Polpak

EIC

Rafko

wtorek, 22 kwietnia 2014

M2Tech Young DAC i M2Tech Palmer Power Station – przetwornik c/a oraz zasilacz akumulatorowy





Wstęp
Do niedawna firma M2Tech była dla mnie tylko jedną z wielu, o których tylko czytałem lub słyszałem. Do czasu, kiedy (dość przypadkowo) nie wypożyczyłem przy okazji testów dwóch par monitorów Dayens (czytaj TUTAJ) przetwornika cyfrowo-analogowego o nazwie M2Tech HiFace DAC. A właściwie prawda była taka, że polski dystrybutor – GFmod Audio Research, nieomal „wcisnął” mi na dokładkę do kolumn Dayens także i M2Tech HiFace DAC. Po pierwszej fazie sceptycznego podejścia do tego malucha, postanowiłem zabrać się za jego właściwy odsłuch i test. Muszę szczerze przyznać, że był dla mnie dużym zaskoczeniem fakt jak dobrze i bogato M2Tech HiFace DAC gra (czytaj cały test TUTAJ) – takie fascynujące niespodzianki nie zdarzają się często. Dlatego zaraz po jego teście nabrałem ochoty na kolejne urządzenia M2Tech, poprosiłem więc GFmod o udostępnienie przetwornika c/a z wyższej półki – otrzymałem M2Tech Young DAC wraz z dedykowanym zasilaczem akumulatorowym Palmer Power Station. Sprzęty przyjechały kilka tygodni temu – dziś publikuję test.

M2Tech Srl
O włoskiej firmie M2Tech napisałem więcej TUTAJ przy okazji testu konwertera o nazwie HiFace DAC. Dziś zatem nieco podeprę się materiałem informacyjnym, który otrzymałem od polskiego dystrybutora marki.

M2Tech to niewielka włoska firma, która w roku 2008 zadebiutowała pionierskim asynchronicznym interface’m USB-S/PDIF dla PC-Audio. Przedsiębiorstwo zostało założone przez małżeństwo Nadię Marino i Marco Manunta. Nadia, z wykształcenia inżynier telekomunikacji, łączy swoją wiedzę z zamiłowaniem do śpiewu operowego. Z kolei Marco, z zawodu elektronik, wykorzystuje bogate doświadczenie zdobyte niegdyś w Northstar, włoskiej firmie produkującej przetworniki c/a. Oboje kochają muzykę i wspaniale się uzupełniają. Od początku istnienia firmy towarzyszy im przyjaciel, audiofl, Yair Wahal. Jako właściciel sklepu audio mógł dzielić się wieloma spostrzeżeniami i doświadczeniem. Obecnie jest pierwszym recenzentem każdego nowego produktu i szefem działu marketingu M2Tech. Ich pierwszy produkt HiFace zmienił oblicze muzyki odtwarzanej z komputera. Przyczynił się do znacznej popularyzacji PC-Audio oferując niespotykaną wcześniej jakość dźwięku, umożliwiając podłączenie dowolnego DACa do komputera, a wszystko to w cenie dostępnej dla każdego.

HiFace sprawił także, że dwuosobowa firma z produkcji nieomal domowej, w ciągu roku przeniosła się do parku technologicznego pod Pizą. Dziś M2Tech zatrudnia kilkanaście osób i współpracuje z ponad czterdziestoma dystrybutorami na całym świecie.

Po spektakularnym sukcesie HiFace’a kolejnym krokiem M2Tech było wprowadzenie do oferty wyjątkowego przetwornika cyfrowo-analogowego, czyli M2Tech Young. Konwerter ten był pierwszym DAC’iem z obsługą przez port USB muzyki w rozdzielczości 32-bitów i próbkowaniu aż 384 kHz. Wyróżniał się nie tylko parametrami, ale również wyglądem i konstrukcją. Ponieważ nie istniały żadne gotowe układy zdolne pracować na takich częstotliwościach, na potrzeby tego DACa został stworzony osobny parametryczny filtr cyfrowy. Pracuje on z wewnętrzną częstotliwością 768 kHz, a algorytm charakteryzuje się bardzo niskimi zniekształceniami fazowymi.

Równocześnie po wprowadzeniu Younga zespół M2Tech rozpoczął prace nad rozwinięciem swoich koncepcji w znacznie bardziej zaawansowanej konstrukcji. Vaughan jako prototyp został przedstawiony w trakcie targów Hi-End w Monachium 2011. Starannie dopracowany, oficjalnie ujrzał światło dzienne rok później.

Do dziś, wszystkie produkty M2Tech zdobyły wielkie uznanie pośród melomanów, a także uzyskały serię wielu nagród branżowych większości liczących się redakcji periodyków audio-stereo i PC-audio.

