RMS

MIP

Polpak

sobota, 12 lutego 2022

ABYSS Diana V2 oraz Eleven XI Audio Broadway - słuchawki planarne oraz bateryjny wzmacniacz słuchawkowy

 




Zdjęcia ze strony Abyss oraz Eleven XI Audio




Wstęp
JPS Labs LLC to przedsiębiorstwo założone przez pana Joe P. Skubinskiego w 1990 roku w amerykańskim Lancaster (stan Nowy Jork). JPS to po prostu oczywisty akronim utworzony od imienia i nazwiska właściciela - Joseph P. Skubinski (nazwisko sugeruje polskie pochodzenie). W początkowej fazie działalności produkowano filtry poprawiające brzmienie głośników (tzw. Golden Fluets), następnie zaczęto wytwarzać własne kable dla potrzeb audio hi-fi.

Obecnie firma pana Skubinskiego znana jest przede wszystkim z wytwarzania wysoko gatunkowych przewodów audio rozmaitego zastosowania. Oddziałem JPS Labs LLC jest marka Abbys koncentrująca się na konstruowaniu oraz produkcji high-endowych słuchawek - aktualnie są to dwa modele: ultra-referencyjny ABYSS AB-1266 PHI TC oraz referencyjny ABYSS Diana V2. Ten drugi niedawno wpadł w moje recenzenckie łapy - zobacz TUTAJ i TUTAJ.

Producent słuchawek Abyss, amerykańska firma JPS Labs LLC, do swoich planarnych Diana V2 rekomenduje kilka wzmacniaczy słuchawkowych. Jednym z nich jest zasilany bateryjnie Eleven XI Audio Broadway (zobacz TUTAJTUTAJ i TUTAJ) - to produkt dalekowschodni, a konkretnie tajwański (Republika Chińska). Zasilanie Broadway'a oparte jest o cztery baterie (akumulatory) litowo-jonowe Panasonic NCR18650B.

Firma Eleven XI Audio blisko współpracuje z JPS Labs LLC, wytwarza kilka modeli wzmacniaczy słuchawkowych oraz zasilaczy do nich, a także przedwzmacniacz liniowy oraz DAC (Sagra DAC R-2R, zobacz TUTAJ). Wszystkie jej konstrukcje należy uznać za referencyjne.

Wrażenia ogólne i budowa - słuchawki
DIANA V2 (pisane też czasem jako Diana V2) dostarczane są w gustownym kartoniku z wiekiem zamykanym na magnetyczny zatrzask, na całość nasunięta jest obwoluta z białego błyszczącego papieru. Wewnątrz opakowania znajduje się torba na słuchawki uszyta z płótna i skóry - bardzo solidna i gustowna robota! W owej torbie (na jej dnie) umieszczono wyciętą piankową formę, w której spoczywają słuchawki. W formie tej (w jej zagłębieniu) znajduje się też przewód słuchawkowy (przewód można wybrać jeden z dwóch fabrycznych - niesymetryczny lub symetryczny JPS Labs o długości 1,5 metra - za kolejne, opcjonalne długości należy niestety dopłacić - i to niemało). W komplecie jest jeszcze certyfikat oryginalności oraz gwarancja producenta. 

Producent określa swoje słuchawki jako "butikowe" (franc. boutique), co można rozumieć dwojako - jako przedmiot ekskluzywny, limitowany lub niewielkich rozmiarów, ale jednocześnie designerski, wzorniczo wyrafinowany. Trudno się z takim terminem nie zgodzić - DIANA V2 mają rozmiar kompaktowy, acz wykonane zostały ultra-rewelacyjnie! I tak samo się prezentują. Do ich budowy wykorzystano materiały ceramiczne (muszle), aluminium lotnicze (pałąk, wewnętrzne części muszli) oraz wysokogatunkową skórę "sportową" oraz alkantarę (obszycia padów muszli, pokrycie pałąka). Muszę przyznać, że trudno spotkać na świecie podobnie rewelacyjnie wykonane nauszniki. Dużo urody dodaje też beżowy kolor muszli oraz głęboki brąz padów i pałąka - taka kompozycja prezentuje się znakomicie. Jest też dostępna wersja czarna słuchawek "black onyx".

