Polpak

EIC

Rafko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hegel H70. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hegel H70. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2012

Hegel HD2 - DAC z Norwegii




Wstęp
Hegel HD2 jest malutki - bez problemu mieści się postawiony na okładce płyty CD. To niewielka czarna metalowa kostka bez dodatkowego zasilacza. Trudno wyobrazić sobie, że taki brzdąc może cokolwiek polepszyć w dźwięku. Ale znając niebywały talent inżynierski pana Bena Holtera, czyli właściciela firmy Hegel i jej głównego konstruktora, nie nastawiałem się negatywnie rozmiarem DACa przyjmując go do testu.

DAC został wypożyczony do testu z salonu audio Premium Sound w Gdańsku.

Budowa
W zasadzie nie ma tu co opisywać. Ot, pudełeczko stojące na trzech gumowych nóżkach, z przodu wymalowane logo Hegel, a pod nim niebieska dioda. Z tyłu wejście USB, para wyjść analogowych RCA i jedno koaksjalne cyfrowe. To wszystko. DAC nie ma osobnego zasilacza - pobiera prąd z gniazda USB. HD2 to urządzenie typu "plug&play" - nie ma konieczności instalowania w komputerze specjalnych programów. Podłącza się przetwornik, a komputer sam rozpoznaje co trzeba. Nawet grymaśny wobec obcych MacBook nie miał z tym żadnych problemów.

Hegel korzysta z technologii pozwalającej przetaktować sygnał wysyłany z komputera, którego problemem jest nierównomierne wysyłanie sygnałów. Zjawisko to, czyli jitter powoduje przyćmienie (wytłumienie) dźwięku - mniejszą jego dynamikę i detaliczność. HD2 jest wyposażony w system, który magazynuje otrzymane dane i odbudowuje je na nowo w odpowiednim dla wzmacniacza stanie i rytmie. Dzięki temu ograniczany jest także wpływ komputera i kabla cyfrowego USB na dźwięk.

Konfiguracje
Hegel HD2 podłączałem do MacBooka Apple kablem USB, a interkonektem analogowym - wzmacniacz Hegel H70 z gniazdami RCA. Norweski przetwornik porównywałem z Matrix mini-i DAC, a także z wewnętrznym DAC'kiem wzmacniacza Hegel H70. Odsłuchiwałem różnego rodzaju pliki w tym MP3 oraz FLAC, a także płyty CD odtwarzane w napędzie MacBooka. Dodatkowo, podłączałem HD2 do wzmacniacza Accuphase E-213.





Odsłuch
Nie jestem entuzjastą słuchania muzyki z komputera, uważam, że komputer to jest narzędzie do pracy lub komunikacji, a nie do odtwarzania (i przechowywania) muzyki. Poza tym takie słuchanie jest wyjątkowo niewygodne - laptop trzeba specjalnie podpinać kablami do systemu audio, przez co mobilność i swoboda idei poręczności komputera zanika lub ulega dużemu ograniczeniu. Wyobrażam sobie jedynie zastosowanie notebooka jako źródła muzyki w przypadku kiedy można usiąść z nim przy biurku, a tu mieć możność ustawienia sprzętu audio i głośników. To tyle, tytułem wstępu do tego akapitu.

Hegel HD2 przyłączyłem na początek z jednej strony kablem USB do MacBooka, a z drugiej interkonektem do wejść analogowych wzmacniacza Hegel H70. Po wybraniu pliku z komputera w formacie FLAC płyty Lenny Kravitza "Black and White America" - (Roadrunner Records) dźwięk okazał się być cichszy niż normalnie z innych źródeł - wymagane było podkręcenie potencjometru by uzyskać optymalne natężenie dźwięku. Jak się okazało, winnym tego zjawiska jest sam DAC, którego konstruktorzy nie przewidzieli zewnętrznego zasilania, a tylko przez USB, co powoduje, że napięcie sygnału jest niższe niż z np. odtwarzacza płyt CD. Sama jakość dźwięku była zaskakująca, jak na tak małe pudełeczko. Hegel zaimponował przede wszystkim sposobem organizacji przestrzeni - bo poukładał dźwięk tak plastycznie i wielowarstwowo (z wieloma planami), że trudno nawet zrozumieć jak to możliwe. Każdy element dźwięku zyskał swoje własne, ściśle przyporządkowane miejsce w trójwymiarze - scena wydawała się być zarówno sięgająca głęboko i szeroko. Wiernie i plastycznie. Bardzo podobały mi się instrumenty perkusyjne oraz perkusja na płycie Lennego - reprodukowane były niesamowicie mocno i dobitnie z dużą sprężystością i jędrnością struktury basów. Klasowo, choć nie jest to high-fidelity, a całkiem rzetelny i przyjemny dźwięk. Należy także zapomnieć o wybujałej detaliczności - DAC trudno eksplikuje szczegóły zarówno pierwszego planu jak i tła. Tworzy raczej ich rysunek, zarys a nie dokładne odwzorowanie całej wielopoziomowej struktury.