Wrażenia ogólne i budowa
Należy szczerze przyznać, że M2Tech Young wraz z Palmer Power Station wywierają piorunujące wręcz wrażenie – to dwa niewielkie urządzenia umieszczone w pięknych aluminiowych obudowach (kształtkach). Zastosowane aluminium jest najwyższej próby – wspaniale wycięte i wypolerowane. Jak można przeczytać na firmowej stronie, producent obudowy pochodzi z Niemiec, bowiem dostawcy z tego kraju gwarantują bardzo wysokiej jakości wykonanie, a włoscy, choć tańsi - nie zawsze. Z powodu zmiany producenta obudowy na niemieckiego, M2Tech zmuszony był w 2013 roku nieco podnieść ceny produktów montowanych w aluminiowych obudowach. 

Wracając do budowy. Na frontach zainstalowano wygięte do przodu czarne, stalowe siateczki pod którymi prześwitują panele informacyjne. W Palmer Power Statuion są to dwie czerwone diody zaświadczające o gotowości do pracy i/lub o aktywności. Z kolei w Young DAC zainstalowano wielki wyświetlacz alfanumeryczny, który wyświetla albo aktualnie aktywne źródło (USB, optyczne lub cyfrowe XLR, BNC i RCA) albo częstotliwość próbkowania (od 44,1 kHz do 384 kHz). Napisy płynnie przesuwają się po wyświetlaczu. Selekcji źródeł dokonuje się za pomocą prawego z dwóch przycisków na panelu frontowym (lewy to wyłącznik), zaś w Palmer Power Station analogicznie umieszczone przyciski służą do włączenia urządzenia. Jeden włącza zasilacz, a drugi aktywuje przekazywanie zasilania do urządzenia zewnętrznego – w tym przypadku jest to Young DAC. W komplecie nie ma pilota zdalnego sterowania.

Z tyłu Young DAC znajduje się para wyjść analogowych RCA (brak XLR) oraz pięć wejść cyfrowych: USB 2.0, Toslink (obsługuje częstotliwość próbkowania tylko do 96 kHz), AES/EBU na XLR, BNC oraz koaksjalne S/PDIF. Wszystkie zainstalowane gniazda odznaczają się wysoką jakością. Zastrzeżenia można mieć jedynie do gniazda zasilania (w tej cenie sprzętu), bowiem jest to skromne gniazdo 12-18 V jakie spotyka się w tańszych urządzeniach (identyczne jest w Audinst HUD-mx2) – widać producent uznał, iż nie jest to specjalnie istotne dla ostatecznego dźwięku. M2Tech Young DAC ma w zestawie dedykowany zasilacz impulsowy, lecz można także zaopatrzyć się w specjalny zasilacz akumulatorowy Palmer Power Station, o którym za chwilę.

Za konwersję cyfrowo-analogową odpowiada zainstalowana wewnątrz nowoczesna kość DACa Burr-Brown PCM1795 32 bit/196 kHz  (zobacz TUTAJ) firmy Texas Instruments. Natomiast za obsługę formatu cyfrowego o 32 bit/384 kHz pochodzącego z wejścia USB kryje się firmowy procesor M2Tech.

I jeszcze kilka zapowiadanych słów o budowie Palmer Power Station – jest to w pełni stabilizowany zasilacz bateryjny, lecz o wysokiej wydajności prądowej 1 A przeznaczonej dla audio-stereo. Z tyłu umieszczono gniazdo sieciowe IEC oraz dwa wyjścia zasilania 15 V na wtykach brytyjskiej firmy Bulgin – można podłączyć na raz dwa urządzenia M2Tech (lub inne). Wewnątrz zainstalowany jest duży akumulator – to baterie litowo-polimerowe. Czas ładowania wynosi 3,5 godziny, a użytkowania 12 godzin. W praktyce wygląda to tak, że Palmer Power Station na stałe podłączony jest do prądu, lecz zasilanie urządzenia zewnętrznego pochodzi z wewnętrznego akumulatora. Proces ładowania akumulatora sygnalizowany jest prawą diodą na froncie urządzenia. Innymi słowy, lewy przycisk to włącznik główny – uruchamia proces ładowania baterii, prawy zaś wyprowadza zasilanie bateryjne do zewnętrznych zasilanych jednostek – w związku z tym, iż ładowanie baterii odbywa się „na okrągło” (przy włączonym zasilaniu) słuchanie muzyki odbywa się bez przerw. Kiedy nie aktualnie nie słucha się muzyki, można odłączyć zasilanie 15 V lewym przyciskiem. Producent deklaruje, że najwyższej jakości sygnał otrzymuje się kiedy grać wyłącznie na akumulatorze - w tym celu należy wyjąć kabel zasilający z gniazda Palmer Power Station.

