S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

sobota, 2 kwietnia 2016

Słuchawki Pioneer SE-Master1 i odtwarzacz/streamer Pioneer XDP-100R




Wstęp
Pierwotnie planowałem osobno opisywać tytułowe sprzęty, ale podczas testu przenośnego odtwarzacza XDP-100R okazało się, że do dystrybutora DSV Sp. z o.o. właśnie przyjechały z Japonii najnowsze referencyjne słuchawki Pioneer SE-Master1 i jest sposobność ich wypożyczenia. Tak, więc odsłuchy XDP-100R przeprowadzałem przede wszystkim na słuchawkach SE-Master1 i odwrotnie. Dlatego postanowiłem ich recenzje połączyć w jedną. Czyli topowe słuchawki Pioneer plus flagowy przenośny odtwarzacz Pioneer.

Wrażenia ogólne i budowa – odtwarzacz XDP-100R
Czym w istocie jest PioneerXDP-100R? Producent określa ten sprzęt jako przenośny, cyfrowy odtwarzacz audio HiRes z intuicyjną obsługą, wsparciem formatu MQA, usługami strumieniowymi od TIDAL, Deezer i Spotify, Bluetooth, WiFi i WiFi Direct, czyli jest to nie tylko odtwarzacz plikowy, ale także i streamer. Ponadto to także zewnętrzny DAC USB. Co ważne, XDP-100R został wyposażony w bardzo zaawansowane kości ESS SABRE DAC ES9018K2M i SABRE 9601K. Odtwarza wysokiej jakości pliki WAV i FLAC o rozdzielczości Studio Master do 384 kHz/24-bit oraz pliki DSD do 11,2 MHz.

Jak można przeczytać na firmowej stronie: "Im większa jest rozdzielczość cyfrowej muzyki, tym więcej danych ona zajmuje. Rewolucyjny format Master Quality Authenticated (MQA) zapewnia muzyczną jakość oryginału, przy znacznie mniejszym rozmiarze pliku. Wszystko dzięki bardzo efektywnej, bezstratnej kompresji. Możesz zatem łatwo odtwarzać wysokiej rozdzielczości muzykę wprost z Internetu. Format MQA jest także wstecznie kompatybilny z rozszerzeniem FLAC, dzięki czemu urządzenia odtwarzające pliki FLAC mogą także odtworzyć standard MQA". Jak widać, XDP-100R to bardzo audiofilskie urządzenie, to także kolejny duży krok Pioneera w stronę zaawansowanego sprzętu hi-fi stereo.

Pioneer XDP-100R zapakowany jest w czarne pudełko z boczną klapką mocowaną magnetycznie. Całość wsunięta jest w dodatkowe kartonowe etui. Wewnątrz (oprócz samego odtwarzacza) znajdują się jedynie przewód USB oraz instrukcja obsługi w wielu językach. Brak pokrowca transportowego, przejściówek, kabla mini jack – 2 RCA, itp. Czyli wyposażenie jest raczej skromne. Ale najważniejsze jest to, co potrafi XDP-100K.

Odtwarzacz prezentuje się pierwszorzędnie. Obudowa w całości wykonana jest z aluminium, nie widać żadnych szczelin, skręceń. Musiała zostać wycięta z jednego fragmentu metalu przy użyciu ultra-precyzyjnej wycinarki numerycznej CNC. Następnie wewnątrz zostały umieszczone układy elektroniczne, a całość została zamknięta ekranem LCD, który zajmuje nieomal cały front, za wyjątkiem lewego, skośnego paska (ze szczotkowanego aluminium). Jedynie do górnego rantu dokręcone jest coś w rodzaju stelażu, ramki (zderzaka?), której funkcji nie potrafię wytłumaczyć. Być może jest to jakieś mocowanie do innego urządzenia Pioneer albo ochrona w przypadku upadku na podłogę (ramkę tą można odkręcić). Z kolei do dolnego rantu, dokręcono jakby podstawę ochraniającą głośnik i wyjście/wejście USB/OTG (znormalizowane rozmiarami z tradycyjną telefoniczną ładowarką USB).