W ceramicznych bokach obu muszli wycięto liczne mini-otwory wentylacyjne układające się w trzy rozchodzące się "echa" - mają one oddawać matematyczny wzór / ciąg Fibonacciego, którego zadaniem jest odpowiednio dostrajać dźwięk "podążając za nurtem natury". Ciekawa koncepcja. Przez owe otwory można swobodnie dostrzec przetworniki planarne - prześwitują one na wylot, bo od strony padów przykryte są jedynie ciekną siateczką ochronną. W muszlach zainstalowane zostały 63-milimetrowe, planarne przetworniki z membraną o bardzo niskiej masie - to produkt JPS Labs LLC. Wytwarzany we własnych zakładach w USA.

U dołu kubków muszli wyprofilowano w obudowie półokrągłe dojścia do gniazd słuchawkowych mono 2,5 mm. Można do nich przyłączyć wyprofilowane wtyki przewodu słuchawkowego - owe, dość nietypowe wyprofilowanie, powoduje że, będą tutaj pasować wyłącznie przewody matczynej firmy JPS Labs LLC, bo trudno mi sobie wyobrazić, iż inne tam się nadadzą. Na szczęście same przewody słuchawkowe dostarczane z ABYSS są doskonale i solidnie wykonane (stop miedzi 24 AWG). Przewodowy majstersztyk.

Ergonomia
W tym rozdziale nie mam zbyt dużo do napisania. Planarne ABYSS DIANA V2 są super-komfortowe. Duże muszle z wygodnymi padami lekko, acz pewnie i dokładnie obejmują całe małżowiny uszne. Mocno trzymają się głowy, ale w ogóle nie cisną, nie uwierają, nie ciążą. Zresztą masa własna słuchawek to jedynie 330 gramów - jak na planary to ekstremalnie mało. Regulacja pałąka jest precyzyjna i lekka, zaś pałąk wyjątkowo elastyczny. W ogólnym bilansie wypada przyznać, że ergonomia jest wzorowa. Choć mam też pewne zastrzeżenia, o czym dalej.

Lekkim minusem jest brak regulacji muszli w płaszczyźnie poziomej (czyli na boki) - tutaj, pomimo pewnej elastyczności pałąka, która umożliwia ograniczone ruchy na boki muszli, przydało by się czasem więcej dopasowania. Drugim minusem jest przewód słuchawkowy, a w zasadzie jego długość. Producent dostarcza ze słuchawkami tylko jeden przewód (opcjonalnie, do wyboru zbalansowany lub niezbalansowny) - i ten przewód ma długość 1,5 metra! A jest zakończony dużym wtykiem 6,35 mm lub XLR 4-PIN. Halo, no co jest? Za 19 000 PLN naprawdę wypadało by dorzucić jeszcze co najmniej jeszcze jeden 3 metrowy. Zaś ten 1,5 metrowy winien być zakończony wtykiem 3,5 mm, a nie 6,35 mm.

Najważniejsze cechy i dane techniczne
• Wykończenie i obróbka CNC wszelkich elementów ramy aluminiowej, własna produkcja głośników planarnych i precyzyjny montaż we własnym zakładzie w Buffalo, Nowy Jork, USA.
• Najcieńsze słuchawki „butikowe” na świecie wyrzeźbione z aluminium lotniczego dla niesamowitej wytrzymałości
• Sportowa skóra i miękka Alcantara®
• Wysokiej jakości ceramiczne wykończenie sprawia, że świetnie wyglądają
• Najnowsze ręcznie profilowane, bardzo szerokie, niskoprofilowe nauszniki V2 o minimalnej sile zacisku zapewniają wyjątkowy komfort przy każdym kształcie głowy.
• Duże, opatentowane 63-milimetrowe, planarne przetworniki z membraną o bardzo niskiej masie zapewniają wyjątkowo szybkie uderzenie basów i subtelne, realistyczne szczegóły muzyki
• Wzór otworów bocznych Fibonacciego odpowiednio dostraja dźwięk, podążając za nurtem natury
• Opaska na głowę EMotion magnetycznie dopasowuje się do kształtu głowy, zapewniając wygodne noszenie
• Płócienna torba z podwójnym zamkiem ze skórzanymi akcentami i kieszeniami na akcesoria ułatwiająca transport
• Masa 330 gramów
• Impedancja 42 Ohm
• Czułość 91 dB / mW
• Pasmo przenoszenia 7 Hz - 28 000 Hz
• W zestawie kabel firmy JPS Labs, długość 1,5 metra, do wyboru ze złączem: 3,5 mm, zbalansowanym 2,5 mm, 4-pinowym XLR lub zbalansowanym 4,4 mm (dodatkowe kable można zakupić osobno)