Producent gwarantuje żywotność baterii na około 1000 pełnych cykli ładowania, co odpowiada około 3 latom, przy założeniu codziennego słuchania muzyki po 12 godzin. Prawdopodobnie w rzeczywistości będzie to znacznie dłuższy okres trwałości akumulatorów niż 3 lata – pewnie w okolicy 5-6 lat.


DAC i zasilacz wspaniale prezentują się razem ze sobą zestawione

Po dwa przyciski na każdym froncie


Obudowa M2Tech Young DAC i Palmer Power Station to fantastycznie wyglądające czyste aluminium

Wyświetlana częstotliwość próbkowania 44,1 kHz

Dwie diody na Palmer Power Station: lewa sygnalizuje przyłączenie do sieci, prawa - aktywne ładowanie akumulatora

Na wyświetlaczu M2Tech pokazywana jest częstotliwość próbkowania oraz aktywne źródło - tu RCA

USB

AES/EBU na wtyku XLR

BNC

Zastosowane wtyki wyjściowe RCA oraz gniazda cyfrowe są bardzo wysokiej jakości

Dwa wyjścia zasilania z Palmer Power Station na profesjonalnych wtykach brytyjskiej firmy Bulgin


Identyczne wejścia sieciowe w M2Tech Young DAC i Audinst HUD-mx2

Audinst HUD-mx2 zasilany prądem z M2Tech Palmer Power Station - a dlaczego nie?

Zastosowane interkonekty RCA to srebrne Audiomica Laboratory Europa Ultra Reference M3 (test TU)

Odsłuch płyty Jana Garbarka i The Hilliard Ensemble "Officium" (ECM - 1994) na M2Tech to niezapomniane przeżycie...


Konfiguracja
Jako, że M2Tech obsługuje formaty do 32 bit/384 kHz (przez wejście USB) konieczne jest zainstalowanie odpowiednich sterowników w komputerze, który ma służyć za źródło – dotyczy to szczególnie systemu operacyjnego Windows, bowiem ten natywnie pracuje na częstotliwości do 96 kHz (sprzęt Apple dokonuje automatycznej instalacji po wpięciu DACa). W tym celu należy pobrać odpowiednie drivery z firmowej strony M2Tech, rozpakować je i następnie zainstalować według wskazówek. Cały proces trwa nie dłużej niż 5 minut.

Wrażenia dźwiękowe
Zestaw M2Tech Young DAC oraz Palmer Power Station oferują bardzo zaawansowany dźwięk – dojrzały i energetyczny, przy czym jest to przekaz wybornie doświetlony i dociążony, przez co uzyskuje się bardzo bogatą kolorystykę tonalną oraz wysoką dynamikę. Brzmienie jest raczej naturalne, aczkolwiek trudno nie napisać, że włoskie urządzenia mają lekką tendencję do ocieplenia i osłodzenia dźwięku – tak jakby słońce znad Italii dodawało więcej barw, czy zróżnicowania pasteli. Dzięki temu zabiegowi dźwięk ma bardzo emocjonalne zabarwienie, większe niż na przykład w norweskim DACu Hegel HD25 (test TUTAJ). 

To dobrze, że włoscy konstruktorzy zadbali o właściwy poziom temperamentu zapewniając nie tylko energię i emocje dźwięku, ale również dopełnienie i odpowiednią, bogatą strukturę przekazu. Zatroszczyli się nie tylko o słyszalne detale i niuanse, lecz pozwolili im realnie zaistnieć i w pełni wybrzmiewać. Można to przyrównać do różnic pomiędzy wysokiej klasy wkładkami gramofonowymi typu MM a MC. Ta pierwsza ma piękną barwę, łatwość generowania plastycznego dźwięku z dużą ilością powietrza i detali, które jednak dopiero MC lepiej osadzi w przestrzeni oraz wyeksplikuje. Podobnie jest w M2Tech – urządzenie z łatwością pomaga zabrzmieć muzyce jednocześnie energetycznie, kolorowo oraz detalicznie. Żywo i transparentnie – śpiewnie i dźwiecznie. Naprawdę, włoski zestaw poraża wręcz fantastycznym brzmieniem oraz cudowną barwą, która bliska jest rzeczywistym dźwiękom prawdziwych instrumentów.

Na osobne słowa zasługują odwzorowywane przez M2Tech średnica i przestrzeń. Średnie tony są niezwykle gęste i bujne, są wręcz skondensowane, ale jednocześnie bardzo selektywne, można usłyszeć wiele subtelności, dźwięków pochodzących z dalszego tła, a także delikatne mikro-wybrzmienia na przedzie sceny, czy na jej środku. Separacja źródeł i ich lokalizacja jest doskonałe czysta – przy czym o wiele lepiej słychać pojedyncze instrumenty, ich obrys i powietrze przy zastosowaniu dedykowanego zasilacza bateryjnego Palmer Power Station. Bez niego część wybrzmień gaśnie, pogarsza się także (nieznacznie, ale jednak) selektywność – trudniej usłyszeć poszczególne dźwięki, ich narastanie i pełny rysunek.

