Wstęp
Produkty marki Egg-Shell z Bielska-Białej gościły na łamach
Stereo i Kolorowo już dwukrotnie. Pierwszy raz, jakieś dwa lata temu, kiedy
opisywałem wzmacniacz lampowy Prestige 9WST (czytaj TUTAJ),
a drugi raz, w zeszłym roku, przy okazji testu kolumn Bodnar Hornton 2 opartych na głośnikach szerokopasmowych – był to
także lampowy wzmacniacz Classic 9WLT (czytaj TUTAJ).
Teraz zaś przyszła kolej na nowy w ofercie przedwzmacniacz gramofonowy dla
wkładek typu MM, czyli Egg-Shell Prestige PS5.
Testowy egzemplarz otrzymałem bezpośrednio od producenta Encore 7.
Testowy egzemplarz otrzymałem bezpośrednio od producenta Encore 7.
Firma Encore 7
Za jej istnienie Encore 7, czyli producenta sprzętu marki
Egg-Shell, odpowiedzialni są dwaj bracia Grabowscy: Andrzej – wielki pasjonat i
znawca technologii lampowej oraz Krzysztof – menadżer marki. Początek przygody
braci Grabowskich z lampowymi konstrukcjami audio sięga jeszcze lat 90-tych XX
wieku, kiedy to w piwnicy ich domu mieszkalnego powstawały pierwsze urządzenia;
aż do 2010 roku wytwarzano tu przede wszystkim sprzęt typu lampowe wzmacniacze
gitarowe oraz wzmacniacze audio, ale głównie dla wąskiego kręgu znajomych. W
przełomowym 2010 roku zdecydowano o zarejestrowaniu oficjalnego
przedsięwzięcia, które nazwano Encore 7. Przygotowano i wdrożono do produkcji
dwa pierwsze wzmacniacze audio, które otrzymały nazwę Egg-Shell (pol. skorupka jajka). W tym celu stworzono (przy współudziale
profesjonalnego studio projektowego) bardzo oryginalny projekt wizualny wzmacniacza,
który w założeniu miał wyglądać inaczej niż wszystkie inne na rynku. Nazwano
tę obudowę jako Woodwind i jest to znak rozpoznawczy marki (nie dotyczy to
serii Classic, która z założenia pozbawiona jest obudowy).
Jak piszę producent o swoich wzmacniaczach: „To prosta,
wyważona bryła obudowy o znakomitych proporcjach z pomysłem umieszczania
grafiki na górnym panelu oraz innowacyjnie umieszczonym kołem zmiany głośności.
Duże, poziomo usytuowane koło daje niezwykłą precyzję w ustawieniu volume.
Przedni panel natomiast miał być ze szkła. To zainspirowało nas do
rozmieszczenia w środku lamp w inny, efektowny sposób. Wymyśliliśmy układ V.
Pochylenie wysokich lamp było ponadto jedynym sposobem by nie naruszyć
proporcji bryły i zmieścić je w środku. Grafitowe szkło i lustrzana
powierzchnia wewnątrz wzmacniacza dały w rezultacie niezwykły efekt wizualny.
Zdejmowalny górny panel dodatkowo podkreśla ten efekt, a sprawdzony schemat
elektroniki odpowiada za doskonałe walory brzmieniowe”.
Przedwzmacniacz gramofonowy, tak jak pozostałe produkty
Egg-Shell (za wyjątkiem serii Classic)
zamknięty jest w obudowie Woodwind, dostępnej na zamówienie w dowolnym
wybarwieniu zarówno części metalowej, jak i frontowej szyby. Można także wybrać
indywidualny wzór wycięć wentylacyjnych. Wybór kształtów wycięć jest bardzo
szeroki, również tych wymyślnych. Firma na życzenie może też na frontowej
szybie umieścić reprodukcję zdjęcia lub grafiki…
Wrażenia ogólne i budowa
PS5 przyjechał w dość dużym kartonie, oznaczony po bokach
dużymi niebieskimi wzorami Egg-Shell. W kartonie znajduje się drugi karton i
dopiero w nim, pośród piankowych wytłoczyn, spoczywa przedwzmacniacz.
Uszkodzenie sprzętu podczas transportu wydaje się niemożliwe. W komplecie z PS5
znajduje się jedynie instrukcja obsługi i nic więcej. Żadnych kabli, ani innych
akcesoriów. Moim zdaniem, producent tak postępując, postępuje prawidłowo. I tak
nikt, kto kupuje przedwzmacniacz za nieomal 7 000 PLN nie będzie go
podpinał zwykłym przewodem sieciowym (tzw. komputerowym) do zasilnia, a na
pewno lepszym. Szkoda zachodu. Z kolei lampy elektronowe (4 x ECC83 i ECC81) są
już zamontowane w urządzeniu, nie ma więc potrzeby ich osobnego pakowania.