Wrażenia ogólne i budowa - wzmacniacz słuchawkowy
Wzmacniacz Brodway nie grzeszy nadmierną urodą - ot, prosta i skromna obudowa budząca skojarzenia z segmentem DIY (proste ścianki z aluminiowych płytek łączone widocznymi wkrętami). Jednakże wykonanie jest bardzo precyzyjne, a przez to estetyczne i solidne. Ascetyczna forma stoi jednak w sporej sprzeczności z wysoką ceną urządzenia i jego referencyjnym poziomem dźwięku (o czym potem).

W zestawie do wzmacniacza dołączany jest jedynie zasilacz impulsowy (i jednocześnie ładowarka dla wewnętrznych akumulatorów). Jest jeszcze prosta instrukcja obsługi. I to wszystko.

Na prawej stronie frontu zamontowano stosunkowo dużą gałkę głośności z nacięciami i wskaźnikiem głośności (to po prostu nacięta kreska). W okolicy gałki znajdują się dwie mini-diody. Pierwsza od lewej wskazuje tryb pracy wzmacniacza - zasilanie bateryjne (dioda pali się na biało), zasilanie sieciowe (dioda purpurowa), ładowanie akumulatora (czerwona). Druga dioda zapala sią na czerwono w przypadku wyładowania się akumulatorów poniżej 25% pojemności, co oznacza konieczność ich doładowania lub przejście na zasilanie bezpośrednie (akumulatory zapewniają około 6 godzin pracy wzmacniacza).

Po lewej stronie umieszczono dwa wyjścia słuchawkowe - zbalansowane 4-PIN oraz także zbalansowane 4,4 mm Pentaconn. Słuchawki mogą być podpięte albo do jednego, albo drugiego wyjścia. Nie można podłączyć dwóch par słuchawek równolegle (producent nawet o tym przestrzega). Od spodu urządzenia wbudowane zostały dwa suwakowe przełączniki typu DIP. To regulacja "gain", czyli wzmocnienia wyjść słuchawkowych.

Z tyłu zamontowano parę wyjść zbalansowanych XLR oraz gniazdo sieciowe 24 V/1 A (do przyłączenia zasilacza impulsowego celem zasilania bezpośredniego lub dla ładowania wewnętrznych akumulatorów). Jest jeszcze włącznik zasilania - to zwykły hebelkowy przełącznik, którego lokalizacja oraz funkcjonalność są problematyczne. Wolałbym, aby był umieszczony na froncie. Taki zabieg urody wzmacniacza by nie pogorszył (bo ta i tak jest dość dyskusyjna), a ergonomia znacznie by zyskała. Poza tym przełącznik ten stawia niezwykle wysoki opór...

Jak podaje producent, Pierwszy na świecie, w pełni zbalansowany, o wysokiej wydajności dyskretny wzmacniacz słuchawkowy klasy A zasilany bateryjnie firmy Eleven łączy w sobie gładki, szczegółowy dźwięk pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń zasilania, czy interakcji z linią AC. Niesamowita szczegółowość na niskich rejestrach, gładkie, bardzo realistyczne średnie tony i wokale oraz wyraźne tony wysokie dobitnie udowadniają, jak dobry jest ten wzmacniacz!