W przeciwieństwie do wielu podobnych urządzeń, XDP-100K wyposażony jest w dość ograniczoną ilość gniazd i regulatorów. W sumie na obudowie znajdują się tylko dwa gniazda – słuchawkowe 3,5 mm (oraz równolegle tzw. wyjście Line-Out) i mini-USB, są jeszcze dwa sloty na karty mini SD (każda po 128 GB pomięci). Na lewym boku znajduje się jedno metalowe pokrętło głośności, a po prawej cztery przyciski: sieciowy, odtwarzanie/pauza i przewijanie do przodu lub do tyłu. Jak w dawnym magnetofonie kasetowym. Regulacje z poziomu obudowy są skromne, albowiem odtwarzacz ma duży i jasny ekran dotykowy (4,7 cala przekątnej), więc wszystkie ustawienia, dodatkowe funkcje, etc dokonywane są z tego poziomu. W zasadzie Pioneer obsługuje się niczym normalny, zaawansowany smartfon oparty o Android, albowiem ten system operacyjny został zaaplikowany. Po włączeniu odtwarzacza na ekranie wyświetlają się identyczne ikonki jak w telefonach Samsung, czy Huawei. Sprzęt ten ma identyczny sposób obsługi i wyposażenie (jak smartfony): Wi-Fi, Bluetooth, przeglądarki internetowe, zainstalowane wtyczki Tidal, Spotify, Deezer i co tam jeszcze. W zasadzie różni się wyłącznie tym, że nie można realizować połączeń telefonicznych.

Głównym instrumentem służącym do odtwarzania muzyki jest firmowa aplikacja Pioneera. Wystarczy załadować muzykę z komputera do pamięci odtwarzacza lub po prostu włożyć zewnętrzną kartę mini SD do urządzenia. Myślę, że nie ma co opisywać tejże aplikacji, bo na stronie producenta jest dobrze wyjaśniona. Jest bardzo funkcjonalna i rozbudowana, ale sterowanie jest intuicyjne, nie skomplikowane. Dostępny jest oczywiście korektor akustyki, kilka filtrów cyfrowych, dekoder sygnału DSD. A to wszystko oparte o zaawansowane układy ESS SABRE DAC ES9018K2M i SABRE 9601K.

Wrażenia użytkowe są doskonałe. Albowiem Pioneer łączy w sobie funkcję wysoko zaawansowanego odtwarzacza cyfrowego z inteligentnym streamerem sieciowym. Dzięki Wi-Fi strumieniowanie muzyki z np. Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz) jest bezproblemowe, bezstratne, bezzakłóceniowe. A jeżeli ktoś pragnie słuchać plików wysokiej rozdzielczości, w tym DSD, bardzo proszę. Nie ma sprawy, Pioneer odtworzy i zagra wszystko. Ciekawe jest to, że sprzęt wyposażony jest w przyzwoitej jakości głośnik. Jeżeli nie ma się pod ręką słuchawek, można grać z głośnika.

Co istotne, obsługa urządzenia jest niesamowicie intuicyjna. Prostota użytkowania jest niespotykana. Wszelkie aplikacje i funkcje oparte są o te dobrze znane z nowoczesnych smartonów takich jak Samsung, Sony, czy Apple. Wystarczy wybrać odpowiednią ikonkę i już. Ponadto fascynujące w odtwarzaczu jest to, iż można w nim wybrać sieć Wi-Fi i zalogować się do serwisu Tidal Hi-Fi, w tym oczywiście do swojej biblioteki (jeżeli ktoś ją ma). Działa też przeglądarka internetowa. W marcu br. pojawiło się oprogramowanie w języku polskim. Sprzęt wyposażony jest w dość sporą pamięć wewnętrzną, bo aż 32 GB, ale można ją rozszerzyć o dwie karty microSD o pojemności 128 Gb każda. Uwzględniając jeszcze fakt, że bateria zapewnia pracę do 16 godzin, urządzenie waży niecałe 200 gram, trzeba przyznać, że Pioneer wyjątkowo się postarał.

Dane techniczne (w języku angielskim)
ESS SABRE DAC “ES9018K2M”
Headphone AMP “ SABRE 9601K”
Playable Audio Format: DSD / DSF / DSD-IFF / FLAC / ALAC / WAV / AIFF / Ogg-Vorbis / MP3 / AAC / MQA (Update)
Sampling rate and bits: - 11.2 MHz/ 5.6 MHz/ 2.8 MHz / 1 bit - 44.1 k/ 48 k/ 88.2 k/ 96 k/ 176.4 k/ 192 k/ 352.8 k/ 384 k – 16 bit/ 24 bit (32 bit float/integer can be played downconvert to 24 bit)
Supported Playlist: M3U/ PLS/ WPL
Output: 75 mW + 75 mW (32Ω)
Total Harmonic Distortion: Less than 0.006 %
S/N Ratio: 115 dB over
Frequency Response: 20 Hz ~ 80,000 Hz
Impedance: 16 ~ 300 Ω
Gain: Low / Normal / High