Jak wygląda PS5? Bardzo oryginalnie i nietypowo. Na tyle, że
trudno go pomylić z jakimkolwiek innym światowym sprzętem audio hi-fi. To zasługa
jedynej w swoim rodzaju obudowy typu Windwood, którą niektórzy złośliwcy zwą
mikrofalówką. Ale dość żartów! Egg-Shell prezentuje się nadzwyczaj urodziwie –
to ładna, metalowa skrzynka z zaokrąglonymi rogami. Obudowa na zewnątrz pokryta
jest natryskowym lakierem – do mnie przyjechała wersja czerwono-bordowa, lecz
producent deklaruje możliwość wyboru dowolnego koloru z palety RAL. Całość stoi
na nóżkach o kształcie wydłużonych mini-gruszek. Górna klapa mocowana jest na
magnesy. Ma wycięte finezyjne otwory wentylacyjne (w moim modelu, coś jakby
wiatraczki). Pod klapą, na chromowanej, lustrzanej blasze, umieszczono pięć
lamp elektronowych (przypominam, są to 4 x ECC83 i ECC81 firmy
Elecctro-Harmonix). Ładnie się odbijają w metalowym lustrze dolnej powierzchni
i takiej samej tylnej obudowie transformatorów, efektownie to wygląda szczególnie po
zmroku. Front to hartowane szkło – w mojej wersji testowej szkło jest
przezroczyste, lecz lekko przydymione na czarno. Tu także nabywca może
pogrymasić i wybierać spośród rozmaitych szkieł, które mogą być pokryte
opcjonalnym zdjęciem lub grafiką – nawet podobizną ulubionego artysty,
ewentualnie pieska, czy kotka. Na froncie, pod taflą szkła (z wymalowanym
firmowym logo), umieszczono jedną czerwoną diodę, która zaświadcza o pracy
przedwzmacniacza.
W tym miejscu muszę dodać jedną uwagę użytkową, a w zasadzie zastrzeżenie. Włącznik
urządzenia zamontowano z tyłu, z przodu znajduje się tylko dioda
sygnalizacyjna zasilania. Bardzo więc nieporęcznie włączać PS5, szczególnie jak nie stoi na górze szafki audio. Szkoda, że producent nie
umieścił włącznika chociażby z boku, bliżej frontu, bo zrozumiałe jest, iż żal by nim dekomponować jednolitą taflę frontowego szkła.
Z tyłu znajduje się wspomniany już włącznik, komplet dwóch
par wejść i wyjść RCA, zacisk uziemienia i gniazdo sieciowe IEC. Jest też
wkręcany tulejowo bezpiecznik. Czyli jest wszystko to, co powinien zawierać rasowy
przedwzmacniacz gramofonowy. Brak regulacji impedancji wejściowej spowodowana
jest tym, że jest to przedwzmacniacz dla wkładek typu MM, czyli najczęściej o
stałym poziomie rezystancji 47 kOhm (choć są tu i wyjątki).
Dane techniczne
Obsługiwany typ wkładki: MM, korekcja RIAA
Pasmo: 30 Hz – 20 kHz (+/- 3 dB)
Pojemność wejściowa: 300 pF
Impedancja wejściowa: 47 kOhm
Wejścia: 2 x RCA
Wyjścia: 2 x RCA
Lampy: 4 x ECC83, 1 x ECC81
Wymiary: (S x G x W): 34 x 22 x 16 cm
Wrażenia dźwiękowe
Do testu wykorzystywałem dwa gramofony, przede wszystkim
Nottingham Analogue Horizon oraz sporadycznie Clearaudio Emotion. Wkładki MM to
Ortofon 2M Black i Goldring 1042. Przedwzmacniacze porównawcze to: iFi iPhono i
Primare R32, a także zainstalowane we wzmacniaczach Cayin CS-55A i Pioneer
A-70DA. Przewody to komplet okablowania Perkune Audiophile Cables. Wzmacniacze
to przede wszystkim Audia Flight FL Three S oraz Pathos Classic One MKIII, a
także Cayin CS-55A. Kolumny to głównie AudioSolutions Overture O203F. Dokładny
wykaz sprzętu towarzyszącego dostępny jest na końcu niniejszego tekstu.