Postanowiłem włożyć płytę CD - Mayra Andrade - "Storia, storia" (Sony) do napędu MacBooka, napędu, powiedzmy - mało audiofilskiego, by sprawdzić jak z taką próbą poradzi sobie mały "norweg". Ku mojemu zaskoczeniu - ten test wypadł znakomicie! Jak to możliwe, by mocno budżetowy komputerowy odtwarzacz płyt CD plus DAC grał jak co najmniej sprzęt audio za 3-4 000zł?! Podobnie jak z pliku FLAC, płyta CD w napędzie zabrzmiała z bardzo rozbudowaną przestrzenią o wielu cechach kwalifikujących ją do klasy wyższej. Analogicznie stało się z basami, bo i tu były masywne i mięsiste. Głęboko schodzące, lecz z pełną kontrolą i świetną punktualnością. Ogólnie mówiąc, cały dźwięk był mocno nasycony muzyką, odbierany naturalnie i bez wrażenia "komputerowego" pochodzenia, bez kompresji. Przyjemnie, ale i jednocześnie bez tej szczególnej aury i dokładności z urządzeń klasy wyższej - to nie przytyk, a jedynie określenie pozycji Hegla HD2. To dobry DAC, który z sygnału cyfrowego wysyłanego przez MacBooka tworzy dźwięk rzetelnie poukładany, pokazujący to co w nagraniach najważniejsze: ciało i duszę muzyki.



Hegel HD2 versus wewnętrzny DAC wzmacniacza Hegel H70
Opisując niedawno wzmacniacz Hegel H70 (opis TU) mało miejsca poświęciłem jego wejściu USB do wewnętrznego DACa. Postanowiłem to teraz nadrobić, gdyż mając w tym samym czasie Hegel HD2 trudno było by wybaczyć sobie zaniechanie takiej ciekawej konfrontacji.
Hegel H70 to wielofunkcyjny wzmacniacz z bardzo dobrym dźwiękiem - o wiele lepszym niż by to wskazywała jego cena około 6 000zł. Dysponujący mocą 2 x 70W, ale bez problemu wysterowywujący nawet wielkie kolumny. Jego wewnętrzny DAC można wykorzystać podłączając kabel cyfrowy - optyczny, bądź to elektryczny lub USB. Nie ukrywam, że najbardziej podobał mi się dźwięk z wejścia koaksjalnego, bo z USB ulegałem sugestii, że następuje lekka kompresja - ale przekaz i tak był całkiem klasowy, ładnie uporządkowany w przestrzeni, a jednocześnie nie nachalny, choć mocny i angażujący. Ostatecznie wejście USB we wzmacniaczu bardziej mnie przekonało niż DAC Hegel HD2 ponieważ wewnętrzny DAC posiada swoje zewnętrzne zasilanie - gra przez to obiektywnie głośniej, nie trzeba kręcić potencjometrem w prawo. Oczywiście, nie ta cecha mnie przekonała, ale to że wewnętrzne zasilanie (a nie po USB) jakby pozwalało dźwiękowi być bardziej lotnym, swobodnym - z większą ilością szczegółów. DAC w Hegel H70 produkował dźwięk bardziej czysty i gładki - jednorodny. 

Poniżej zdjęcie DACa w Hegel H70.