Z kolei niskie tony są trochę wycofane, nieco ospałe, mniej organiczne niż w przywoływanym już przetworniku c/a Hegel HD25. Owszem, basy są przyjemnie sprężyste i dynamiczne, są też jednak bardziej zaokrąglone i mniej niskie oraz ekspansywne niż u norwega. Nie jest to zarzut, a określenie stanu rzeczy, bowiem i tak na tle szerszej konkurencji niskie tony nie wypadają źle.

M2Tech doskonale organizuje przestrzeń – ta jest nieomal trójwymiarowa, bo nie dość, że wybornie pokazywana jest głębia sceny, to także jej szerokość. Można rzec, iż Young DAC ma fenomenalnie umiejętności budowania zarówno perfekcyjnej panoramy stereofonicznej, ukazywania jej złożoności i selektywności, ale także, co najważniejsze - rzeczywistego oddawania gradacji przestrzennej, czyli adekwatnego i kompletnego przedstawiania poszczególnych planów dźwiękowych, optymalnego i poprawnego ogniskowania wokali i instrumentów na scenie. Ta cecha predysponuje M2Tech do bardzo wysokiej kategorii hi-fi. Ułuda realnego udziału w koncercie, czy spektaklu jest godna podziwu. Brawo!

Podsumowanie
1. Przetwornik cyfrowo-analogowy M2Tech Young DAC w Polsce kosztuje niecałe 5 400 zł – nie jest to mała kwota. Lecz w zmian potencjalny nabywca otrzymuje nie tylko urządzenie o pięknym designie, w tym i niepowtarzalny wyświetlacz jakby żywcem wyjęty z klasy high-end, ale przede wszystkim wyborny przekaz – wysoce selektywny i niewymownie dźwięczny - plastyczny i trójwymiarowy. Bujny i doświetlony.

2. DAC oferuje wiele wejść cyfrowych, co umożliwia jego rozbudowanie w przyszłości. Do tego ma zainstalowany konwerter c/a (na wejściu USB) o częstotliwości próbkowania aż do 32 bit/384 kHz, co jeszcze długo nie będzie złotym standardem, lecz gwarantuje, że urządzenie nie zestarzeje się zbyt szybko.

3. Dodatek zasilacza bateryjnego M2Tech Palmer Power Station zwiększa czytelność przekazu – tony mają wyraźniejsze kontury, zaś instrumenty brzmią dźwięczniej. Energia i dynamika zyskują na wyrazie i mocy. Dedykowany zasilacz akumulatorowy obsługuje na raz dwa urządzenia – nie muszą to być firmowe sprzęty – może to być inna marka (pod warunkiem spełnienia kilku warunków takich jak zgodność napięcia oraz odpowiednia wtyczka sieciowa).

4. DAC kosztuje w Polsce 5 390 zł, zaś zasilacz bateryjny kolejne 3 600 zł, czyli razem niespełna 9 000 zł. Zapewniam jednak, że każda wydana złotówka warta jest inwestycji w ten komplet firmy M2Tech. Fenomenalnie rasowy dźwięk, referencyjna konstrukcja i wykonanie. Dla wielu melomanów powyższy zestaw będzie oznaczał koniec poszukiwań optymalnego konwertera cyfrowo-analogowego. Polecam z czystym sumieniem!

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU), Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Amphion Ion+ (test TU), Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Pylon Topaz 15 (test TU), Usher S-520, Pylon Topaz Monitor (test TU) oraz Melodika Back in Black BL40 (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech HiFace DAC (test TU).
Źródła przenośne: iPod nano 3G oraz iPhone 5S i iBasso DX50 (test TU).
Komputery: McBook Apple, Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy oraz przedwzmacniacze iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL, Creative Aurvana Live!, HiFMan HE-300 (test TU), HiFiMan HE-400, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).

Link na stronę M2Tech: TUTAJ.
Polski dystrybutor marki M2Tech - firma GFmod: TUTAJ.



sobota, 19 kwietnia 2014

Rozpoczęcie współpracy z Naim Label




Miło mi poinformować Szanownego Czytelnika, że Stereo i Kolorowo rozpoczęło współpracę z Naim Label.pl. Naim Label jest to równoległa część brytyjskiej Naim Audio, lecz zajmująca się dostarczaniem muzyki na różnych nośnikach nagrywanej we własnym studio nagrań, dzięki czemu charakteryzują się one wyśmienitą audiofilską jakością. W 2013 roku powstał polski oddział wytwórni - właśnie Naim Label.pl. Polska część na razie dystrybuuje wyłącznie płyty CD oraz winyle, z czasem będą to także pliki cyfrowe (tak, jak to jest na głównej stronie Naim Label).

