego. Po obu stronach pałąka, w pobliżu miejsca łączenia z widełkami muszli, przyklejono małe metalowe logo SoundMAGIC.

Muszle wykonane zostały z czarnego, twardego tworzywa sztucznego, zaś ich zewnętrzne części z aluminium o lekko złotawym zabarwieniu. Tamże wymalowano kolejne logo SoundMAGIC, tym razem białe. Pady są dość szerokie i głębokie, z wyjątkowo miękkimi poduszeczkami z ekologicznej skóry. Przewód słuchawkowy doprowadzany jest do lewej muszli za pośrednictwem tradycyjnego gniazda 3,5 mm wyprowadzonego na zewnątrz muszli. Zwolennicy tzw. recablingu niewątpliwie będą zadowoleni.

Przewody słuchawkowe, jak już wspominałem, są dwa. Oba mają po 1,2 metra długości, przy czym jeden wyposażony jest w mikrofon telefoniczny i sterownik. Przewody są dość cieknie, gumowane, nie mikrofonujące. Po jeden stronie zaopatrzone we wtyk typu jack 3,5 mm (do muszli), a z drugiej we wtyk kątowy 3,5 mm (do źródła). Wszystkie wtyki mają aluminiowe korpusy malowane na brązowo. Na wtykach kątowych dodatkowo widnieją napisy P55. Bardzo przyjemnie to się prezentuje.

Ergonomia
Vento P55 v.3 to słuchawki stricte kompaktowe, a jednak bardzo komfortowe w użytkowaniu. Producent zadbał o właściwe proporcje pomiędzy ich niezbyt dużymi gabarytami, niewielką masą (tylko 285 gram), optymalną izolacją akustyczną a znakomitą wygodą. Komfort zapewniają bardo miękkie poduszeczki padów muszli (z pamięcią kształtów!), nie ściskający czaszki pałąk, który jest łatwy do wielostopniowej regulacji i zmieniania rozmiarów. Ponadto słuchawki są znakomicie wyważone, na czaszce i uszach leżą znakomicie. Jak ulał. Nawet wielogodzinne odsłuchy nie męczą ani małżowin usznych, ani głowy. Ergonomię oceniam na nieomal wzorową. Bez uwag.

Dane techniczne
- Przetwornik: 40 mm dynamiczny z NdFeB
- Częstotliwość: 15 Hz - 22 000 Hz
- Impedancja: 35 Ω
- Czułość: 110 dB
- Kabel: 1,2 m x 2 szt.
- Wtyk: 3,5 mm kątowy
- Masa: 285 g


Pudełko ze słuchawkami

Bardzo solidny i jednocześnie solidny pokrowiec

Po prawej (na muszlach) leży piankowy stelaż zabezpieczający muszle przed zgnieceniem (podczas transportu)

Słuchawki w pokrowcu leżą złożone na płasko, co umożliwia ich komfortowy transport

Dwa komplety przewodów słuchawkowych; dwa adaptery

Na lewej muszli widoczne jest wyprowadzone gniazdo słuchawkowe 3,5 mm


Aluminiowe nakładki na muszlach; stalowy pałąk


Solidna budowa w stylu Beyerdynamic




Zdjęcia Vento P55 v.3 w wakacyjnym anturażu






Kilka próbek słuchanej muzyki z Tidal HiFi


Wrażenia dźwiękowe
Słuchawki „męczyłem” non-stop przez cale dwa tygodnie, ponieważ zabrałem je na urlop. Jako porównawcze używałem Mr. Speakers Aeon Flow, MEE Audio Matrix 2 oraz Koss PortaPro, a także zwykle słuchawki Apple EarPods ze złączem Lightning. Ponadto (już w domu, a nie na urlopie) używałem też słuchawki Meze 99 Classic i Final Audio Design Pandora Hope VI. Źródłem były dwa iPhone’y (6S i XR) oraz DAP Cayin N5 II. Niekiedy do smartfonów dodawałem wzmacniacz i DAC Encore mDSD. Muzyka w stu procentach pochodziła z serwisu streamingowego Tidal HiFi.

Jak podaje producent, zanim wdrożono Vento do ostatecznej produkcji, wcześniej opracowano aż 68 różnych przetworników. Ostatecznie zdecydowano się na taki, który powinien zadowolić zarówno zwykłego użytkownika, jak i audiofila. W wersji produkcyjnej zastosowano membrany o średnicy 40 mm i ultra-cienkie, elastyczne cewki o średnicy 0,035 mm, czyli bardzo małej. Co istotne, założono także, ze Vento P55 v.3 musza optymalnie grac z każdym źrodłem - zarówno ze smartfonem, jak i przenośnym odtwarzaczem plikowym. To był warunek konieczny. I jak się wydaje, z takiego warunku SoundMAGIC wywiązał się doskonale. P55 v.3 świetnie, bo uniwersalnie grają z wieloma źródłami. I to jest ich największa zaleta.