Konkluzja
Hegel HD2 to dobry DAC, który ulepsza dźwięk z  komputera w taki sposób, że można śmiało nazwać go klasowym i rzetelnym. O ile dostarczy się mu dobry materiał z dysku twardego lub napędu (np. pliki FLAC lub płytę CD) to sygnał staje się odpowiadający jakością z porządnego odtwarzacza płyt CD z poziomu średnio-budżetowego. HD2 nie jest jednak urządzeniem z przedziału high-end, niemniej jednak ma to "coś" w sposobie grania - jego dźwięk jest nieprawdopodobnie przyjemny i wciągający. Zachęcający do długich odsłuchów. Muzykalny.
W porównaniu do wewnętrznego DACa w Hegel H70 nieco tracący na barwie najprawdopodobniej na skutek braku samodzielnego zasilania a korzystającego z komputerowego.

Hegel HD2 na pewno jest ciekawą propozycją dla osób, które lubią lub preferują z różnych względów komputer jako źródło sygnału cyfrowego. Do mnie jednak bardziej przemawia wielofunkcyjność i związana z tym dowolność (swoboda) wyboru źródeł - wzmacniacza Hegel H70, który pozostał moim faworytem.

Dane techniczne dostępne na stronie producenta Hegel.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40



Wstęp
Po teście platformy antywibracyjnej Rogoz-Audio 3SG40 (recenzja TU), po raz drugi mam okazję przedstawić Szanownym Czytelnikom produkt tej zacnej i szybko rozwijającej się katowickiej firmy – tym razem stopy antywibracyjne BW40.

Wielu producentów sprzętu audio nie przykłada zbyt wiele uwagi do konstrukcji stóp swoich urządzeń lub czyni to na niedostatecznym poziomie. Znane są całkiem dobre pod względem jakości dźwięku wzmacniacze lub odtwarzacze płyt CD uznanych światowych marek, ale kiedy przyjrzeć się im podstawom, wydaje się, że te kosztowały 2 zł za sztukę. Są także i liczne pozytywne przykłady implementacji dobrej jakości nóg w audio – tak czyni w większości np. Yamaha, Xindak, Musical Fidelity, czy oczywiście Accuphase. Natomiast niektóre firmy fabrycznie z rozmysłem i premedytacją wyposażają swoje urządzenia w metalowe nogi zmuszając wprost użytkownika do kupna we własnym zakresie specjalnych podkładek. Tak robi np. norweski Hegel – pod metalowe nogi jego wzmacniaczy trzeba „coś” podłożyć, bo inaczej nie tylko wibracje są zagwarantowane, ale także i porysowany blat stolika audio lub, nie daj Boże, korpus urządzenia, na którym ustawić taki sprzęt.

Osobnym zagadnieniem jest konieczność odseparowania kolumn głośnikowych od podłoża. Zarówno monitory ustawione na podstawkach jak i kolumny podłogowe narażone są na wibracje, drgania podłoża, a co za tym idzie - pogorszenie parametrów generowanego dźwięku – głównie niskotonowego pasma. Niestety, zazwyczaj kolce pod kolumnami (lub podstawkami pod monitory) nie do końca skutecznie wywiązują się ze swojej funkcji pełnej izolacji od podłoża. Dlatego w takich przypadkach ważne jest (lub niezbędne) dołożenie dodatkowych podkładek, o takiej konstrukcji, która w sposób właściwy odizoluje kolumny od drgającej podłogi. Takimi specjalistycznymi produktami są np. stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40.

Budowa
Stopy BW40 są wykonane bardzo estetycznie i prezentują się znakomicie – niczym wyrób jubilerski, a nie do zastosowania w audio. Na górze znajduje się warstwa szczotkowanej stali nierdzewnej z wygrawerowanym logo „Rogoz Audio”, po środku – warstwa grubej stali wysokowęglowej oraz warstwa stali stopowej z zewnątrz malowane proszkowo na biało. Warstwy stali przedziela czarna guma polimerowa, która jest także na spodzie. Jedna sztuka waży około 130 gram, czyli dość dużo. Szerokość to 40 mm, a wysokość – 17 mm.