Broadway stosuje wyłącznie zbalansowane wejścia XLR L/R. Do tego cztery kanały wzmocnienia bezpośrednio do wysokowydajnego zbalansowanego połączenia słuchawkowego o mocy 1,5 W, super gładko brzmiącego wzmocnienia w klasie A. Sprzężenie DC oznacza ogromną rozdzielczość basów w niskich częstotliwościach. Broadway brzmi znacznie mocniej, niż można by się spodziewać. Z łatwością może obsłużyć prawie wszystkie energochłonne słuchawki.

Specyfikacja techniczna
• Pasmo przenoszenia: DC-100 kHz
• Moc: 1500 mW przy 32 omach, w pełni zbalansowana praca w klasie A (wzmacniacz jest przez cały czas obciążony w pełni, brak ostrych zniekształceń zwrotnicy typowych dla innych wzmacniaczy)
• Stosunek sygnału do szumu: 130 dB
• Czas pracy: ok. 6 godzin na pełnej baterii, bezterminowo przy podłączeniu do zasilacza AC Charge
• Wejścia: zbalansowane stereo 3-pinowe XLR (wymaga zbalansowanego źródła, brak wejść RCA)
• Wysokiej jakości potencjometr do regulacji głośności
• Wyjścia słuchawkowe: 4-pinowe zbalansowane XLR i 4,4 mm Pentaconn
• Baterie: wymienne 18650 x 4
• Zasilacz AC: 100 - 240 VAC, 50-60 Hz. (Urządzenie ma wbudowane zarządzanie baterią, posiada automatyczne wyłączanie przy niskim poziomie naładowania baterii oraz automatyczne ładowanie)
• Wymiary: 212 mm x 156 mm (190 mm z regulacją głośności) x 48 mm
• Masa: ok. 1 150 gramów - razem z baterią


Opakowanie


Bardzo gustowna torebka na słuchawki


A w niej tradycyjna forma dla słuchawek

Zaraz po wyjęciu z etui transportowego


Do testów otrzymałem wersję kolorystyczną "Coffee"



Design i wykonanie to absolutna klasa premium

"Przezroczyste" muszle

Ascetyczne opakowanie wzmacniacza

Zasilacz przydaje się do ładowania wewnętrznych akumulatorów




Dość oszczędny design


Dwa wyjścia słuchawkowe - XLR i Pentaconn

Duże pokrętło głośności



Para wejść XLR, brak wejść RCA (!)


Broadway i słuchawki Abyss


Streamer Rose RS150 jako źródło


Przenośny Astell&Kern E200

W połączeniu z Topping E50 / Topping L50

Violectric CHRONOS i iPad Air 4; adapter słuchawkowy to ADL by Furutech iHP-6335

Silent Angel Munich M1

Silent Angel Munich M1 oraz 4. pary słuchawek testowych

Lynx Lilo LT-USB DAC

Lynx Lilo LT-USB DAC oraz transport CD NuPrime CDT-8 Pro

I na koniec - iFi Audio xDSD Gryphon



Wrażenia dźwiękowe
Słuchawki ABYSS Diana V2 przyłączałem do kilku różnych systemów słuchawkowych bądź samodzielnych urządzeń. Były to: 1) streamer Rose RS150 jako transport strumieniujący, Lampizator Amber 3 DAC jako przetwornik c/a oraz wzmacniacz słuchawkowy Eleven XI Audio Brodway, 2) transport CD NuPrime CDT-8 Pro, DAC Hilo Lynx LE-USB oraz wzmacniacz Eleven XI Audio Brodway, 3) odtwarzacz przenośny Astell&Kern SE200, 4) iPad Air 4 jako streamer oraz Violectric Chronos lub Astell&Kern Dual DAC jako wzmacniacze słuchawkowe i przetworniki c/a, 5) Silent Angel Munich M1 jako streamer i wzmacniacz słuchawkowy, 6) iFi Audio xDSD Gryphon, DAC, odbiornik Bluetooth i wzmacniacz słuchawkowy oraz 7) Topping E50 / Topping L50, czyli wzmacniacz słuchawkowy i DAC. 8) Wykorzystywałem też iPhone XR... Słuchawki porównawcze to Ultrasone Signature Master, Fostex TH610 oraz QUAD ERA-1. Używałem też adapter słuchawkowy 6,35 mm - 3,5 mm ADL by Furutech iHP-6335.