Powtórzę, bo już wcześniej napisałem, że nowe SoundMAGIC przede wszystkim stawiają na uniwersalizm brzmienia, albowiem poprawnie zgrywają się ze wszelkimi źródłami. Ale ów uniwersalizm nie jest pozbawiony ani optymalnej rozdzielczości, ani tym bardziej przestrzenności, bo owe cechy są wyraźnie akcentowane. Co w przypadku takich źródeł jak smartfony może wydawać się niemożliwe, a jednak. Kolejnym atutem tytułowych słuchawek jest ich niepospolita plastyczność i namacalność dźwięku połączona z dobrym wglądem wgłąb nagrań, jak i umiejętność grania nie natarczywego, pozbawionego agresji. I to pomimo faktu lekkiego przesunięcia dźwięku w stronę góry, a nie dołu - o czym za chwilę.

Vento P55 v.3 głównie eksponują muzykę średnicy i jej przełomu z sopranami, to tu kładziony jest największy nacisk na dźwięk i jego wszelkie walory. Trudno to więc nazwać naturalnością. Ale to celowy zabieg konstruktorów, by P55 umiejętnie etapowały czytelnością i żyznością brzmienia, tak by dawać większe wrażenie rozdzielczości i selektywności niż ma to rzeczywiście miejsce. Zaś niskie tony, pomimo że nieźle obecne, to niestanowiące dlań miękkiej poduszki, a raczej twardy szkielet lub opokę. Basy są nieco schowane za średnicę, nie dominują, choć są aktywne i głębokie. Daje to poczucie większej naturalności brzmienia, kierującego się w stronę monitorowego. P55 pozbawione są nadmuchanego i rozdętego basu (porównawcze MEE Audio Matrix 2 basu mają znacznie więcej, choć trudno napisać, że jest lepszy...). Basoluby mogą nie pokochać nowych SoundMAGIC, ale dla nich przeznaczone są np. słuchawki marki Beats. Mi taka charakterystyka dźwięku bardziej odpowiada i uważam ją za uczciwą i racjonalną. O wyważonym, bo fizjologicznym impakcie.

Konkluzja
SoundMAGIC Vento P55 v.3 to bardzo przyzwoicie zaprojektowane i solidnie wykonane słuchawki od dalekowschodniego producenta. Mają dopracowane brzmienie, którego nie powstydziłoby się wielu droższych konkurentów. Zaopatrzone są w uprzywilejowaną średnicę, która jednak pozostaje w symbiozie z basami i sopranami, dając im i przejrzystość i niezłą detaliczność. Basy nie występują w nadmiarze, są nieco monitorowe. Dużym atutem Vento P55 v.3 jest ich łatwość chęć współpracy z każdym źródłem, co czyni je bardzo uniwersalnymi. Czy to do przenośnego odtwarzacza, czy smartfona pasują idealnie pozwalając cieszyć się soczystą muzykalnością. Rekomendacja!

Cena w Polsce - 499 PLN.

środa, 6 lutego 2019

Wzmacniacz lampowy Haiku-Audio Origami 6550 SE - zapowiedź testu


Właśnie teraz, prosto z Krakowa, dotarł do mnie premierowy wzmacniacz lampowy Haiku-Audio Origami 6550 SE (zobacz TUTAJ). Pierwszy raz usłyszałem "Origamiego" na ubiegłorocznej wystawie Audio Video Show w Warszawie. I natychmiast mnie zafascynował, by nie napisać - zahipnotyzował. Poprosiłem więc konstruktora - pana Wiktora Krzaka, o egzemplarz testowy. Niestety, od razu po Audio Video Show na Haiku-Audio spadła lawina zamówień - musiałem trochę poczekać w kolejce na nowy wzmacniacz. Po pierwszych odsłuchach we własnym systemie audio hi-fi, mogę już autorytarnie napisać, że wszech miar warto było czekać te trzy miesiące na zamówienie. Nowy Haiku-Audio Origami 6550 SE gra rewelacyjnie!

Kilka słów od producenta: "Origami 6550 SE to wzmacniacz lampowy pracujący w klasie A w ramach topologii Single-Ended, w której cały sygnał każdego kanału przetwarzany jest przez pojedynczą lampę mocy. Wzmacniacze SE to prawdziwe Złote Runo dla wielbicieli wybitnego dźwięku. Droga sygnału składa się z minimalnej liczby komponentów, a każdy z nich jest bardzo starannie dobrany. Origami to propozycja wyjątkowa w swojej klasie, adresowana dla wyrafinowanego wielbiciela muzyki.Stopień wstępny zbudowano na lampach ECC82, znanych ze swoich znakomitych parametrów, a stopień mocy oparto o powszechnie cenione lampy 6550. Lampowy zasilacz zbudowano przy użyciu lampy 0C3.

Moc wyjściowa wynosi 15 Wat. Potencjometr głośności to granatowy Alps, wszystkie rezystory są metalizowane, ceramiczne podstawki ze złoconymi stykami, a gniazda to Neutrik i Schurter. Chassis jest stalowe, lakierowane na czarno. Front i gałka wykonane jest z pełnego aluminium.

