S

S

Polpak

sobota, 14 marca 2020

Głośniki podłogowe Gato Audio FM-30


FM-30 w odmianie białej i czarnej (zdjęcia ze strony Gato Audio)


Wstęp
Klika lat temu na warszawskiej wystawie Audio Video Show, w jednym z pokoi hotelu Radisson Blu Sobieski, zauroczył mnie system hi-fi wystawiany przez duńskie Gato Audio. Od jakiegoś czasu, czyli od kilku miesięcy, zabiegałem o możliwość przetestowania u siebie m.in. głośników Gato Audio FM-30. Trudno było rozmawiać mi z poprzednim dystrybutorem, zaś obecny diler Q21 okazał się być bardzo empatyczny. Duński Gato Audio wycofał się z dystrybucji przez tylko jedyną firmę, od 2020 roku dilerami w Polsce są równolegle trzy firmy. Nastąpiła kompletna zmiana polityki samej firmy Gato Audio na całym świecie. Pozwoliło to na około 40 % obniżkę cen produktów, co jest wartością nieprawdopodobną w hi-fi audio. Ale to jest "najprawdziwsza prawda". Dlatego tytułowe Gato Audio FM-30 kosztują całkiem rozsądne pieniądze, a nie nierealnie w rzeczy samej (jak do tej pory). Głośniki dojechały do mnie na testy z pabianickiego Q21 - zobacz TUTAJ. Przyjechały na palecie, bo to są duże i dość ciężkie kolumny. Bardzo solidne.


Kresten Dinesen pozuje przy wzmacniaczach Gato Audio (zdjęcie ze strony Gato Audio)


Gato Audio
Przedsiębiorstwo oficjalnie zostało założone w 2007 roku w podkopenhaskim Herlev, acz historyczne korzenie marki sięgają znacznie głębiej, bo aż połowy XX wieku. Za powstanie firmy odpowiedzialni są  panowie Kresten Dinesen oraz Frederik Johansen. Pierwszy z nich na przełomie lat 60. i 70. zajmował się importem do Danii i dystrybucją high-endowych marek takich jak Luxman, B&W, Cabasse, a z czasem zaczął projektować i produkować kolumny głośnikowe Avance. Z kolei Frederik Johansen był związany z firmą Holfi, duńskim wytwórcą komponentów audio klasy high-end, w której odpowiadał za logistykę i zarządzanie produkcją. Od 2001 r. zajmował stanowisko menadżera produkcji w znanej i cenionej firmie Thule Audio. W obu firmach swoje doświadczenie zdobywał także Kresten Dinesen, odpowiadający m.in. za aktualny projekt produktów w Gato Audio.

Ci dwaj panowie wspólnie tworzą firmę Gato Audio, której fundamenty spoczywają na "nieograniczonych możliwościach wzrostu i rozwoju produktów oraz nowych technologii". Całość produkcji odbywa się w Danii, w zakładach pod Kopenhagą. Jak można przeczytać na firmowej stronie - "Wszystkie płytki drukowane wytwarzane są i montowane przy użyciu precyzyjnych maszyn. Wiele ze specjalnie skonstruowanych aluminiowych półwyrobów tworzących zewnętrzny korpus produktów powstaje w najlepszych zakładach obróbki metalu, będących specjalistami na tym polu. Co więcej, nawet najdrobniejsze podzespoły elektroniczne pochodzą od starannie wyselekcjonowanych dostawców, którzy spełniają rygorystyczne wymagania pod względem ostrej tolerancji, wysokiej jakości i stabilności dostaw. Wszystkie elementy są wszechstronnie testowane od początku do końca procesu produkcyjnego, aby zapewnić, że finalny produkt będzie spełniał wysokie standardy Gato Audio odnośnie trwałości i bezproblemowego działania przez wiele przyszłych dziesięcioleci".

Obecna oferta Gato Audio zapewnia kompletne systemy audio hi-fi. Począwszy od cyfrowego źródła, poprzez wzmacniacz, aż do zestawów głośnikowych. Są tu dostępne wzmacniacze zintegrowane, przedwzmacniacze, końcówki mocy, odtwarzacze sieciowe i płyt kompaktowych, a także kilka odmian kolumn głośnikowych. Wolnostojące, podstawkowe i montażowe.

Jak już pisałem we wstępie, Gato Audio niedawno zmieniło zasady sprzedaży swoich produktów na rynku polskim (i także na światowym). Wycofało monopolistyczną dystrybucję i przekazało ją równolegle kilku dilerom, w tym pabianickiemu Q21. Takie posunięcie umożliwiło obniżkę cen o około 40%, co jest wartością wręcz rewolucyjną. I tak, jak tytułowe Gato Audio FM-30 do niedawna kosztowały 26 000 PLN (sic!), to teraz 14 900 PLN - oczywiście za dwie sztuki. Zaś np. cena wzmacniacza zintegrowanego Gato Audio DIA-400S zmalała z 26 000 PLN na niecałe 17 000 PLN. Czyż to nie są wspaniałe informacje dla melomanów?



Firmowe głośniki, czyli modyfikowane duńskie SB Acoustics (zdjęcia ze strony Gato Audio)


Wrażenia ogólnie i budowa
Głośniki FM-30 przyjeżdżają na palecie, albowiem skrzynki mają dość spore rozmiary i dużą masę (29 kg sztuka), zaś ich kartony ochronne są jeszcze większe. Jednakże wypakowanie kolumn z pudeł nie nastręcza większych problemów. Są inteligentnie i ergonomicznie zapakowane, łatwo je wyjąć z kartonów. Jedyne, co należy dodatkowo uczynić, to powkręcać stopy antywibracyjne (odpowiednie klucze są w zestawie). To także nie jest trudne ani wymagające wiedzy technicznej. Kilka obrotów wkrętakiem i wszystko gotowe. Można ustawiać Gato Audio w pomieszczeniu odsłuchowym. Przy czym należy pamiętać, aby nie przysuwać ich zbyt blisko tylnych ścian - wylot bass-reflexów (po dwa na skrzynkę) umieszczono na tylnych ściankach.

Czego by nie napisać o fizyczności FM-30, to trzeba przyznać iż, są to piękne głośniki. Uwagę zwraca smukła, a jednocześnie dyskretna linia skrzynek, lekko przechylonych do tyłu (w celu wyrównania fazowego zastosowanych przetworników). Obudowy na frontach są płaskie, acz zwężają się do tyłu. Boki są lekko wypuklone (wygięte w łuk) - świetnie to wygląda. Urody także dodają pierwszorzędne okleiny malowane lakierem na wysoki połysk (do mnie dotarła wersja High Gloss Walnut). Głośniki posadowione są na czteronożnych podstawach wystających poza obrys skrzynek. Stoją na czterech dużych i solidnych stopach antywibracyjnych, które są wkręcone w owe podstawy. Sposób izolacji od podłoża i jego wykonanie zasługują na duże uznanie. Perfekcja w każdym calu.

Dodam jeszcze (bo producent, nie wiadomo dlaczego, tym się nie chwali), że wszystkie zastosowane głośniki (przetworniki) są produkcji kultowej firmy SB Acoustics (zobacz TUTAJ). Przypomnę, że SB Acoustics to firma duńska, która została założona przez byłych inżynierów wcześniej pracujących dla Scan Speaka, po zakupieniu tegoż przedsiębiorstwa przez chińskiego Eastech Holding Limited. Przetworniki SB Acoustics nie pochodzą z linii katalogowej, a są specjalnie modyfikowane dla Gato Audio według własnych opracowań akustycznych. O głośnikach Gato Audio więcej przeczytasz TUTAJ.

Jak podaje producent: "Objętość 30 litrów obudów i trzy zoptymalizowane głośniki (1 × średniotonowy 150 mm i 2 × niskotonowe 150 mm) pozwalają FM-30 zapewnić czysty i dynamiczny zakres średniotonowy oraz punktowy, sprężysty i mocny bas. Gwarantując tak niesamowity dźwięk z tak dyskretnej i stylowej konstrukcji FM-30 stają się prawdziwym unikatem wśród kolumn głośnikowych.

W uzyskaniu spektakularnej jakości brzmienia pomaga także dopracowana konstrukcja głośników, stworzona w oparciu o najnowocześniejsze materiały i rozwiązania techniczne. Wśród zastosowanych udoskonaleń wymienić można m.in. liniowe zawieszenie o niskich stratach, membranę z mineralnym wypełnieniem, zoptymalizowany układ magnetyczny i konstrukcję gwarantującą optymalny przepływ powietrza.

Głośniki umieszczone są wewnątrz wielowarstwowej struktury tworzącej obudowę Gato Audio FusedMASS. Rozwiązanie to gwarantuje ekstremalnie wysokie tłumienie wewnętrzne i minimalny rezonans oraz zapewnia niesamowitą wytrzymałość i trwałość. Laminując różne materiały o zróżnicowanych grubościach i dodając specjalny klej konstruktorzy inteligentnie rozwiązali problem rezonansu, który pojawia się przy dodawaniu coraz większej ilości materiału.

Istotnym elementem FM-30 jest zwrotnica PurePHASE. To dzięki niej najnowocześniejsze przetworniki z łatwością tworzą prawdziwie wybitną kolumnę głośnikową. Poza swoją tradycyjną rolą, to jest prawidłowym rozdzielaniem częstotliwości dla poszczególnych przetworników, PurePHASE zapewnia także dokładną kontrolę fazy akustycznej i gwarantuje szeroką liniową dyspersję.

Unikatową funkcją kolumn głośnikowych z serii FM jest możliwość dopasowania lub spersonalizowania parametrów dźwiękowych kolumny głośnikowej. Specjalna regulacja pozwala delikatnie zmodyfikować brzmienie, aby dopasować je do własnych preferencji, akustyki sali odsłuchowej lub pod kątem współpracy ze wzmacniaczem. Rozwiązanie to gwarantuje także, że żadne szczegóły nie zostaną utracone, a słuchacz zachowa pełny, bogaty dźwięk". Koniec cytatu.

Specyfikacja techniczna
- System 3-drożny
- Rekomendowana moc wzmacniacza / Nominalna moc wejściowa 50 do 250 W
- Przetwornik niskotonowy / nisko/średniotonowy 2 x 150mm mineral cone, low loss suspension
- Przetwornik średniotonowy 150 mm mineral cone, low loss suspension
- Przetwornik wysokotonowy 38 mm ring radiator
- Pasmo przenoszenia 37 Hz – 35 000 Hz
- Skuteczność 87 dB
- Impedancja 4 Ω
- Wymiary (S x W x G) mm 310 x 970 x 335
- Masa jednej sztuki 29 kg


Gato Audio FM-30 dostarczane są na palecie

Dwa kartony dużych rozmiarów

Wygodny i bezpieczny sposób pakowania


Najpierw należy poprzykręcać nóżki antywibracyjne









FM-30 to są wyjątkowo urodziwe kolumny głośnikowe!


Skrzynki spoczywają na solidnych stopach antywibracyjnych (a nie na zwyczajowych kolcach)



Wzmacniacze to zestaw SPL oraz Naim Supernait 3

CocktailAudio HA500H "robi" za przedwzmacniacz dla dwóch końcówek mocy SPL Performer m1000


Wrażenia dźwiękowe
Głośniki Gato Audio przyłączałem przede wszystkim do trzech wzmacniaczy - dwóch zintegrowanych: Naim Supernait 3 i Musical Fidelity M5si oraz do zestawu przedwzmacniacz i dwie końcówki mocy: SPL Director Mk2 i dwa SPL Performer m1000. Głośniki porównawcze to Fyne Audio F702 oraz Living Voice Auditorium R3. Jako przewody głośnikowe za każdym razem używałem Vermouth Audio Rhapsody. System strumieniujący to zestaw transport sieciowy/DAC/generator zegara - Auralic Aries G2, Auralic Vega G2 i Auralic Leo GX. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Od razu napiszę, że tytułowe Gato Audio pomimo iż nie są zbyt dużymi kolumnami, bo w sumie kompaktowymi, to grają na tyle "wielkim" i energetycznym dźwiękiem o sporym rozmachu, że powierzchnia 30 m2 (jaką ma moje pomieszczenie odsłuchowe) to dla nich pełne optimum. 20 m2 powierzchni może być za mało. 25 m2 - graniczne. Po prostu te głośniki potrzebują sporo przestrzeni, aby efektywnie "rozpędzić się" akustycznie. Oczywiście, specjalna regulacja z tyłu skrzynek pozwala delikatnie zmodyfikować brzmienie, aby dopasować je do własnych preferencji, ale także akustyki pomieszczenia odsłuchowego. Nie są to duże wartości regulacji, ale wyraźnie odczuwalne, słyszalne. Można np. uzyskać efekt większej przestrzenności, lepszego wysycenia, mniejszego pogłosu (w przypadku mało akustycznych pomieszczeń), etc. To ważne.

Duńskie skrzynki produkują dużą masę bardzo obszernego i dynamicznego dźwięku o fenomenalnym ułożeniu przestrzennym i świetnej kontroli wszystkich zakresów. Nawet nie wiem do czego to zjawisko przyrównać. Ale jednocześnie nie czuć tu żadnego napięcia czy wysiłku ze strony głośników. Muzyka podawana jest naturalnie i proporcjonalnie - bez wyostrzeń i bez podkręceń. A za to z bogatą i nasyconą średnicą, w której słychać naprawdę dużo dźwięku. Dobrego dźwięku! To brzmienie doskonale przejrzyste oraz soczyste - w pełni namacalne o dużej głębi i fizjologicznej temperaturze. O niezłej wewnętrznej detaliczności i zaawansowanej analityczności, ale takiej zrównoważonej sporą dozą najczystszej muzykalności o cechach, nie ma co się bać tego słowa - high-endowych. Albowiem nie często można usłyszeć aż tak zjawiskową selektywność i czytelność (głównie średnicy i sopranów) przy ogólnej zintegrowanej subtelności i gładkości przekazu, który przecież w ogólnym wyrazie jest niezmiernie dynamiczny i emocjonalny. Niemożliwe? A jednak!

Co istotne, głośniki FM-30 generują bardzo przyzwoitą scenę odsłuchową. Instrumenty są wyjątkowo precyzyjnie umieszczane na scenie, plany są dobrze różnicowane, z głębszym wglądem do ich zawartości. Tło jest oddalone, ale nieomal czarne, a więc detale i niuanse dobrze się na nim prezentują (są czytelne). Z kolei źródła pozorne malowane są mocną kreską i mają soczysty kontent. Instrumenty są wyraźne, a nawet wyraziste na horyzoncie tła, nie nachodzą na siebie, są wybitnie selektywne. Doskonale rozróżnialne. Zaś głosy ludzkie są ciut zmiękczane w sensie delikatnego ocieplenia i dopełnienia akustycznego, nie zaś w znaczeniu ewentualnego rozpulchniania i osłabiania zabarwienia. Daje to wrażenie całkowitej naturalności wokali, gwarancję ich realnego istnienia, autentyczność tonalną. Dlatego kolumny Gato Audio do odsłuchów wokalistyki są wręcz stworzone. Tworzą zeń wspaniały spektakl.

Ważne też jest, żeby napisać, iż FM-30 to są bardzo uniwersalne głośniki pod każdym względem. I nie chodzi mi tu o współpracę ze wzmacniaczami, bo to zupełnie oczywiste i można to sobie wykalkulować patrząc na dane techniczne. Bardziej mam tu na myśli, że Gato Audio bezproblemowo potrafią zagrać wszelką muzykę rozmaitego repertuaru. Dostosowują się i dopasowują do każdego tempa, pulsu, brzmienia i zaangażowania. Nie mają najmniejszego kłopotu z oddaniem całej głośności i potęgi mrocznego metalu, szarpanego gitarowego rocka czy wyrafinowanej symfoniki lub poetyckiej i subtelnej kameralistyki. Zawsze grają na sto procent, umiejętnie podkreślając najważniejsze składowe muzyki i rysując całościowy obraz muzyczny.

Na koniec kilka słów o niskich tonach oferowanych przez FM-30. Są fizyczne, żywe i dotykalne; można napisać - dokonane. Fakt, ani głośniki Gato Audio, ani rozmiar ich obudowy nie są zbyt duże, ale basy, zapewniam, są naprawdę sporych rozmiarów i o dużym zasięgu. Widać (i czuć) iż, duńscy konstruktorzy wykorzystali wszelkie przymioty akustyczne wielowarstwowej struktury tworzącej obudowę Gato Audio (zwanej jako FusedMASS). Zapewnia to granie "całym ciałem" kolumn, generowanie maksymalnie cielesnego basu, niejakie "uplastycznienie" go, ale również dopuszczenie możliwości uwalniania całej muzycznej jego energii, bez równoległych przesterowań czy absolutnie żadnego poczucia sztuczności. Niskie tony są obszerne i sprężyste - równe, szybkie i punktualne, acz niepozbawione optymalnego rozpędu i swoistej ekspresji. Bez problemu oddadzą realny kontrabas, jak i wibrujące struny fortepianu skrajnie lewej ręki, czy rezonanse pudła gitary basowej. Ofensywnie, drżąco i grubo, ale nie napastliwie i bez buczenia. W 100% autentycznie.

Konkluzja
Napiszę wprost. Głośniki podłogowe Gato Audio FM-30 to wyjątkowe konstrukcje. Bardzo udane. Można napisać, że grają nie tylko samymi przetwornikami (duńskie SB Acoustics!), ale całą obudową, pełnym ciałem i duszą. Zapewniają mocarny i kompletny dźwięk o kapitalnym wysyceniu oraz wysokiej kulturze przypominającej produkty stricte high-endowe. Do tego należy dołożyć przykładną przestrzenność brzmienia oraz wysoki poziom selektywności. Bez kozery mogę je nazwać "duńskimi księżniczkami". Piękne wykonanie, bajkowe brzmienie... W ogólnym rozrachunku - stuprocentowa rekomendacja!!!

Cena w Polsce za dwie sztuki - 14 900 PLN (do niedawna kosztowały 26 000 PLN - sic!).

System odsłuchowy
Pomieszczenie: 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: SPL Director Mk2/SPL Performer m1000/SPL Performer m1000 (przedwzmacniacz/DAC i dwie monofoniczne końcówki mocy - test TU), Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Naim Supernait 3 (test TU), Musical Fidelity M5si i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 30 (test TU), Fyne Audio F702, Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Guru Audio Junior (test TU) i Studio 16 Hertz Canto One New SE (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
System strumieniowania sieciowego: Auralic Aries G2, Auralic Leo GX i Auralic Vega G2 (transport, generator zegara i DAC).
DAC-i i wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), CocktailAudio HA500H, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: Dell Latitude 7390 i MacBook Apple Pro.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Hana SH.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Fezz Audio Gaia MM (test TU), Chord Huei (test TU) i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Focal Elegia i MEE Audio Matrix 2 (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy QAR S-15 (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


2 komentarze:

  1. Tylko przypominają high-end czy mają brzmienie high-end ? Proszę o jednoznaczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FM-30 grają w "manierze" high-endu, ale nominalnie nie są high-endem, bo to fizycznie nie jest możliwe.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...