Polpak

EIC

Rafko

piątek, 19 grudnia 2014

Kondycjoner pasywny ISOL-8 MiniSub Wave






Wstęp
Za istnienie i rozwój marki ISOL-8 (z angielskiego: isol-8 to isol-eight, czyli "i-sol-aejt", izolacja) odpowiedzialny jest dżentelmen Nic Poulson, który założył firmę nie gdzie indziej jak w angielskim Londynie w 2003 roku. Przez wiele lat pracował w szacownym BBC jako inżynier dźwięku. Wcześniej zaś odpowiedzialny był za powstanie firmy IsoTech, którą przez wiele lat współtworzył. (Gwoli ścisłości, obecnie ISOL-8 prowadzi także Simon Dart – główny projektant). Pan Nic (no cóż, imię Nic niezbyt dobrze brzmi w języku polskim, ale czyta się je przecież jako "Nik") równolegle rozwijał (i nadal rozwija) inną markę - Trilogy Audio Systems, która specjalizuje się głównie w produkcji wzmacniaczy. Warto wspomnieć, że Poulson z wykształcenia jest elektronikiem, specjalistą od zasilania oraz automatyki i procesów sterownia. Dlatego w swojej manufakturze ISOL-8 do problemu zasilania podchodzi pozytywistycznie od podstaw, opracowuje urządzenia, które mają być przeznaczone do ściśle określonych zastosowań. Mają dystrybuować zmienny prąd elektryczny, doprowadzać go do urządzeń audio-stereo, w taki sposób aby wyeliminowywać jak największą ilość zanieczyszczeń, interferencji, zakłóceń, a równolegle ochraniać ten przesył, nie doprowadzać do degradacji dźwięku, lecz jego „oczyszczania”, regeneracji. Tylko tyle i aż tyle, bo temat zasilania, choć z pozoru prosty i nieskomplikowany, to w rzeczywistości wymagający dogłębnej wiedzy przedmiotowej i wielkiego doświadczenia technicznego. Nic Poulson obie te sztuki opanował i posiadł perfekcyjnie.

W aktualnym firmowym katalogu znajdują się trzy zasadnicze grupy: listwy zasilające, kondycjonery oraz duże filtry sieciowe dla rozbudowanych systemów high-fidelity. Drugi podział ISOL-8 przebiega wzdłuż przeznaczenia i zastosowania firmowych sprzętów – stąd można wyróżnić tu następujące zbiory: Custom Install (głównie do użytku profesjonalnego i montażowego), Audiophile (tłumaczenie zbędne) oraz High Performance (wysoko wydajne). Opisywany kondycjoner MiniSub Wave przynależy do ostatniej grupy – High Performance.

Budowa i właściwości
Ideą, która stanowiła o budowie kondycjonera MiniSub Wave było wyeliminowanie szkodliwych krzyżowych zanieczyszczeń prądowych (czytaj TUTAJ) w taki sposób, aby zakłócenia zewnętrzne zostały zablokowane, a jednocześnie uniemożliwione zostało negatywne wpływanie poszczególnych czynników zasilanego systemu na inne przy jednoczesnym uwalnianiu ich maksymalnej wydajności brzmieniowej. Innymi słowy, ISOL-8 filtruje prąd w obie strony. Nie tylko filtruje to, co dostaje się do środka z zewnętrznej sieci, ale także czyści w drugą stronę, redukuje te zanieczyszczenie, które są generowane przez wpięte do nich urządzenia cyfrowe. W taki sposób, pomiędzy poszczególnymi gniazdami MiniSub Wave nie przenoszą się zakłócenia z jednego na drugie. Sprzyja temu oryginalna technologia opracowana w ISOL-8 zwana jako Transmodal (czytaj TUTAJ). Jak widać, ISOL-8 to wielce przemyślane konstrukcje, które bardzo wyróżniają się na tle wielu innych podobnych. Tu nie ma miejsca na czarną magię, czy sztucznie dorabianą filozofię - wszelkie produkty są projektowane w oparciu o wyłącznie dogłębną znajomość tematu zasilania oraz jego implementację w systemach audio-stereo. ISOL-8 ma na celu poprawiać brzmienie i czyni to stricte na racjonalnych zasadach fizyki i techniki, a nie czarnoksięstwa.

