Polpak

EIC

Rafko

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wzmacniacz słuchawkowy/monoblok Optoma NuForce HA-200





Wstęp
Prawie dwa miesiące temu opisywałem TUTAJ przedwzmacniacz i DAC Optoma NuForce STA-200 oraz stereofoniczną końcówkę mocy Optoma NuForce WDC-200. Sprzęty te otrzymałem od nowego polskiego dystrybutora – firmy Polpak z Warszawy. Równolegle wówczas przyjechał do mnie także premierowy wzmacniacz słuchawkowy Optoma NuForce HA-200, jednak z powodu natłoku innych testów, odłożyłem recenzję na później. W tym mniej więcej czasie, Polpak organizował audiofilskie spotkanie w Warszawie, więc HA-200 musiał wrócić. Natomiast pod koniec lipca, wzmacniacz ten ponownie  u mnie zagościł – tym razem już na dobre. Po kilku tygodniach odsłuchów, dziś publikuję test HA-200.

Od razu zaznaczę, że jest to dość nietypowy sprzęt, bo z pozoru jest to klasyczny wzmacniacz słuchawkowy, lecz w rzeczywistości jest to także monoblok, który zestawiony z drugim identycznym tworzą nietypowy symetryczny wzmacniacz słuchawkowy klasy A, typu Single-Ended… Kapitalna sprawa, bo umożliwia perspektywiczną rozbudowę systemu (kiedy kupić, na przykład, lepsze, ale i bardziej wymagające słuchawki).

Optoma NuForce
Warto przypomnieć, iż kilka miesięcy temu duża tajwańska firma Optoma przejęła kalifornijskie przedsiębiorstwo NuForce. Dlatego od niedawna produkty audio hi-fi tej firmy noszą nazwy Optoma, choć nadal sprzedawane są pod logo NuForce. Firma-matka Optoma to duże przedsiębiorstwo koncentrujące się na wytwarzaniu rozmaitych projektorów przeznaczonych zarówno na rynek konsumencki, jak i profesjonalny. Produkuje także wiele akcesoriów związanych z segmentem wideo (ekrany, żarówki do projektorów, systemy konferencyjne, itp.). Optoma i OptomaNuForce wspólnie wchodzą w strukturę własności jeszcze większego przedsiębiorstwa, a mianowicie Coretronic Company, które główną siedzibę ma na Tajwanie. NuForce w ramach Optoma ma oczywiście dużą niezależność, a także, co oczywiste, dzięki fuzji z większą firmą dodatkowe fundusze na prace projektowe i badawcze. Najpewniej stąd ostatni wysyp nowych urządzeń wysokiej klasy z logo NuForce. 

Premierową końcówkę mocy NuForce STA-200 oraz przedwzmacniacz/DAC WTD-200 już opisałem, nie ukrywam, że bardzo mi zaimponowały bardzo rasowym dźwiękiem oraz precyzyjnym wykonawstwem wysokiej próby. Nawiasem mówiąc, w proces projektowy końcówki mocy STA-200 tym razem zaangażowani zostali szwajcarscy inżynierowie z high-endowej firmy Goldmund. Kolejne nowości to zmodernizowany wzmacniacz cyfrowy NuForce DDA-120 – to następca przebojowego DDA-100. Natomiast rozbudowana konstrukcyjnie końcówka mocy  STA-200 ma nieco oszczędniejszą wersję oznaczoną jako STA-120. Całkowicie nowatorską konstrukcją może poszczycić się również tytułowy wzmacniacz słuchawkowy NuForce HA-200.

Wrażenia ogólne i budowa
Design HA-200 utrzymany jest w stylu typowym dla NuForce – to aluminiowa (zintegrowana z panelem frontowym) obudowa, na rogach zaokrąglona. Aluminium anodowane jest na czarno (taką wersję otrzymałem) lub nie. Na froncie, po prawej stronie znajduje się pokrętło wzmocnienia, a po lewej stronie gniazdo słuchawkowe 6,3 mm oraz trzypinowe XLR (przykryte plastikową nakładką). To wszystko. (Brak tu nawet jakiejś diody sygnalizującej przyłączenie urządzenia do sieci). Albowiem opisywany sprzęt jest purystycznym wzmacniaczem słuchawkowym pracującym w klasie A. Dlatego nie ma tu żadnych dodatkowych DACów, funkcji przedwzmacniacza liniowego, etc. HA-200 jest wyłącznie wzmacniaczem słuchawkowym. Co więcej, aby uzyskać pełny zbalansowany tor słuchawkowy należy zaopatrzyć się we dwa egzemplarze HA-200. Wówczas do dwóch tylnych gniazd XLR (a są zamontowane po jednym w każdym urządzeniu) należy doprowadzić sygnał źródłowy z obu kanałów, a odsłuch następuje na specjalnym kablu – XLR z dwoma końcówkami. Innymi słowy, dwa HA-200 pracują jako dwa niezależne wzmacniacze monofoniczne kanału lewego i prawego. W przypadku klasycznych odsłuchów wykorzystywane jest gniazdo słuchawkowe 6,3 mm i dwa gniazda RCA (z tyłu).

Z tyłu zamontowano wspomnianą parę gniazd wejściowych RCA, jedno gniazdo XLR (czyli niejako połowę wejścia zbalansowanego), gniazdo sieciowe IEC zintegrowane z bezpiecznikiem, włącznik sieciowy oraz schowany pod płytką przełącznik napięcia 230/115 Volt.

Z materiałów producenta można dowiedzieć się, że obwód amplifikacji HA-200 działa całkowicie w klasie A i rozwija moc do 2 Watów przy 32 Ohm i w trybie symetrycznym aż do 8 Wat przy 64 Ohm. Wewnątrz znajduje się duży transformator toroidalny, co warte jest podkreślenia. Czternaście sztuk kondensatorów marki Elna filtruje zasilanie i tworzy duży rezerwuar energii, który sprosta wymaganiom podczas najbardziej dynamicznych szczytów obciążenia. Cztery tranzystory mocy MosFet IRF510 zamontowane są na małej płytce metalowej służącej jako radiator. Wzmacniacze operacyjne to Burr-Brown OPA2134. Zaletą systemu wewnętrznego jest zdolność do łączenia się z drugim HA-200, od wyjścia XLR, który jest umieszczony na płycie czołowej, do drugiego wejścia XLR połączonego z wejściem na tym samym poziomie. Jest to tryb całkowicie symetryczny. Warto zauważyć, że w takim ustawieniu wzmacniacz konsumuje aż 50 Wat mocy, co jak na sprzęt słuchawkowy jest ilością gigantyczną. Mało to ekologiczne, ale dzięki temu NuForce nie będzie miał żadnych problemów z wysterowaniem jakichkolwiek słuchawek.