Wpływ na dźwięk systemu audio
Największą korzyść stopy przyniosły zastosowane pod kolumny głośnikowe. Umieszczałem je pod Vienna Acoustics Mozart Grand oraz pod podstawy głośnikowe VAP, na których stały monitory Usher S-520. Najbardziej słyszalną zmianą w dźwięku było uspokojenie niskiego basu, który do tej pory niekiedy był zbyt swobodny – nie utemperowany, można powiedzieć. Jego struktura utwardziła się, stał się bardziej sprężysty i autentycznie szybszy. Bas w Viennach zawsze potrafił zaskoczyć głębią i mocą, ale z podstawkami Rogoz-Audio, przestał zaskakiwać a wreszcie zaczął grać jak powinien. Nie przypuszczałem, że dodatek tak niewielkich ustrojów może przynieść tyle korzyści w dźwięku. Inne zmiany były już bardziej subtelne, ale zauważalne przy większej koncentracji uszu. Wydaje się, że średnica nabrała nieco więcej powabu i ostrości – kontury dźwięków stały się bardziej rozróżnialne i namacalne, o ile takiej konstrukcji słownej można użyć.

Stopy antywibracyjne BW40 okazały się być niezwykle przydatne podczas odsłuchów wzmacniaczy Hegel (o czym już pisałem we wstępie). Modele Hegel H70 (TU), H100 oraz H200 (TU) mają nóżki wykonane z toczonego metalu, a jednocześnie nie posiadają żadnych miękkich podkładek od spodu. Obowiązkowo należy, więc ustawiać te wzmacniacze na dedykowanych specjalnych podkładkach. Wzmacniacz Hegel H70 ustawiłem na stopach BW40 i ta kompozycja utworzyła nierozerwalne już towarzystwo, bo okazały się one być dla siebie jakby specjalnie stworzone. Dodam jeszcze, że wzmacniacz normalnie stał na blacie ze szkła hartowanego stolika VAP, więc dodatek stóp okazał się być więcej niż zbawienny. Racjonalny.






Stopy dokładałem do różnych urządzeń takich jak - odtwarzacze płyt CD, wzmacniacze, a nawet DACi. W każdym przypadku dźwięk uspokajał się, stawał się łagodniejszy – mniej nerwowy. Często pojawiało się więcej szczegółów nagrań, tak jakby BW40 akcelerowały pozytywne elementy dźwięku, eliminując (tłumiąc) te negatywne, złe. Zyskiwała także precyzja w ogólnym przekazie, na wierzch łatwiej wypływały subtelności nagrań. Co istotne, wokale także zyskiwały, bo w wielu przypadkach, na licznych płytach ukazywały się obficiej i z większą artykulacją. Bardziej prawdziwie.



Dla uczciwości opisu dodam, że zastosowanie stóp antywibracyjnych przynosi subtelne jedynie zmiany, które trudno od razu wychwycić - tu trzeba cierpliwości i trochę osłuchania. Nie polecam początkującym adeptom audio-stereo od razu wszędzie je stosować jako podkładki. Nie tędy droga! Akcesoria tego typu są ukoronowaniem długiej drogi ciągłego progresu systemu audio, są jego ukoronowaniem. Kropką nad "i".

Podsumowanie
  1. Stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 to przykład rzetelnego produktu o wysokiej i innowacyjnej jakości w umiarkowanej, rozsądnej cenie. Wykonany wzorowo i estetycznie.
  2. Przeznaczone do wielu zastosowań – jako podstawki pod kolumny, wzmacniacze, odtwarzacze płyt CD, DACi, etc. Wszędzie tam, gdzie ważna jest izolacja wibracji od podłoża.
  3. Przynoszące korzyści w dźwięku szczególnie, gdy używać je jako stopy pod kolumny – zarówno podłogowe, jak i monitory. Temperujące niski bas, który zamiast wylewać się w sposób niekontrolowany, zostaje skanalizowany, a przez to dostający jędrności i większego powabu. Zastosowane w innych konfiguracjach niż pod głośniki, działające kojąco na dźwięk, który staje się bardziej uporządkowany i relatywnie spokojniejszy. Przyjemniejszy w odbiorze.
  4. Do wielu urządzeń wręcz niezbędne – np. do wzmacniaczy firmy Hegel, które nie posiadają fabrycznie miękkich, a solidne, aczkolwiek metalowe - nogi.
Budowa stóp antywibracyjnych
(wg. strony producenta)
Warstwy (od góry):
1 x stal niemagnetyczna
1 x guma polimerowa
1 x stal wysokowęglowa
1 x guma polimerowa
1 x stal stopowa
1 x guma polimerowa