Jak prezentuje się ISOL-8, to doskonale widać na zdjęciach. Skromna forma, pozbawiona jakichś ekstrawagancji, estetyka stoi na bardzo wysokim poziomie. Front z efektownego szczotkowanego aluminium, obudowa ze stalowych blach malowanych na czarno . Urządzenie ma rozmiary typowego (regularnego) sprzętu hi-fi około 44 cm szerokości, czyli można na nim ewentualnie postawić wzmacniacz lub odtwarzacz płyt kompaktowych. Ma na tyle niedużą wysokość, iż mieści się pod szafką audio, kiedy ustawić go na podłodze – tak uczyniłem i ja. Wygodne to rozwiązanie, bo w każdej chwili można ISOL-8 wysunąć, aby wpiąć/wypiąć jakieś urządzenie do sieci. Wracając do budowy. Na froncie zainstalowano (w ozdobnym wyżłobieniu, które przecina nieregularnie przedni panel w poziomie) białą diodę, która sygnalizuje przyłączenie MiniSub Wave do sieci. To jedyne urozmaicenie frontu, nie ma tu żadnych włączników, wyłączników, przycisków, itd. Nie licząc wymalowanego logo ISOL-8 i nazwy własnej. Co ciekawe, sprzęt włącza się po prostu wpinając przewód zasilający do sieci, brak jakiegoś specjalnego włącznika do tej czynności.

Z tyłu, mniej więcej po środku, zamontowano wejściowe gniazdo sieciowe typu IEC ze zintegrowanym bezpiecznikiem, zaraz obok zacisk uziemienia. Zaś po dwóch przeciwnych stronach umieszczono dwie grupy wyjściowych gniazd sieciowych typu schuko dodatkowo zaopatrzone w ochronne klapki. Pierwszy rząd (dwa gniazda, 10 A) przeznaczony jest dla prądolubnych urządzeń takich jak wzmacniacze zintegrowane, czy końcówki mocy, a drugi rząd (cztery sztuki, 6 A) dla mniej prądożernych sprzętów – tunery, DACi, gramofony, odtwarzacze, itp.

ISOL-8 bezpiecznie spoczywa na czterech solidnych nóżkach antywibracyjnych. Masa własna 6,5 kg. Wnętrza tym razem nie opisuję, proszę je obejrzeć na zdjęciach w Internecie. Warto jeszcze dodać, iż ISOL-8 produkuje od A do Z wszystkie swoje urządzenia w Wielkiej Brytanii.

Do testu razem z ISOL-8 MiniSub otrzymałem również przewód zasilający IsoLink 2 (wart około 1 000 PLN). Urządzenia dostarczył ich polski dystrybutor, firma Moje Audio z Wrocławia.




Prosta i czysta bryła urządzenia - ascetyczna, ale elegancka

Logo

Biała dioda sygnalizuje pracę urządzenia


Na obudowie leży przewód sieciowy ISOL-8 IsoLink-2


Po lewej gniazda wysokoprądowe 10 A, po prawej niskoprądowe 6 A

Aby wetknąć wtyk należy unieść klapkę ochronną

Od góry do dołu: wzmacniacz Hegel H160, tuner analogowy Yamaha T-550, wzmacniacz Hegel H100, ISOL-8 MiniSub Wave

Na pierwszym planie: wzmacniacz lampowy Cayin MT-35 S i terminal zasilający/filtr sieciowy Furutech f-TP615E



Wrażenia dźwiękowe
Jako porównawcze terminale zasilające używałem dwa sprzęty marki Furutech. Dystrybutor prądu Furutech e-TP60E oraz dystrybutor i filtr Furutech f-615E. Wzmacniacze to Hegel H160 oraz Cayin MT-35 S. Kolumny Vienna Acoustics Mozart Grand i Guru Audio Junior. Przewody zasilające Furutech (z trzech serii). Pozostała część okablowania pochodziła z Audiomica Laboratory – serie Grey i Red. Kompletna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu tekstu.

Jakie korzyści brzmieniowe wnosi MiniSub Wave do sytemu audio? Na pewno nie są one wielkie, czy spektakularne, ale jak to jest zazwyczaj w przypadku sprzętów zasilających, są to profity subtelne i dyskretne, lecz nie są tak kosmetyczne i subiektywne jak w przypadku przewodów audio. Korzystne zmiany w dźwięku są jednorodnie zauważalne i wyraźne, idące w dobrym kierunku ogólnego obrazu i przekazu tonalnego. Mnie najbardziej zafascynował fakt, iż ISOL-8 powoduje lepszą czytelność brzmienia, przejrzystość poszczególnych dźwięków oraz ich wyższą komunikatywność. Nie chcę pisać o zdjętych firankach lub woalkach z okien, czy kocach z głośników, które hamowały pełnię światła słonecznego wpuszczanego do pokoju, czy uwalniały wreszcie 100 % dźwięku kolumn, ale proszę wierzyć, iż coś w tym porównaniu jest na rzeczy. System wpięty do ISOL-8 brzmi po prostu pełniej, czyściej, ale także subiektywnie bliżej i sugestywniej. Dodatkowo, daje się usłyszeć więcej najmniejszych detali, niuansów i zawiłości nagrań – są ujawniane przez sprzęt odtwarzający muzykę łatwiej i klarowniej. Efektywniej istnieją w tle, wyraźniej odciskają się w przestrzeni, jest ich więcej i są mocniej namacalne, są także bardziej rozdrobnione, zdyspergowane. Dzięki temu również soprany są bardziej doświetlone, poprawia się ich selektywność i precyzja; ponadto, instrumenty i wokale brzmią bardziej analitycznie, dźwięczniej. Tony są szybsze, mają większą pełnię, treść i ciężar, nasycenie. Przechodzą na wyższy stan skupienia, można napisać. Są tudzież skrupulatniej uporządkowane i zorganizowane. Urzekające w brzmieniu są także wyższa kultura oraz spokój, elegancja i spokój. MiniSub Wave to po prostu dźwiękowy ład i komfort. Równowaga.

