S

S

MIP Sp. z o.o.

Polpak

wtorek, 3 listopada 2020

S.M.S.L. SA300 - wzmacniacz z DAC USB

 


Trzy zdjęcia ze strony S.M.S.L.



Wstęp
Tak się akurat złożyło, że niedawno opublikowałem test gigantycznego wzmacniacza Cambridge Audio Edge A (czytaj TUTAJ). Wzmacniacz ten ma aż 24,5 kilograma masy przy sporych rozmiarach 150 x 460 x 405 mm. To jest naprawdę duże i wydajne urządzenie (ciągła moc wyjściowa wynosi 100 W RMS przy 8 Ohmach). Ale aby móc poprawnie amplifikować sygnał muzyczny wcale nie potrzeba takiego "potwora" jak powyżej. Można to zrobić zupełnie dobrze czymś mniejszym, a nawet - znacznie mniejszym...

Niniejszym przedstawiam Czytelnikowi wzmacniacz S.M.S.L. SA300 (zobacz TUTAJ) o lichej masie około 1 kg i równie niewielkich gabarytów 70 x 73 x 188 mm. "To to" ma wymiary najwyżej przedwzmacniacza gramofonowego, ewentualnie DAC-a, ale nie pełnoprawnego wzmacniacza zintegrowanego. A jednak całkiem nieźle gra! Albowiem S.M.S.L. SA300 oparty jest o innowacyjny układ wzmacniacza mocy klasy D niemieckiej firmy Infineon - MERUS MA12070 (zobacz TUTAJ).

Dla porządku rzeczy przypomnę, że na blogu już kilkukrotnie opisywałem sprzęty dalekowschodniej firmy S.M.S.L. Ostatnio był to świetny wzmacniacz słuchawkowy S.M.S.L. SP200 (czytaj test TUTAJ) na kościach THX, rewelacyjny wzmacniacz S.M.S.L. A8 (czytaj TUTAJ) na duńskich modułach ICEpower czy wzmacniacz słuchawkowy i DAC S.M.S.L. M500 (czytaj TUTAJ), a wcześniej jeszcze kilka innych (zobacz TUTAJ)

Wrażenie ogólne i budowa
Opakowanie SA300 to niewielki kartonik z rozkładanym wiekiem. W dwóch przegrodach z miękkiej pianki spoczywają wzmacniacz (w jednej) oraz zasilacz, antenka Bluetooth, przewód sieciowy i USB, a także pilot zdalnego sterowania (w drugiej). W zestawie jest też gwarancja dystrybutora, instrukcja obsługi oraz certyfikat producenta.

Wzmacniacz SA300 ma identyczne gabaryty oraz taki sam design jak bliźniaczy wzmacniacz słuchawkowy/DAC S.M.S.L. M500, czyli jest to metalowy monolit rozmiarami przypominający cegłę. Generalnie fajnie to wygląda i nie ma się co czepiać. Tym bardziej, że producent ową "cegłę" oferuje w aż trzech kolorach - oprócz klasycznego czarnego są też takie optymistyczne kolory jak czerwony i jasno-niebieski. 

Na niewielkim froncie umieszczono niewielką gałkę głośności (identyczną jak w M500), a nad nią dwa przyciski - pierwszy (od góry) to włącznik sieciowy, a drugi to selektor źródeł (wejście analogowe na RCA, wejście cyfrowe na USB oraz Bluetooth). Po lewej stronie zamontowano niewielki wyświetlacz, na którym można znaleźć informacje na temat aktualnego poziomu wzmocnienia, wybranego źródła, aktywnej korekcji EQ oraz graficzne przedstawienie owego źródła w postaci odpowiedniego symbolu. Częstotliwość próbkowania nie jest wyświetlana. Ekranu wyświetlacza nie można ani przyciemnić, ani wyłączyć. 

Z tyłu, z racji szczupłości miejsca, panuje całkiem duży tłok. Dużo przestrzeni zabierają dwie pary terminali głośnikowych (klasyczne, z nakrętkami). Oprócz tego jest też para pełnowymiarowych wejściowych gniazd RCA dla przyłączenia analogowego źródła. Tuż obok jest trzecie gniazdo RCA - tym razem dla podłączenia zewnętrznego subwoofera. Poza tym jest też jedno wejściowe gniazdo cyfrowe USB typu C (32 bit 384 kHz). Na tylnym panelu jest też gniazdo dla anteny Bluetooth, a także gniazdo zasilania dla przyłączenia zasilacza impulsowego. Ów zasilacz ma stosunkowo duże rozmiary, co stoi w kontraście do rozmiarów samego wzmacniacza.