Estetyczne opakowanie

Na wyposażeniu jest jedynie przewód USB; brak etui transportowego


Po lewej - wbudowany głośnik; po prawej - gniazdo mini-USB/OTG

Tylko cztery przyciski sterujace

Zderzak można zdemontować; tym celu należy odkręcić dwie śrubki (jedna widoczna powyżej)

Obudowa wycięta jest w aluminium


Szykowny design


Wyświetlacz jest bardzo jasny; tu ustawiony na 2/3 poziomu jasności

Menu jak w smartfonie; nawigacja jest bardzo prosta


Odtwarzam z firmowego playera pliki wysokiej rozdzielczości


Odsłuchy z serwisu streamingowego to czysta przyjemność (tu Tidal HiFi)







Kilka przykładów streamowanej muzyki z Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz)


Wrażenia ogólne i budowa – Pioneer SE-Master1
Nowe, high-endowe słuchawki Pioneer SE-Master1 (pobierz broszurę w PDF TUTAJ), były długo oczekiwane, bo Japończycy anonsowali je jeszcze jesienią 2015 roku. Wreszcie, w marcu br., zostały oficjalnie zaprezentowane. Tym samym Pionner powraca do świata najbardziej zaawansowanego słuchawkowego hi-fi, a przecież nieprzerwanie produkuje słuchawki od 1960 roku.

Ponad 50 lat słuchawkowych doświadczeń Pioneer (zdjęcie z firmowej strony)


Jak można dowiedzieć się w materiałach informacyjnych, Pioneer SE-Master1 są wytwarzane ręcznie w Japonii w Tohoku Pioneer Plant (Yamagata Prefecture), czyli w miejscu gdzie produkowane są referencyjne głośniki. Do stworzenia przetworników wykorzystano aluminiową membranę z powłoką ceramiczną (pierwsze takie rozwiązanie zaaplikowane w słuchawkach). Jest ultralekka i super cienka - ma jedynie 25 μm grubości, ale jest niezwykle wytrzymała. W rezultacie dostarcza bardzo precyzyjny i dokładny dźwięk, rozdzielczy we wszystkich pasmach częstotliwości, jednocześnie nie generując niepożądanych zakłóceń i hałasów. Co istotne i nietypowe, słuchawki operują dźwiękiem aż do częstotliwości 85 000 Hz, czyli dwa razy więcej niż minimum stawiane słuchawkom o wysokiej rozdzielczości (40 000 Hz). Większość materiałów zastosowanych do budowy muszli i pałąka wykonano z lekkiego duraluminium i aluminium, zaś pady wykonane są ze skóry. Użyto specjalnej gumy (o pływającej strukturze) do tłumienia ogniw łączących poszczególne elementy mechaniczne, dzięki czemu uzyskano wzmocnienie sceny dźwiękowej oraz separację lewej i prawej strony brzmienia. Ostatecznego strojenia słuchawek dokonywał dyrektor techniczny londyńskiego AIR Studios, pan Tim Vine-Lott. AIR Studios znane jest na całym świecie z referencyjnych nagrań wielu artystów... 

Słuchawki dostarczane są w sporym kartonie, w którego środku znajduje się szkatuła z czarnego kartonu. Wewnątrz, pośród materiałowej wyściółki, bezpiecznie spoczywają Master1. W komplecie nabywca otrzymuje przewód słuchawkowy, instrukcję obsługi i gwarancję. Za dodatkowy przewód symetryczny Pioneer JCA-XLR30M (zobacz TUTAJ) trzeba dopłacić 375 USD. Kabel ten jest adresowany przede wszystkim odsłuchom na firmowym wzmacniaczu słuchawkowym Pioneer U-05 (czytaj test TUTAJ). Oczywicie, firmy kablarskie nie śpią, i tak Kimber Kable na początku marca zaproponował swój przewód wymienny do Master1 (ZOBACZ).