Na początek muszę napisać, że mocno sceptycznie podchodziłem do informacji, które mi przekazywał dystrybutor MIP Sp. z o.o. kiedy dostarczał mi słuchawki Diana V2 na testy. Mówił m.in. że: "Diana V2 to słuchawki, które przewartościowują pojęcie dźwięku. To słuchawki nieprawdopodobnie wybitnie grające, referencyjne do sześcianu etc". Po prostu same ochy i achy. Zaś ja nigdy do tej pory nie miałem do czynienia z firmą ABYSS - nie słuchałem żadnych ich słuchawek. Poza tym bardzo wysoka cena Diana V2 oscylująca wokół 20 000 PLN wydawała mi się mocno przeskalowana. Wręcz zuchwała oraz impertynencka. Szybko zmieniłem zdanie po pierwszych odsłuchach... 

Diana V2 grają w zupełnie innej lidze niż wiele słuchawek dookoła. Grają w lidze kosmicznej, bo reprezentują wprost galaktyczny poziom dźwięku! Jakby pochodzący z nadprzestrzeni wszechświata brzmienia, gdzie nie obowiązują ziemskie prawa fizyki i zasady akustyki. Podczas odsłuchów ułuda dźwięku doskonałego jest wręcz fantastyczna. Trudna do opisania zwykłym językiem, trzeba by się tutaj posługiwać słownictwem i stylistyką znaną z opowieści science-fiction... Ale do rzeczy - trzeba zejść z gwiazd na ziemię.

Brzmienie słuchawek charakteryzuje się niezwykłą pełnością, organicznym nasyceniem, które jest odczuwane jako całkowicie skompletowane, któremu nic nie brakuje, gdzie panuje wszechstronna i całościowa homeostaza dźwięku. Muzyka jest odbierana zupełnie naturalnie i swobodnie, ale dźwięk od wysokiej góry do samego dołu (kapitalny bas!) jest znakomicie tonalny, wyraźny i selektywny. Soczyście nasączony materią i substancją, acz wybitnie przezroczysty i selektywny. Czysty i przejrzysty. A do tego rewelacyjnie responsywny. Szybki i natychmiastowy. 

Wbrew niewielkim "butikowym" rozmiarom Diana V2 ich dźwięk jest duży, szeroki i obfity. Bardzo potoczysty oraz energiczny. To niejako "ściana dźwięku" dostarczana bezpośrednio do uszu i dalej - do mózgu. Ofensywna i dobitna, lecz nieatakująca niepotrzebnym nadmiarem i agresją - brzmienie ABYSS pomimo swoich rozbudowanych rozmiarów i natychmiastowości "dziania się" jest optymalnie fizjologiczne, niedestruujące narządu słuchu, a do niego płynnie dostrajające się. Wpasowujące się w naturalną muzykalność słyszenia człowieka, nie zaburzające go, a jedynie dodające pełnowymiarowy i bezpośredni dźwięk. Dźwięk idealnie nałożony na zmysły, choć przecież jako taki wirtualny w charakterze.

Ogólna prezentacja dźwięku ma dość gładki dźwięk z lekko zaokrąglonym, ale bardzo naturalnym tonem - ze szczególną predyspozycją dla ilustrowania muzyki wokalnej i instrumentalnej (choć inne gatunki też są optymalnie reprodukowane!). Można to zaobserwować szczególnie w zakresie średnich i wysokich tonów, co nadaje im sporej oryginalności oraz niekiedy dodatkowego dramatyzmu brzmienia. Jego organicznego wsparcia dla głębi brzmienia oraz zapewnienia poduszki asekurującej średnie i wysokie od ataku nadmiarowych basów. Taki styl gry jest fantastyczny. I niepowtarzalny.