Niebawem na Stereo i Kolorowo pojawią się recenzje nowych (i nie nowych) płyt wydawanych przez Naim Label.

Korzystając z okazji, przypominam, iż dziś przypada światowy dzień zwolenników czarnej płyty, czyli tzw. Record Store Day!


piątek, 18 kwietnia 2014

Monitory Amphion Ion+






Kilka słów o Amphion
Amphion Loudspeakers Oy to przedsiębiorstwo mieszczące się w Kuopio w środkowej Finlandii – w samym sercu malowniczego Pojezierza Fińskiego. Nie jest więc niczym zaskakującym, że jednym z najważniejszych firmowych priorytetów jest dostarczanie czystego dźwięku nie tylko pod względem brzmieniowym, ale także ekologicznym. Dla Amphion ważne jest, aby czysty i naturalny dźwięk był codziennym elementem życia, dlatego firmowe kolumny są projektowane i budowane w taki sposób, by były praktycznie niewrażliwe na problemy akustyczne pomieszczeń, w których grają. Zapewniają to stosowane innowacyjne falowody oraz kontrolowana dyspersja, które pozwalają usłyszeć więcej muzyki, a mniej wpływu pokoju odsłuchowego na jej reprodukcję. Amphion szczyci się, że każda firmowa kolumna może być stosowana w trojaki sposób: jako monitor bliskiego pola, jako doskonałe nagłośnienie dużej powierzchni oraz jako wypełnienie muzycznym tłem każdego pomieszczenia (nawet akustycznie nieprzyjaznego).

Amphion to nie tylko ekologiczna produkcja oraz krystaliczny dźwięk – to także piękny design. Skandynawscy projektanci dużo uwagi poświęcają harmonijnemu wzornictwu firmowych produktów, tak aby mogły być ozdobą każdego pomieszczenia odsłuchowego – by komponowały się innymi przedmiotami codziennego użytku, współgrały z nimi estetycznie i kolorystycznie. Amphion zapewnia oszczędne, choć niewątpliwie wysoce estetyczne wzornictwo. Zazwyczaj jest to prosta forma skrzynek, a nawet minimalistyczna, jednak taka asceza w połączeniu z klasyczną harmonią i proporcjami sprawia bardzo korzystne wrażenie wizualne.

Co ciekawe, firmowe linie głośnikowe otrzymały nazwy pochodzące od gazów szlachetnych (helowców) - stąd w ofercie są serie: Argon, Helium oraz flagowa Krypton. Jest także linia Ion+, której przedstawiciel jest głównym bohaterem niniejszego tekstu. Nazwa Ion to oczywiście pochodna elektrycznie naładowanych atomów lub cząsteczek związków chemicznych: kationów lub anionów. Wygląda na to, że nasz Ion+ jest pozytywnie naładowany – wypada to sprawdzić empirycznie.

Monitory dostarczył polski dystrybutor marki Amphion - firma Moje Audio z Wrocławia.

Budowa i wrażenia ogólne
Powyżej napisałem, że Amphion projektuje kolumny w typowo minimalistycznym, oszczędnym skandynawskim stylu wizualnym. Taka surowość doskonale komponuje się we nowoczesnych i ekologicznych wnętrzach – kapitanie je uzupełnia, podkreśla ich styl. Nie inaczej jest w przypadku modelu Ion+, który jest przykładem ascetycznego, aczkolwiek pięknego w formie designu. To są małe skrzynki z łagodnie zaokrąglonymi bokami, pomalowane białym matowym lakierem – nie widać żadnych połączeń, styków poszczególnych ścianek. Świadczy to o tym, że lakier musiał być położony wielowarstwowo. Ion+ dzięki temu sprawiają wrażenie jakby były odlane z formy lub wytoczone w jednorodnym bloku. Można wręcz napisać, że Ion+ wyglądają jak małe monolity. Trudno również nie zauważyć, iż małe fińskie monitory doskonale harmonizują wizualnie ze sprzętem marki Apple, to podobne zaokrąglenia, korespondujące białe kolory i analogiczna wysmakowana forma.

Na froncie zamontowane są dwie okrągłe, metalowe siateczki przykrywające głośniki. Górna mniejsza umieszczona jest w stożkowym zagłębieniu (falowodzie), zaś dolna większa, także okrągła i lekko wyoblona, pokrywa całą nieomal całą dolną połowę panelu przedniego. Górna zamontowana jest na stałe, dolną można zdjąć. Warto zauważyć, iż rozmiar falowodu oraz dolnej siateczki jest identyczny: 12 cm – w konsekwencji czego zachowana jest doskonała symetria. Za soprany odpowiada 1 calowy głośnik tytanowy, a za średnie i niskie tony – 4,5 calowy głośnik z aluminiową membraną (poprzednia wersja „Ion - bez plusa” miała membranę papierową).