Z uwagi na fakt, iż HA-200 jest wyłącznie wzmacniaczem słuchawkowym, należy mu dostarczyć zewnętrzny sygnał analogowy. Może to być sygnał pochodzący z odtwarzacza płyt CD lub z DACa. NuForce oferuje bardzo ciekawy przetwornik cyfrowo-analogowy NuForce DAC-80 o tej samej linii wzorniczej, aczkolwiek może to być również Hegel HD11 lub Schiit Bifrost.


Wzornictwo typowe dla NuForce - ascetyczne, ale wielce estetyczne

Dwa gniazda słuchawkowe: 6,3 mm i trzypinowy XLR - mono; aby skorzystać z XLR w stereo należy dokupić ...drugi egzemplarz HA-200


Wzmacniacz jest całkiem spory

Z tyłu znajduje się włącznik zasilania, para wejściowych gniazd RCA i jedno wejście XLR monobloku

Warto zastosować solidny kabel zasilający; tu KBL Sound Fluid

Zastosowane przewody to sieciowy KBL Sound Fluid i łączówki RCA Audiomica Europa Ultra Reference M3




NuForce HA-200 bardzo synergicznie zgrywa się ze słuchawkami magnetostatycznymi Oppo PM-3




Odsłuchy na słuchawkach Oppo PM-3 i Final Pandora Hope VI (d. Final Audio Design Pandora Hope VI)

HA-200, w tle końcówka mocy NuForce STA-200 i przedwzmacniacz/DAC NuForce WDC-200


Wrażenia dźwiękowe
Dystrybutor Polpak udostępnił mi jeden egzemplarz HA-200, nie mogłem więc przetestować trybu symetrycznego wzmacniacza. Zresztą i tak aktualnie nie dysponowałem żadnymi słuchawkami z kablem zbalansowanym. Dlatego używałem NuForce jako klasyczny wzmacniacz słuchawkowy niezbalansowany. Słuchawki to Oppo PM-3, Final Pandora Hope VI oraz AKG K545. Szczegółowa lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu tekstu.

Wzmacniacz oferuje bogaty, nasycony dźwięk o otwartym i gładkim charakterze. Operuje rytmem i dynamiką z wielką swobodą i kulturą. Duży nacisk położono na prawidłowa ekstrakcję barw instrumentów, pokazywanie ich naturalności tonalnej, ale również muzykalności. Podobnie rzecz ma się z głosami ludzkimi – wokale brzmią energetycznie i emocjonalnie, są doskonale prezentowane na tle instrumentów, które stanowią solidny akompaniament i tło, a równolegle mają poprawny rysunek i wymiar. Warto zwrócić uwagę na fakt, że HA-200 nie eksponuje niedopracowanych, czy gorszych fragmentów nagrań – nie wypycha ich do przodu, lecz równoważy i bilansuje przez co brzmią atrakcyjnie i powabnie. Nawet płyty Bruce'a Springsteena (a to katastrofa realizacyjna) odsłuchiwane na słuchawkach mają nie tylko prawidłową przestrzeń, lecz również odpowiedni rytm i nasycenie instrumentów, a brak większych sybilantów i innych niechcianych ostrości. Zaś głos Springsteena jawi się jako energetyczny i rześki – chartyzmatyczny.

Dużą zaletą amerykańskiego wzmacniacza jest łatwość, z jaką buduje wszelkie zjawiska przestrzenne. To piękna trójwymiarowość źródeł pozornych, wybornie uporządkowana przestrzeń ze ściśle zlokalizowanymi instrumentami, dokładna głębia dźwięku i słyszalne jego dalsze tony. Jednocześnie sprzęt wzbudza zaufanie rytmicznym i sprężystym basem, spójnym i dobrze zestrojonym z pozostałymi podzakresami. Co istotne, HA-200 operuje całym brzmieniem jednakowo, to znaczy – z równym zaangażowaniem dostarcza informacje o intonacji i motoryce nagrania, liniach instrumentalnych (np. kontrabasu i saksofonów), barwie głosu, ale także o licznych subtelnościach i niuansach. Innymi słowy, wszystko słychać. NuForce odkrywa i ujawnia dźwięk jak rasowy sprzęt hi-fi – daje rzetelny wgląd w strukturę nagrań, ich przestrzeń, lecz i mikrodetale. Dzięki temu każdy gatunek muzyki zawsze zabrzmi przeziernie i atrakcyjnie, z optymalnym ciężarem tonalnym i przestronnie. Po prostu prawdziwe high-fidelity.

Kilka słów o współpracy z poszczególnymi słuchawkami (jak pisałem wcześniej, używałem trzy pary: magnetoplanarne Oppo PM-3 i dynamiczne Final Pandora Hope VI oraz AKG K545). NuForce HA-200 jest wzmacniaczem, który nie miał najmniejszych problemów, aby w pełni wysterować wszystkie testowe słuchawki. Dźwięk był bardzo mięsisty, pełny i żywy – klarowny i muzykalny. Najbardziej do gustu przypadło mi zestawienie z Oppo PM-3; tu było najwięcej żaru i energii, emocji i intymności, ale również transparentności i kultury. Trzeba podkreślić, że HA-200 z uwagi na wysoką wydajność oraz amplifikację klasy A jest predysponowany do pracy na wysokich obrotach i nie są mu straszne nawet niełatwe wysokoohmowe, czy wymagające magnetoplanarne słuchawki. Co więcej, meloman, który planuje wymianę aktualnych słuchawek (np. AKG K701) na bardziej zaawansowane, ale i bardziej bezkompromisowe dla wzmacniaczy (np. Audeze LCD-X, Audeze LCD-2, HiFiMan HE-500, Sennheiser HD-800, itp.) może po prostu dokupić drugi wzmacniacz NuForce HA-200 i po zmostkowaniu obu, uzyskać pełnoprawny symetryczny tor słuchawkowy. Rewelacyjna opcja.

Konkluzja
Optoma NuForce HA-200 to bezkompromisowy wzmacniacz słuchawkowy – pierwszorzędnie zaprojektowany, solidnie zbudowany i dysponujący bardzo zaangażowanym, aczkolwiek czystym i szczegółowym brzmieniem. Pracuje w purystycznej klasie A, ma zaaplikowaną topologię SE (Single Ended Design), a co najważniejsze - jest w zasadzie monoblokiem, który można rozbudować o drugi identyczny i uzyskać w ten sposób w pełni zbalansowany, rasowy tor słuchawkowy. A to wszystko w rozsądnych pieniądzach, bo cena w Polsce wynosi 1 488 PLN za sztukę. Kapitalny wzmacniacz słuchawkowy, polecam!

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Burson Timekeeper (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Egg-Shell Classic 9WTL.
Kolumny: Bodnar Audio Hornton, Wigg Art Enzo (test TU),  Xavian Neox 2, Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf, Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Two (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Pioneer U-05-S (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystemy: Pioneer P1-K (test TU) i Cayin MM-3.
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Burson Conductor Virtuoso (test TU),  Oppo HA-2 (test TU), Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC 2450 i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).


niedziela, 9 sierpnia 2015

Minisystem hi-fi Cayin MM-3




Wstęp
Marka Cayin polskim melomanom kojarzy się przede wszystkim z dużymi wzmacniaczami lampowymi lub pełnowymiarowymi komponentami hi-fi, ale nie z małymi na przykład przenośnymi wzmacniaczami słuchawkowymi, czy odtwarzaczami słuchawkowymi. A jednak ostatnimi czasy producent Cayin postanowił zagospodarować i ten rynkowy przedział. Warto wiedzieć, iż od niedawna warszawska firma Audiomagic została polskim przedstawicielem konsumenckiego segmentu marki Cayin (głównie urządzenia mobilne). Zaś dobrze znana i lubiana firma Studio 16 Hertz pozostała dystrybutorem sprzętów z pułapu hi-fi Cayin (różne wzmacniacze lampowe, ale także źródła i przedwzmacniacze, w tym słuchawkowe).

Cayin Audio
Jako, że opisywałem już TUTAJ kilka razy sprzęty marki Cayin, aby nie powtarzać wszystkich o niej informacji, przypomnę tym razem jedynie te najważniejsze.

Formalnym właścicielem marki Cayin jest duża firma Zhuhai Spark Electronic Equipment Co. LTD zlokalizowana w mieście Zhuhai w chińskiej prowincji Guangdong (pol. Kanton) w południowych Chinach. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1993 roku jako inwestycja gigantycznej chińskiej firmy AVIC International Co., LTD z myślą o projektowaniu i wytwarzaniu profesjonalnych urządzeń audio klasy hi-fi. Z czasem utworzono własną markę Cayin, która często funkcjonuje na rynku pod nazwą Cayin Spark. Przez ponad 20 lat funkcjonowania przedsiębiorstwo intensywnie inwestowało w bazę projektowo-badawczą, produkcyjną oraz kontrolną, a także w doświadczoną i kreatywną kadrę inżynierską. W efekcie Cayin stał się jedną z najbardziej rozpoznawanych chińskich marek na świecie, a Zhuhai Spark Electronic Equipment Co,. LTD najbardziej znaną chińską firmą przemysłu audio hi-fi. Przedsiębiorstwo zatrudnia około 150 wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym aż 20 inżynierów. Teraźniejsze moce produkcyjne określane są na 50 000 sztuk urządzeń na rok. Firma eksportuje swoje wyroby do ponad 20 krajów zarówno europejskich, jak i amerykańskich oraz azjatyckich.

Warto podkreślić, że Cayin przykłada bardzo dużą wagę do perfekcyjnego opracowywania projektów swoich urządzeń – temu służy zaawansowana kadra inżynierska działu R&D, która ma własne duże laboratoria badawcze i eksperymentalne. Ponadto dużą uwagę poświęca się designowi sprzętów, tak aby spełniały kryteria światowej estetyki i wzornictwa. Patrząc na urządzenia marki Cayin trudno w nich znaleźć tzw. styl chiński, bo są projektowane na wzór najlepszych światowych kanonów designu, choć są też i oryginalne opracowania typowe dla Cayin.

Aktualny KATALOG Cayin jest bardzo zróżnicowany i rozbudowany, bowiem zawiera prawie 100 pozycji, a ciągle wprowadzane są nowości. Produkty podzielone są na siedem zasadniczych kategorii: wzmacniacze lampowe, wzmacniacze tranzystorowe, wzmacniacze słuchawkowe, źródła dźwięku (odtwarzacze płyt CD i sieciowe), systemy mini, przewody audio oraz kolumny i procesory dźwięku. Jak już napisałem we wstępnie, ostatnio firma intensywnie inwestuje w mobilne urządzenia audio. Stąd w jej portfolio sporo małych wzmacniaczy słuchawkowych (C5, C5 DAC, C6), przenośny odtwarzacz plikowy N6, ale także sprzęty kompaktowe typu nabiurkowe wzmacniacze słuchawkowe (HA-1A, HA-2i i HA-3). Osobną kategorią są minisystemy. Tu wyróżnić można Cayin MM-1, MM-3 oraz MM-5. Ten przedostatni jest przedmiotem dalszego opisu.

Wrażenia ogólne i budowa
W dość sporym kartonie umieszczone są dwie kolumny oraz dwa elementy jednostki centralnej minisystemu MM-3. Unieruchomione są wśród powycinanych styropianów, dodatkowo opakowane w miękkie, białe woreczki. W komplecie, w płaskim kartoniku, znajdują się: pilot zdalnego sterowania, kilka różnych kabli, w tym bardzo porządne głośnikowe (z miedzi OFC, zakończone solidnymi wtykami bananowymi!), a także gwarancje i instrukcje oraz gumowe podkładki samoprzylepne pod kolumny. Niestety, brak instrukcji w języku polskim. Do prądu należy przyłączyć jedynie wzmacniacz, odtwarzacz płyt CD i plików podłącza się specjalnym kablem sieciowym (mini-DIN) do gniazda sieciowego umieszczonego we wzmacniaczu.

Cayin słynie z perfekcyjnego designu, pierwszorzędnego wykonania oraz solidnej budowy swoich urządzeń – i nie inaczej jest w przypadku opisywanego minizestawu. Owszem, poszczególne komponenty są niewielkie, by nie napisać - mikre, aczkolwiek ich konstrukcje są wyśmienite. Uwagę zwracają aluminiowe obudowy wzmacniacza oraz odtwarzacza, choć nieco przeplecione tworzywami sztucznymi. Górna pokrywa wykonana jest z błyszczącego plastiku, na niewielkim fragmencie jest on przezroczysty – można tam dostrzeć wewnętrzną lampę elektronową. Na przedzie górnej pokrywy (tuż nad panelem frontowym) zamontowano kilka podświetlanych na niebiesko klawiszy, które służą do sterowania (równolegle sprzętem można zawiadywać pilotem zdalnego sterowania). Tamże znajduje się włącznik sieciowy. Wzmacniacz na froncie ma umieszczony nieduży czerwony wyświetlacz, na którym pojawiają się najważniejsze informacje – poziom wzmocnienia oraz aktywne źródło i częstotliwość stacji radiowej. Do wzmacniacza można przyłączyć dwa zewnętrzne źródła analogowe – z tym, że jedno to firmowy odtwarzacz CD. Na szczęście MM-3 ma zainstalowany także odbiornik Bluetooth (wersja V2.1), co znacznie poszerza jego funkcjonalność. Sprzęt zawiera też wbudowany radioodbiornik FM, czyli jest w zasadzie amplitunerem. Po prawym boku wzmacniacza znajduje się slot na karty SD, co znacząco rozszerza funkcjonalność Cayina. Na froncie znajdują się również gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz gniazdo USB.

Z tyłu umieszczono dwie pary niedużych terminali głośnikowych, które akceptują banany lub gołe przewody. Po prawej stronie zamontowano dwie pary analogowych gniazd źródłowych (jedna przeznaczona dla odtwarzacza CD z kompletu), a także na trwałe przytwierdzony przewód antenowy. W prawym, górnym rogu umieszczono gniazdo DIN 10 A zasilania odtwarzacza CD. Po lewej stronie znajduje się gniazdo sieciowe – tzw. ósemka.

Odtwarzacz płyt CD ma identyczne rozmiary i obudowę jak wzmacniacz. Na froncie znajduje się szczelina napędu, nieduży wyświetlacz w czerwonym kolorze oraz przycisk wysuwania płyty. Sterowanie odbywa się albo z poziomu panelu na górnej pokrywie wzmacniacza, albo za pomocą pilota zdalnego sterownia. Z tyłu zamontowano wejście sieciowe mini-DIN (przyłącza się tu kabel ze wzmacniacza), parę wyjść analogowych RCA oraz jedno cyfrowe elektryczne.

Kolumny nie są duże – ich rozmiary to 216 mm × 171 mm × 140 mm (W x S x G). Wykonane są bardzo precyzyjnie i estetycznie. Zamontowane głośniki średnio-niskotonowowe mają papierowe membrany, a wysokotonowe – tekstylne. Dookoła głośników zamontowano aluminiowe nakładki – to identyczny metal z jakiego wykonano obudowy jednostek centralnych. Z tyłu monitorów umieszczono niewielkie ujścia bass-refleksów, pod nimi pojedyncze terminale głośnikowe, zakręcane. Masa jednej sztuki to 2,5 kg. Impedancja – 6 Ohm, skuteczność – 86 dB.

Niestety, firmowe opisy budowy wewnętrznej zestawu MM-3 są bardzo skąpe lub dostępne wyłącznie w języku chińskim. Wiadomo jedynie, że wzmacniacz pracuje w klasie D i ma 2 x 15 Wat mocy. Jako, że nie mogłem ze względów gwarancyjnych rozkręcić urządzeń, tak więc ich konstrukcje muszą na razie pozostać tajemnicą.


Poszczególne komponenty minisystemu są solidnie opakowane

Cayin MM-3 w pełnej krasie; to solidne i precyzyjne wykonawstwo 

Kiedy odtwarzacz CD postawić na wzmacniaczu nie ma dostępu do panelu sterowania, trzeba używać pilot zdalnego sterowania


Jak widać, MM-3 jest tylko nieznacznie szerszy od opakowania płyty CD

Na górnej obudowie wzmacniacza umieszczono panel sterujący

Zbliżenie na panel sterujący (podświetlany na niebiesko) oraz wyświetlacze

Czerwone wyświetlacze są dobrze kontrastowe



MM-3 to efektowna konstrukcja; obudowy wykonane są z czystego aluminium

Pod górną płytą wzmacniacza widoczna jest lampa elektronowa

Kolumny Cayin najlepiej stawiać na standach głośnikowych, wówczas dźwięk jest optymalny



Wrażenia dźwiękowe
To fakt, zestaw MM-3 nie jest wielki, jest dość mały. Niemniej jednak Cayin generuje całkiem duży dźwięk w porównaniu do jego rozmiarów – zarówno jednostek centralnych, jak i kolumn. Brzmienie jest nasycone, spójne i bardzo plastyczne. Przekaz charakteryzuje się odczuwalną gęstą i skondensowaną średnicą, która jest dobrze komunikatywna, precyzyjna, a równolegle gładka i czysta. Dodatek lampy elektronowej w układzie wzmacniacza zapewnia lekkie „przetarcie” brzmienia minisystemu – daje się przez to odczuć dodatkową słodycz i czar średnicy, zaokrąglenie niektórych tonów, a także przyjemne, bo fizjologiczne ciepło. Przynosi to podkreślanie wybrzmienia ludzkich głosów, podnoszenie temperatury instrumentów takich jak fortepian, saksofon, czy gitara akustyczna, atrakcyjny wyraz dźwięku. Przekaz jest płynny i potoczysty, lekko zmiękczony i ocieplony, ale bardzo sympatyczny w percepcji, dopełniony i soczysty. Organiczny, ale pozbawiony efekciarstwa.

Muzyka jest prezentowana w taki sposób, iż każdy dźwięk przyciąga uwagę, pragnie skupić na sobie słuchacza, przynosi dużą dynamikę i eufonię. Zapewnia dużą porcję energii i ataku. Owszem, trudno takie brzmienie nazwać neutralnym, czy naturalnym, bo jest ono lekko „podkręcone”, lecz dzięki temu każde nagranie brzmi soczyście i żwawo – chwyta za serce, porywa i zapewnia fun. Dodatkowo, niskie tony mimo, że niezbyt obszerne i spektakularne, to są równie żywe i porywcze jak pozostałe tony. Nie mulą, nie opóźniają się – są szybkie i dobrze kontrolowane. Z kolei soprany pomimo, iż nie są zbyt detaliczne, ani selektywne, to zapewniają solidny wgląd w strukturę nagrań, rzetelnie informują o subtelnościach i niuansach, choć są one ciut przytłumione. Nie przeszkadza to w żaden sposób w przyjemnych, długoterminowych odsłuchach. MM-3 nadaje się sam raz do pracy przy komputerze na biurku lub jako umilacz popołudniowego czasu, kiedy siedzieć w fotelu z gazetą w rękach i kawą na stoliku.

Konkluzja
Ogólnie rzecz biorąc, dźwięk MM-3 zdaje się być nie tylko dobrze ułożony, harmonijny, ale również kompletny – całościowo spójny. Silny, ale lekko osłodzony; dynamiczny, acz subtelny; soczysty, lecz tonalny. Co istotne, poszczególne jednostki miniwieży Cayin (czyli wzmacniacz, odtwarzacz i kolumny) są ze sobą zintegrowane dźwiękowo, są komplementarne i synergistyczne. Cayin MM-3 to interesujący zestaw, który solidnie wygląda i dobrze gra. W sam raz do nagłośnienia pokoju biurowego lub sypialni audiofila, który lubi miły "lampowy" dźwięk.

Cena w Polsce - 3 800 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Burson Timekeeper (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Egg-Shell Classic 9WTL (test TU).
Kolumny: Bodnar Audio Hornton (test TU), Wigg Art Enzo (test TU),  Xavian Neox 2, Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf, Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Two (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Pioneer U-05-S (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystemy: Pioneer P1-K (test TU) i Cayin MM-3.
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Burson Conductor Virtuoso (test TU),  Oppo HA-2 (test TU), Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC 2450 i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



piątek, 7 sierpnia 2015

Informacja - nowy wzmacniacz zintegrowany Hegel H360




Umieszczam informację o nowym wzmacniaczu zintegrowanym z Norwegii, czyli o Hegel H360. News ten otrzymałem dziś od polskiego dystrybutora marki Hegel – firmy Moje Audio z Wrocławia. Myślę, że jest to na tyle interesująca informacja, że warto ją umieścić na głównej stronie Stereo i Kolorowo. Mam zresztą nadzieję niebawem testować ten wzmacniacz, więc jest to równolegle i zapowiedź kolejnej recenzji. 


***


Hegel H360 - nowa super integra!
Hegel H360 jest gigantem wśród wzmacniaczy zintegrowanych. Posiada 250 W na kanał przy 8 ohmach i współczynnik tłumienia ponad 4000. Takie parametry pozwalają wysterować praktycznie każdy głośnik na rynku. Dzięki opatentowanej technologii SoundEngine, ta bestia wśród wzmacniaczy łączy moc, dynamikę, finezję i muzykalność jak żaden inny zintegrowany wzmacniacz na rynku. Połączenia w H360 to coś więcej niż tylko dodatek ... Są symetryczne i niesymetryczne wejścia analogowe, dedykowane wejście na kino domowe, optyczne i koncentryczne wejścia cyfrowe, a także wejście USB dla każdego sygnału aż do DSD128 ... i tak - to jest również odtwarzacz sieciowy. Czy trzeba mówić więcej?

Głównym założeniem Hegla jest jakość dźwięku, a H360 nie jest wyjątkiem. Oczywistą zaletę łatwo zauważyć - moc. Wzmacniacz posiada 2 x 250 W na kanał przy 8 omach, która jest stabilna nawet w niższej impedancji. Ponadto, współczynnik tłumienia większy niż 4000 sprawia, że ten wzmacniacz poradzi sobie z wysterowaniem nawet najbardziej wymagających głośników. H360 zawsze będzie grać z wielkim autorytetem i łatwością.


Rzadko spotyka się połączenie takiej mocy z finezją dźwięku. Jednak, specjalnie zaprojektowane zasilacze przyczyniają się do bardzo niskiego poziomu szumów. Ręczne, prawie idealne dopasowanie pary tranzystorów w stopniu wejściowym, zmniejsza zniekształcenia harmoniczne. Opatentowana technologia SoundEngine redukuje zniekształcenia ponad wszystko, a zwłaszcza zniekształcenia skrośne. Nasi projektanci zrozumieli, jak działają tranzystory, aż do poziomu atomowego, a my wykorzystaliśmy tę wiedzę w projektowaniu H360.


H360 zawiera wysokiej jakości DAC, który korzysta ze specjalnej technologii ponownego taktowania. Pozwala to uzyskać naprawdę bardzo dobrą jakość dźwięku z powszechnie używanych źródeł takich  jak telefon lub komputer. To dlatego dodaliśmy funkcjonalność AirPlay firmy Apple jak i DLNA. Jest też referencyjne wejście USB, wspierające wszystkie formaty w tym DSD64 i DSD128.


Dane techniczne
Moc: 250 W na kanał przy 8 Ohm,420 W na kanał przy 4 Ohm
Wejścia analogowe: 1 zbalansowane (XLR), 1 niezbalansowane (RCA), 1 kino domowe
Wyjścia analogowe: 1 fixed line level (RCA), 1 variable line level (RCA) 
Cyfrowe wejścia: 1 coaxial, 3 optical, 1 USB, 1 ethernet (RJ45) 
Wyjścia cyfrowe: 1 coaxial (tylko z wyjść cyfrowych) 
Wejście IR: 3,5 mm IR-Jack (z tyłu) 
Zakres częstotliwości: 5 Hz-180 kHz 
Stosunek sygnał/szum: większy niż 100 dB 
Przesłuch: Mniejszy niż -100 dB 
Współczynnik tłumienia: Większy niż 4 000 
Wymiary: 12 cm (15 cm z nóżkami) x 43 cm x 43 cm
Masa: 20,5 kg (netto), 24 kg (brutto)
Cena: 21 990 PLN

Wzmacniacz będzie dostępny na polskim rynku pod koniec sierpnia.








wtorek, 4 sierpnia 2015

Przewody głośnikowe Melodika Brown Sugar BSC2450





Wstęp
Przewodów głośnikowych na rynku jedt mnóstwo - dostępne są zwykłe supermarketowe tzw. no name, rozmaite budżetowe, droższe, drogie, bardzo drogie i kosmicznie drogie. Z przewodnikami wykonanymi z miedzi, z grafitu, ze srebra, złota i z czego tam jeszcze. Z litego materiału (metalu) lub ze skrętek zaplatanych na wiele sposobów. Z zastosowanymi różnymi dielektrykami, oplotami, odmienną strukturą układu żył, etc. Wybór jest gigantyczny, a do jednej pary głośników meloman potrzebuje nie więcej niż jeden zestaw przewodów. I tu zaczyna się problem – jak optymalnie dobierać kable głośnikowe (i inne oczywiście też) do danego zestawu hi-fi? Ile na ten cel proporcjonalnie przeznaczyć pieniędzy? Czym się kierować przy wyborze – recenzjami, opinią znajomych audiofilów, własną intuicją i słuchem?

Aby nieco pomóc Czytelnikowi w tym niełatwym wyborze postanowiłem najpierw wypożyczyć od polskiego dystrybutora Rafko najnowsze jego przewody, potem je odsłuchać, a następnie napisać recenzję. Te kable to oczywiście Melodika Brown Sugar BSC2450. A dlaczego właśnie te? Bowiem są to przewody w 100 % wykonane w Polsce, z polskiej miedzi, której mamy pod dostatkiem (Polska to ósmy jej producent na świecie), i co najważniejsze, jest ona doskonałej jakości elektrycznej. A co istotne, są sporządzane z wyjątkowo czystej miedzi beztlenowej, bo o czystości 99,99998 %, czyli 6N.

Przewody Melodika
Marka Melodika została utworzona przez dobrze znanego dystrybutora Rafko z Białegostoku. Rafko jest polskim przedstawicielem tak renomowanych firm jak: Musical Fidelity, Myryad, Goldring, HiFiMan, Polk Audio, Definitive Technology i kilku innych. W miarę rozwoju przedsiębiorstwa zdecydowano o wdrożeniu własnej marki audio – nazwano ją Melodika. Dziś Melodika dysponuje sporą ofertą sprzętową. Można tu znaleźć kolumny głośnikowe, rozmaite akcesoria głośnikowe i montażowe (seria Black&White), a także bardzo bogaty wybór kabli i wtyków audio posegregowanych w dwóch grupach: stricte budżetowej Purple Rain oraz nieco wyższej Brown Sugar. Ta ostatnia zawiera póki co tylko dwie pozycje przewodów głośnikowych - BSC2330 o przekroju 2 x 3,3 mm oraz tytułowe BSC2450 o przekroju 2 x 4,5 mm. Cechą charakterystyczną przewodów Melodika jest to, iż w całości wykonywane są w polskich zakładach z polskiej miedzi, tak więc ich jakość jest wysoka, a cena rozsądna.

Jak można przeczytać: "Produkcja kabli Melodika zlecana jest w jednej z polskich fabryk, która produkuje również np. kable na platformy wiertnicze, dla wojska (m.in. na potrzebny transportera Rosomak), wiązki kablowe do samochodów hybrydowych, itp. W ramach procesu projektowania oraz sprawdzania specyfikacji kabli Melodika współpracuje z laboratorium badawczym Politechniki Białostockiej".

Wrażenia ogólne i budowa
Tytułem wyjaśnienia, angielska nazwa "brown sugar" oczywiście oznacza brązowy cukier (najczęściej trzcinowy), lecz potocznie tak również określa się jedną z odmian heroiny, kiedyś popularnego narkotyku pośród rokendrolowców (o czym zresztą traktuje znana piosenka The Rolling Stones o identycznym tytule). Czyli można zrozumieć, że opisywane kable dają systemowi hi-fi niezłego „speeda”, albo „kopa”. Ale dość żartów.

Przewody zostały przygotowane przez Melodika z myślą o sprzedaży na metry bieżące, ale firma na zamówienie sporządza także konfekcjonowanie kabli. Poprosiłem Rafko o Brown Sugar BSC2450 o długości 2 x 2,5 m i zaopatrzone we wtyki bananowe. I takie kable do mnie przyjechały (koszt takich przewodów to około 900 PLN). Banany, póki co, pochodzą z serii Melodika - docelowo mają być to wtyki adresowane dla Brown Sugar. Banany zostały zamontowane zostały solidnie, otulone rurkami termokurczliwymi w kolorach czarnym i czerwonym. Trochę szkoda, że wykonawca nie zadbał o to, aby podobne rurki (lub splitter) zainstalować na końcu wspólnej izolacji i wychodzącej z niej dwóch przewodów – izolacja ta jest po prostu ucięta, trochę surowo to wygląda. Jednakowoż, to jest jedyne moje zastrzeżenie, albowiem same przewody prezentują się więcej niż solidnie i korzystnie. Dużo estetyki nadaje przezroczysta zewnętrzna izolacja z polichlorku winylu (PVC), spod której przezierają dwie osobne żyły (biała i brązowa) wijące się jako rozciągnięte podłużnie spirale albo warkocz. Na zewnętrznej izolacji nadrukowane są nazwy i symbole kabli, a także strzałki oznaczające kierunkowość przewodów. Jak na cenę 149 PLN za metr bieżący, wykonanie i prezencja Melodiki są wyjątkowo wysokie.

O idei konstrukcji i anatomii przewodów wiele można dowiedzieć się na firmowej stronie Melodika (czytaj TUTAJ). Zastosowano potrójną nisko-pojemnościową izolację dielektryczną z LDPE (spieniony polietylen o niskiej gęstości), która zapewnia bezstratną transmisję sygnału. Producent chwali się zaimplementowaną technologią Spiral Litz, która ma tzw. Multi-Gauge Core, czyli specjalną konstrukcję przewodu z rozróżnieniem kilku grubości żył dla osobnych transmisji niskich, średnich i wysokich tonów (osobno izolowane). To zaawansowana konstrukcja (przewód złożony z 3 różnej grubości wiązek) - 2 x 4,5 mm (a wewnątrz każdej żyły następujące skrętki: 8 x 0,21 mm2 + 4 x 0,33 mm2 + 12 x 0,13 mm2) - coś takiego można spotkać w kablach firmy Cardas Audio. Jeśli natomiast chodzi o geometrię, to przewodniki wzajemnie ze sobą skręcone celem eliminacji ewentualnych własnych interferencji.  Zastosowana miedź jest wysokiej jakości – to polska miedź OFC o czystości 99,99998 %, czyli 6N.

Melodika uzasadnia zastosowanie geometrii Spiral Litz (czyli rozróżnienia przewodów na trzy różnej grubości wiązek) potencjalną redukcją występowania efektu naskórkowości. Tak Rafko pisze o efekcie naskórkowości: "Im wyższa jest częstotliwość przesyłana przez linię, tym bardziej prąd wykazuje tendencje do przepływu po powierzchni przewodnika. Staje się tak na wskutek zmiennych oddziaływań magnetycznych prądu z samym sobą. I tak, im wyższa częstotliwość, tym bliżej powierzchni przewodnika płynie prąd. Nie jest to zjawisko korzystne, ponieważ wraz ze wzrostem częstotliwości maleje wykorzystywana powierzchnia przewodnika, co skutkuje wzrostem impedancji kabla dla wysokich częstotliwości. Sygnał zaczyna płynąć nierównomiernie (m.in. również przez przesunięcia fazowe) i następuje utrata bardzo cichych składowych, co w wrażeniach słuchowych określa się jako brak powietrza czy informacji subtelnych. Dlatego kabel Melodika Brown Sugar BSC2450 posiada trzy różne grubości przewodników”.





Melodika Brown Sugar BSC2450; przewody są kierunkowe


Całkiem solidne wtyki bananowe; trochę szkoda, że przezroczysta izolacja jest, ot tak - po prostu, ucięta, przydałaby się w tym miejscu jakaś tuleja termozgrzewalna


Melodika prezentują się elegancko i solidnie

Odcinek BSC2450 bez konfekcji (zdjęcie ze strony Melodika)

Brown Sugar zwisa za kolumną


Przewód Melodika przyłączony do kolumny Bodnar Audio Hornton

BSC2450 wetknięty do terminalów kolumn Bodnar Audio Hornton

Zestaw nr 1 to wzmacniacz lampowy Egg-Shell Classic 9WLT i kolumny Bodnar Audio Hornton

Zestaw nr 2 to wzmacniacz tranzystorowy Hegel H160 i kolumny Wigg Art Enzo



Wrażenia dźwiękowe
Przewody implementowałem przede wszystkim w dwóch konfiguracjach: 1) wzmacniacz lampowy Egg-Shell Classic 9WLT oraz kolumny na głośnikach szerokopasmowych Bodnar Audio Hornton oraz 2) wzmacniacz tranzystorowy Hegel H160 i kolumny podłogowe Wigg Art Enzo na zmianę z kompaktowymi Xavian Neox 2. Sporadycznie kablami Brown Sugar łączyłem miniwieżę Pioneer P1-K z firmowymi kolumnami systemu Pioneer. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Brown Sugar BSC24050 budzą podziw przede wszystkim niezłą transparentnością, czystością brzmienia, czyli …brakiem indywidualnego charakteru brzmieniowego. Nie da się usłyszeć żadnego pogrubienia basów, a jedynie przywołanie ich poprawnej dyscypliny – rytmu i masy, szybkości i dynamiki. Średnica nie gęstnieje, nie nabiera ponad zwyczajnych barw ani kolorów, lecz zostają w tym paśmie uwidaczniane wyraźne zarysy instrumentów na scenie, pojawiają się niuanse i subtelności ukryte w nagraniach, a brzmienie nabiera dodatkowej energii, ujawnia się klarowność dźwięku – jego optymalna śpiewność i gładkość. Poza tym niekiedy daje się zauważyć następujące zjawisko (najpewniej wynikające z dodatkowego ujawniania lub uwalniania średnich tonów): średnica jest leciutko podgrzewana i jakby ocieplana, co zasadniczo sprzyja lepszej eksplikacji wokali oraz takich instrumentów jak fortepian, czy saksofon. I w końcu – soprany nie są ani szybsze, ani bardziej wyostrzone – są lepiej akcentowane, mają większy wymiar, są bardziej finezyjne. Wysokie tony świecą jaśniejszym światłem, ale nie są prześwietlone. Można rzec, że ulegają rafinacji – krystalizują się. Tak, Czytelniku – przewody Melodika to są lepsze przewody niż ich polska cena sugeruje. Brak własnego charakteru brzmienia, neutralność i przezroczystość dźwięku przynależne są zazwyczaj droższym konstrukcjom, a tu taka niespodzianka za jedyne 149 PLN za metr bieżący.

Melodika Brown Sugar mają korzystny wpływ na strukturę przestrzeni odsłuchowej – nie dość, że ją doświetlają i czyszczą, dzięki czemu zjawiska pozorne stają się wyraźniejsze i bardziej odczuwalne, to również lekko ją otwierają oraz poszerzają. Ponadto dostarczają tam ekwiwalentny ład i porządek. Innymi słowy, dźwięk odbierany jest jako bardziej bezpośredni, łatwiej słyszalny oraz lepiej pozycjonowany. Nie są to duże różnice, lecz istotne dla prawidłowej i optymalnej budowy sceny odsłuchowej, wizerunku na niej instrumentów i wokali, dla definicji i określenia tonalnego głębi oraz akustyki pomieszczenia, w którym nagrywany był materiał muzyczny. To lepszy rysunek konturów i wypełnienia dźwięku. Jego dopełnienie, ale także uspokojenie. Równolegle przewody BSC2450 nie mają przykrej maniery podkreślania i uwypuklania wad gorzej zrealizowanych nagrań, nie obnażają niedoskonałości zapisu muzycznego, nie akcentują syków i pisków, nie akcelerują sybilantów, działają uśmierzająco, tak jak maść kojąca wpływa na zapalenie skóry. A dodatkowo dostarczają przyjemną harmonię i proporcję.

Konkluzja
Owszem, opisywane przewody nie zapewniają aż tak galanteryjnego dźwięku, jaki potrafią zapewnić droższe i znacznie droższe od nich konstrukcje, lecz ogólnie rzecz biorąc, Brown Sugar brzmią co najmniej dobrze i poprawnie, bo proponują zbilansowany, harmonijny przekaz o neutralnym charakterze i pięknej czystości. A to naprawdę wiele. To są kable świetnie brzmiące i bardzo solidnie wykonane. Warto ich posłuchać, warto je mieć - i to niekoniecznie tylko do budżetowych systemów, bo i w tych wyższych kapitalnie się sprawdzają. Doskonałe kable w 100 % "Made in Poland".

Cena w Polsce za 1 m b. - 149 PLN.

Cena w Polsce za dwa odcinki 2,5 m konfekcjonowane wtykami bananowymi Melodika - 890 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Burson Timekeeper (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Egg-Shell Classic 9WTL.
Kolumny: Bodnar Audio Hornton, Wigg Art Enzo (test TU),  Xavian Neox 2, Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf, Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Two (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Pioneer U-05-S (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystemy: Pioneer P1-K (test TU) i Cayin MM-3.
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Burson Conductor Virtuoso (test TU),  Oppo HA-2 (test TU), Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker, Melodika Brown Sugar BSC 2450 i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).



sobota, 1 sierpnia 2015

Plan recenzji - sierpień 2015 r.

Czas szybko płynie, lato jest już niestety na półmetku. Sierpień to czas intensywniejszych urlopów, więc Stereo i Kolorowo też ma zamiar w tym miesiącu nieco zwolnić tempo i rytm testów. W zasadzie planuję dokończyć tylko wcześniejsze zapowiedzi, no chyba, że wpadnie "coś" ekstra. Wówczas na pewno poinformuję o tym Czytelnika. Wstępnie na koniec sierpnia, początek września, planowana jest polska premiera pewnego baaardzo ciekawego wzmacniacza, który mam otrzymać w pierwszej kolejności. Zaś sierpniowy plan wygląda następująco:

1. Jako, że ostatnio rozpędziłem się z testami przewodów głośnikowych, więc po kablach Taga Harmony Platinium-18 i Cardas 101 Speaker, jako ich kontynuację, chcę opisać polskie Melodika Brown Sugar BSC2450 (zobacz TUTAJ).



2. Potem zajmę się minisystemem Cayin MM-3 (zobacz TUTAJ) opartym na lampach elektronowych. Ciekawe wzornictwo, solidne wykonanie, intrygujący dźwięk. Bardzo dobry zestaw do sypialni, gabinetu, biura, etc.



3. Planuję powrócić do wzmacniacza słuchawkowego Optoma NuForce HA-200 (czytaj TUTAJ), który zapowiadałem już raz pod koniec maja. Jednak wówczas nie zdążyłem przeprowadzić właściwego testu, a dystrybutor Polpak potrzebował ten wzmacniacz na czerwcową wystawę sprzętu audio. Niedawno jednak ponownie mi go odesłał, wypada mi więc tym razem gruntowniej przyłożyć się do recenzji.



4. W kolejce czekają kompaktowe kolumny podłogowe Xavian Neox 2 (zobacz TUTAJ), do których mam szczególny stosunek i duże uznanie. Bowiem niedawno miałem okazję poznać osobiście ich konstruktora - pana Roberto Barlettę i przeprowadzać z nim długi wywiad na potrzeby Stereo i Kolorowo (czytaj TUTAJ). Stąd wiem, że jest to człowiek wielce zaangażowany w sprawę audio, a co najważniejsze - to bardzo zdolny konstruktor dodatkowo obdarzony wysublimowanym zmysłem artystycznym.



5. W lipcu od dystrybutora GFmod otrzymałem dwie pary kolumn podstawkowych: Zingali Client Nano (wraz z subwooferem) oraz Zingali Zero Bookshelf (zobacz TUTAJ). To są pozycje z przedziału luksusowego - ich wykonanie jest więcej niż perfekcyjne - jest doskonałe. Słucham na nich od czasu, do czasu - a test sam się pisze.




6. Mam nadzieję znaleźć trochę czasu na opis premierowych systemów/głośników bezprzewodowych Lenco PlayLink (zobacz TUTAJ). Mówiąc szczerze, nieco broniłem się przed ich opisem, ale przedstawiciel dystrybutora DSV Sp. z o.o. Sp. K. bardzo na to nalegał twierdząc, że naprawdę warto. I dobrze, że nalegał, bo rzeczywiście te małe pudełeczka generują wręcz magiczny dźwięk. Jestem pod wrażeniem, choć naturalnie nie jest to brzmienie charakterystyczne dla high-fidelity. Lecz dźwięk jest żywy i obszerny, proporcjonalny i harmonijny. Więcej napiszę wkrótce.



7. Tak, wiem - ciągle nie sporządziłem zapowiadanej monografii wkładki gramofonowej Goldring 1042 (zobacz TUTAJ), opisałem ją tylko przy okazji testu gramofonu Pioneer PL-30-K (czytaj TUTAJ). Jednakowoż wciąż czekam na pewien gramofon, bo to z nim planuję ten test przeprowadzić. Proszę o jeszcze trochę cierpliwości.



Taki jest plan, a jakie będzie jego wykonanie? Czas pokaże. Zapraszam do letniej lektury Stereo i Kolorowo!