Barwę brzmienia tytułowych ABYSS można określić jako neutralną, acz leciutko maźniętą ciepłem. Takowe delikatne podgrzanie przekazu pozwala uzyskać nieco wyższą temperaturę dźwięku, co sprzyja sensualizmowi artykulacji muzyki - nadaje instrumentom i wokalom dodatkowego życia i ekspresji, a jednocześnie nie zaburza precyzji ekosystemu dźwięku. Ponadto cały dźwięk jest delikatnie zaokrąglony, jakby aerodynamiczny. Wykończony owalną koronką po bokach, wycyzelowany gładzią oraz spiłowany na największych ostrościach. Ale nie ma tu ani grama tłuszczu, nie ma ciężkości, ni nadwagi. Optimum pełnego zdrowia i witalności dźwięku przypomina wysportowanego 18-letniego lekkoatletę / 18-letnią lekkoatletkę. To naturalne piękno dźwięku podane w komfortowych warunkach umiarkowanej temperatury klimatu śródziemnomorskiego. Tak mi się to kojarzy.

Diana V2 to także nadzwyczajna rozdzielczość i selektywność. Tonalna dociekliwość. Tutaj "słychać wszystko" w nagraniach! Poszczególne warstwy i złożoność dźwięku są wybitnie widoczne - słyszalne dokładnie i ewidentnie. Kiedy założyć słuchawki na głowę od razu można poczuć i usłyszeć bezkompromisową prawdę o muzyce - czyli rzeczywisty wymiar, bezpośredniość i istotę dźwięku. Jego jądro i sens. Właściwą artykulację i koniunkcję. Daleką głębię, skumulowaną substancję, liczne wybrzmienia, ukryte wcześniej mikro-dźwięki, jakieś trzaski i pyknięcia etc. Ale również drgające powietrze w i wokół instrumentów, akustykę sali czy jej rozmiar (sic!). Podobnie jak narastanie i opadanie energii dźwięku - precyzja i amplituda tego procesu jest referencyjnie oddawana przez słuchawki. Te umiejętności ABYSS są wręcz genialne. 

Przestrzeń budowana przez słuchawki również ma cechy wybitności - jej przejrzystość i czytelność jest doskonała, a szczegółowość tekstur naprawdę imponująca. Zjawiska muzyczne nie odbywają się "w głowie" (co jest niestety wadą wielu słuchawek), a po jej obu bokach i na półokręgu z przodu. Fakt, przestrzeń nie jest tak doskonała jak ta z generowana z klasycznych głośników stereo, ale jak na słuchawki jest wprost mistrzowska. Otchłań i głębia przestrzeni jest wyraźna, warstwowanie sceny - rzeczywiste, renderowanie zjawisk 3D - optymalne. Instrumenty stoją w harmonicznym szyku, mają referencyjne ogniskowanie na scenie, brzmią jednoznacznie i nie rozlewają się plamami. Nic w przestrzeni nie jest niepotrzebnie zagęszczane, ni rozcieńczane - ma racjonalny wymiar i gęstość.

No dobrze, pewnie pomyśli Czytelnik, powyżej opisałem brzmienie ABYSS Diana V2 jako znakomite i bezkonkurencyjne, ale z czym je łączyć? Z jakim wzmacniaczem bądź źródłem zagrają optymalnie? Czy jedynie wzmacniacze wysokiej klasy są ich godne? Odpowiedź brzmi - i tak, i nie. To zależy. Oczywiście, sam producent rekomenduje do Diana V2 wzmacniacz bateryjny Eleven XI Audio Broadway (o którym więcej za moment) jako najbardziej synergiczny i optymalny, ale nie jest to ani determinujące, ani obowiązkowe. Można, lecz nie trzeba. Nie ma takiego wymogu.

Podczas kilkutygodniowych odsłuchów łączyłem słuchawki z rozmaitymi urządzeniami (wymieniłem je w na początku rozdziału) i autorytatywnie stwierdzam, że Diana V2 łatwo i bezpretensjonalne współpracują nawet ze zwykłym iPhonem (o ile iPhone można nazwać czymś "zwykłym"). Słuchawki dostarczają pełny i wysokojakościowy dźwięk z wieloma urządzeniami - dają z siebie maksimum energii i wysiłku, by zapewnić kaloryczny i przestrzenny przekaz. Nie będę charakteryzować po kolei każdego urządzenia pracującego z ABYSS, bo by mi zabrakło czasu na inne testy, a Czytelnikowi cierpliwości. Napiszę tylko trochę.