Obudowa skrzynek Ion+ dostępna jest wyłącznie w białym wykończeniu, natomiast kolor metalowych osłon w wielu rozmaitych kolorach – od pomarańczowego, poprzez ostry malinowy, aż do zielonego groszku. Z tyłu, w zagłębieniu, umieszczono pojedyncze metalowe terminale głośnikowe. Na tylnej ściance znajdują się także cztery nagwintowane otwory, do których można wkręcić dedykowane uchwyty mocujące monitory do ściany, szafy, etc.

Rzut oka na specyfikację techniczną (86 dB przy 8 Ohm) oraz na rekomendowaną amplifikację w rozciągającą się w przedziale 25 – 120 Wat zdaje się sygnalizować, że Ion+ należy przyłączać do stosunkowo silnych wzmacniaczy – byle lampką ich się nie pociągnie. Producent rekomenduje wzmacniacze firmy NuForce i taki sprzęt razem z monitorami do mnie przyjechał – a konkretnie wzmacniacz/DAC o nazwie NuForce DDA-100, czyli tak zwany Power-DAC, bo jest to wzmacniacz podwójnie cyfrowy, albowiem posiadający amplifikację opartą o układy cyfrowe oraz akceptujący wyłącznie źródła cyfrowe (ma zainstalowany wewnętrzny DAC).

Amphion deklaruje, że Ion+ są bardzo mało wrażliwe na akustykę pomieszczenia. Gwarantować to ma firmowa technologia budowy monitorów określana skrótem U/D/D (od Uniformly Directive Diffusion). Dzięki zapewnieniu równej dyspersji fal dźwiękowych anomalie spowodowane odbiciami od ścian, podłogi i sufitu są w dużym stopniu minimalizowane. Pozwala to usłyszeć „więcej muzyki, a mniej zniekształceń wprowadzanych przez pomieszczenie odsłuchowe”. Tyle mówi teoria, a jak będzie w praktyce? Zapraszam Szanownego Czytelnika do lektury kolejnego rozdziału poświęconemu wrażeniom odsłuchowym.


Ion+ w towarzystwie testowych sprzętów

Zagłębienie falowodu i średnica dolnej siateczki ochronnej mają identyczne rozmiary - 12 cm

Monitory optymalnie jest ustawić na niewysokich podstawkach - w tym celu użyłem dwie grube książki

Książka "Bóg urojony" autorstwa Richarda Dawkinsa to rewelacyjna podstawa pod Ion+ (ale lektura raczej przeciętna)

Metalowa siateczka ochronna

Membrana wykonana jest z czystego aluminium

Zdemontowana siateczka ochronna

Tytanowa kopułka przykryta siateczką, umieszczona w leju falowodu

Łagodne zaokrąglenia boków skrzynek

Komputer z zainstalowanym serwisem streamingowym WiMP HiFi to świetna propozycja

Jako źródło może posłużyć dowolny odtwarzacz plikowy - tu iBasso DX50 przyłączony kablem cyfrowym

Na pierwszym planie słuchawki HiFiMan HE-400


Na dole tranzystorowy NuForce DDA-100, na górze hybrydowy Taga Harmony HTA-700B

Nietypowy, aczkolwiek efektowny wyświetlacz NuForce DDA-100

Pomimo iż wzmacniacz NuForce DDA-100 stoi  na biurku w zasięgu ramienia, to można także nim sterować za pomocą pilota


Wrażenie dźwiękowe
Producent zaleca ustawianie Ion+ w trzech konfiguracjach: 1. Jako monitory bliskiego pola, kiedy ustawić je blisko siebie np. na biurku w zasięgu ręki, 2. Jako kolumny podstawkowe w niewielkim pomieszczeniu, 3. Jako pełnoprawny element systemu hi-fi w dowolnym pomieszczeniu kiedy dodać do nich subwoofer. Jako, że nie dysponuję subwooferem, zdecydowałem się na rozwiązania nr 1 i nr 2. Najpierw testowałem Amphion Ion+ postawione na biurku, a potem w umieszczone na komodzie w pokoju o powierzchni około 20 m2. Głównym wzmacniaczem był NuForce DAA-100 (czytaj TUTAJ), czasami Taga Harmony HTA-700B (czytaj TUTAJ) oraz Dayens Ampino (czytaj TUTAJ). Źródło sygnału to głównie komputer z serwisem streamingowym WiMP HiFi (czytaj TUTAJ), ale także tablet iPad 3 Apple oraz odtwarzacz plikowy iBasso DX50.