Konkluzja
Aby nie popaść w zbytnią przesadę, powtórzę, iż powyższe zjawiska (o których napisałem) są delikatne i nie spektakularne, lecz stricte decydujące o faktycznym dopełnieniu dźwięku, jego wiarygodności i ostatecznym nasyceniu brzmieniowym. Dla mnie ISOL-8 MiniSub Wave to przykład urządzenia, które dostarcza bardzo dużo pożytku dla czystości, jednorodności i harmonii przekazu. W moim systemie odsłuchowym przyniósł wyłącznie same benefity i wartości dodane. Zgrał się idealnie.

Jest to urządzenie, które raz wpięte do systemu hi-fi, uzależnia słuchacza i nie daje się ponownie wypiąć. Musi tam pozostać na stałe. Bo czyści i regeneruje prąd jak dobry filtr wodę z kranu, usuwa nieczystości, a pozostawia jej wyborny smak i wszelkie korzystne oraz zdrowe mikroelementy. Taki jest ISOL-8 MiniSub Wave. Moja szczera rekomendacja.

Kondycjoner ISOL-8 MiniSub Wave cena w Polsce – 4 250 PLN. Przewód sieciowy ISOL-8 IsoLink-2 – 1 000 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: HegelH160 (test TU), Hegel H100 (test TU), Ming Da MC88-C (test TU), Cayin MT-35 S, NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Guru Audio Junior, Polk Audio TSx550T (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU), Pylon Topaz 15 i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU), a także iFi iDSD.
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Słuchawki: Audeze LCD-XC, Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Komplet okablowania i listwy zasilające Furutech.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



Olasonic Nanocompo Nano-UA1, wzmacniacz zintegrowany z DAC - zapowiedź testu

Wczoraj przyjechał do mnie premierowy w Polsce sprzęt. To Olasonic Nanocompo Nano-UA1 produkowany przez japońską firmę Towa Electronics Co., Ltd. z Tokio. Nano UA-1 ma niewielkie wymiary (14,9 x 3,3 x 14,9 cm) i małą masę (890 gram), trudno więc uwierzyć, iż jest to pełnoprawny wzmacniacz zintegrowany ze specjalnym układem SCDS (Super Charged Drive System) z wbudowanym DACiem (wejście koaksjalne - 24 bit/192 kHz, USB -  24 bit/96 kHz) oraz wzmacniaczem słuchawkowym. Do Nano UA-1 można przyłączyć trzy źródła cyfrowe (wejście USB i dwa S/PDIF - optyczne i elektryczne) oraz jedno analogowe (mini jack). Urządzenie wyposażone jest w komponenty wysokiej klasy, pochodzące od renomowanych producentów. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie, to przedział premium, Obudowa wykonana jest z białego, satynowego aluminium, wycięta na super precyzyjnych obrabiarkach numerycznych CNC. W zestawie znajduje się pilot zdalnego sterowania o bardzo rozbudowanych funkcjach.

Seria Nanocompo obejmuje także konwerter cyfrowo-analogowy i wzmacniacz słuchawkowy Nano D-1 oraz transport CD Nano CD-1. Olasonic wytwarza także głośniki USB - o symbolu TW-S7.

Polskim dystrybutorem marki Olasonic jest firma Fonnex z podwarszawskiego Nadarzyna, dobrze znana już polskim melomanom ze słuchawek Final Audio Design.






czwartek, 18 grudnia 2014

Georges Bizet: Carmen, LP vinyl box remastered (Maria Callas, Nicolai Gedda, Robert Massard, Paris Opera Orchestra, Georges Pretre) – Warner Classics 2014 r.



Parę miesięcy temu opisywałem TUTAJ winyl - Maria Callas „Remastered”, który to jest wyborem najciekawszych arii zaśpiewanych przez artystkę na przestrzeni kilkudziesięciu lat. To swoiste „The Best of”. Poniżej przytaczam więc ponownie najważniejsze informacje o projekcie "Callas Remastered".