Tak jak napisałem, że odtwarzacz Pioneer XDP-100R prezentuje się pierwszorzędnie, tak o słuchawkach Master1 muszę napisać, iż wyglądają fenomenalnie. To futurystyczny design, ale równolegle stonowany. Bez niepotrzebnej ekspresji w stylu Sennheiser HD800 lub HD700, które przez to są wizualnie ciężkie. Zaś Pioneer umiejętnie połączył wysokiej klasy materiały użyte do budowy, ze świeżym stylem nawiązującym do technicyzującej nowoczesności, ale bez zbędnej przesady. Dzięki temu forma jest czysta, stricte japońska. Obudowa muszli wykonana jest z czystego aluminium, przetworniki przysłonięte są czarną, stalową siateczką. Pałąk to stalowy, elastyczny pręt z boczną regulacją objętości. Pod nim dopiero równolegle zamontowano skórzaną opaskę opierającą się na sklepieniu czaszki. Dla większej stabilności ułożenia słuchawek na głowie zamontowano dodatkowy drut (równolegle do pałąka) przyczepiony dwoma mocowaniami bezpośrednio do muszli. Można go zdemontować, co czyni się wciskając dwa specjalne przyciski od wnętrza muszli. Bardzo wygodna rzecz. Z kolei muszle są szeroki i głębokie, opatrzone miękkimi padami z naturalnej skóry.

Do obu muszli doprowadzany jest odłączany przewód słuchawkowy via specjalne konektory (rodowane). Przewód ma długość 3 metry. Od wysokości splittera do wtyku 6,3 mm pokryty jest nylonową koszulką. Nie mikrofonuje. Obudowy wtyków konektorów i wtyku słuchawkowego 6,3 mm wykonane są z czystego aluminium. Sam przewód wygląda na bardzo porządny i zaawansowany. Producent nie zdradza tajemnic jego anatomii oprócz tego, iż jest to kabel typu litz, czyli skrętka.

Ergonomia
Trzeba przyznać, iż słuchawki są dość duże. Ich muszle mają takie wymiary, że z pewnością zmieszczą się w nich każde uszy, nawet te największe. To duży plus. Skórzane, profilowane, miękkie pady muszli dokładnie obejmują uszy - precyzyjnie przylegają do części skroniowo-potylicznej czaszki. W związku z tym nie męczą małżowin, bo ich nie ściskają, zaś ciężar słuchawek rozkłada się dookoła uszu. Dodatkowo opaska zamontowana na pałąku jest jakby stelażem, na którym opiera się/osiada zasadnicza masa, odciążając w dużym stopniu pozostałe punkty podparcia, czyli pady. W rezultacie Pioneer założone na głowę, nie ciążą i to pomimo sporej masy 460 gram (bez kabla). Co więcej, pałąk ma aż 14 pozycji regulacji objętości, co jest doskonałym wynikiem. Równolegle do pałąka zamontowany jest drugi sub-pałąk w postaci sztywnego drutu o przekroju 1,6 mm (opcjonalnie jest dostępny drut o przekroju 2 mm). Jest montowany dla większej sztywności oparcia słuchawek, lecz kiedy nie potrzeba specjalnej stabilności (np. podczas statycznej pracy w studio nagrań), można go szybko zdemontować przy użyciu dwóch przycisków w muszlach.

Podsumowując, ergonomię SE-Master1 określam na wzorową. Podobnie jak walory użytkowe. Wygoda i komfort są doskonałe.

Dane techniczne (w języku angielskim)
Type: Open-air dynamic (Closed-front, open-back)
Driver: φ 50 mm (neodymium magnet)
Sensitivity: 94 dB
Frequency response:  5 Hz to 85 000 Hz
Maximum input power: 1 500 mW
Impedance: 45 Ω
Cable: 3.0 m OFC litz wire
Plug: φ 6.3 mm standard stereo plug (gold plated)
Weight: 460 g (without cable, tension rod)
Accessories
Tension rod A: φ 1.6 mm (product sold with rod A in place)
Tension rod B: φ 2.0 mm



Olbrzymi karton, a w nim ...kolejne dwa kartony

Solidne, wręcz pancerne, opakowanie


I kolejny karton

Wystylizowany napis "SE-Master1"