Link na stronę producenta: TUTAJ

niedziela, 26 lutego 2012

Hegel H70, wzmacniacz zintegrowany






Wstęp
Klika tygodni temu gościłem u siebie w domu wzmacniacz Hegel H200 (recenzja TU), który wywarł na mnie piekielnie korzystne wrażenie – napisałem nawet w recenzji, że do kwoty 30 000 zł ten model nie ma realnej konkurencji. I podtrzymuję tę opinię. Kiedy więc, przystąpiłem do testów najniższego wzmacniacza w ofercie Hegel – H70 obawiałem się, że mając w świeżej pamięci wspaniały dźwięk H200, niechybnie rozczaruję się jego mniejszym bratem.  Od razu mogę uspokoić Czytelnika, że nic takiego nie nastąpiło.

Hegel H70 został wypożyczony do testów z salonu audio Premium Sound w Gdańsku

Budowa i wrażenia ogólne
Nie chcę koncentrować się na wszystkich elementach budowy, bo łatwo o nich poczytać w sieci, napiszę jedynie o ogólnych odczuciach własnych oraz bardziej interesujących szczegółach.
Wzmacniacz, wbrew pozorom, nie jest wcale mały ani lekki. To jest porządny kawał sprzętu – waży 17 kg, a to nie mało jak na najniższy model serii. Podobnie jak i Hegel H200, wywiera korzystne wrażenie estetyczne – chłodny i surowy design, lecz jednocześnie schludny i uporządkowany. Ergonomia na wysokim poziomie – włącznik sieciowy to duży okrągły przycisk, nad nim umieszczono niebieską diodę zaświadczającą o pracy. Po prawej części frontu zamontowano gałkę potencjometru. Niestety, tym razem bez podświetlenia diodą (jak w H200). Po lewej stronie znajduje się selektor źródeł (z diodą sygnalizującą dane źródło) – to duża gała, którą można wybrać jedno spośród 6. dostępnych do przyłączenia źródeł z tyłu urządzenia: 4. analogowych (3. pary RCA i 1. symetryczne XLR) oraz 2. cyfrowe – USB i przełączane osobnym hebelkiem wejście koaksialne na Toslink lub elektryczne. Czyli w sumie H70 ma aż 7. wejść - prawdziwy multimedialny raj! Nie muszę dodawać, że te 3. wejścia cyfrowe doprowadzają zewnętrzny sygnał do wewnętrznego DACa.




Łyżką dziegciu, w beczce miodu jest (analogicznie jak w H200) brak pamięci ostatniego wybranego źródła w selektorze wejść, bo po włączeniu urządzenia automatycznie ustawiane jest na wejścia XLR. Mnie to drażni, bo lubię włączyć rano sprzęt w taki sposób, aby od razu słuchać radio, a w Heglu potrzebne są dodatkowe manipulacje gałką (lub pilotem), bo trudno podłączać radioodbiornik do gniazd zbalansowanych. Ot, takie to moje starokawalerskie przyzwyczajenie i kwękanie. Przepraszam za dygresję.

Wzmacniacz stoi na 3. wysokich oraz twardych metalowych nóżkach – i tak jak w H200, bez miękkiego spodu. Konieczne jest więc użycie jakichś podkładek. Użyłem stóp antywibracyjnych BW40 firmy Rogoz-Audio, zresztą świetnych i kosztujących bardzo umiarkowane pieniądze – polecam. Innym zalecanym rozwiązaniem jest ustawienie sprzętu na platformie antywibracyjnej – u mnie to podstawa Rogoz-Audio 3SG40 (recenzja TU), która przynosi dużą poprawę w strukturze dźwięku.





Nie wiem, czy ktoś już opisywał fakt, że Hegel do swoich urządzeń proponuje jedynie dwie możliwe wersje pilotów zdalnego sterowania? Każdy z nich wyposażony jest w wiele funkcji niezbędnych do właściwej obsługi. Najmniejszy z nich to RC3, który jest minimalistyczny, a można nim sterować wszystkimi Heglami. Co istotne, kosztuje tylko …50zł. Niespotykana często rzecz, bo np. taki Accuphase za pilot RC-200 winszuje sobie około 1000zł.




Odsłuch
Nie mam pojęcia jak konstruktorzy Hegla to robią, ale mogę napisać, że ich wszystkie wzmacniacze grają w bardzo podobnej sygnaturze – mają swój oryginalny sznyt. Po pierwsze dźwięk jest nieprawdopodobnie przyjemny w odbiorze – nic nie syczy, nie buczy, nie rozwarstwia się. Pod względem jakości brzmienia Hegel reprezentuje najwyższą półkę. Po drugie, ulega się wrażeniu nieprawdopodobnej obfitości i pełności dźwięku, jest go bardzo dużo i jest gęsty, bardzo angażujący kolumny do maksymalnej pracy, jak i słuchacza do odbioru. Trudno mi nawet tę monumentalność dźwięku przyrównać do jakiś innych marek audio. Jeśli już to z bardzo wysokiego pułapu cenowego, bo tu w Heglu słychać wyjątkową dojrzałość i rasowość. Po trzecie, stereofonia jest bardzo dokładna i szeroka, przez co wszelkie zjawiska przestrzenne oddawane są z dużo wiernością i namacalnością. Bardzo porządnie i mocno. Te 3. powyższe cechy dotyczą wszystkich 3. modeli Hegla: H70, H100 i H200.

Czym różni się w dźwięku model H70 od H200?
Pierwsza dobra wiadomość jest taka, że (jak już napisałem wcześniej) ogólny charakter dźwięku tych dwóch wzmacniaczy jest jednakowy – różnice występują w szczegółach i w sposobie wysterowania kolumn. Druga dobra wiadomość to fakt, że te różnice są niewielkie, choć istotne, o czym w dalszej części tekstu. Podłączając H200 o mocy 2 x 200W do kolumn wiedziałem, że jest to mocny sprzęt i najprawdopodobniej "bezwysiłkowo" ujarzmi kolumny – i tak było w rzeczywistości. Natomiast przyłączając do głośników H70 o mocy 2 x 70W tej pewności już nie miałem, bo wiele silniejszych wzmacniaczy o większej mocy na moich Vienna Acoustics Mozart Grand poległo, gdyż są one bardzo prądolubne. A tu niespodzianka – H70 bez problemu i sposób pełny opanował Vienny, narzucił im swój bezwzględny rytm i zaangażował całkowicie do pracy na rzecz reprodukcji muzyki. Pojawił się mocny i sprężysty bas, lecz nieco mniej fakturowany niż w H200 i czasami trudniej zapuszczający się w najniższe rejony, ale nadal wysokiej próby. 

Norweski wzmacniacz wytwarza wielki dźwięk o dużym nasyceniu muzyką, wypełnieniu i namacalności, o pięknej analogowej stylistyce (barwie) i dużej pełności (obecności) w głośnikach. Ale jednocześnie szczegółowość, wgląd w nagrania jest obiektywnie gorsza niż w H200. Nie ma tu tej szczególnej i wybujałej analityczności i rozkładu poszczególnych tonów na części. Nie jest to w żadnym wypadku wadą i jest odbierane naturalnie, bez problemu i bez straty dla ogólnego przekazu. Dzięki temu zabiegowi wszystkie nagrania – zarówno akustyczne jak i rockowe, czy elektroniczne odbierane są w sposób harmonijny i po prostu sympatyczny. Co ważne, słuchacz nie ma wrażenia jakiegoś napompowania dźwięku, podkolorowania, czy sztuczności. Nie. Tu wszystko jest odbierane autentycznie, zgodnie z rzeczywistością nagrań na płycie (lub innym nośniku). Nigdy męcząco dla uszu.