Po nieodżałowanej Marii Callas pozostały liczne nagrania zarówno studyjne, jak i operowe. Katalog jest bardzo obszerny i rozbudowany; artystka nagrywała w studio, co nietypowe, także całe opery. W latach 1954 – 1969 zarejestrowano w wytwórni EMI kilkanaście albumów stricte recitalowych. Dziś, po kilkudziesięciu latach od ich zapisu, Warner Classics podjął się niełatwego zadania odświeżenia przeważającej części oficjalnych realizacji. W londyńskim Abbey Road Studio dokonano procesu remasteringu wszystkich studyjnych nagrań  wielkiej Callas zarejestrowanych w latach 1949 - 1969.

Tak narodził się projekt "Maria Callas Remastered", który przewidziany był docelowo na 69. płyt CD. 19 września owe "gigantyczne wydawnictwo" ukazało się w sklepach muzycznych w formie tzw. boxu. Warto jednakowoż wspomnieć, iż remasteringu dokonywano z oryginalnych analogowych taśm matek, a nie z wersji cyfrowych (jak to obecnie często dzieje się). W związku z tym, cykl Maria Callas Remastered przedstawia sobą zupełnie nową jakość dźwięku, dotąd nieznaną na rynku (jeśli chodzi o nagrania Callas). Przewidziane zostały również pojedyncze albumy projektu. Ukazują się sukcesywnie partiami (zobacz TUTAJ) – pierwsza premiera miała miejsce 22 września br.; potem 22 października, 10 listopada, etc.)

Dużą niespodzianką dla melomanów jest tzw. box z trzema płytami winylowymi zawierającymi reedycję opery Georgesa Bizeta „Carmen” z Marią Callas w roli tytułowej. Oprócz niej w nagraniu uczestniczyli również tacy artyści jak: Nicolai Gedda, Robert Massard oraz Paris Opera Orchestra pod batutą Georgesa Pretre’a. Oryginalnie nagranie opera zostało zarejestrowane w 1964 roku w Salle Wagram w Paryżu. 

W 2014 roku inżynierowie dźwięku Warner Classics w londyńskim Abbey Road Studio przekopiowali i remasterowali ten dawny zapis z analogowych taśm matek na nowy format w tym i na płyty winylowe. Rezultat tej benedyktyńskiej pracy jest zachwycający. Głos Callas (i innych śpiewaków) brzmi charyzmatycznie, mocno i bardzo kolorowo. Instrumenty są plastyczne i namacalne, zaś przestrzeń szeroka i głęboka. Zdumiewający jest także świeży i barwny dźwięk, tak jakby rejestracji materiału dokonano kilka, a nie pięćdziesiąt lat temu! Brzmienie jest czyste i klarowne, potoczyste, ale również po analogowemu subtelne, naturalne i lekko ciepłe. Substancjalne i żywe. Bardzo przyjemne w odbiorze.



180g vinyl - newly remastered from the original stereo tapes

Paryska Salle Wagram, w której dokonano rejestracji opery

Warner Classisc - 1964 - 2014



Bardzo estetyczne pudełko, a w nim książeczka o operze "Carmen" (teksty arii, zdjęcia, etc.) oraz trzy winyle w kopertach antystatycznych - mucha nie siada!

180 g winyl

Zremasterowany album "Carmen" Bizeta dostępny jest także w serwisie WiMP HiFi w bezstratnym formacie FLAC 

Zestaw odsłuchowy

środa, 17 grudnia 2014

Terminale zasilające Furutech e-TP60E i Furutech f-TP615E







Wstęp
Przedsiębiorstwo Furutech Co., Ltd. zostało założone w 1988 roku w stolicy Japonii, w Tokyo. Od początku istnienia koncentrowało się na wytwarzaniu najwyższej jakości przewodników elektrycznych (oraz wielu akcesoriów z tym związanych) w technologii miedzi monokrystalicznej PCOOC. Przez ostatnie lata Furutech wyspecjalizowało się w produkcji rozmaitych przewodów zasilających, wtyków, gniazd, konektorów, ale także listw zasilających, filtrów oraz kondycjonerów, naściennych gniazd zasilających, etc. Osobną dużą grupą są wielorakie przewody połączeniowe, kable głośnikowe, terminale głośnikowe, interkonekty analogowe i cyfrowe, itd. Katalog jest bardzo rozbudowany, liczy dobre kilkaset pozycji (zobacz TUTAJ). Furutech jest także właścicielem marki Alpha Design Labs, która koncentruje się na wytwarzaniu sprzętu audio-stereo. Można tu znaleźć słuchawki, przenośne wzmacniacze słuchawkowe, DACi, ale także zaawansowany przedwzmacniacz gramofonowy, itp. Na pewno słowo Furutech jest synonimem najwyższej japońskiej jakości oraz zaawansowanych technologii godnych XXI wieku.

Sprzęty Furutech na testy wypożyczyła firma Vinyl Goldmine z Bielska-Białej.

Terminal zasilający Furutech e-TP60E
Furutech e-TP60E to podstawowa oferta firmowych listw zasilających (e-TP60 to wersja z gniazdami „nieeuropejskimi). Producent określa tę grupę jako „AC Power Distributors”, czyli dystrybutory zasilania prądu zmiennego. Jakość wykonania jest luksusowa. Obudowa wykonana jest z czystego aluminium specjalnego gatunku, zaś wybór tego metalu nie jest przypadkowy ponieważ jest lekki, ale sztywny. Ma zapewniać ochronę przed zewnętrznymi wibracjami oraz optymalnie izolować zakłócenia radiowe (RFI –Radio Frequency Interference). Dodatkowo obudowa od wewnątrz pokryta jest powłoką z materiału GC-303 (skład opatentowany przez Furutech) co również chroni przez generowanymi zakłóceniami elektromagnetycznymi (EMI). Formuła GC-303 i specjalna aluminiowa obudowa absorbują i redukują je albowiem codzienny przesył prądu elektrycznego zostaje poważnie zniekształcany artefaktami innych AC, tłem ziemi, skokami i spadkami napięcia, a także promieniowaniem wysokiej częstotliwości i szumem cyfrowym pochodzącymi z procesorów i intekonektów cyfrowych. Wewnętrzne okablowanie terminalu wykonane jest z firmowych przewodów (drut o średnicy 14 AWG) Furutech z miedzi krystalicznej PCOCC  izolowanych spienionym teflonem, co zapewnia niską rezystancję elektryczną. Sześć gniazd na obudowie to Schucko (oczywiście made by Furutech) wykonane z niemagnetycznego brązu fosforowego α (kolejny firmowy patent); formuła α z grubsza polega na dwustopniowym procesie kriogenicznym i odmagnesowywaniu. Bardziej szczegółowo proces α opisany jest TUTAJ. W skrócie mówiąc, jest to formuła wykorzystująca czynniki chłodnicze – ciekły azot i hel w temperaturach od -196 do -250 st. C. W tym procesie metalowe przedmioty są stopniowo wymrażane w bardzo niskich temperaturach. W ten sposób potraktowane faktycznie zmieniają wewnętrzną strukturę molekularną, co zapobiega i zwalcza stres wewnętrzny danego przewodnika. Atomy metalów są ze sobą silniej związane, ogólna struktura staje się bardziej stabilna. To poprawia przewodność elektryczną oraz transfer mocy i sygnału. Drugim krokiem w formule α jest demagnetyzacja. Właścicielem tego specyficznego patentu demagnetyzacji jest japońska Sekiguchi Machine Sale Co., Ltd.

Gniazda pokryte są warstwą 24 karatowego złota aby dostarczać stabilny transfer prądu elektrycznego, zoptymalizowanego i zrównoważonego elektromagnetycznie przeniesienia jego mocy. Tyle mówi teoria, która, jak widać powyżej, w przypadku Furutech jest dość skomplikowana i podparta zaawansowanymi technologiami. Czas na odsłuch.

Wrażenia dźwiękowe
Furutech e-TP60E używalem przez ponad dwa miesiące, więc mam dobry wgląd na dźwięk tej listwy. Jako systemy porównawcze używałem listwę/filtr Furutech wyższej klasy Furutech f-TP615E  oraz kondycjoner sieciowy ISOL-8 MiniSub Wave.

Bez zbędnych wstępów od razu oświadczę, iż wpływ na dźwięk systemu audio-stereo e-TP60E jest bezsprzeczny i namacalny, choć jest on raczej dyskretny i delikatny. To przede wszystkim odczuwalne uspokojenie dźwięku przy jednoczesnej ekspozycji jego subtelności i zawiłości tonalnych. Aż chce się napisać, że brzmienie staje się czystsze, bardziej transparentne, lecz jest określenie zbyt trywialne. Lepiej powiedzieć, że przekaz dzięki Furutech staje się bardziej realistyczny, mocniej odczuwalny. Oferuje szerokie, jednolite pasmo z poprawioną (wyregulowaną) równowagą tonalną. Eliminacji uległy bowiem artefaktyczne mikrotony, które wcześniej dostarczały niechciane ziarnistości, twardość i płaskość, a także podbicie niskich tonów, czy utratę jednorodności sceny muzycznej. Można napisać, że e-TP60E pozwala na poprawę rozdzielczości dźwięku przy równoległym poszanowaniu jego dynamiki i energii oraz naturalnej barwy. Niemniej jednak w porównaniu do dwóch listw odniesienia (Furutech f-TP615E i ISOL-8 MiniSub Wave) można było usłyszeć (a w zasadzie nie usłyszeć) pewne braki analityczne – trudno było doszukać się mniejszych szczegółów nagrań, dźwięków tła, mikroelementów brzmieniowych, etc. Wypada stwierdzić, iż e-TP60E jest od nich mniej precyzyjna. Nie jest to zarzut, a stwierdzenie faktu. Tak, czy inaczej dodatek e-TP60E do systemu audio jest jak najbardziej dobroczynny i wskazany dla optymalizacji jego poprawnego dźwięku.

Cena w Polsce Furutech e-TP60E – 1 650 PLN.

Terminal zasilająco-filtrujący Furutech f-TP615E
Jest TO pozycja z przedziału średniego Furutech – po drodze od dołu (najniższa to e-TP60E) jest jeszcze TP-80E, a wyżej są już e-TP609 i e-TP309 (ich koszt to odpowiednio 5 750 PLN i 10 700 PLN). Jak można zauważyć, f-TP615E w odróżnieniu od pozostałych terminali w przedrostku zamiast litery „e”, ma literę „f”. Wskazuje ona, iż ma się do czynienia z urządzeniem nie tylko dystrybuującym prąd elektryczny, ale również go filtrującym. Jest to filtr pasywny, wyposażony w system blokujący zakłócenia osiowe, który obniża rezonans pojemności o współczynnik 10 (brzmi to tajemniczo, aczkolwiek więcej informacji na ten temat nie udało mi się znaleźć). Dostęp do filtra pasywnego przez boczne gniazdo wejściowe Furutech AC-1501 wykonane jest z brązu fosforowego (formuła α, kriogenizacji w ciekłym azocie i helu i odmagnesowywania) powlekanego warstwą 24 karatowego złota. Poza zastosowaniem filtra pasywnego, najwięcej różnic w budowie f-TP615E w porównaniu do modelu niższego e-TP60E dotyczy konstrukcji obudowy i gniazd sieciowych. W f-TP615E wykonana jest równie luksusowo jak  e-TP60E, lecz do jej budowy użyto znacznie bardziej wyrafinowane aluminium najwyższej klasy i jakości chroniące przed artefaktami i zakłóceniami RFI. Z kolei sześć niemagnetycznych gniazd zasilających (wykonanych także z brązu fosforowego w technologii kriogenno-demagnetyzującej α i powlekanych 24 karatowym złotem) wyposażone są konglomeraty z nylonu i włókna szklanego tworzące nanocząsteczki ceramiczne, których zadaniem (cytuję za producentem) jest ekstremalnie skuteczna zapora antyrezonansowa i antywibracyjna. Listwa spoczywa na czterech nóżkach „piezo nano-ceramicznych” i węglowych, które dodatkowo odcinają wszelkie zewnętrzne rezonanse. Wewnątrz okablowanie wykonane jest z firmowych miedzianych drutów 14 AWG z miedzi krystalicznej PCOCC, naturalnie aplikowanych w technologii α. Obudowa od wewnątrz powleczona jest opatentowanym materiałem GC-303, co również chroni przez rozmaitymi niechcianymi falami elektromagnetycznymi powstającymi wewnątrz listwy, a także zewnętrznie generowanymi zakłóceniami EMI. Powyższe dane techniczne i konstrukcyjne dobitnie świadczą o tym, iż f-TP615 jest produktem zaawansowanej japońskiej technologii i podobnego wykonania. Czas na kolejny odsłuch.

Wrażenia dźwiękowe
Urządzenia porównawcze to ponownie Furutech listwa e-TP60E oraz kondycjoner ISOL-8 MiniSub Wave.

Na pierwszy plan spośród wrażeń odsłuchowych wysuwają się następujące spostrzeżenia. Terminal/filtr Furutech f-TP615E przynosi bardziej bezpośrednią dźwięczność, lepsze różnicowanie tonalne, czytelniejsze źródła pozorne, wyraźniej definiowane instrumenty i wokale. Są to zmiany subtelne, lecz istotne. Decydujące o pełniejszym obrazie dźwięku, lepszym jego określeniu i dopełnieniu. Brzmienie otrzymuje dodatkową moc i obfitość; jest, można rzec, dobitniejsze i bardziej autorytatywne. Niskie tony rysowane są ekspresyjnie i sugestywnie, z odczuwalną ich wieloma warstwami i pogłębionym stanem skupienia, większym ciężarem. Na osobną pochwałę zasługuje średnica – ta definiowana jest plastycznie i spójnie, wybornie gładko (ale nie wchodzi tu w rachubę wygładzenie, czyli spłaszczenie!). Co ciekawe, ujawniana rozdzielczość średnich tonów przynosi także lekkie rozjaśnienie i zjawisko to jest odczuwalne jakby było „więcej dźwięku” w powietrzu. Równolegle nie ma mowy o jakichś niechcianych i drażniących wyostrzeniach. Brzmienie jest efektowne i ekspansywne, ale harmonijne i spójne. Dynamiczne, lecz wyważone. Kapitalnie narysowane przestrzennie. Dojrzałe i wyrafinowane. W dźwięku f-TP615 w porównaniu do e-TP60 słychać dużą różnicę może nie tyle stricte jakościową, ale ilościową. Bo tak, jak wpływ tej drugiej na brzmienie systemu jest wyraźnie dobroczynne, to ta pierwsza przynosi tej dobroci znacznie więcej. F-TP615E sięga tonalnie dalej i głębiej, tam dokąd e-TP60E nie zawsze dokładnie potrafi dotrzeć i zajrzeć.

Cena w Polsce Furutech f-TP615E – 3 950 PLN.










Post Scriptum
Początkowo planowałem przeprowadzić duży test zbiorczy urządzeń Furutech: dwóch terminali sieciowych, trzech przewodów zasilających oraz interkonektów analogowych. Jednakowoż temat okazał się na tyle obszerny i złożony, iż postanowiłem dla dobra materiału podzielić go na odcinki. Tak więc, dziś napisałem wyłącznie o listwach zasilających. Niebawem proszę oczekiwać testu kabli zasilających. Wypada jednak wspomnieć, że optymalne (synergiczne i symbiotyczne) brzmienie uzyskać można w połączeniu listew Furutech z firmowymi przewodami zasilającymi. Oczywiście, im wyższej jakości (i droższy) kabel, tym ostatecznie korzystniej dla substancji dźwięku. Do terminalu e-FP60E wystarczający jest już przewód zasilający Furutech FP-314Ag II (z wtykami Furutech FI-8NR i FI-E11R) (zobacz TUTAJ), lecz wyższy Furutech FP-3TS762 (z wtykami FI-28R i FI-E38R) (zobacz TUTAJ) przynosi bardziej „dopieszczony” dźwięk, kolokwialnie mówiąc. Z kolei listwa/filtr Furutech f-FP615E wymaga przewodu Furutech FP-3TS762 (z wtykami FI-28R i FI-E38R) jako podstawowego i optymalnego, ale znowu – sieciówka klasy ciut wyższej, czyli Furutech FP-α3 ujawniła jeszcze więcej wspólnych walorów.

CDN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160, Hegel H100 (test TU), Cayin MT-35 S, NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Guru Audio Junior, Polk Audio TSx550T (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU), Pylon Topaz 15 i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU), a także iFi iDSD.
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Słuchawki: Audeze LCD-XC, Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Komplet okablowania Furutech.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Kondycjoner ISOL-8 Minisub Wave.





niedziela, 14 grudnia 2014

Kondycjoner ISOL-8 MiniSub Wave - zapowiedź testu

W zeszłym tygodniu otrzymałem od polskiego dystrybutora Moje Audio z Wrocławia bardzo interesujący sprzęt. To kondycjoner sieciowy ISOL-8 MiniSub Wave. A że wówczas właśnie kończyłem testy wzmacniacza zintegrowanego (z wbudowanym DACiem) Hegel H160, urządzenie to dostarczyło bardzo ciekawych spostrzeżeń na temat wpływu optymalnego kondycjonera na brzmienie systemu audio. Napiszę o tym szerzej za kilka dni.

Za istnienie marki ISOL-8 (z angielskiego: isol-8 to isol-eight, czyli "i-sol-aejt", izolacja) odpowiedzialny jest dżentelmen Nic Poulson, który założył firmę nie gdzie indziej jak w angielskim Londynie w 2003 roku. Przez wiele lat pracował w szacownym BBC jako inżynier dźwięku. Wcześniej zaś odpowiedzialny był za powstanie firmy IsoTech, którą przez wiele lat współtworzył. Nic równolegle rozwijał (i nadal rozwija) inną markę - Trilogy Audio Systems, która specjalizuje się głównie w produkcji wzmacniaczy. Warto wspomnieć, że Poulson z wykształcenia jest elektronikiem, specjalistą od zasilania oraz automatyki i procesów sterownia. Dlatego w swojej manufakturze ISOL-8 do problemu zasilania podchodzi od podstaw, opracowuje urządzenia, które mają być przeznaczone do ściśle określonych zastosowań. W aktualnym katalogu znajdują się trzy zasadnicze grupy: listwy zasilające, kondycjonery oraz duże filtry sieciowe dla rozbudowanych systemów high-fidelity.

Ideą, która stanowiła o budowie kondycjonera MiniSub Wave było wyeliminowanie szkodliwych krzyżowych zanieczyszczeń prądowych (czytaj TUTAJ) w taki sposób, aby zakłócenia zewnętrzne zostały zablokowane, a jednocześnie uniemożliwione zostało negatywne wpływanie poszczególnych czynników systemu na inne przy jednoczesnym uwalnianiu ich maksymalnej wydajności brzmieniowej. Sprzyja temu oryginalna technologia opracowana w ISOL-8 zwana jako Transmodal (czytaj TUTAJ). Jak widać, ISOL-8 to wielce przemyślane konstrukcje, które bardzo wyróżniają się na tle wielu innych podobnych. Tu nie ma miejsca na czarną magię, czy sztucznie dorabianą filozofię - wszelkie produkty są projektowane w oparciu o wyłącznie dogłębną znajomość tematu zasilania oraz jego implementację w systemach audio-stereo. ISOL-8 ma na celu poprawiać brzmienie i robi to stricte na zasadach fizyki i techniki, a nie czarnoksięstwa.


Czysta forma ISOL-8




Do kompletu można dokupić firmowy przewód zasilający (około 1 000 PLN)

Z tyłu: dwa gniazda dla urządzeń prądożernych typu wzmacniacze i końcówki mocy oraz cztery gniazda dla sprzętów takich jak DACi, tunery, odtwarzacze płyt komaktowych, gramofony, etc.

Od góry do dołu: wzmacniacz Hegel H160, tuner analogowy Yamaha T-550, wzmacniacz Hegel H100 oraz ISOL-8 MiniSub Wave

sobota, 13 grudnia 2014

Bezprzewodowy system audio Martin Logan Crescendo - zapowiedź testu

Parę dni temu kurier dostarczył do mnie przesyłkę zawierającą Martin Logan Crescendo. Jest to bezprzewodowy system audio, który łączy w sobie zarówno wysokojakościowe głośniki szacownej marki Martin Logan, jak i doskonały 100 Watowy wzmacniacz klasy D w komplecie z przedwzmacniaczem opartym na kości 24 bit/48kHz DSP. Zastosowane głośniki wysokotonowe są identyczne jak w (między innymi) podstawkowych modelach Martin Logan Motion 15 (czytaj TUTAJ) - to przetworniki elektrostatyczne (wstęgowe). Z kolei głośnik średnio-niskotonowy to owalna (spłaszczona w poziomie) membrana o wymiarach 12,7 x 17,8 cm z rozszerzonym wychyłem.

Jak można przeczytać na firmowej stronie, możliwych jest aż sześć metod na bezprzewodowe połączenie Crescendo z dowolnym urządzeniem:

1. Wi-Fi – dołącz urządzenia zgodne z formatem AirPlay (iPhone, iPad, iPod, lub komputer 
z zainstalowanym iTunes), aby przesyłać audio.

2. Bluetooth – dołącz urządzenia wyposażone w moduł Bluetooth. Bluetooth V4.0 wspiera formaty SBC, MP3, AAC, oraz apt-X®.

3. Przewodowy Ethernet – informacje audio mogą być przesłane poprzez LAN używając różnych protokołów (takich jak AirPlay lub DLNA)

4. USB – dołącz kompatybilne urządzenia Apple, używając Crescendo jako stację dokującą lub ładowarkę. Złącze USB zaprojektowano, aby umożliwić szybkie ładowanie różnych urządzeń.

5. Analogowe – dowolne urządzenie z analogowym wyjściem audio może był dołączone przez gniazdo AUX lub 3.5 mm gniazdo słuchawkowe.


6. Optyczne – dowolne urządzenie wyposażone w cyfrowe wyjście optyczne do cyfrowego wejścia poprzez załączony adapter optyczny mini-Toslink (analogowe i cyfrowe połączenia sa obsługiwane przez to samo wejście).

Urządzenie prezentuje się znakomicie - wykonane jest luksusowo, obudowa to drewno orzecha włoskiego. Design stylizowany jest na lata 60-te; to fantazyjna geometryczna forma wycinka okręgu - odwróconego i postawionego na wymyślnych nóżkach z polerowanego metalu. Unikalne wzornictwo poparte jest w tym przypadku również wysoką funkcjonalnością - o tym, iż przyłączyć można sygnał na aż sześć sposobów, już napisałem. Warto jednak także podkreślić, że Crescendo wyposażony jest w pilot zdalnego sterowania, którym można obsługiwać wszelkie funkcje urządzenia, a także podłączonym zewnętrznym subwooferem, bo i taka opcja istnieje. Marin Logan zaprezentował bardzo ciekawe urządzenie, które całkowicie podąża z duchem czasu i za wciąż rosnącymi wymaganiami użytkowników: sprzęt ma być estetyczny, poręczny i łatwy w użytkowaniu. Oraz oczywiście ma równie dobrze grać - Crescendo wszystkie te kryteria wypełnia znakomicie, ale o dźwięku napiszę szerzej za jakieś kilka - kilkanaście dni, jak dłużej posłucham powyższy system audio.