I kolejne, trzecie opakowanie - kartonowa szkatuła

A w szkatule, na aksamicie, spoczywają słuchawki Master1

Wtyk 6,3 mm niczym biżuteria


Wtyki słuchawkowe

Przewód słuchawkowy


Logo Pioneer wycięte w duraluminium



Dominują aluminium, duraluminium i naturalna skóra

Wielkie muszle

Wyprofilowany skórzany pad



Gram z odtwarzacza/streamera Pioneer XDP-100R


Wrażenia odsłuchowe
Przyłączałem słuchawki Pioneer SE-Master1 przede wszystkim do przenośnego Pioneer XDP-100R. Odsłuchy prowadziłem także ze wzmacniaczami Hegel H160 i Audia Fligth FL Three S. Tak, to wzmacniacze zintegrowane, ale równolegle wyposażone w wysokiej jakości wyjścia słuchawkowe. Wzmacniacze słuchawkowe to Divaldi AMP-01, Cayin C5 DAC i Audeze Deckard. Słuchawki porównawcze to Audeze LCD-3, Oppo PM-3, RHA MA750 oraz Final Audio Design Pandora Hope VI. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Odtwarzacz/streamer Pioneer XDP-100R charakteryzuje się jasnym, odkrywczym, bardzo detalicznym brzmieniem, które najlepiej określić jako rozdzielcze, ale ładnie wypełnione i pogłębione. Reprodukuje bardzo wyrównany i energetyczny dźwięk, nie czuć żadnych podbarwień. Głosy są wzmocnione, nieco ciepłe, lecz fizjologiczne - bez śladów agresji. Nic nie drażni uszu i to pomimo, iż japoński player gra bardzo selektywnie, sięga głęboko w nagrania i ujawnia mnóstwo o nich informacji. Pierwszorzędna rozdzielczość umożliwia śledzenie niuansów zapisu, ale nie zakłóca tego, co najważniejsze, czyli muzykalności. Albowiem odtwarzacz czyni to (czyli ujawnia detale) ze swojego rodzaju pietyzmem i kulturą. Wszelkie mikroelementy, mimo że są wydobywane na zewnątrz i doświetlane, to nie osiągają stanu nadmiernego wyostrzenia, a dodają subtelności i dokładności w przekazie, uzupełniają ogół dźwięku, zaklejają wolne przestrzenie średnicy i wysokich tonów, dopełniają cały obraz. W rezultacie dostarczany jest soczysty i pełny przekaz wzmocniony piękną barwą. Odtwarzacz nie ma tendencji do przyciemniania, ani ocieplania tonalnego – to stricte neutralny dźwięk oferujący dokładność i wierność. Japońską transparentność.

Warto także zauważyć, że XDP-100R buduje wiarygodną scenę, dobrze poukładaną, z masywnie i jednoznacznie osadzonymi na niej instrumentami i wokalami. Całość układa się w logiczną całość, brzmi jednorodnie i spójnie. Nawet duże składy orkiestrowe są precyzyjnie rozmieszczone, niczym mechanizm szwajcarskiego zegarka. Smyczki po lewej, fortepian w lewej głębii, perkusja z tyłu, kontrabasy i wiolonczele z prawej, a po środku altówki i instrumenty blaszane. Słychać je wyraźnie i bezproblemowo. To duży atut odtwarzacza/streamera Pioneer. Oprócz doskonałej przestrzeni japońskie urządzenie może się pochwalić efektownym, nasyconym i mięsistym basem, który jest zróżnicowany i wielowarstwowy. Uderza i pulsuje, ale trzyma w ryzach rytm, nie rozlewa się i nie dominuje. Jest raczej krótki, niż wydłużony. Akuratny. Zwolennicy poszerzonego basu mogą być niepocieszeni, zaś poszukiwacze naturalizmu będą w siódmym niebie.

Konkludując w kilku słowach opis brzmienia XDP-100R. To dźwięk jasny, otwarty i selektywny, z doskonałą przestrzenią. Ogólnie neutralny, choć niektóre wokale wydają się być lekko ocieplone. Wiarygodny, aczkolwiek muzykalny i subtelny dźwięk.    