Amerykańska lampa 6550 to klasyczna tetroda strumieniowa skonstruowana w zakładach Tung-Sol w 1955 na potrzeby rodzącego się rynku scenicznego, studyjnego i domowego Hi Fidelity. Podczas prac nad jej układem brano pod uwagę rosnące wymagania konsumentów muzyki – zarówno jazzu, raczkującego rocka jak i oczywiście najbardziej wymagającej muzyki klasycznej. 6550 natychmiast trafiła do stopni mocy większości legendarnych wzmacniaczy studyjnych, domowych i scenicznych. W nowoczesnej implementacji lampa jeszcze dobitniej pokazuje swój pazur, tak kochany przez melomanów i audiofilów". Koniec cytatu.
















wtorek, 5 lutego 2019

Plan recenzji - luty 2019 r.



Z lekkim poślizgiem, bo nie pierwszego, a dopiero piątego lutego, publikuję plan testowych zapowiedzi Stereo i Kolorowo. (Co zostało spowodowane przerwą wakacyjną redakcji).

1. Jako pierwszy ukaże się test słuchawek SoundMAGIC Vento P55 v.3 (czytaj zapowiedź TUTAJ). Miałem te słuchawki na dwutygodniowych wakacjach, więc dość dobrze z nimi się zapoznałem. Tekst mam już napisany więc myślę, że publikacja nastąpi nie dalej niż za dwa-trzy dni.



2.  Zaraz potem chciałbym, aby ukazała się recenzja wzmacniacza lampowego Mastersound Dueventi (zobacz zapowiedź TUTAJ). Czekam jeszcze na lampy elektronowe  Psvane Philips Holland Metal Base Replica EL34PH (zobacz TUTAJ), którymi to mam zamiar zapgrejdować firmowe bańki. Psvane mają dojechać jutro z gliwickiego 4HiFi.




3. Mam już prawie gotowy test przenośnego (!) lampowego wzmacniacza słuchawkowego Woo Audio WA8 Eclipse (czytaj zapowiedź TUTAJ). Wspaniałe brzmienie, które trudno nie nazwać inaczej jak referencyjnym.



4. Razem ze słuchawkowym wzmacniaczem lampowym Woo Audio WA8 Eclipse testuję słuchawki Mr. Speakers Aeon Flow Closed (zapowiedź TUTAJ). Myślę że ich test opublikuję w okolicach 10-14 lutego.




5. W kolejce czeka DAC i wzmacniacz słuchawkowy NuPrime DAC-10H (czytaj zapowiedź TUTAJ), dla którego na pewno znajdę czas w lutym, albowiem urządzenie jest na tyle fantastyczne, że postanowiłem zachować je dla siebie.




6. Właśnie rozpakowałem paczkę z nowym wzmacniaczem lampowym Haiku-Audio Origami 6500 SE. Piękne wykonanie i rasowy dźwięk (wiem, bo słuchałem podczas wystawy Audio Video Show w Warszawie). Niebawem opublikuję osobny post zapowiadający ten test.



7. Na osobną atencję zasługuje wzmacniacz zintegrowany Lector ZAX 70 (zobacz TUTAJ). Wzmacniacz ten to niejako ucieleśnienie marzeń melomana o muzyce prawdziwej i jednocześnie naturalnej. Jestem tym wzmacniaczem oczarowany. Razem ze wzmacniaczem otrzymałem od dystrybutora komplet kabli Black Cat Cabel (anons TUTAJ), o których szerzej napiszę w ciągu kilku następnych dni.





7. Jeżeli nie w lutym, to w marcu zabiorę się za sprzęty, które cierpliwie czekają na recenzje. Są to: a) S.M.S.L. M8A, S.M.S.L. SAP12 i S.M.S.L. P2 (zapowiedź TUTAJ) - czyli komplet DAC, wzmacniacz słuchawkowy i zasilacz liniowy oraz b) wzmacniacz/odtwarzacz sieciowy iEAST StreamAmp AM160 (zapowiedź TUTAJ).






8. W lutym spodziewam się także dostawy kilku nowości sprzętowych ze świata hi-fi, ale zapowiem je jak już do mnie fizycznie dotrą. Nie zabraknie najpewniej i urządzeń audio-vintage. Zapraszam do lektury Stereo i Kolorowo!

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Zimowa przerwa wakacyjna



Załoga Stereo i Kolorowo udała się na wakacje. Wracamy do Polski na początku lutego, wówczas też ukaże się plan recenzji na ten miesiąc. W podróż zostały zabrane dwie pary słuchawek do testów:

1) Mr. Speakers Aeon Flow Closed (czytaj zapowiedź testu TUTAJ),
2) Soundmagic Vento P55 v.3 (czytaj zapowiedź TUTAJ).

Źródłem będą dwa iPhone'y (6S i XR) w towarzystwie przetwornika c/a i wzmacniacza słuchawkowego Encore mDSD. Sygnał będzie pochodzić z serwisu streamingowego Tidal HiFi/MQA.