Bardzo, bardzo, bardzo podobało mi się granie Diana V2 ze streamerem / wzmacniaczem słuchawkowym Silent Angel Munich M1 - kapitalnie szeroki i obfity dźwięk o ekstraordynaryjnej głębi oraz pięknej rozdzielczości. Nasycone i szczegółowe granie z miłą plastycznością. Silent Angel + ABYSS to ze wszech miar duet godny polecenia!

Podobnie było z DAC-iem / wzmacniaczem słuchawkowym Lynx Hilo LT-USB (źródło to transport CD NuPrime CDT-8 Pro lub streamer Rose RS-150) - podczas odsłuchów odczuwałem sporo satysfakcji i przyjemności z odbieranych dźwięków. To była przede wszystkim spora precyzja, referencyjna selektywność, ponadprzeciętna przezierność i czystość brzmienia. Super scena i widzialny daleki horyzont tła. Pełen muzyczny profesjonalizm.

A teraz przechodzę do wzmacniacza słuchawkowego Eleven XI Audio Broadway (przypomnę, najczęściej używałem go w takim towarzystwie: streamer Rose RS150 jako transport strumieniujący oraz Lampizator Amber 3 DAC jako przetwornik c/a). Eleven XI Audio Broadway rzeczywiście wyjątkowo synergicznie współpracuje z Diana V2. Dodaje pełni i emfazy - szlifuje i doładowuje dźwięk. Wyrównuje, stabilizuje i fakturuje. Zapewnia więcej trójwymiaru i kształtu muzyce. Uwypukla szczegóły tonalne, nasyca brzmienie energią oraz treścią. Uwidacznia strukturę oraz formę, jak i potencjalizuje substancję nagrań. Brzmienie nabiera więcej charakteru i mocniej się rozpędza. Ma wyższą siłę przebicia. Znacznie lepszy bas - bardziej obecny. Prawdziwszy.

Jednakże Eleven XI Audio Broadway to koszt aż około 15 000 PLN (a toć to wyłącznie wzmacniacz!), czy więc taki wydatek na 100% uzasadnia jego wybór? Przecież na świecie jest dostępnych mnóstwo doskonałych źródeł / wzmacniaczy, które na pewno znakomicie zagrają z Diana V2. Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie. Dla mnie odsłuchy Eleven XI Audio Broadway były fascynującą przygodą (acz używałem do niego system wartości circa 45 000 PLN - Lampizator i Rose RS150), ale czy bym go wybrał dla siebie? Nie wiem. Nieco przeszkadzała mi jego "garażowa" powłoka zewnętrzna, nieergonomiczny sposób zasilania (i słaby przełącznik zasilania umieszczony na tylnej ściance), jak i nieokreśloność pochodzenia urządzenia. Acz w ogólnym bilansie dźwiękowym to niekwestionowany high-end.

Konkluzja
ABYSS Diana V2 to, pisząc krótko, genialne słuchawki. Słuchawki, które łączą w sobie fantastyczną energię, intymność i plastyczność z wyrafinowaną precyzją oraz zaawansowaną rozdzielczością. Dużym ich atutem jest niepospolita swoboda i rozmach grania - łatwość oraz dokładność przekazywania dźwięku. To niespotykany poziom artykulacji muzyki oraz jej kompletność i szerokość przekazu. ABYSS Diana V2 to niejako referencja pośród referencji. Zestawione ze wzmacniaczem Eleven XI Audio Broadway pokazują maksimum swoich możliwości, ujawniają high-endowy wspólny synergizm brzmienia. Słuchawki oceniam na poziom 6/5 (czyli nadzwyczajny). Wzmacniacz na 5/5 (bardzo dobry).

Ceny w Polsce: ABYSS Diana V2 - 18 800 PLN; Eleven XI Audio Broadway - 15 350 PLN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację