Polpak

EIC

Rafko

sobota, 25 lipca 2015

Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker






Wstęp
Jakoś tak się złożyło, że do tej pory kable renomowanej firmy Cardas Audio nie gościły na stronach Stereo i Kolorowo. Jak to często w życiu bywa, o tym, że dziś opisuję akurat przewody Cardasa, a nie coś innego, zrządził przypadek – los. Gdzieś w połowie czerwca polski dystrybutor wielu znanych marek (m. in. Pro-Ject, REL, Primare, czy Cabasse) Voice Sp. z o.o. wysłał mi na pocztę elektroniczną rutynową informację marketingową o polskiej premierze nowych przewodów głośnikowych Cardas 101 Speaker. Pomyślałem, że właśnie takie kable przydałyby się do przygotowywanych recenzji polskich sprzętów audio: dwóch par kolumn podłogowych - Wigg Art Enzo i Bodnar Audio Hornton oraz wzmacniacza lampowego Egg-Shell Classic 9WLT. Napisałem więc do przedstawiciela dystrybutora Voice Sp. z o.o. list z zapytaniem, czy nie zechciałby wypożyczyć mi do testów owych przewodów. Odpowiedź przyszła błyskawicznie – „Proszę podać adres doręczenia, jutro wysyłamy kable”. I tak, od połowy czerwca, mam okazję zaznajamiać się z kablami głośnikowymi Cardas 101 Speaker. Dziś, po ponad miesiącu testów, publikuję ich rezultat.

Cardas Audio
Myślę, że renoma amerykańskiej marki Cardas Audio jest na tyle wysoka, że każdy audiofil i meloman zna ją dość dobrze lub przynajmniej o niej słyszał. Firmowe logo Golden Ratio przypominające spiralną muszlę jest jednym z lepiej rozpoznawanych znaków handlowych w audio hi-fi. Tak, czy inaczej, wypada mi napisać o kilka zdań o Cardas Audio. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1985 roku przez pana Georga Cardasa (choć na stronie Cardas widnieje oficjalny rok 1987). Warto jednakowoż napisać, że George Cardas jest bardzo interesującym człowiekiem, który przez wiele lat pracował jako producent muzyczny, a także w branży nagraniowej – kilkanaście lat spędził w stolicy muzyki country w Nashville w różnych studiach nagrań. Na przykład George Cardas był pierwszym, który wyprodukował płytę Bena Harpera. 

Ale to nie wszystko – Cardas skonstruował też innowacyjny mikrofon oparty na mikrofonowych kopułkach eliptycznych, na co zresztą uzyskał amerykański patent. Poza tym od zawsze bardzo interesował się konstrukcjami kabli i transmisją dźwięku poprzez słuchawki. Pan Cardas to także zapalony meloman – ma kolekcję około 10 000 płyt, w tym około 2 000 pozycji jazzowych, a co szczególnie interesujące – w znakomitej przewadze są to płyty winylowe, bowiem ten nośnik jest uważany przez niego za najdoskonalszy. Płyty analogowe odsłuchuje na gramofonie marki Judith Spotheim-Koreneef. Ma także domowe studio nagrań, gdzie często realizują płyty różni zaznajomieni muzycy. Zaś obecnie pan Cardas pracuje nad nowymi przetwornikami gitarowymi. Ciekawe, kiedy znajduje czas na konstruowanie nowych przewodów?

Cardas Audio to obecnie duże przedsiębiorstwo, choć całkowicie niezależne. Innymi słowy, nie należy do żadnej korporacji. W Cardas nie stawia się na masową automatyzację, większość prac wykonywanych jest ręcznie przy użyciu tradycyjnych narzędzi i urządzeń. Do firmy należy sporo rozmaitych patentów w tym chyba najbardziej znany Golden Ratio, czyli takiego zaplatania wiązek żył w kablach, aby wpisywały się w proporcję tzw. złotego podziału lub ciągu Fibonacciego. To zasada, którą najprościej opisać zdaniem: długość dłuższej części odcinka ma być średnią geometryczną długości krótszej części i całego odcinka. Wyraża ten podział symbol φ równy w przybliżeniu liczbie 1,618. Występuje powszechnie w przyrodzie jako harmonia budowy żywych organizmów, w tym człowieka.

Wracając do tematu. Cardas Audio ma bardzo rozbudowany katalog, w którym dominują rozmaite przewody różnych zastosowań. Jednak warto też wiedzieć, że firma wytwarza również wkładki gramofonowe, słuchawki dokanałowe i wiele, wiele akcesoriów jak nakładki na gniazda RCA, różne adaptery, podkładki pod kable, ulepszacze płyt CD, wtyki, gniazda i inne. Sprzedawane są także przewody i miedziane druty na szpulach. Produkty Cardas Audio są dostępne na całym świecie, chyba nawet w najdalszych jego zakątkach. Oczywiście, oferta rozciąga się od pozycji wręcz budżetowych do wyższych, aczkolwiek trzon portfolio firmy mieści się w miarę rozsądnych granicach cenowych, dostępnych dla przeciętnego audiofila. 

Przedsiębiorstwo sprzedaje kilka różnych przewodów głośnikowych, gdzie najdroższe Clear Beyond Speaker (za odcinki 2 x 2,5 m) kosztują w Polsce 47 500 PLN, średnie Cross Speaker – 6 000 PLN, a niższe Parsec Speaker – 3 000 PLN. Z kolei Twinlink Speaker (1 860 PLN) i Crosslink Speaker (1 500 PLN) to już pozycje na poziomie przełomu klasy niższej i budżetowej. Kilka miesięcy temu Cardas Audio zdecydowało się jeszcze bardziej zdemokratyzować ofertę – wprowadzono nowe przewody głośnikowe cięte ze szpuli, czyli tytułowe 101 Speaker. I tym samym obniżono cenę do około 1 200 PLN (za gotowe odcinki 2 x 2,5 m), co czyni te kable bardzo egalitarnymi.

Wrażenia ogólne i budowa
Dostępne informacje na temat przewodu 101 Speaker są bardziej niż skąpe. Można jedynie dowiedzieć się, że kabel jest produkowany w USA. Po wytworzeniu nawijany jest na szpule po 75 metrów i w takiej postaci można go nabyć. Oczywiście, Cardas konfekcjonuje też ten kabel własnymi wtykami głośnikowymi (banany Cabe lub widełki GRS) i takie gotowe odcinki również można kupić - do mnie dotarły oryginalnie konfekcjonowane przez Cardasa przewody 2 x 2,5 m. Nazwa kable „101” pochodzi od numeru drogi przebiegającej przez miasto Brandon (Oregon), gdzie firma ma swoją główną siedzibę. 

Jak można dowiedzieć się o przewodach 101 z firmowej strony: „Konstrukcje stanowią rurki powietrzne, wokół których owinięte są wykonane z najwyższej jakości miedzi OFHC przewodniki o różnym przekroju dobrane według teorii złotego podziału. Dwie główne żyły o średnicy 14 AWG są ze sobą skręcone i owinięte taśmą PFA. Wypełnienie stanowią elementy z naturalnej bawełny, a płaszcz zewnętrzny wykonany jest z miękkiego i elastycznego polietylenu. Całość kabla produkowana jest we własnych zakładach Cardasa, co umożliwia stałą kontrolę procesu produkcji i zapewnia uzyskanie najwyższej jakości produktu”. I tyle.

Od siebie dodam, iż wykonanie przewodów jest znakomite – są solidne, ale także estetyczne. Na szarej zewnętrznej izolacji nadrukowano nazwy przewodów „Cardas 101 Speaker 2 x 14” i „Made in USA”. Na spliterach umieszczono złote firmowe logo. Wtyki bananowe z mosiądzu eutektycznego Cardas Cabe są niklowane, trzymają się gniazd stabilnie i mocno. Kable nie są kierunkowe. Średnica zewnętrzna to 9,27 mm. W związku z tym, iż 101 Speaker nie są zbyt grube ani ciężkie, układają się na podłodze i za sprzętami lekko i zwinnie. Można nimi spinać nawet małe monitory bez obaw o ich przewrócenie, czy ściągnięcie z blatu lub standów.



Przewody są oryginalnie konfekcjonowane wtykami w amerykańskim zakładzie Cardas Audio

Cable 101 2 x 2,5 m

Made in USA

Firmowe logo


Niklowane wtyki bananowe Cardas Cabe z mosiądzu eutektycznego

Jak ktoś chce i potrzebuje, może kupić całą szpulę przewodu 101 - 75 metrów (zdjęcie ze strony Cardas Audio)

Przekrój kabla (zdjęcie ze strony Cardas Audio) 




Solidne i estetyczne wykonanie

101 Speaker przyłączone do terminali głośnikowych Bodnar Audio Hornton; terminale umieszczone są dość nietypowo - w świetle wylotu linii transmisyjnej, od góry

Cardas wpięte do lampy Egg-Shell Classic 9WLT; przewód sieciowy to KBL Sound Fluid; łączówki RCA - Audiomica Laboratory Rhod Reference

Cardas 101 Speaker wpięte pomiędzy Hegel H160 i kolumny Wigg Art Enzo

Cardas 101 Speaker spinają kolumny Bodnar Audio Hornton i wzmacniacz lampowy Egg-Shell Classic 9WLT



Wrażenia dźwiękowe
Przewody wpinałem przede wszystkim do dwóch wzmacniaczy: tranzystorowego Hegel H160 oraz lampowego Egg-Shell Classic 9WLT. Testowe kolumny to: Wigg Art Enzo, Bodnar Audio Hornton, Zingali Zero Bookshelf i Zingali Client Nano. Przewody porównawcze to Melodika Brown Sugar BSC2450, Taga Harmony Platinium-18, Audiomica Laboratory Dolomit Reference oraz Audiomica Laboratory Diamond Transparent. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu tekstu.

Konfekcjonowane przewody (odcinki 2 x 2,5 m) 101 Speaker kosztują w Polsce poniżej 1 200 PLN, więc jak na standardy audiofilskie jest to umiarkowana cena, bo dobre przewody mogą kosztować i kilkadziesiąt tysięcy złotych lub więcej. Niemniej jednak po wpięciu Cardasów do systemu szybko okazało się, że są to wyjątkowo dobrze skonstruowane kable, które wnoszą przede wszystkim harmonię i porządek do dźwięku. Niejako czynią go pełniejszym, czystszym i bardziej organicznym – co odbierane jest jako dobra koherencja i optymalne wysycenie tonalne. Przekaz staje się lepiej określony, pełniej narysowany, soczystszy i żywszy. Muzyka brzmi wyraźniej – dźwięczniej. Takie są najistotniejsze cechy opisywanych przewodów.

101 Speaker nie poprawiają ani struktury basów, nie wyostrzają niedoświetlonych sopranów, nie zagęszczają średnicy – to nie ta liga cenowa. Niemniej jednak ich wpływ na brzmienie jest istotne i wyraźne. To wyborna otwartość dźwięku, jego kompletny wymiar i symetryczna konstrukcja przestrzenna. Łatwiej usłyszeć więcej niuansów, bo tło jest czystsze i głębsze. Ponadto brzmienie jest jakby szybsze, bardziej dynamiczne – niesie więcej energii i spontaniczności. Instrumenty stają się większe, grają mocniej i pełniej – wydobywa się z nich bardziej wzmocniony i nasycony dźwięk. Nie wiem jak to zjawisko nazwać, może akceleracją brzmienia? Tak – to dobre określenie na pozytywne zmiany jakie wprowadzają przewody Cardas 101 Speaker do systemu audio hi-fi. A w zasadzie akceleracja i harmonia. Rafinacja.

Powyższe przewody pierwszorzędnie wpisały się w brzmienie zestawu składającego się ze wzmacniacza lampowego Egg-Shell Classic 9WLT oraz kolumn na głośnikach szerokopasmowych Bodnar Audio Hornton. Wystąpiła tu doskonała kooperacja i synergia pomiędzy kablami, a wzmacniaczem i kolumnami. Dźwięk uzyskał sowite wypełnienie, dobrą rozdzielczość, a także rozmach i tonalność. Sądzę, że Cardas 101 Speaker ze swoją "boską proporcją" układu żyłek przewodników kapitalnie korespondują z owym zestawem, ale proszę nie pytać dlaczego. Tego trzeba posłuchać osobiście.

Konkluzja
Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker to podstawowa pozycja w firmowym katalogu, niemniej jednak ich wpływ na dźwięk jest wyraźnie odczuwalny. To piękna harmonia i porządek brzmienia podparte wysoką dźwięcznością i transparentnością dźwięku.

Cardas 101 Speaker zostają u mnie na stałe jako mocny punkt odniesienia i pewnego rodzaju referencja. Podobają mi się te budżetowe kable!

Cena w Polsce – 1 190 PLN (odcinki 2 x 2,5 m, oryginalnie konfekcjonowane w Cardas Audio wtykami typu banan).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Burson Timekeeper (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Egg-Shell Classic 9WTL.
Kolumny: Bodnar Audio Hornton, Wigg Art Enzo (test TU), Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf, Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Two (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Pioneer U-05-S (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystemy: Pioneer P1-K (test TU) i Cayin MM-3.
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Burson Conductor Virtuoso (test TU),  Oppo HA-2 (test TU), Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC 2450 i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).





środa, 22 lipca 2015

Kolumny podłogowe Wigg Art Enzo




Wstęp
Wstyd przyznać, ale jeszcze miesiąc temu nazwa Wigg Art była mi całkowicie obca, nie słyszałem o takiej firmie. Kiedy więc w połowie czerwca napisał do mnie właściciel Wigg Art z propozycją testów, w pierwszej chwili zrozumiałem, iż najpewniej chodzi o recenzję nowo dystrybuowanych kolumn w Polsce, wytwarzanych za granicą. Jak szybko wyjaśniło się, nazwa Wigg Art pomimo, że obco brzmiąca jest jak najbardziej polska – jest to przedsiębiorstwo z Bydgoszczy, od ponad ośmiu lat wytwarzające zaawansowane konstrukcje głośnikowe, o czym szerzej za chwilę. Jakoś tak to już jest, że mało który krajowy producent sprzętów audio decyduje się na polską nazwę firmy, co niekiedy może być mylące, tak jak w powyższym przypadku. Ze znanych mi naszych producentów jedynie kilku ma swojskie nazwy, by wymienić na przykład Tomanek, Ostoja, Rogoz Audio, czy Toroidy Lachowski.

Ale wracając do tematu. Po krótkiej wymianie listów z właścicielem firmy – panem Grzegorzem Wielogórskim, uzgodniliśmy, iż przedmiotem testów będą kolumny podłogowe Wigg Art Enzo. Na początku lipca pan Wielogórski osobiście przywiózł głośniki do mnie do Gdyni. Wypakowanie ich z auta i przeniesienie do windy wcale nie było takie łatwe, bo kolumny swoje ważą – 30 kg sztuka, więc było co dźwigać. Do testów otrzymałem wersje w fornirze typu „czeczotka kalifornijska”, które okazały się być wyjątkowej urody. Po ostatecznym ustawieniu Enzo w pokoju odsłuchowym i po krótkiej rozgrzewce ze wzmacniaczem Hegel H160 przystąpiłem do odsłuchów.

Wigg Art
Jak już napisałem wcześniej, Wigg Art to polska manufaktura, z Bydgoszczy w Kujawsko-Pomorskiem. Formalnie została założona przez pana Grzegorza Wielogórskiego w roku 2007, choć oczywiście wcześniej nieformalnie także konstruował rozmaite kolumny. Pan Grzegorz zbudował wiele prototypów i kolumn eksperymentalnych. Spośród kilkunastu projektów zostało wybranych kilka, które ostatecznie trafiły do produkcji seryjnej. Warto podkreślić, że wszystkie prace wykonywane są od początku do końca w bydgoskim zakładzie – włączając w to cały proces stolarki wraz z okleinowaniem. Do skrzynek wkładana jest starannie dobrana elektronika pochodząca od renomowanych producentów oraz takie same przetworniki – używane są produkcji skandynawskiej. To norweski Seas lub duński Scan-Speak, czyli wysoka liga.

Obecna firmowa oferta obejmuje trzy modele podłogowe: 2-drożne Axel, 2,5-drożne Enzo oraz 3-drożne Yves. Są również monitory Lou, głośnik centralny Theo i subwoofer Luc 250. Jak widać, poszczególne kolumny otrzymały nazwy pochodzące od francuskich imion męskich. W tym miejscu należy zauważyć, że Wigg Art na zamówienie montuje wyższej klasy elementy zwrotnicy kolumn, zapewnia dodatkowe akcesoria typu kolce, podkładki, czy specjalne maskownice głośników. Lecz najbardziej interesującym jest fakt, iż firma może zastosować indywidualnie wybrany fornir przez klienta, a wybór oklein jest fantastyczny (przykład części oferty TUTAJ). Istotną rzeczą jest również to, że Wigg Art, wykonuje też szafki audio lub komody w takim samym fornirze jak nabywane kolumny – jeżeli ktoś będzie miał taką potrzebę. Po prostu full-service!

Wrażenia ogólne i budowa
Od dawna trąbię i nagłaśniam, że w Polsce mamy doskonałych producentów kolumn głośnikowych – część z nich jest już dobrze melomanom znana, zaś  kilkanaście z nich, mniej znanych, także zasługuje na bardzo wysokie uznanie. Do tej grupy należy właśnie bydgoski Wigg Art. Dlaczego? – pewnie Czytelnik zapyta. Ano dlatego, że te kolumny są ponadprzeciętnie dobrze wykonane pod każdym względem, zainstalowane mają głośniki renomowanego norweskiego producenta Seas, a do tego są rozsądnie wycenione – opisywana wersja standard Enzo kosztuje w Polsce 6 800 PLN, a wersja premium (srebrne terminale głośnikowe CHK, wysokiej jakości kondensatory polipropylenowe, kolce Superspike) – 9 000 PLN. I proszę mi wierzyć, że za takie pieniądze nie uda się nabyć porównywalnych konstrukcji zachodnich – nawet jeżeli ich produkcja odbywa się w Chinach. To nie jest możliwe - cena wynikająca z różnic płac, kosztów produkcji, transportu, etc., sprawi, że kolumny podobne do Wigg Art Enzo produkowane, dajmy na to w brytyjskiej lub niemieckiej firmie, na już starcie będą droższe o około 50 %.

Wigg Art Enzo, jak już wspomniałem, zbudowane są wyjątkowo solidnie i czysto. Kolumny już na zdjęciach prezentowały się bardzo efektownie, ale dopiero na żywo mogłem ocenić jak naprawdę są piękne. Stolarka kolumn Enzo to najwyższy poziom wykonawstwa. Można nawet rzec, iż jest to stolarka artystyczna. Jest równa i precyzyjna. Kapitalnie również wygląda okleina typu czeczotka kalifornijska. Fornir czeczoty można znaleźć na wielu meblach, w tym tych z początku XX wieku w stylu Art Deco, szczególnie czeczotę orzechową. Naturalne, na życzenia kolumny mogą być pokryte innym naturalnym lub modyfikowanym fornirem: boire, sippo, jatoba, dąb szary, orzech amerykański lub innymi kolorami na specjalne zamówienie (za dopłatą).

Enzo to klasyczna kolumna 2,5-drożna. Zastosowane głośniki to dwa 18 centymetrowe norweskiej firmy Seas. Jeden głośnik działa jako niskotonowy, a drugi jako nisko-średniotonowy. Za górę odpowiada 26 milimetrowa kopułka także firmy Seas. Bryły kolumn to klasyczne prostopadłościany o dość dużych rozmiarach (nieco większych od kompaktowych), przy czym fronty są lekko ścięte, pochylone do tyłu (głębokość u doły obudowy wynosi 35 cm, a u góry – 31 cm). Skrzynki spoczywają na niewielkich czarnych cokołach, pod nimi zaś zamontowano po cztery kolce. Z tyłu, u dołu, zamontowano pojedyncze solidne terminale głośnikowe, a tuż nad nimi ujście rury bass-refleksu. Tamże znajduje się również tabliczka znamionowa.

Dane techniczne
Impedancja - 4 Ohm
Moc - 160 W
Efektywność -  90 dB/ 2,8 V
Pasmo przenoszenia – 43 - 24 000 Hz
Masa jednej sztuki - 30 kg
Wymiary – 21 x 35 x 110 cm (szer. x  gł. x wys.)






Fronty są lekko odchylone do tyłu


Wszystkie zainstalowane przetworniki pochodzą z norweskiego Seasa


Skrzynki Wigg Art Enzo są dość wysokie - 110 cm




Fornir typu "czeczotka kalifornijska" na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach



Zbliżenie na fornir - położony jest galanteryjnie

Porównanie z kolumnami Vienna Acoustics Mozart Grand


Po prawej - Bodnar Audio Hornton

System ze wzmacniaczem Hegel H160 i kolumnami Vienna Acoustics Mozart Grand

System ze wzmacniaczem Egg-Shell Classic 9WLT i kolumnami Bodnar Audio Hornton


Wrażenia dźwiękowe
Enzo podłączałem przede wszystkim do dwóch wzmacniaczy: do tranzystorowego Hegel H160 o mocy 2 x 150 Wat przy 8 Ohm oraz, z racji wysokiej skuteczności kolumn (90 dB), do lampowego Egg-Shell Classic 9WLT o mocy 2 x 9 Wat (sic!). Kolumny porównawcze to Bodnar Audio Hornton oraz Vienna Acoustics Mozart Grand oraz monitory Zingali One Bookshelf. Źródło to przede wszystkim komputer MacBook Pro i DAC Pioneer U-05-S, a także gramofon Clearaudio Emotion z wkładkami MC Goldring Legacy i MM Goldring 1042. Przewody głośnikowe to Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC2450 i Taga Harmony Platinium-18. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu tekstu.

Kolumny są dość spore – są wysokie i głębokie. I to od razu słychać, bo konstruktor nie musiał iść na większy akustyczny kompromis wynikający z zazwyczaj ograniczonych rozmiarów pudeł rezonansowych (co często się zdarza). Dźwięk uderza mocno i potężnie, a bas schodzi naprawdę nisko, a przy tym precyzja brzmienia jest wręcz fenomenalna. Ponadto energia i dynamika pomimo, iż rozbudowane i ofensywne to harmonijne i kulturalne w odbiorze – proporcjonalne i nie agresywne. Enzo czarują namacalnością i autentycznością dźwięku, który jest rytmiczny i masywny, ale równolegle szybki i plastyczny. Żywy. Z wszelkich słuchanych płyt kolumny wyciskają pełnię brzmienia, doskonale wydobywają każdy detal tonalny i umieszczają go na realnej siatce 3D przestrzeni odsłuchowej. Co więcej, ułuda obecności prawdziwych instrumentów w pomieszczeniu odsłuchowym jest zdecydowana – wydaje się, że grają tuż obok, na wyciągnięcie ręki. Zaś ich dźwięk jest dobrze namacalny, dociążony i wyraźny – spektakularny i ekspresyjny. Linie gitar przekonują atletyczną finezją i dźwięcznymi wibracjami, z kolei perkusje motoryką oraz kapitalnym uderzeniem, a gitary bardzo głębokim i sprężystym basem. Trzeba również podkreślić, że wszystkie zakresy są spójne i dobrze zestrojone oraz powiązane ze sobą. Po prostu rewelacja!

W tym miejscu należy podkreślić, że Enzo mają esencjonalną średnicę, która niesie wiele informacji – podkreśla nie tylko piękno wokali, czy muzykalność fortepianu, ale także ujawnia gęstwinę detali i subtelności tonalnych. Obraz instrumentów rysowany jest pewnie i precyzyjnie, mają one wyraźny obrys i soczyste wypełnienie. Tło jest wręcz czarne, a na nim lokują się poszczególne warstwy tonalne, stopniowo zbliżając się do słuchacza. Chcę przez to powiedzieć, że kolumny Wigg Art budują głęboką scenę, a na niej jednoznacznie ogniskują poszczególne instrumenty, czy to fortepian, trąbka lub skrzypce. Holografia stoi na wysokim poziomie jakościowym. Podobnie zresztą jak zjawiska stereofoniczne, które rozciągają się nawet szerzej niż linie określane przez światła przetworników – nie żeby sięgały hen, za boczne ściany pomieszczenia odsłuchowego, ale te kilkadziesiąt centymetrów dalej na pewno.  Zarówno duże składy orkiestrowe (np. orkiestry symfoniczne), jaki i muzyka rockowa lub elektroniczna brzmią naturalnie i wiarygodnie, bez problemu można usłyszeć złożoność i finezję nagrań, dostrzec detale i mikroelementy zapisu dźwiękowego, w pełni zanurzyć się w muzykę. Całość brzmienia jest barwna i bardzo zróżnicowana tonalnie. Mnie taki charakter przekazu całkowicie przekonuje, by nie napisać, że hipnotyzuje. Czuć w nim doskonałą muzykalność, słychać duszę dźwięku, widać strukturę brzmienia instrumentów i wokali.

Kilka słów należy też się zestawieniom ze wzmacniaczami. Oczywiście mocny tranzystorowy Hegel H160 nie miał żadnych problemów, aby swobodnie i naturalnie zgrać się z Enzo. Można napisać, iż występowała tu pełna władza nad przetwornikami kolumn – Hegel narzucił im swój rytm i moc, ale również pewnego rodzaju organiczność i subtelność grania. Ponadto kontrola basu stała na bardzo wysokim poziomie. H160 produkuje dość sporo niskich tonów, włączając w to te subsoniczne, a głośniki Wigg Art bez problemów – lekko i gładko ten bas transformują w realne brzmienie – konturowe, silne i energetyczne, lecz świetnie poukładane i koherentne. Zestaw Hegel H160 oraz Wigg Art Enzo to przykład dobrej synergii i symbiozy tonalnej, która zapewnia  wysokojakościowy i zdrowy dźwięk o dużym wysyceniu tonalnym. Czysty i plastyczny. Świetnie kontrolowany, znakomicie przestrzenny.

Nieco z drżeniem serca po odsłuchach na wydajnym norweskim tranzystorze (2 x 150 Wat przy 8 Ohm i aż 2 x 250 Wat przy 4 Ohm) przełączałem przewody głośnikowe do wzmacniacza lampowego polskiej produkcji Egg-Shell Classic 9WLT o niezbyt wybujałej mocy 2 x 9 Wat. Jak się szybko okazało, moje obawy były zupełnie niepotrzebne - płonne. Owszem, skala dźwięku nie była aż tak obfita i spektakularna jak przy Heglu, ale za to fenomenalne plastyczność i soczystość dźwięku zrekompensowały po stokroć ów niejaki brak tzw. ściany dźwięku. Egg-Shell dostarcza pięknie ułożone żarliwe brzmienie, naturalne i wierne, z doskonałą tonalnością, wyborną ciepłotą ludzkich głosów, podkreślaniem barwy instrumentów, a także niezłą szczegółowością oraz bardzo dobrą przestrzennością. Zaś to wszystko przebiega w fizjologicznych ramach prawidłowej harmonii i geometrii dźwięku – Wigg Artl nie mają tendencji do przeskalowywania brzmienia lampy – wydobywają z niej wyłącznie to, co najlepsze; pokazują piękno muzyki, dogłębny jest sens i charakter. Powyższe zaświadcza, że bydgoskie kolumny to są bardzo zaawansowane konstrukcje, które dostarczają rasowy i koneserski dźwięk niezależnie od rodzaju amplifikacji. Brawo!

Podsumowanie
1. Kolumny Wigg Art Enzo wykonane są nadzwyczaj solidnie i rzetelnie. To poziom mistrzowski stolarki i wykończenia – artystyczny i galanteryjny. Bardzo korzystnie prezentuje się fornir gatunku „czeczotka kalifornijska”, który położony jest czysto i precyzyjnie. Luksusowo.

2. Do budowy kolumn zastosowano podzespoły pochodzące od renomowanych producentów, w tym przetworniki norweskiego Seasa. Skrzynki wykonane są z grubych płyt, co pozytywnie wpływa na walory akustyczne. Masa jednej sztuki to aż 30 kg.

3. Dźwięk oferowany przez Enzo to połączenie mocy i energii grania, potęgi i namacalności instrumentów, plastyczności i przestrzenności brzmienia z harmonią i kulturą tonalną oraz wysublimowaniem i wysoką precyzją. Taki dźwięk przynależy do wysokiej klasy audio hi-fi, bowiem jest jednocześnie koncertowy, ale proporcjonalny. Rasowy i dojrzały. Koneserski.

4. Polecam każdemu zaawansowanemu melomanowi, który poszukuje kolumn w cenie około 10 000 PLN posłuchać kolumn Wigg Art Enzo, bo może okazać się, że będą to głośniki, które będą kresem poszukiwań docelowych kolumn. 

5. Cena w Polsce – 6 800 PLN (wersja standard).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Burson Timekeeper, Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Egg-Shell Classic 9WTL.
Kolumny: Bodnar Audio Hornton, Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Pioneer U-05-S i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K
Słuchawki: RHA MA750, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Burson Conductor Virtuoso,  Opoo HA-2, Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC 2450 i Taga Harmony Platinium-18.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



piątek, 17 lipca 2015

Kolumny Zingali Zero Bookshelf i Zingali Client Nano + Sub - zapowiedź testu

Kilka dni temu od polskiego dystrybutora GFmod Audio Reserach otrzymałem dwie wielkie paki z włoskimi kolumnami Zingali. Paczki zawierały duże monitory Zingali Zero Bookshelf w pięknym czarno-białym wykończeniu oraz malutkie Zingali Client Nano wraz z dołączonym do nich subwooferem, co jest nową pozycją w firmowej ofercie.

Firmę Zingali utworzył we Włoszech Giuseppe Zingali, który przez wiele lat pracował dla dużej amerykańskiej korporacji JBL. Obecnie Zingali to duże przedsiębiorstwo produkujące bardzo wiele rozmaitych modeli w najwyższych możliwych poziomach jakościowych wykończenia. To kilkanaście różnych serii, które zawierają po kilka - kilkanaście modeli w wielu odmianach kolorystycznych, co daje nawet kilkaset pozycji katalogowych. Rozpiętość cenowa jest równie spektakularna - najtańsze modele można nabyć za równowartość około 7 500 PLN, najdroższe - za 360 000 PLN, przy czym portfolio zawiera dość sporo pozycji cen sześciocyfrowych...