Producent podaje, że S.M.S.L. SA300 oparty jest o innowacyjny układ wzmacniacza mocy klasy D niemieckiej firmy Infineon - MERUS MA12070 (zobacz TUTAJ). To wyjątkowo wydajny, energooszczędny i w pełni zintegrowany układ dostarczający aż 80 Watów mocy audio. Dodatkowo urządzenie wyposażone jest w DAC USB z obsługą 32 bit 384 KHz - bez konieczności instalacji sterowników. Na pokładzie znajduje się również odbiornik Bluetooth 5.0 z obsługą Qualcomm aptX. Jest też wyjście ma subwoofer, ekran OLED oraz pilot zdalnego sterowania. Nieźle! Dodam, że urządzenie kosztuje około 700 PLN...

Najważniejsze cechy
• Nowy układ wzmacniacza mocy klasy D niemieckiej firmy Infineon dla wyższej jakości dźwięku i zwiększonej wydajności do 92%, przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia energii
• Elektroniczny japoński układ regulacji głośności NJW1194 NJRC zapewniający precyzyjną jej kontrolę przy zachowaniu niskiego poziomu zniekształceń
• Wejście audio USB z obsługą 32 bit 384 kHz bez instalacji sterowników
• Wyjście basowe do podłączania aktywnych subwooferów w celu utworzenia systemu audio 2.1
• Wbudowane tryby EQ i regulacja tonów wysokich / niskich dla precyzyjnego dopasowania brzmienia zgodnie z własnymi preferencjami
• Odbiornik Bluetooth 5.0 z obsługą Qualcomm aptX, czyli lepsza jakość dźwięku i większy zasięg bezprzewodowy
• Obudowa w całości ze stopu aluminium obrabianego CNC

Dane techniczne
• Wejścia: USB, RCA, BT
• THD + N: 0,008%
• SNR: 90 dB
• Separacja kanałów: 88dB
• Moc wyjściowa: 80 W x 2 (4 Ω) / 40 W x 2 (8 Ω)
• Pobór mocy: 35 W (normalna głośność)
• Pobór mocy w trybie gotowości: < 0,5 W
• Rozmiary: 70 x 73 x 188 mm (szer. x wys. x gł.)
• Masa (w kartonie wysyłkowym): 1,2 kg




Wszystko równo poukładane w dwóch przegródkach

Stosunkowo duży zasilacz względem rozmiarów wzmacniacza




Wyświetlacz, pokrętło głośności i dwa przyciski

Niebieski kolor obudowy jest bardzo ładny


Zatłoczony tylny panel

Po podłączeniu przewodów

Porównanie ze wzmacniaczem Cambridge Audio Edge A

Próba SA300 w dużym systemie hi-fi


W takiej konfiguracji spędziłem kilka przyjemnych dni - głośniki Martin Logan Motion 35XTi



Aranżacja z głośnikami Guru Audio Junior



Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza SA300 podłączałem dwie pary głośników podstawkowych: Martin Logan Motion 35 XTi oraz Guru Audio Junior, czyli takie z przedziału 5 500 - 6 500 PLN (niestety, nie dysponowałem akurat tańszymi głośnikami). Przewody głośnikowe to Luna Cable Gris. Sygnał pochodził z komputera Dell Latitude 7390 wyprowadzony firmowym przewodem USB (załączonym w komplecie z S.M.S.L.).

Tak, S.M.S.L. SA300 to niewielka kostka, z układem amplifikacji opartym o klasę D - MERUS MA12070 niemieckiej firmy Infineon (choć produkowanym w Danii). Oczywiście, nie można równać tego układu z jakimś tranzystorowym high-endem, bo nie w tym rzecz i istota sprawy. Jednakże po przypięciu do SA300 głośników i źródła wyraźnie słychać, że ten "wzmacniaczyk" bardzo rzetelnie gra. Czysto, równo i energetycznie. Z niezłą głębią tonalną, ze sporym rozmachem i ze skuteczną dynamiką. Bez oznak zadyszki osiąga nawet duże głośności bezproblemowo trzymając rytm i równy dźwięk. Nie są to wartości stricte podobne pełnowymiarowym wzmacniaczom, ale naprawdę nie ma wstydu! Jest bardzo dobrze!

Należy uczciwie przyznać, iż wzmacniacz gra w sposób bardzo atrakcyjny - szeroką frazą, dość rozbudowaną głębią oraz soczystą średnicą. Przestrzeń jest wyraźna i tonalnie nasączona, lecz preferowane są pierwsze plany. Instrumenty (i wokale) mają mocne i jednoznaczne osadzenie na scenie, lecz nie mają dużych rozmiarów. To rozmiary normalne - można napisać, iż neutralne. Z kolei zjawiska stereofoniczne są szerokie i subiektywnie bardzo poprawne. Do stereo w ogólne nie można się przyczepić, bo jest wprost wzorowe.

Średnica jest bardzo wyraźna i doskonale nasycona. Bas ma niezłe zajście, wokale przyjemną prezencję i urodę, zaś soprany są namacalne i jednoznacznie rozróżnialne. Wystarczająco rozdzielcze i selektywnie, aby usłyszeć nawet gęstsze realizacje (!). To po prostu ładny, czysty dźwięk. Acz bez audiofilskich inklinacji, ale i bez kompleksów czy bez zbędnych zahamowań. Dźwięk jest ogólnie obfity i dobrze rozpędzony. Łatwo przyswajalny i uniwersalny.

Co ciekawe, pokładowy DAC USB bardzo rzetelnie wywiązuje się ze swojego zadania konwersji sygnału cyfrowego na analogowy. S.M.S.L. przypięty do komputera od razu zostaje przezeń wykryty i uruchomiony (w Windows wykrywany jest systemowo jako słuchawki). Nie napiszę, że DAC jest super-rozdzielczy w odbiorze, bo nie jest. Lecz na pewno dobrze sobie radzi z renderowaniem przestrzeni, nic tu nie ucieka i nie razi. Dźwięk jest porządnie poukładany, wiarygodnie rozkłada się na scenie i wszystko na niej jest dobrze słyszalne/widoczne.

Aczkolwiek ogólna barwa DAC-a została przesunięta w kierunku niskich częstotliwości - i to wcale nie minimalnie. Bas jest wyraźnie faworyzowany, acz paradoksalnie nie wpływa to na generalnie pozytywny odbiór dźwięku. Niskie tony przez owo wzmocnienie dostarczają solidną podstawę dźwiękową całej konstrukcji przekazu, przez co wydaje się być dodatkowo prężny i mocny. Ustabilizowany. 

Bluetooth (kodek aptX) idealnie "trzyma" sygnał, nic się nie rozłącza samoistnie, nie czuć kompresji, ni sprzężeń. Kto, jak kto, ale Chińczycy konstruują optymalne odbiorniki Bluetooth. Tylko pogratulować. Oczywiście, dźwięk SA300 w tym wydaniu jest ciut odchudzony i nieco "poszarzały", ale są to minimalne wartości - bez większego wpływu na końcowe brzmienie wzmacniacza. Zaś dodatek łączności Bluetooth znakomicie poszerza umiejętności tytułowego S.M.S.L.

Szczerze mówiąc to najwyższej klasy dźwięk można uzyskać używając S.M.S.L. SA300 po prostu jako wzmacniacz - bez korzystania z funkcji DAC i bez wykorzystywania odbiornika Bluetooth. W takiej konfiguracji najpełniej czuć niemałe umiejętności brzmienia modułu cyfrowego MERUS MA12070. Harmonijny dźwięk o dużej energii i wyraźnej harmonii. Aczkolwiek dodatki DAC-a i odbiornika sygnału napowietrznego są korzystne i poszerzają ergonomię SA300. Warto z nich korzystać, ale z jako z opcji, a nie jako pierwszego wyboru.

Konkluzja
Jeżeli ktoś poszukuje niedrogiego (a w zasadzie - taniego) nowoczesnego nabiurkowego wzmacniacza cyfrowego opartego na innowacyjnych układach (kość MERUS MA12070) oraz dobrze wyposażonego (DAC i łączność Bluetooth), to S.M.S.L. SA300 będzie dla niego optymalnym wyborem. Urządzenie to nie poruszy skał i nie zapewni hiper-realizmu, ale zaproponuje co najmniej rzetelny dźwięk - równy, soczysty i rytmiczny. Wystarczająco bogaty, wydajny i rozdzielczy, by przyłączać do niego nawet droższe głośniki. Rekomendacja.

Cena w Polsce - 699 PLN.

4 komentarze:

  1. czemu wzmacniacz mający moc 80W nazywany jest biurkowym, a całe rzesze marantzów, nadów, denonów itd o mocy 40W czy 50W są do kolumn podłogowych, oto jest pytanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy jest możliwość jakiejś regulacji wyjścia do subwoofera typu np. wzmocnienie? Czy podczas używania transmisji BT są w torze audio słyszalne także zakłócenia typowe dla modułów BT? - ciche piski, trzeszczenie, cykliczne "ćwierkanie" ? Czy wzmacniacz działając "jałowo" ma jakieś wyraźne szumy własne słyszalne z głośników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwsze pytanie nie odpowiem, bo nie mam już urządzenia u siebie, a nie testowałem opcji wyjścia subwoofera. Zaś jeśli chodzi o "ćwierki" Bluetooth, to ich nie doświadczałem - urządzenia SMSL są pod tym względem b. dopracowane. Ponadto samo urządzenie jest ciche, wręcz "cichusieńkie".

      Usuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...