Polpak

EIC

Rafko

sobota, 15 stycznia 2022

iFi Audio GO blu, mobilny wzmacniacz słuchawkowy Bluetooth - zapowiedź testu




Sporo melomanów niekiedy staje przez następującym dylematem: idę na spacer, jadę pociągiem, siedzę w biurze, a jednocześnie pragnę słuchać muzyki ze smartfonu za pośrednictwem słuchawek przewodowych - ale najlepiej chciałbym, aby smartfon pozostał całkowicie wolny od przewodów, bo pragnę wygodnie odbierać / czytać na nim pocztę, wykonywać jakąś pracę, robić zdjęcia, grać w grę etc. A zwisające przewody mocno ograniczają posługiwanie się smartfonem oraz moje ruchy / aktywność! Otóż najnowsza przystawka iFi Audio GO blu właśnie coś takiego umożliwia (zobacz TUTAJ i TUTAJ). To innowacyjny produkt brytyjskiej iFi Audio by Abbingdon Music Research.

iFi Audio GO blu komunikuje się bezprzewodowo ze smartfonem (choć nie jest jedynie do tego typu urządzeń ograniczony) pobierając zeń sygnał, który następnie przekazuje, ale już przewodowo, do podpiętych do niego słuchawek słuchawek (poprzez gniazda 3,5 mm i 4,4 mm Pentaconn). Proste i skuteczne. Ergonomiczne.

W rezultacie smartfon spoczywa sobie spokojnie (w kieszeni, na blacie biurka, stołu itp.) pozbawiony zwisających zeń przewodów (no chyba że będzie jednoczasowo ładowany), zaś słuchawki są zespolone z maleńkim akcesorium Bluetooth GO blu. To mini-urządzenie swobodnie porozumiewa się z telefonem bądź tabletem sygnałem napowietrznym, a równolegle jest wzmacniaczem sygnału. Genialnie w swej uniwersalności i prostocie.

Co ważne, wbudowany do GO blu wysokiej jakości mikrofon chipowy (CMOS-MEMS) umożliwia prowadzenie rozmów w trybie głośnomówiącym oraz w grach, a także dostęp do asystentów głosowych jak Apple Siri oraz Google Assistant.

Jak podaje producent: Wykorzystanie czterordzeniowego układu przetwarzania Bluetooth QCC5100 firmy Qualcomm pozwala iFi GO blu na obsługę w wysokiej rozdzielczości wszystkich dostępnych formatów audio, w tym aptX Adaptive i aptX HD, Sony LDAC i HWA/LHDC, aptX i aptX Low Latency, AAC oraz SBC. iFi GO blu łączy się z urządzeniem źródłowym bezprzewodowo poprzez Bluetooth 5.1. Funkcje Xspace oraz Xbass pozwalają na dodatkowe dostosowanie dźwięku do gustu użytkownika. Xspace znacząco zwiększa scenę dźwiękową, co sprawdza się perfekcyjnie przy filmach i grach. XBass natomiast odpowiada za podbicie najniższych częstotliwości. Wyjątkowo, jak na urządzenie tego typu i rozmiaru, ifi GO blu zawiera odseparowane i indywidualnie zoptymalizowane moduły Bluetooth, DAC i wzmacniacza.

Moduł Bluetooth wysyła sygnał 32-bitowego układu DAC Cirrus Logic CS43131 z dostosowanym filtrem cyfrowym oraz precyzyjnym systemem zegara, które zapewniają bardzo niski poziom jittera, a także minimalizują zniekształcenia w cyfrowym sygnale audio.

Podobnie jak w przypadku wielu innych produktów audio iFi, także w GO blu zastosowano niestandardowy wzmacniacz operacyjny serii OV, który ma zapewnić wyjątkowo niski poziom szumów, niskie zniekształcenia (0,0001%) oraz szerokie pasmo. Moduł wzmacniacza dostarcza do 5,6 V, nawet przy stosunkowo dużym obciążeniu słuchawek. Aby właściwie dostosować siłę sygnału do czułości podłączonych słuchawek, funkcja automatycznego wzmocnienia (auto-gain) zwiększa lub zmniejsza moc wyjściową o 6 dB. Moduł wzmacniacza wykorzystuje symetryczne ścieżki sygnału dual mono i koncepcję projektu iFi Direct Drive – sprzężone bezpośrednio, aby zapewnić czystą ścieżkę sygnału bez powodujących zniekształcenia wyjściowych kondensatorów sprzęgających.


iFi GO blu zawiera dwa wyjścia słuchawkowe: w pełni zbalansowane wyjście 4,4 mm Pentaconn oraz 3,5 mm wyjście S-Balanced dla słuchawek z kablem typu single-ended, co pozwala zmniejszyć przesłuch i zniekształcenia nawet o 50%. Jest to szczególnie korzystne w przypadku IEM wysokiej czułości. Oba oferowane wyjścia słuchawkowe są pozłacane, aby zapobiec matowieniu, a tym samym zachować optymalną jakość styków.

Obwody iFi GO blu zawiera komponenty wysokiej jakości, w tym:
- wielowarstwowe kondensatory ceramiczne TDK C0G (ceramika klasy 1), które zapewniają wyższą stabilność i niskie zniekształcenia w całym paśmie sygnału.
- wielowarstwowy kondensator japońskiego producenta muRata, który ma niską równoważną rezystancję szeregową (ESR) oraz imponującą odporność na zakłóceni
a.



Estetyczne pudełko

Skrócona instrukcja użytkowania

Bardzo przyjemny sposób pakowania

Przewód USB-A - USB-C do ładowania oraz skórzany woreczek ochronny ze ściągaczem


Zaraz po wyjęciu z opakowania

Gram z iPad Air 4 i słucham na Ultrasone Signature Master

Piękny drobiazg z podłączonym doń wtykiem przewodu słuchawkowego


Tył GO blu, a na nim oznaczenia poszczególnych przycisków funkcyjnych

Dwa wyjścia słuchawkowe - niesymetryczne 3,5 mm oraz zbalansowane 4,4 mm Pentaconn

Wielofunkcyjne pokrętło / przycisk fenomenalnie spełnia swą funkcję i jest bardzo dokładne w użyciu

Wejście USB-C dla ładowania akumulatora; zielona dioda wskazuje poziom co najmniej 60% naładowania (żółta od 60 do 10%, czerwona - poniżej 10%)

Dioda świeci na cyjanowo - aktywowany został tryb XSpace

Dioda świeci na żółto - aktywny tryb XBass

Dioda biała - aktywny tryb XBass oraz XSpace

piątek, 14 stycznia 2022

Canor AI 1.20, wzmacniacz zintegrowany

Zdjęcie ze strony Canor



Wstęp
Jakieś dwa miesiące temu na Stereo i Kolorowo opisywałem "zestaw ze Słowacji": Canor AI 2.10 oraz Canor CD 2.10 (czytaj TUTAJ), czyli wzmacniacz hybrydowy oraz odtwarzacz CD i DAC. Urządzenia te bardzo mnie zafascynowały, więc w podsumowaniu recenzji dałem upust mej szczerej ekscytacji: "Pod względem brzmienia Canor AI 2.10 oraz Canor CD 2.10 reprezentują wysoką ligę high-fidelity - zaawansowany i dojrzały dźwięk godny najlepszych światowych marek audio. Jestem całkowicie porażony i zafascynowany słowackim Canorem. Tak bardzo, że nawet nie wiem co napisać w niniejszej konkluzji. Oba urządzenia to majstersztyki artyzmu hi-fi, które z pełnym przekonaniem mogę polecić każdemu melomanowi, albowiem wspólnie zapewniają w 100% wierną i autentyczną muzykę. Rekomendacja roku!".

Niedawno nadarzyła się okazja na wypożyczenie wzmacniacza Canora z jeszcze wyższej półki niż Canor AI 2.10. Tym razem to Canor AI 1.20 (zobacz TUTAJ i TUTAJ), czyli zintegrowany wzmacniacz stereo w czystej klasie A o mocy do 50 Wat na kanał z tłumikiem przekaźnikowym oraz dwoma niezależnymi blokami dla każdego kanału. Jak podaje producent: "264 000 µF pojemności filtrującej gwarantuje doskonałą jakość reprodukowanego dźwięku, całkowicie filtrującego wszelkie zakłócenia w sieci. Tłumienie zakłóceń i możliwie małe pole przecieku zapewniają uzwojone transformatory toroidalne. Opcja sterowania synchronicznego pozwala na użycie dwóch wzmacniaczy w trybie monoblokowym bez potrzeby używania dodatkowego przedwzmacniacza, a jest to tryb Master / Slave o mocy wyjściowej 100 W na kanał".

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz AI 1.10 to prawdziwy gigant o dużej masie, więc zapakowany został w olbrzymie pudło sporych gabarytów - przypominające rozmiarami te dla dawnych telewizorów kineskopowych. Karton z Canorem odbierałem z salonu Premium Sound w Sopocie i - szczerze mówiąc - ledwo zmieścił mi się w bagażniku auta, a jeżdżę dość sporym SUV-em. Wymiary AI 1.10 to 435 x 170 x 485 mm przy jednoczesnej znacznej masie 28 kg. Ale to nie dziwota, bo ów wzmacniacz jest przedstawicielem tzw. czystej tranzystorowej klasy A amplifikacji, zaś takie konstrukcje najczęściej ważą bardzo dużo. Albo jeszcze więcej...

AI I.10 w kartonie został bardzo dokładnie opatulony kilkoma piankowymi formami, dodatkowo owinięty w miękki materiał z fizeliny. W zestawie znajduje się pilot zdalnego sterowania (cały z metalu), komplet baterii, białe bawełniane rękawiczki (są niezbędne podczas wypakowywania, bo bardzo wydłużone radiatory o ostrych rantach mogą skaleczyć dłonie!), przewód zasilający, instrukcja obsługi oraz gwarancja producenta.

Design wzmacniacza nie odbiega od charakterystycznej firmowej linii wzorniczej Canora. Ba! Można nawet napisać, że jest identyczny. To gruba aluminiowa płyta czołowa przedzielona na 1/3 wysokości wstawką z szyby akrylowej. Pośrodku frontu, w lekkim zakolu owej szyby, tuż nad świecącym logo "CANOR", zamontowano dużą gałkę głośności dodatkowo podświetlaną żółto-białym pierścieniem. Doskonale to wygląda! (Regulacja głośności wykorzystuje przekaźniki zamiast potencjometru). Po prawej stronie akrylowej nakładki schowano wyświetlacz typu "dot". Cyfry i litery wyświetlane są dużymi żółto-pomarańczowymi kropkami (identycznie jak w innych urządzeniach Canora). Nawet niedowidzący z dużą wadą wzroku dostrzeże tam wyświetlany poziom głośności oraz aktualnie wybrane źródło.

Po obu stronach gałki głośności umieszczono kilka przycisków funkcyjnych - po prawej stronie pięć odpowiedzialnych za wybór wejścia źródłowego i szósty aktywujący wejście XLR (dla przekształcenia AI 1.20 w monoblok). Zaś po lewej stronie zamontowano kolejne dwa przyciski - przyciemniania wyświetlacza oraz wyciszania skokowego "mute". Pod gałką znajduje się przycisk zasilania. Po jego przyciśnięciu słychać lekkie pstryknięcie, wzmacniacz zaczyna się nagrzewać, wyświetlany jest "płynący" napis CANOR na ekranie. Dopiero po kilkunastu sekundach wzmacniacz jest gotowy do pracy, co sygnalizowane jest wyświetleniem odpowiednich znaków.

Na górnej, częściowo perforowanej, pokrywie wytłoczono spory napis "CANOR" wraz z logo. Po obu bokach obudowy zamontowano olbrzymie grzebieniaste radiatory o wydłużonych "zębach". Radiatory te naprawdę mają co robić, albowiem wzmacniacz mocno się nagrzewa (±50 st. C). Można nawet napisać, że jest gorący. Zimą z powodzeniem będzie pełnić funkcję wydajnego kaloryfera - ogrzewanie pomieszczenia odsłuchowego innym źródłem ciepła na pewno będzie zbędne...

Z tyłu zamontowano jedynie to, co prawdziwie rasowy wzmacniacz winien mieć. Pięć par solidnych terminali RCA, parę XLR (aktywne jedynie w przypadku przełączenia AI 1.20 w końcówkę mocy), gniazda głośnikowe (po trzy na kanał - 2 x plus, i jeden minus) oraz standardowe gniazdo IEC zintegrowane z głównym włącznikiem zasilania oraz komorą bezpiecznika. Jest też złącze typu C-Link do komunikacji pozostałych urządzeń Canor. 

Specyfikacja techniczna
- Moc wyjściowa 2 x 50 W / 4 Ohm oraz 2 x 30 W / 8 Ohm
- Czułość wejściowa 290 mV
- Zakres częstotliwości 20 - 20 000 Hz ± 0,5 dB / 5 W.
- Impedancja wejściowa 30 kOhm
- Wejścia 5
- Całkowite zniekształcenie harmoniczne < 0,0009% / 1 kHz, 5 W.
- Stosunek sygnału do szumu 90 dB
- Zasilanie 230 V / 50 Hz
- Wymiary (szer. X wys. X gł.) 435 x 170 x 485 mm
- Masa (netto) 28 kg


Design i wykonanie klasy premium

Olbrzymi wyświetlacz punktowy

Podświetlana na stałe gałka głośności


Oj, AI 1.20 to jest duża maszyna

Gigantyczne radiatory po obu bokach obudowy



W zestawie z innymi komponentami hi-fi

Spojrzenie ogólne na cały "system audio"



Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza podłączałem przede wszystkim głośniki podłogowe Living Voice Auditorium R3 o wysokiej skuteczności 94 dB, poza tym sporadycznie podstawkowe Guru Junior (podstawki to Solid Tech Model 2/3). Wzmacniacze porównawcze to Pathos Classic One MKIII oraz Haiku-Audio Origami 6550 SE. Przewody głośnikowe to Luna Cable Gris na zmianę z Boaacoustics Black.sonic-13. Główne źródła to streamer Rose RS150 wraz z Lampizator Amber 3 DAC oraz gramofon TEAC TN-5BB z wkładką Ortofon 2M Black i przedwzmacniaczem Musical Fidelity MX-VYNL. Pełna lista sprzętu wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

We wstępie napisałem, że średni model wzmacniacza Canor AI 2.10 (który wcześniej testowałem) bardzo mi się dźwiękowo podobał, przypadł do gustu. Ale obecny wyższy AI 1.20 to już zupełnie inna liga dźwięku - bez kozery mogę napisać, iż to jest przedsionek high-endu. Dlaczego? Dlatego że jego brzmienie charakteryzuje wyjątkowo głębokie nasycenie tonalne oraz fantastyczne oddanie wszelakich barw wraz z fizycznie / kompetentnie odczuwalnym dociążeniem - to dźwięk autentyczny, płynny i naturalny. Rejestrowany nieomal wszystkimi zmysłami człowieka. A jednocześnie odbierany bez wysiłku, bez napięć, bez agresji. Swobodnie i przyjaźnie. Ale to także przekaz wysoko rozdzielczy, zaangażowany i miękki / subtelny. Łatwo i skutecznie docierający do uszu, bezproblemowo słyszalny w całym paśmie częstotliwości. Pełny i kompletny, ale i lekko zaokrąglony oraz docieplony. Muzykalny. (co jest typowe dla klasy A).

Canor zapewnia brzmienie harmonijne, równe i ułożone o równolegle wysokiej masie oraz sporej szybkości. Gęste i skondensowane (szczególnie na średnicy). Owszem, to tradycyjna amplifikacja klasy A, ale tutaj dźwięk wewnętrznie nie klei się do siebie, nie przylega do głośników, nie zalega gdzieś po kątach. Ma sporą potęgę i ciężar, ale i duże tempo oraz rozpęd. Zmierza wprost do celu silnie weń uderzając, ale nie za mocno - w sam raz. Dlatego ten dźwięk sam wpływa do uszu! Atakuje, lecz nie jest agresywny. Naciera, acz nie ordynarnie. Bombarduje, ale aksamitnymi pociskami. To wyważona energia kinetyczna - rozciągnięta oraz naturalna. Dostarczająca wyjątkowo atrakcyjne doznania muzyczne. Na styku autentyzmu i monumentalizmu, acz wzbogacanego sensualizmem (jeżeli by skorzystać z odniesień muzykologicznych).

Dużym atutem słowackiego wzmacniacza jest jego optymalna umiejętność generowania i kontrolowania basu. Niskie są muskularne, prężne i plastyczne. Czyste. Cechują się dużym atakiem, żywym pulsem oraz rytmicznym falowaniem. Są pulchne i rozbudowane, lecz trzymane w ryzach - równo i dokładnie prowadzone w zakresie intensywności, kierunkowości oraz czasu istnienia / punktualności. To bas efektowny i afektywny - znakomicie oddający brzmienie takich instrumentów jak kontrabas, gitara basowa, saksofon basowy, skrajnie lewe struny fortepianu etc. Ma odpowiednie uderzenie, ma sporą postać i głębię, ma wreszcie pierwszorzędne rozciągnięcie. A do tego jest wewnętrznie twardy i spoisty, ale zewnętrznie pokryty fizjologicznymi elementami słodkiej miękkości. Rewelacja!

Kilka słów należy się opisowi przestrzeni budowanej przez Canora. To obszerna (szeroka i głęboka!) scena o fantastycznym obrazowaniu tonalnym, dokładnej lokalizacji źródeł pozornych, horyzontalnym ułożeniu sceny. Przestrzeń jest rozłożysta, acz precyzyjnie zorganizowana, świetnie czytelna i transparentna. Instrumenty i wokale są na niej wiarygodnie rozłożone, mają sowite wypełnienie i jasny obrys. Są dźwięczne, jednoznacznie i wyraźnie wykrojone. Stoją w dystansie, nie nachodzą na siebie, są klarownie ogniskowane w 3D. Wszystko jest tutaj tonalnie skoordynowane, powiązane ze sobą, wzajemnie uzależnione - nie pojawia się żaden dysonans, bałagan czy rozbieżność. Przestrzeń odsłuchową można określić jako referencyjną. I to bez żadnych wątpliwości.

Canor AI 1.20 to wzmacniacz klasy amplifikacji tzw. A. Takie rozwiązanie charakteryzuje się stałym przepływem prądu spoczynkowego przez tranzystory - bez względu na to, czy jest aktualnie podawany na nie sygnał czy też nie. Tranzystory w klasie A są tak aplikowane, by przewodziły pełny okres sinusoidy. Jednakże wiąże się to niestety z bardzo niską sprawnością takowego układu. W teorii powinna ona wynosić 50%, jednak w rzeczywistości może raczej osiągnąć wynik rzędu 20-25%. Wzmacniacz zamienia duże porcje energii prądowej w ciepło, zaś wydajność mocowa jest ograniczona. Innymi słowy, klasa A zapewnia wyjątkowo muzykalne granie (bliskie lampowej) za cenę zredukowanej mocy. Dlatego tego typu amplifikację dla oczekiwanej pełni wrażeń muzycznych warto łączyć z głośnikami o wysokiej skuteczności (choć nie jest to normą).