Kolumny są małe, dlatego kiedy postawić je na biurku tweetery znajdują się znacznie poniżej wysokości linii uszu – trzeba więc posiłkować się jakimiś podstawkami. A że producent nie załącza dedykowanych (szkoda, iż nie ma takiej opcji), musiałem użyć prowizorycznych – posłużyły mi w tym celu dwie grube książki, które oprócz funkcji zasadniczej (czyli bycia podstawkami), świetnie także odizolowały podłoże (blat biurka) od skrzynek.

Najbardziej zaskakujące jest to, że monitory pomimo, iż nie są duże, to generują stosunkowo duży dźwięk. Przekaz jest dźwięczny, szybki, mocny i dynamiczny – a ponadto nieźle rozciągnięty, zwarty i jędrny. Na sporą pochwałę zasługuje pełne i bardzo emocjonujące brzmienie – Ion+ grają jakby nie obowiązywały ich zwykłe prawa akustyki - w zasadzie całkowicie "znikają" z pomieszczenia. Świetnie reprodukują skoki głośności - wydaje się, że skala dźwiękowa jest dla nich nieograniczona, bowiem kapitalnie (i dokładnie) grają zarówno cicho, jak i bardo głośno. Z czymś takim w monitorach do tej pory spotkałem się tylko raz – były to serbskie mini-kolumny Dayens Tizo (czytaj TUTAJ). Zresztą Ion+ mają bardzo podobne do nich gabaryty. Aby uzyskać tak dojrzały i pełny dźwięk, konstruktorzy muszą wykazać się najwyższym znawstwem zasad akustyki oraz mieć wybitny talent konstruktorski. 

Uprawnione jest napisać, iż Ion+ grają „całym ciałem” – czuć silną wentylację z bass-refleksów, a to świadczy, że obudowa bardzo prawidłowo spełnia funkcję pudła rezonansowego. Dzięki temu dźwięk może uzyskiwać większy wymiar. Podobnie sprawa ma się, ze stożkowymi falowodami na froncie wokół tweeterów – za ich przyczyną dźwięk jakby rozpędzał się, uzyskiwał akcelerację, a przez to lepiej penetrował przestrzeń odsłuchową. Z pewnością można stwierdzić, że Ion+ są doskonale zestrojone. To duża zaleta.

Fińskie monitory dobrze budują scenę dźwiękową – charakteryzuje się niezłą szerokością i głębokością, a także, co istotne, świetną wyrazistością. Szczegółowość i precyzja stoją na bardzo wysokim poziomie – monitory perfekcyjnie lokują źródła pozorne i zapewniają im świetną dźwięczność, a także proporcjonalny wymiar, co patrząc na małe rozmiary kolumn, może wydawać się zaskakujące. Jednakowoż trzeba pamiętać, że Ion+ stoją w bliskim dystansie do słuchacza – można to zjawisko przyrównać trochę do słuchawek nałożonych na uszy. Monitory bliskiego pola mają coś z takiej idei, dlatego nie mają problemów z reprodukcją dużych instrumentów oraz z budowaniem właściwej harmonii odsłuchowej.

Owszem, Amphion Ion+ mają także i kilka stron ujemnych. Można im wytknąć braki w umiejętności pokazywania ostrości dźwięku, jego klarowności i zróżnicowania. Można zarzucić niedostatki niskiego basu, na koniec można także napisać, iż nie umieją wydobyć wszelkich niuansów, subtelności, czy głębi dźwięku. Tak, to prawda, lecz należy pamiętać, że Ion+ są podstawowymi (i najtańszymi) monitorami w ofercie Amphion i trudno od nich oczekiwać high-endowych cudów. Trzeba podkreślić, że Ion+ mają ogólnie proporcjonalnie skrojony dźwięk, o dużej plastyce i kapitalnej eufonii. Poza tym, te niewielkie kolumny, zapewniają piękną barwę oraz bardzo soczysty, żywy i zdrowy dźwięk. Oferują wyrównaną, lecz doskonałą dynamikę. W przekazie dominuje ciepły i miękki, a jednocześnie energetyczny dźwięk, bardzo zachęcający do długich odsłuchów.

Wypada skreślić jeszcze kilka słów o monitorach w roli zwykłych kolumn podstawkowych. Postawiłem je na komodzie w odległości około 1,5 m od siebie i około 2 m od miejsca odsłuchowego. Co zrozumiałe, dźwięk w takiej konfiguracji traci nieco na wyrazistości i pełności, lecz nadal jest to wysokiej klasy przekaz. Należy zaznaczyć, że zjawiska stereofoniczne są reprodukowane bardzo starannie oraz dokładnie, lecz w porównaniu do poprzedniej aplikacji (jako monitory bliskiego pola) trochę ginie głębia, mniej można usłyszeć dalszych tonów – większość dźwięków skupianych jest na pierwszych planach. Ion+ cechuje przy tym bardzo wysoki stopień energii i radości przekazu, zaś barwa jest (nie boję się użyć tego słowa) piękna i czarująca. Przyjemna w odbiorze jest soczystość brzmienia, szczera naturalność i żywiołowość. Trudno za te walory nie polubić Ion+.