Teraz kolej na Pioneer SE-Master1. Od razu napiszę, że reprezentują znacznie wyższą jakość dźwięku niż firmowy odtwarzacz XDP-100R, co nie oznacza, iż zestawienie ich z nim jest mezaliansem, bo oczywiście nie jest. Słuchawki potrafią wycisnąć z niego sto procent potencjału brzmieniowego, ukazać złożoność dźwięków, dalekie subtelności, zaplątane rytmy, pokazać doskonałą rozdzielczość i selektywność gęstych zapisów (np. plików DSD), a czynią to łatwo i bez wysiłku. Dla nich to bułka z masłem, albowiem czuć, że są stworzone do znacznie wyższych lotów. Przeznaczone są nie tylko do maksymalnego wysiłku, ale również do monitorowego ujawniania detali i niuansów. Bo ich immanentna wysoka precyzja, wyszukana kultura i jednoczesna krystaliczna naturalność oraz bezpretensjonalna świeżość uprawniają do nazwania tych słuchawek bezwarunkowo referencyjnymi. Charakteryzują się brzmieniem czystym, przejrzystym i detalicznym do kwadratu, ale bez słyszanego nadmiernego wyostrzenia, sybilizowania, czy rozjaśnienia. Dźwięk można określić wysoce rozdzielczym, bardzo szybkim, dokładnym, lecz nie zimno klinicznym, czy wysterylizowanym z uczuć. To brzmienie wysoko-skuteczne, ale bogate i rozbudowane, mimo nadzwyczajnej rozdzielczości i zaawansowanej eksploratywności.

Jak wiadomo, słuchawki Pioneer kosztują w Polsce około 11 000 PLN, nie jest to wiec kwota mała. Oczekiwać by można za nią nieomal cudów. Tymczasem SE-Master1 po prostu zapewniają pierwszorzędne, bardzo dobre brzmienie. Tylko tyle i aż tyle. To dźwięk, który najprecyzyjniej określić takimi przymiotnikami jak: wyszukany, klarowny, nie napastliwy, wycyzelowany, nie przepalony, intensywny, przestrzenny, napowietrzony, żyzny i masywny. Ponadto słuchawki oferują wysokiej klasy akustykę, myślę, że można ją nazwać „kolumnową”, czyli taką, jak ta znana ze stacjonarnych głośników podłogowych. Bogactwo brzmieniowe w tym wymiarze dostarczane jest naturalnie oraz dźwięcznie, głęboko i szeroko. Słychać bardzo dużo, widać tło, czuć zawiesinę dźwięku, poszczególne tony, etc. Zaangażowanie muzyczne jest rewelacyjne. Nie ma mowy o płaskości, czy powierzchowności brzmienia, bowiem Pioneer ukazują całą jego rozbudowaną strukturę, rozmaite zawiłości, poszczególne warstwy. Są jak dobre monitory, uwidaczniają wiele, ale równolegle nie atakują rozbuchanym (i przykrym w odbiorze) naturalizmem. Nie ukrywam, że takie brzmienie bardzo przypadło mi do gustu. Master1 bezsprzecznie zasługują na miano referencyjnych.

Konkluzja
Japoński Pioneer swoimi dwoma najnowszymi produktami wyznacza bardzo wysoki standard jakościowy i brzmieniowy. Oferuje coś, czego jeszcze nie ma konkurencja.

Pioneer XDP-100R to zaawansowany odtwarzacz plikowy oparty na kościach SABRE, a jednocześnie pełnoprawny streamer i wysoko-rozdzielczy DAC (w tym DSD), który oferuje bogate, detaliczne i precyzyjne brzmienie jakiego nie powstydziłby się rasowy (i drogi) odtwarzacz płyt kompaktowych.

Natomiast Pioneer SE-Master1 to przykładna budowa z pierwszorzędnych materiałów, wzorowa ergonomia i piękny design. To słuchawki, które zapewniają ujawnienie złożoności dźwięków, pokazują dalekie subtelności, widzą zaplątane rytmy, oferują doskonałą rozdzielczość i selektywność gęstych zapisów (np. plików DSD), a czynią to powabnie, łatwo i bez wysiłku. High-endowo.

Oba powyższe urządzenia zasługują na najwyższe noty w swoich kategoriach, co niniejszym czynię. Brawo Pioneer!

Ceny w Polsce:
- przenośny odtwarzacz/streamer/DAC Pioneer XDP-100R – 3 590 PLN,
- słuchawki Pioneer SE-Master1 – 11 000 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audio Analogue Puccini Anniversary (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Avcon Avalanche Reference Monitor (test TU), Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Audiovector Ki 3 Super, AudioSolutions Overture O203F (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Guru Audio Junior (test TU) i Cabasse Surf (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Musical Fidelity MX-DAC (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Asus Pro P43E i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Trilogy 906 (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Audeze LCD-3 (test TU), Meze 99 Classics (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Audeze Deckard (test TU), Cayin C6 DAC (test TU), Taga Harmony THDA-500T (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Olasonic Nano-UA1 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU). Seria XLO UltraPLUS.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki Sevenrods Speaker Jumper.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...