Tytułowy wzmacniacz dysponuje nominalną mocą wyjściową 2 x 50 W / 4 Ohm oraz 2 x 30 W / 8 Ohm. W przypadku moich testowych odsłuchów zastosowałem kolumny podłogowe Living Voice Auditorium R3 o efektywności 94 dB - i to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę! Swoboda, przestrzeń, nasycenie, dociążenie i kompletna tonalność. 100% organicznej muzykalności, za którą można by się dać pokroić na kawałki! Myślę że minimalną wartością graniczną skuteczności głośników dla AI 1.20 jest poziom 90 dB. Ale im wyżej, tym dla dźwięku ostatecznie lepiej.

Konkluzja
Canor AI 1.20 to wzmacniacz zintegrowany czystej klasy A produkowany na Słowacji. Doskonale zaprojektowany, pięknie wykonany, genialnie grający. Zapewniający dźwięk dociążony, elastyczny i rozbudowany o sugestywnie nasyconych barwach. Dostarczający najwyższej jakości bogactwo brzmienia tonów średnich oraz niskich (choć nie zapomina też o wysokich!), trójwymiarową przestrzeń oraz wysublimowaną kulturę przekazu. (Dla optimum wrażeń muzycznych zalecane są głośniki o wyższej skuteczności ≥ 90 dB). Canor AI I.20 to wzmacniacz, którego chce się słuchać bezustannie, na okrągło i wciąż! Rekomendacja!

Cena w Polsce - 29 990 PLN.

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), ATC SIA2-100 (test TU), Canor AI 2.10 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU), a także zestaw NuPrime AMG PRA/ AMG STA/AMG STA - przedwzmacniacz i dwie końcówki mocy (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Pylon Opal Monitor (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU) i NuPrime CDT-8 Pro.
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), Topping E50/L50 (test TU), Lynx Hilo, Lampizator Amber 3 DAC (test TU), M2Tech Young MkIV (test TU), Violectric CHRONOS oraz Encore mDSD (test TU). 
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i TEAC TN-5BB (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU), Ortofon 2M Black LVB 250 (test TU) i Ortofon 2M Red.
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Ultrasone Signature Master, Final Audio UX3000 (test TU), Austrian Audio Hi-X65 (test TU), Abyss DIANA V2 oraz QUAD ERA-1.
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). I wiele innych.


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Lynx HILO LT-USB, DAC / ADC i wzmacniacz słuchawkowy - zapowiedź testu





Dwa miesiące temu nawiązaliśmy listowny kontakt z firmą Sound Import - polskim dystrybutorem amerykańskiej firmy Lynx znanej z produkcji m.in. referencyjnych urządzeń studyjnych. Uzgodniliśmy wypożyczenie przetwornika DAC / ADC Lynx HILO z interfejsem LT-USB (zobacz TUTAJ i TUTAJ). Niestety, jak to ostatnio coraz częściej się zdarza, dostawy HILO USB DAC z USA mocno się opóźniły. Dopiero pod koniec 2021 roku nowa partia dotarła do Europy. A że polski dystrybutor stacjonuje na terenie Niemiec (Bawaria), doręczenie do Polski z powodu licznych po drodze świąt trwało aż tydzień zamiast zwyczajowych dwóch lub trzech. Na szczęście DAC bezpiecznie dotarł już do mnie na odsłuchy i testy. Niniejszym więc anonsuję w Stereo i Kolorowo Lynx HILO LT- USB, czyli laureata wielu branżowych nagród oraz "zdobywcę uszu" wielu światowych melomanów i producentów dźwięku. Oto on.

* * *

HILO to wyrafinowany przetwornik DAC i nie tylko, który zyskał również uznanie w gronie miłośników hi-endu. Cechują go wyśmienite parametry akustyczne oraz nieporównywalna funkcjonalność oraz rozsądna cena.

HILO mimo że jest urządzeniem stereofonicznym, korzysta z sześciu przetworników wyjściowych D/A (24-bit/192 kHz) oraz dwóch wejściowych, zapewniając dynamikę lepszą niż -120 dB (A-ważoną). Dwa przetworniki D/A służą do monitorowania dźwięku, dwa do wysyłania na AUX oraz dwa dla słuchawek. Wejście do przetwornika A/D pozwala włączyć w tor audio inne urządzenie np. przedwzmacniacz lampowy itd.

Wielofunkcyjny dotykowy kolorowy ekran LCD. Cechą wyróżniającą HILO jest dotykowy ekran LCD, który może pełnić rożne funkcje począwszy od wskaźnika VU wskazówkowego, przez wskaźnik pasmowy LED , następnie jako analizator widma RTA aż po dotykowy konfigurator urządzenia.

Sterowanie z iPoda przez WiFi. Do ciekawych funkcji należy zaliczyć możliwość sterownia przez WiFi aplikacją z iPada poziomów głośności na wszystkich wejściach i wyjściach, w tym cyfrowych

Zastosowanie w domu. Z HILO mogą korzystać odbiorcy indywidualni ceniący sobie najwyższą jakość konwersji D/A, potrzebują ponadto najwyższej klasy wzmacniacz słuchawkowy z oddzielnym przetwornikiem oraz szukają urządzenia do sterownia poziomem głośności pomiędzy napędem a posiadanym wzmacniaczem. Dzięki wyposażeniu go w funkcje DSD - HILO zamienia się w przetwornik 1-bitowy pozwalający odtwarzać nagrania w najwyższych obecnie formatach zapisu dźwięku : Digital Stream Digital

Hilo w studio. Dla celów zawodowych HILO udostępnia przetworniki 192 kHz/24-bit na absolutnie niskim poziomie szumów -121 dB S/N A-ważone, co stawia go ponad konkurencją. W związku z tym HILO jest idealnym narzędziem do masteringu oraz edycji dźwięku. Dzięki wyposażeniu go w stereofoniczne przetworniki A/D można używać go również do przegrywania nagrań oraz do rejestracji kolejnych ścieżek audio w studio, a także pracować z nim na planie filmowym (HILO możne funkcjonować na zewnętrznych akumulatorach).

Wejścia i wyjścia. W sumie HILO oferuje 12 wejść, 16 wyjść plus 32 kanały dostępne poprzez porty L-Slot. 32 kanałowy mikser HiLo zapewnia wszechstronne krosowanie wejść jak i wyjść do dwukanałowego konwertera, ale to jest dopiero początek innowacji. Wejścia i wyjścia cyfrowe AES/EBU, S/PDIF (coax i optical), ADAT oraz USB 2.0. Posiada też przyłącze zegara taktującego Word Clock. Rzut okiem na schemat pokazuje się, że HILO ma wbudowany cyfrowy ruter 32 x 32 z udogodnieniami do miksowania.

Dotykowy ekran LCD. Po raz pierwszy w produkcie przeznaczonym na profesjonalny rynek zastosowano, innowacyjny ekran dotykowy 480 x 272 px, zapewniający elastyczną i intuicyjną obsługę, który można dostosować do konkretnej aplikacji i ulepszyć o nowe funkcje. Ekran dotykowy Hilo zapewnia łatwe wybieranie i przełączanie funkcji, krosowanie, miksowanie, wybór częstotliwości i próbkowania, wybór źródła taktowania. Ekran stanowi również bardzo przydatny miernik sygnału VU, który może być wyświetlany w postaci analogowej (jako typowy analogowy miernik wskazówkowy) lub cyfrowej (słupki LED)

Referencyjna jakość toru audio. HILO kompletnie redefiniuje rynek dwukanałowych przetworników. Sprawą najważniejszą jest oczywiście jakość sygnału audio. Całkowicie nowa konstrukcja torów analogowych i topologii konwertera sprawia, że Hilo przełamuje kolejny etap w zakresie obniżenia zniekształceń i szumów przy jednoczesnym zachowaniu przejrzystości konwersji A /D i D/A.

Dotykowa krosownica. HILO oferuje szerokie możliwości krosowania, monitorowania i przełączania (routingu) sygnałów zarówno wejść jak i wyjść, a ekran LCD jest naturalnym elementem do obsługi tych funkcji. Cyfrowe lub analogowe wejścia mogą być kierowane do trzech oddzielnych wyjść:
•wyjścia liniowego (z wyborem poziomu sygnału wyjściowego, do 8 kanałów)
•wyjścia monitorującego
•wyjścia słuchawkowego.

Wyjścia posiadają kontrolę głośności dostępną za pośrednictwem suwaków na ekranie dotykowym lub pokrętła na panelu frontowym (możliwa regulacja w krokach co pół dB).

Referencyjny wzmacniacz słuchawkowy. Kolejną innowację stanowi sekcja wzmacniacza słuchawkowego, który posiada własny przetwornik D/A umożliwiający miksowanie na słuchawkach do 32 kanałów audio, niezależne od wyjścia głównego i wyjścia monitorującego. Tak wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy stanowi silną konkurencję wobec innych wzmacniaczy słuchawkowych, kosztujących 1 500 dolarów i więcej.

Panel tylny HILO. Sekcja cyfrowa oferuje najszerszą gamę wejść i wyjść. Wejścia i wyjścia AES / EBU z izolacją za pośrednictwem transformatorów na gniazdach symetrycznych XLR. Złącza SPDIF obsługujące wejścia, wyjścia koaksjalne i optyczne są również wyposażone w transformatory separujące, a porty optyczne mogą być wykorzystywane do przesyłania ośmiu kanałów w formacie ADAT (uwaga: kanały S/PDIF oraz AES/EBU są niezależne od kanałów ADAT).

Współpraca z różnymi systemami. HILO w wersji z USB wyposażony jest fabrycznie w kartę LS-USB, która umożliwia połączenie i współpracę z komputerem za pomocą portu USB 2.0 dostarczając 16 we/16wy z jakością 96 kHz/24 bit. Istnieje możliwość jej wymiany na jedną z kartę LT-TB (Thunderbolt). Oczywiście HILO obsługuje SynchroLock z ultra niskim jitterem, który komunikuje się za pomocą umieszczonych na tylnej ściance złączy Word Clock in/out.
(Opis Hilo cytowany ze strony Lynx).


Opakowanie

Gwarancja, instrukcja obsługi

Piankowe formy ochronne

Tuż po wyjęciu z opakowania, jeszcze przed pierwszym uruchomieniem

DAC już przyłączony do zasilania i uruchomiony



Można wybrać jedną z czterech opcji graficznych ekranu

Gałka głośności oraz gniazdo słuchawkowe 6,35 mm


Mnóstwo opcji i ustawień!

Egzemplarz testowy wyposażony w rozszerzenie LT-USB

Podłączyłem przewód USB do HILO (a jego niewidoczny, drugi koniec do komputera)

Słuchawki Abyss DIANA V2

niedziela, 9 stycznia 2022

Final Audio UX3000, słuchawki bezprzewodowe z ANC

 



Cztery zdjęcia ze strony Final Audio Inc.




Wstęp
Japoński Final Audio oferuje bardzo rozległe portfolio słuchawek. Koncentruje się głównie na tych ze średniej półki, ale ma też kilka klejnotów typowo high-endowych (np. D8000 Pro Edition za 18 000 PLN). Równolegle przy tym nie zapomina o słuchawkach budżetowych. Najtańszymi do tej pory słuchawkami nausznymi był model Sonorous II za circa 1 350 PLN, zaś dousznymi E500 za niecałe 100 PLN. Jednakże wszystkie te słuchawki można uznać za wyjątkowo rzetelne w swojej cenie - zawsze są znakomicie wykonane i dopracowane. (Warto wiedzieć, iż Final Audio prowadzi też swoją submarkę "ag", gdzie można znaleźć wiele ciekawych modeli z tańszego przedziału hifi). Ale nigdy w Final Audio nie produkowano bezprzewodowych słuchawek nausznych. To właśnie się zmieniło.

Final Audio Inc. pod koniec roku 2021 wprowadził na rynek swój pierwszy model słuchawek bezprzewodowych Bluetooth o nazwie Final UX3000 (pisane też jako Final Audio UX3000, zobacz TUTAJ i TUTAJ). Słuchawki zostały wyposażone w aktywną redukcję szumów ANC z hybrydową metodologią korekcji. Polski dystrybutor Fonnex tuż przed grudniowymi Świętami dostarczył mi parkę premierowych Final UX3000 na testy. Co za miła świąteczna niespodzianka!

W niniejszym wstępie warto jeszcze dodać, że nowe Final UX3000 pomimo iż są bezprzewodowe i dodatkowo zaopatrzone w zaawansowaną aktywną, hybrydową redukcję szumów ANC, to ich cena nie jest zanadto wygórowana - w Polsce to jedynie około 600 PLN. Brawo Final Audio!

Wrażenia ogólne i budowa
Słuchawki dostarczane są w estetycznym, wręcz galanteryjnym opakowaniu z białego, błyszczącego kartonu z nadrukowanymi nań ilustracjami UX3000 oraz licznymi opisami modelu. Wewnątrz, w dwóch plastikowych formach, niczym zestaw sushi wprost z restauracji, zapakowane są słuchawki i akcesoria. Muszle i akcesoria dodatkowo zostały zawinięte w białą, matową folię ochronną. Akcesoria to przewód USB służący do ładowania akumulatora, opcjonalny przewód słuchawkowy zakończony wtykiem 3,5 mm oraz woreczek transportowy z miękkiego materiału. Jest też certyfikat oryginalności, skrócona instrukcja obsługi oraz gwarancja producenta.

Trzeba podkreślić, że nowe UX3000 wykonane zostały więcej niż przyzwoicie. To, że są stosunkowo tanie, nie oznacza, iż nie mają zaimplementowanych kilku pozytywnych cech "dorosłych" nausznych słuchawek Finala. Przede wszystkim są zgrabne, solidne i estetyczne. Mają kolor antracytowy (póki co to jedyna dostępna opcja kolorystyczna). Tworzywo sztuczne wykorzystane do budowy muszli oraz części spajających muszle z pałąkiem jak żywo przypomina te wykorzystywane w modelach serii Sonorous. A nawet w topowym D8000 - proszę zobaczyć TUATAJ.

Producent podaje, że tworzywo budulca muszli zostało pokryte marmurkową powłoką "Shibo" ("Shibo" to japońskie słowo oznaczające zmarszczkę na powierzchni papieru lub skóry). Powłoka ma miłą w dotyku, matową, lekko ziarnistą teksturę - zapewnia powierzchnię, która jest przyjazna względem odporności na zabrudzenia i niewrażliwa na odcisków palców. Nadaje też poczucie niezobowiązującego luksusu. Wykwintności. Podobnie jak spore szaro-srebrne logo "FINAL" nastemplowane z obu stron konstrukcji słuchawek. Bardzo przyjemnie to wygląda. Gustownie.

Muszle wykonane zostały z twardego tworzywa sztucznego - są raczej małe, owalne, o wydłużonym kształcie. Pady z ekologicznej skóry są idealnie wkomponowane w obrys muszli. Małżowiny uszne nie mieszczą się w całości w padach, te częściowo je obejmują, a częściowo na nich leżą. Pałąk to pojedyncza obręcz dokładnie pokryta ekologiczną skórą (identyczną jak na padach) od spodu z wszytą poduszeczką. Mechanizm regulacji objętości pałąka to tradycyjne dwie szyny chowające się w pałąku, z zatrzaskami / nacięciami. Muszle mają swobodą regulację w dwóch poziomach co umożliwia precyzyjne ich dopasowania na uszach i czaszce. Z kolei konstrukcja słuchawek jest składana - bez problemu można je złożyć w niewielki "pająk" i schować np. do większej kieszeni. Podsumowując akapit, japońscy konstruktorzy wykonali naprawdę rzetelną pracę. Słuchawki mają kompaktowe rozmiary, acz są wygodne, solidne i poręczne. Wystarczająco ergonomiczne dla poczucia sporego komfortu ich codziennego noszenia, użytkowania oraz obsługi, co czym szerzej później.

W dolnej części prawej muszli zamontowano trzy przyciski funkcyjne: dwa służące regulacji głośności oraz jeden dla włączania/wyłączania słuchawek oraz ich bezprzewodowego parowania via Bluetooth. Tuż obok znajduje się dioda - kiedy włączyć słuchawki świeci się na zielono, podczas parowania miga zielono-niebieskim światłem, a po sparowaniu - na niebiesko. Wyładowującą się baterią sygnalizuje czerwonym kolorem. W okolicy diody można znaleźć niewielki otwór - tam ukryty został mini-mikrofon służący rozmowom głosowym / telefonicznym.

W lewej muszli umieszczono też gniazdo 3,5 mm dla opcjonalnego podłączenia przewodu słuchawkowego. Ten oczywiście jest w fabrycznym komplecie. To dość przeciętny kabel nie wyróżniający się wysoką jakością, ale też nie odstający specjalnie w dół od tego typu dodatków. Dobrze, że jest. I tyle. Zawsze można z niego skorzystać w przypadku rozładowanej baterii.

W lewej muszli zamontowano gniazdo USB-C przeznaczone dla ładowania baterii (maksymalny czas pracy słuchawek wynosi aż do 35 h na jednym ładowaniu!). W tejże muszli jest też przycisk "ANC" dla aktywacji systemu redukcji szumów. Aktywny system ANC sygnalizowany jest zieloną diodą. Każda z muszli ma wkomponowane po dwa mikrofony dla ANC. Wszelkie komendy wyboru konkretnej funkcji czy opcji potwierdzane są miłym damskim głosem mówiącym w języku angielskim, acz z lekkim przeciągnięciem przez japoński akcent. No i jak tu nie kochać Final Audio?

Jak podaje Final Audio w swych materiałach reklamowych: Nowy model UX3000 został zaprojektowany tak, aby w pełni zoptymalizować charakterystykę akustyczną samego przetwornika. Dzięki pełnemu zrozumieniu stresu powodowanego przez funkcję redukcji szumów na przetworniku i jego zachowania, inżynierowie Final Audio zaprojektowali przetwornik, który prawidłowo dopasowuje się do tej funkcji i stosuje niewielką korektę na wspomniany nieprzyjemny zakres wysokich częstotliwości powodowany przez Bluetooth®, czego rezultatem jest jakość dźwięku, która osiąga wysoką wydajność redukcji szumów oraz wyjątkową jakość dźwięku, nawet dla wymagań audiofilskich.

Ergonomia
Muszle nie obejmują całych małżowin usznych, leżą częściowo na nich. Taki ucisk po kilkudziesięciu minutach może być uciążliwy, tym bardziej, że słuchawki (pałąk) mają dość "ciasny krój". Obejmują głowę raczej mocnym uściskiem, co zapewnia dużą stabilność ich usadowienia a równolegle w ujęciu długodystansowym staje się lekko niekomfortowe. Choć w całościowym aspekcie UX3000 nie są ani mniej, ani więcej wygodne niż podobne, konkurencyjne konstrukcje. Zaś pady muszli Final Audio są naprawdę miłe i delikatne w użyciu. Dobrze się dopasowują do anatomii uszu / głowy użytkownika. Konstrukcja jest bardzo lekka - to jedynie 260 gramów, dlatego słuchawki prawie w ogóle nie ciążą. 

Bluetooth i ANC
Najpierw kilka słów do ANC - Final Audio zastosował tu tzw. hybrydowy system redukcji szumów. Obejmuje on po dwa mikrofony zamontowane na każdym nauszniku - jeden z mikrofonów zbiera sygnał szumu z zewnętrznej części obudowy, a drugi zbiera sygnał dźwiękowy na wyjściu przetwornika wewnątrz muszli. System ten aktywnie analizując próbki dźwięku zebrane z obu mikrofonów, UX3000 jest w stanie usuwać hałas i szum otoczenia z wysoką wydajnością. I to rzeczywiście dobrze działa. ANC sprawnie usuwa takie hałasy jak szum powietrza, czy stukot kół pociągu o szyny (sprawdzałem!), włączony wentylator, dmuchanie klimatyzacji etc. Muszę przyznać, że hybrydowy ANC zaaplikowany przez Final Audio działa wyjątkowo efektywnie oraz kompetentnie. Zaś pod względem brzmieniowym mało ingeruje w samą substancję dźwięku. Lekko jedynie kompresuje przestrzeń (piszę o tym więcej w rozdziale nt. dźwięku).

Co bardzo nietypowe, system ANC zaaplikowany w UX3000 może działać w sposób autonomiczny, pracować niezależnie. To znaczy, że użytkownik bez problemu może włączyć ANC bez uruchamiania odtwarzania dźwięku (pali się wtedy zielona dioda ANC). Słuchawki stają się wówczas "instrumentem" wygłuszającym hałas zewnętrzny. To praktyczna funkcja kiedy użytkownik pragnie pobyć w ciszy, odizolować się od hałasu w tłumie, wytłumić jakieś uciążliwe szumy tła w trakcie skupiania się nad pracą, czytaniem etc. Albo w trakcie telekonferencji tworzyć osobistą barierę dźwiękoszczelną dla rozmów tła dzięki czemu można wyraźniej słyszeć głos drugiej osoby on-line, jednocześnie eliminując hałas dochodzący z zewnątrz. Fantastyczna rzecz - i przydatna!

Jeśli chodzi natomiast o łączność Bluetooth. Oprócz obsługi konwencjonalnych kodeków SBC i AAC, UX3000 obsługuje również aptX LL (Low Latency) - kodek o niskim opóźnieniu, który zapewnia dźwięk wysokiej jakości z minimalnymi przerwami i opóźnieniem. Pozwala to z łatwością delektować się muzyką, a także swobodnie cieszyć się grami i filmami. Dzięki komunikacji wielopunktowej można podłączyć słuchawki jednocześnie do dwóch urządzeń, takich jak komputer czy smartfon  i płynnie przełączać się między nimi, gdy są w zasięgu sygnału bezprzewodowego

Parowanie systemu Bluetooth jest szybkie, stabilne i bez wyczuwalnej kompresji dźwięku. Zupełnie bezproblemowe oraz niesprawiające trudności. Ani razu podczas użytkowania słuchawek nie zdarzyło mi się przerwanie połączenia, jego zawieszenie, czy nawet opóźnienie. Po prostu super.

Dane techniczne
Final UX3000: słuchawki bezprzewodowe z redukcją hałasu
Kolor: antracytowy z wykończeniem Shibo
Rodzaj transmisji: Bluetooth 5.0
Chipset: Qualcomm® QCC3008
Pasmo przenoszenia: 20 Hz ~ 20 000 kHz
Obsługiwane kodeki Bluetooth: SBC, AAC, Qualcomm aptX, aptX LL
Obsługiwane profile Bluetooth: A2DP, AVRCP, HSP, HFP
Czas ładowania baterii do pełna: 2,5 godziny
Czas odtwarzania muzyki: do 25 godzin z aktywnym ANC oraz do 35 godzin bez ANC
Masa: 260 g.



Estetyczne opakowanie

Po otwarciu górnej pokrywy


To nie zestaw sushi właśnie dostarczony z restauracji, to nowe słuchawki japońskiego Final Audio...


Muszle i akcesoria owinięte folią ochronną



Twarde tworzywo sztuczne wykończone zostało marmurkową powłoką Shibo


Duże logo "final"

Pady z wegańskiej skóry


Przyciski regulacji i aktywacji ANC

Na muszli widać trzy mini-nacięcia - to osłona mikrofonu ANC

Wybieram UX3000 w ustawieniach Bluetooth odtwarzacza / streamera Astell&Kern SE200





Kilka ujęć z Astell&Kern SE200



Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe słuchawki łączyłem bezprzewodowo z czterema źródłami: smartfonem iPhone XR, tabletem iPad Air 4, przenośnym odtwarzaczem Astell&Kern SE200 oraz komputerem DELL Latitude 7390. Nie wykorzystywałem opcji przewodowej. Muzyka pochodziła z serwisów streamingowych Tidal Plus, Apple Music bądź Qobuz, a także z plików FLAC lub DSD.

Na początek zaznaczę, że przedmiotowy UX3000 to już 9. model słuchawek Final Audio, który testuję na łamach Stereo i Kolorowo (pięć modeli nausznych, w tym referencyjny D8000, a także trzy douszne). Z całą odpowiedzialnością mogę więc napisać, że dobrze znam firmowy sound Final Audio. To japońskie przedsiębiorstwo z Tokio od kilkudziesięciu lat idzie własną drogą rozwoju, badań i postępu, czasem pozostając nawet na boku głównego światowego nurtu technologicznego, ale zawsze oferując słuchawki o bardzo dopracowanym i dokończonym dźwięku. Można rzec - stuprocentowo wycyzelowanym. Nowe słuchawki bezprzewodowe UX3000, mimo że relatywnie tanie, zdają się bezwarunkowo podążać tym autonomicznym, acz wysokojakościowym tropem obranym przez Final Audio.