Podsumowując niniejszy rozdział, wypada napisać, że H70 posiada styl i charakter brzmienia modelu H200, ale w mniejszej i szczuplejszej wersji.

ABC dźwięku Hegel H70
Można określić w skrócie firmowy sound integry H70 kilkoma zdaniami. Bardzo bezpośredni dźwięk - dosadny, obfity, ale nienachalny. Plastyczny, lejący się wręcz - lepki, substancjonalny. Ze wspaniałymi niskimi tonami – wielowarstwowymi. Czysty, zdystansowany, ale nie chłodny. Wolny od krzyku. Łagodny i muzykalny. Miękki, podobny do lampowego. Niekoncentrujący się na szczegółach, niepotrzebnej analizie.

W porównaniu z Accuphase E-213 
Trudno mi o tym pisać, ale muszę przyznać, że dźwiękowo (i subiektywnie) w wielu aspektach Hegel H70 jest obiektywnie lepszy od Accuphase E-213! Pod względem rozciągnięcia basu, ogólnej plastyczności muzyki, lokalizacji muzyków na scenie, stopnia nasycenia wokali, punktualności oraz integralności poszczególnych dźwięków, masy i substancji, etc… Accuphase dominuje natomiast estetyką i wzornictwem (szczególnie hipnotyzującymi wskaźnikami wychyłowymi) i ewentualnie większą ilością funkcji (bo może pracować jako końcówka mocy, ma więcej wejść analogowych – w tym znakomitą pętlę magnetofonową, dobry wzmacniacz słuchawkowy, możliwość rozbudowy opcjonalną wsuwaną płytką, etc). Ponadto Accuphase E-213 stoi po stronie naturalności i precyzji dźwięku, co nie zawsze musi się podobać - bo często prawda nie jest łaskawa dla wielu sposobów realizacji płyt.





Konfiguracje
Po kolei testowałem wzmacniacz z różnymi źródłami. Na początek przyłączyłem (kablem analogowym) odtwarzacz płyt CD – Musical Fidelity A1 CD-PRO i mówiąc krótko – w tym zestawieniu wszystko zagrało najlepiej. Z największą ilością szczegółów, mikro-wybrzmień i dźwięcznością instrumentów - z namacalnością i wypełnieniem, a także z dobrą aurą wokoło źródeł pozornych. Kiedy wypróbowywałem wewnętrzny DAC norweskiej integry (ze wszystkich wejść cyfrowych) scena nieco zawężała się i spłycała – nie był to wielki poziom, ale zauważalny. Ponadto klasa dźwięku trochę, aczkolwiek w pełni namacalnie, obniżała się o kilka punktów. Nie chcę przez to napisać, że zaimplementowany DAC jest zły, bo wręcz odwrotnie – jest całkiem niezły i porównywalny jakością z moim Matrix mini-i (opis TU), ale to Musical Fidelity A1 CD-PRO wyznacza i narzuca bezpretensjonalnie wysoki poziom gry.

Do wejść cyfrowych Hegla przyłączałem: odtwarzacz płyt CD - Rotel RCD-06 (kablem koaksjalnym), CocktailAudio X10 (kablem optycznym), MacBook Apple (USB), tuner telewizji cyfrowej (kablem optycznym), odtwarzacz płyt DVD (kablem cyfrowym) oraz dla porównania odtwarzacz Musical Fidelity A1 CD-PRO (kablem koaksjalnym i optycznym).

Nie zauważyłem różnicy dźwiękowej pomiędzy połączeniem kablem optycznym a koaksjalnym. Oba były niezłe. USB było ciut jakby skompresowane, z delikatnym nalotem cyfrowym, ale to zjawisko obserwowałem tylko czasami i na granicy percepcji. Do wejścia USB przyłączałem MacBook Apple.