Od razu należy napisać, że Egg-Shell PS5 ma swój
indywidualny styl gry. To bardzo dobry, wysoce rasowy styl. Przedwzmacniacz
czaruje soczystym i gęstym dźwiękiem pełnym galanterii i emfazy. Dużo tu słyszalnych rozmaitych smaczków, wybrzmień, czy innych mikroelementów tonalnych. Brzmienie
układa się naturalnie, równo i nieco ciepławo; jest mocne i żwawe, dopełnione i
dociążone, ale napowietrzone i rozdzielcze. Bardzo organiczne. Dźwięk jest
energetyczny, ale równolegle świetnie przestrzenny, z wieloma planami i szeroką
sceną, a także wyborną stereofonią.
Po nałożeniu na talerz nowej płyty Davida Bowiego
„Blackstar” (ISO – Columbia/Sony 2016 r.) do uszu dotarł miarowy, rytmiczny i spójny przekaz okraszony sprężystymi basami, eufoniczną średnicą, a
także bardzo rozległą stereofonią. To
dobrze ustawiony i symetryczny dźwięk o wysokiej precyzji, ale także z dużą
masą oraz o prawidłowym wymiarze przestrzennym. Wokal Bowiego zabrzmiał bardzo charyzmatycznie, naturalnie i czysto, był kapitalnie wyraźny na tle instrumentów; brzmiał lekko
ciepło, ale nie za bardzo – w sam raz. Z kolei instrumenty otrzymały nie tylko
optymalną rozdzielczość i dźwięczność, lecz również spory ciężar gatunkowy,
odpowiedni rozmiar i doskonałe zogniskowanie w przestrzeni, wiarygodnie ułożone
na sieci 3D. Gradacja poszczególnych planów dźwiękowych była wręcz fenomenalna;
realistyczne ustawienie i ułożenie dźwięków tła, śródpola i frontów pozwoliło
na swobodne wskazanie każdego z muzyków palcem, bezpośrednie usłyszenie ich
gry. Generalnie cały album wybrzmiał wielce atrakcyjnie, czysto i precyzyjnie,
to dźwięk przekonujący masą i dopełniony detalami oraz subtelnym ciepłem. To
rasowy styl brzmienia i piszę to bez krzty przesady.
Jako druga na talerzu wylądowała czarna płyta brytyjskiej
grupy Editors „In Dream” (PIAS Records – 2015 r.). Elektroniczne dźwięki zostały podane potężnie, kompletnie i ekspresyjnie, a równolegle naturalnie i subtelnie
– swobodnie i zwinnie. Zarówno barwa, jak i stereofonia były
proporcjonalne oraz nasycone (o ile tak można napisać o stereofonii). W dźwięku
można było poczuć sporą kulturę, ale również przejrzystość i klarowność. Swoistą
czystość i neutralność. Na pewno jest to brzmienie angażujące słuchacza w spektakl, lecz jest
to przeżycie przyjemnie, nie męczące uszu. Albowiem Egg-Shell Prestige PS5 dysponuje taką naturą dźwięku, która o nic nie prosi, nie wymaga specjalnej uwagi, czy wysiłku – muzyka
po prostu płynie równo i bezpretensjonalnie. I każdorazowo jest to fascynujące przeżycie sensualne. Pozytywnie uzależniające.
Konkluzja
Egg-Shell Prestige PS5 to wyrafinowany produkt dla estetów i znawców.
Przyciąga uwagę niebanalnym designem obudowy Windwood, która dodatkowo może być
kastomizowana (różne kolory lakieru, frontowej szyby i kształtów otworów
wentylacyjnych). Przedwzmacniacz oferuje brzmienie nasycone, energetyczne i
bogate. Masywne i mocne, ale równolegle napowietrzone, detaliczne i subtelne.
Lekko ocieplone i zaokrąglone, ale nie kleiste. To dojrzały dźwięk o zaawansowanym
sznycie stylu high-fidelity. Rekomendacja!
Cena w Polsce – 6 699 PLN.
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII, Audia Flight FL Three S (test TU), Fezz Audio Silver Luna (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Pioneer A-70DA (test TU), Dayens Ecstasy III (test TU) i Audio Analogue Fortissimo (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, AudioSolutions Overture O203F (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD/DAC Audio Analogue Fortissimo, DAC Audio Analogue Vivace i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Asus Pro P43E i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Egg-Shell Prestige PS5 i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Audeze Deckard, Cayin C6, Cayin C6 DAC (test TU), Taga Harmony THDA-500T i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz będzie oczekiwać na moderację