Kończąc opis, wypada napisać o tym, że Ion+ warto przyłączać do mocnych wzmacniaczy. Monitory zestawiałem z różnymi amplifikacjami: od hybrydowego wzmacniacza Taga Harmony HTA-700B, poprzez tranzystorowe Dayens Ampino i NuForce DDA-100, aż do silnego Hegel H100. Nie ukrywam, że to ostatnie zestawienie było najbardziej optymalne dla dźwięku, który był pełny i obfity. Jednakowoż połączenie z NuForce DDA-100 było najbardziej muzykalne i synergiczne - zapewniało doskonały balans pomiędzy wysoką klasą brzmienia, a przyjemnością odsłuchów.

Podsumowanie
1. Amphion Ion+ to niewielkie monitory wybornie zaprojektowane i perfekcyjnie wykonane – reprezentują typowo skandynawski design: skromny, aczkolwiek bardzo harmonijny. Ascetyczny, ale gustowny. Dostępna jest wyłącznie biała kolorystyka obudowy, można wybierać spośród kilkunastu kolorów siateczki przykrywającej głośniki.

2. Monitory, pomimo niedużych gabarytów, oferują pełny i harmonijny dźwięk o dużym nasyceniu, pięknej naturalnej barwie oraz wybornej energii. Kulturalny i rasowy. Ponadto Ion+ budują wspaniale realną przestrzeń, a także szerokie stereo.

3. Ion+ są wybitne kiedy używać je jako monitory bliskiego pola oraz bardzo dobre jako kolumny podstawkowe w klasycznym ustawieniu. W pierwszej wersji zapewniają większą eufonię, lepszą detaliczność i rozdzielczość dźwięku.

4. Warto podłączać monitory Ion+ do wydajnych wzmacniaczy, są bardzo łase na prąd - im więcej Watów im dostarczyć (i lepszej jakości) tym ostatecznie korzystniej dla dźwięku.

5. Amphion Ion+ zasługują na bardzo wysokie noty, są doskonale zbudowane i tak samo brzmią. Mają fantastyczną umiejętność czarowania dźwiękiem, który może uzależniać. Polecam posłuchać, bo może okazać się, że zaaplikowane jako niewielkie monitory bliskiego pola będą trudne do pobicia nawet przez droższe konstrukcje.

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU), Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Pylon Topaz 15 (test TU), Usher S-520, Pylon Topaz Monitor (test TU) oraz Melodika Back in Black BL40 (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech HiFace DAC (test TU).
Źródła przenośne: iPod nano 3G oraz iPhone 5S i iBasso DX50 (test TU).
Komputery: McBook Apple, Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Gramofon: Clearaudio Emotion oraz przedwzmacniacze iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL, Creative Aurvana Live!, HiFMan HE-300 (test TU), HiFiMan HE-400, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).



czwartek, 17 kwietnia 2014

Odtwarzacze plikowe FiiO X5 i HiFiMan HM-802 - trwają testy

Dziś mam przyjemność zapowiedzieć (dość nieoczekiwanie) test dwóch odtwarzaczy plikowych: FiiO X5 oraz HiFiMan HM-802. Są to najnowsze produkty firm FiiO oraz HiFiMan, a także obecnie topowe. HiFiMan HM-802 ma dodatkowo predyspozycje high-endowe w swojej kategorii.

Muszę przyznać, że wzornictwo przemysłowe odtwarzaczy plikowych w ostatnim czasie bardzo szybko rozwija się - zarówno FiiO jak i HiFiMan (ten szczególnie) reprezentują bardzo wysoką półkę jakościową.

FiiO X5 ma ulepszony w stosunku do wcześniejszego modelu X3 wyświetlacz, a także zaimplementowany bardziej logiczny i intuicyjny manipulator na panelu przednim. Zainstalowany DAC to Burr-Brown PCM1792.

Z kolei HiFiMan HM-802 to wysokie firmowe osiągnięcie - jest to bezkompromisowy odtwarzacz plikowy i DAC oparty na dwóch kościach referencyjnych ESS SABRE ES9018 32 bit (zobacz TUTAJ). Zapowiada się bardzo ciekawie.

Dziś wieczorem planuję rozpocząć pierwsze odsłuchy - będę używać następujące słuchawki: HiFiMan HE-400, HiFiMan HE-300, Sennheiser HD650 z przewodem Ear Stream oraz Harman Kardon CL. Sądzę, że testy opublikuję nie wcześniej niż na początku maja, a nawet trochę później z uwagi na ciasną kolejkę urządzeń audio oczekujących na opis.