Bardzo podobał mi się dźwięk CocktailAudio X10 (recenzja TU) połączony Toslinkiem z H70, a także ich skoordynowana i synergiczna współpraca. Wydaje się, że te dwa urządzenia sprzyjają sobie wzajemnie jakością dźwięku i sposobem jego artykulacji. Muzyka brzmiała tu swobodnie, z polotem i świetną artykulacją. Dodam jeszcze, że kiedy przyłączyłem monitory Usher S-520 lub Pylon Pearl Monitor do powyższego zestawu to nastąpiła już pełna symbioza i nieomal skończona. Mówiąc lakonicznie i prosto – z takim zestawem mógłbym bez żalu zostać na bardzo długo, bez odczuwalnej straty po droższych zestawach audio i bez tęsknoty za nimi, a dużą przyjemnością z odbieranej muzyki, choć ze świadomością pewnych i oczywistych jej ograniczeń, bo high-end to z pewnością nie jest.






Konkluzja
1. Najniższy model wzmacniacza serii H, o typowej dla Hegla manierze dźwiękowej: obfitości i pełności przekazu, z dużym nasyceniem muzyką; grający angażująco i z dużą energią, lecz nie nachalnie, bez odczuwalnego napompowania. Naturalnie i poczuciem wierności. Brzmiący w lampowej sygnaturze, ale z tranzystorową szybkością

2. Od H200 odróżniający się mniejszą kolorystyką basu, który jest jednak wciąż mocny i sprężysty. H70 mniej skupia się na szczegółach, a bardziej na plastyczności i przejrzystości przekazu, jego gatunkowości, jakości sceny i pozycjonowaniu instrumentów oraz barwie. O połowę tańszy od H200.

3. Wielofunkcyjne i omnipotentne urządzenie z dużą ilością wejść zarówno analogowych (3. pary RCA i 1. XLR), jak i cyfrowych (optyczne, koaksjalne i USB) do wewnętrznego DACa, który jakością i strukturą dźwięku reprezentuje ponadprzeciętny poziom i jest wartością dodaną, istotą cenną samą w sobie. Wystarczy podpiąć zwykły budżetowy odtwarzacz lub komputer by otrzymać prawdziwie dojrzały dźwięk - nasycony i ze świetną przestrzenią. Wciągający i klasowy.

4. Zestaw Hegel H70 plus CocktailAudio X10 plus Pylon Pearl Monitor (lub zamiennie Usher S-520) okazał się być czarnym koniem pod względem jakość/cena zapewniający wspaniałą synergię, fascynującą barwę i dynamikę oraz nieskrępowaną przyjemność odsłuchów. Najwyższą natomiast jakość dźwięku zagwarantowała kompozycja z odtwarzaczem płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO i kolumnami Vienna Acoustics Mozart Grand.

5. Hegel H70 to wzmacniacz, który wiele potrafi i wiele może. W zasadzie w podobnym pułapie cenowym niemający realnej konkurencji. Nierujnujący kieszeni, bo o znakomitej proporcji jakość/cena. Bez wątpienia niezwykłe urządzenie w swojej cenie - pełna rekomendacja!


Dane techniczne
Moc wyjściowa: 2 x 70 W/8 Ohm
Rozdzielczość USB: 16 bitów/192 hHZ
Rozdzielczość S/PDIF: 24 bitów/192 hHz
Pasmo przenoszenia (wejścia analogowe): 1 Hz – 100 kHz
Stosunek sygnał-szum: > 100 dB
Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): < 0,005 %/50 W/8 Ohm
Zniekształcenia intermodulacyjne: < 0,001 % (19 kHz + 20 kHZ)
Stopień wyjściowy: 4 x tranzystory bipolarne 15 A/150 W
Wymiary (HxWxD0: 80 x 430 x 415 mm
Masa: 12 kg.

Link na stronę producenta: TUTAJ

Sprzęt użyty podczas testu
Wzmacniacze: Accuphase E-213, Yaqin MC-100B oraz Xindak XA-6900 (wersja 2011r.)
Źródła: odtwarzacze płyt CD - Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz Rotel RCD-06, serwer muzyczny - CocktailAudio X10, komputer - McBook Apple, DAC - Matrix mini-i, a także gramofon Clearaudio Emotion
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Usher S-520 oraz Pylon Pearl Monitor
Akcesoria antywibracyjne: platforma Rogoz-Audio 3SG40 oraz stopy Rogoz-Audio BW40
Kable: głośnikowe - Siltech Amsterdam, IC - Acrolink 6N-A2200II oraz Klotz AC100, cyfrowe - Belkin Pure AV i inne.