Słuchawki grają równym, pełnym i precyzyjnym dźwiękiem o żywym podkładzie basu, a także z fizyczną strukturą całego przekazu. To jest brzmienie dobrze rozciągnięte, łatwo odczuwalne, prawdziwe. Mocne, spójne oraz obecne. Z delikatnie podkreśloną, ciepławą średnicą, wyciągniętymi basami i ciut odsuniętymi sopranami. Detale są zaznaczone, acz nie dominujące. Optymalnie informujące o ogóle nagrań, choć nie są wygarniane z ich głębin, a raczej z powierzchniowych warstw. Uogólniane. Jednakże dźwięk całościowo jest dobrze czytelny - dokładny i zapewniający wyraźne pole sceny 3D. Muzykalny do sześcianu.

Bas jest dynamiczny i jednoznacznie odczuwalny - jest delikatnie "podciągnięty", ale w granicach słuchawkowej normy. Jest żyzny, stosunkowo głęboki oraz sprężysty - z odczuwalnym warstwowaniem, właściwymi rezonansami i zaznaczonymi wibracjami. Nieco przyciemniony, aczkolwiek spójny i zwarty. Nie dudniący, nie rozlewający się - dobrze prowadzony, okiełznany, oddychający. Bez poczucia niemiłego "kartonu" i buczenia w uszach. I bez żadnych interferencji bądź zawłaszczania pozostałych pasm przekazu. To bas harmonijny i symetryczny.

Final Audio ma swój własny sposób na niskie tony prowadząc je w dokładnych ryzach fizjologii ludzkiego narządu słuchu - i tutaj, w UX3000, taka naturalna charakterystyka także zdaje się dominować, lecz pewne suwerenne odstępstwa w postaci dodatkowej miękkości i gąbczastości występują. Są one jednak całkiem przyjazne i dobrze tolerowane. Sprzyjają swobodnym odsłuchom nadając / tworząc asekuracyjną poduszkę powietrzną przeciwko wysokiej energii wysokich oraz średnich tonów.

Przestrzeń jest wyraźnie, plastycznie i szeroko rysowana. Można nawet napisać, że jak na poziom cenowy słuchawek przestrzeń jest zadziwiająco rozbudowana i eksponowana. Fakt, raczej hermetycznie koncentruje się na pierwszych planach, drugie subtelnie zaznaczając, zaś trzecie jedynie czasem sygnalizując, ale i tak jest naprawdę nieźle. Obrazowanie przestrzenne ma optymalną lokalizację, instrumenty są wiarygodnie ogniskowane na scenie, zaś wokale są żywo rafinowane na tle ich akompaniamentu. Pomimo pewnej liniowości realnego trójwymiaru jego wirtualny obraz jest rozbudowywany, co istotnie sprzyja odbiorowi pełnej przestrzeni. Podobnie jak usłyszeniu / imaginacji właściwej i naturalnej pozycji instrumentów oraz głosów na siatce 3D.

UX3000 przykładnie oddają barwę instrumentów i wokali. Czysto, naturalnie i prawdziwie. Z właściwym bogactwem kolorów, dużym nasyceniem oraz pożądaną głębią. To barwa ekspresyjna i żywa, ale także wrażliwa na impresje i subtelności. Dobrze oddająca złożoności tonalne, ich tekstury i faktury. Co ważne, kolory podawane są bez nadmiernej metaliczności, zaś optymalne wycieniowanie środka pasma temperuje i hamuje agresywność zakresu sopranów. Taki zabieg na szczęście nie hamuje przezroczystości barw wysokich tonów, a jedynie nieco je odsuwa na tył, stawia w drugim rzędzie. Tonizuje niepotrzebną agresję.

Final Audio zastosował w UX3000 hybrydowy system redukcji szumów (ang. Hybrid Active Noise Cancelling). Obejmuje on po dwa mikrofony zamontowane na każdym nauszniku (czyli w sumie są cztery) - jeden z mikrofonów zbiera sygnał szumu z zewnętrznej części obudowy, a drugi pobiera sygnał dźwiękowy na wyjściu przetwornika wewnątrz muszli od strony ucha. Innymi słowy, aktywnie analizuje próbki dźwięku zebrane z obu mikrofonów, następnie za pomocą cyfrowych algorytmów usuwa hałas i szum otoczenia - i czyni to z wysoką wydajnością. Bardzo sprawnie i efektywnie. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się w tak stosunkowo niedrogich słuchawkach jakimi są przecież UX3000, aż tak zaawansowanego i inteligentnego systemu ANC.

To jest niesamowite, ale zainstalowany aktywny system redukcji szumów (z hybrydową metodologią ich redukcji) jedynie minimalnie ingeruje w substancję i przedmiot dźwięku słuchawek. Z bardziej intensywnie odczuwanych zmian / korekcji mogę wymienić raptem nieco kompresowaną scenę oraz lekkie przyciemnienie sopranów. Nie ma jednak tutaj zjawiska ograniczania detaliczności, cięcia sopranów od góry, utraty poczucia przestrzenności (a takie przykre przymioty zdarzają się w konkurencyjnych produktach). Muzyka z aktywnym ANC nadal jest przyjazna w odbiorze, z miłą barwą, organicznym posmakiem oraz sporą wyrazistością. Za hybrydowy system redukcji szumów zaaplikowany w UX3000 należy się japońskiemu Final Audio duże uznanie i szacunek. Złoty medal!

Konkluzja
Final UX3000 to słuchawki bezprzewodowe Bluetooth wyposażone w hybrydowy, aktywny system redukcji szumów. Japońska firma Final Audio znana jest z konstruowania bardzo zaawansowanych słuchawek high-tech, zaś model UX3000 zdaje się być doskonałą próbką tych możliwości, choć pozycjonują się na dole firmowej oferty. UX3000 oferują wzorowo dopracowany dźwięk o kompletnym charakterze, przyjaznej barwie oraz, co bardzo nietypowe w tym przedziale cenowym, rozbudowaną wirtualną przestrzenią. Sporym atutem jest również hybrydowy ANC jakby wprost przeniesiony z konstrukcji znacznie droższych, bo swa wysoką jakością wręcz zawstydza bezpośrednią konkurencję. Ode mnie nowe Final Audio UX3000 otrzymują bezwarunkową i totalną rekomendację - niedrogie, a dobre! 10/10.

Cena w Polsce - 599 PLN.



Zdjęcie ze strony Final Audio