Polpak

EIC

Rafko

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania studio 16 hertz canto, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania studio 16 hertz canto, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 czerwca 2019

Kolumny podstawkowe Studio 16 Hertz Canto One New SE



 Zdjęcia wersji standardowej monitorów Studio 16 Hertz Canto One New (z firmowej strony)


Wstęp
W maju br. opublikowałem test nowych kolumn podstawkowych Studio 16 Hertz Canto Grand New (czytaj recenzję TUTAJ), zaś dziś zamieszczam recenzję "nowych" monitorów Studio 16 Hertz Canto One New SE, czyli wersji/edycji specjalnej (One New zobacz TUTAJ).

Wersja SE, czyli Special Edition, wykonywana jest na indywidualne zamówienie. Nie ma jej w oficjalnym katalogu Studio 16 Hertz. Względem standardowej uzyskała m.in. większe pochylenie frontu skrzynek, solidne duńskie aluminiowe terminale głośnikowe (wraz z nakrętkami) Jantzen Audio oraz kondensatory Audyn Cap 400V MKP. Głośniki te zamówiłem na początku marca, po niecałych dwóch miesiącach były już u mnie w Gdyni. 

Uzupełniając informację zaznaczę także, iż kilka lat temu testowałem pierwszą wersję Canto One (czytaj TUTAJ), ale to były w zasadzie zupełne inne głośniki niż obecne. Miały odmiennie ukształtowaną płytę czołową, miały zainstalowane inne głośniki. Potem przyszła kolej na Canto One New (czytaj test TUTAJ), czyli wersję standardową tytułowych SE. Czy te obie wersje dużo różnią się od siebie? Zapraszam do lektury dalszej części recenzji.

Wrażenia ogólne i budowa
Canto One New SE zewnętrznie niewiele różnią się się od wersji standardowej. Po bliższych oględzinach można dostrzec jedynie zainstalowane inne, lepsze terminale głośnikowe (Jantzen Audio Premium) jak i minimalnie większe pochylenie frontów. Pozostałe elementy są identyczne (wewnątrz zaś zamontowano wydajniejsze kondensatory Audyn Cap 400V MKP).

Głośniki mają tradycyjne monitorowe rozmiary (32 x 18 x 26/30 cm). Pokryte są efektowną dębową okleiną malowaną na czarny mat. Świetnie to wygląda. Fronty przykryte są maskownicami montowanymi na magnesy. Dzięki temu, po zdjęciu maskownic, fronty nie są oszpecone żadnymi otworami czy wystającymi bolcami. Dodatkowo fronty zdobią srebrne tabliczki z firmowym logo "Studio 16 Hertz". Wykonanie i stolarka są perfekcyjne.

Warto podkreślić, że Canto One New to najmniejszy firmowy głośnik z tej serii przeznaczony do pomieszczeń 10 - 16 m2. Jak podaje konstruktor, pan Grzegorz Rogala: "Canto One New potrafi zagrać czysto i głośno, a także odtworzyć dynamikę orkiestry symfonicznej. Polecany wzmacniacz lampowy zbudowany w oparciu o pentody EL34".

I cytuję dalej za listem od pana Rogali: "Canto One New zbudowane są w oparciu o markowe przetworniki. Midwoofer ScanSpeak 15 W Discovery ma membranę z włókna szklanego, cewkę 32 mm, solidny 90 mm układ magnetyczny oraz kosz wykonany z aluminium. Jego średnica to 150 mm. Tweeter to jedwabna kopułka 28 mm chłodzona ferrofloidem na aluminiowym karkasie, front jest także aluminiowy. Firma produkująca ten głośnik to słynny izraelski Morel mający duńskie korzenie. Zwrotnice umieszczone są na płytce drukowanej miedziowanej i cynowanej dla uzyskania lepszej przewodności. To produkt niemieckiego Intertechnika. W środku zamontowana jest cewka na solidnym drucie 1,4 mm. Całość wyposażona jest w kondensatory Audyn Cap QS, Audyn oraz rezystory metalizowane. Zastosowane kable wykonane są miedzi beztlenowej o przekroju 1,5 mm. Wszystkie połączenia są lutowane. Nie przewiduje się wsuwek w naszych produktach. Z tyłu skrzynek umieszczono pojedyncze terminale połączeniowe. Akceptują wtyki bananowe, widełki jak i gołe kable do średnicy 6 mm. Otwór bass-reflexu znajduje się na tylnej ściance w osi głośnika wysokotonowego i ma średnicę 50 mm.

Skrzynki wykonano z MDF o grubości 19 mm na całości powierzchni. Obudowa została wykonana technologią obrabiarek numerycznych CNC, materiał łączony ma kąt 45 stopni z zamkiem. Wszelkie naprężenia w materiale będące wynikiem „pracy” drewna zostały wyeliminowane. Fornir nakładany jest na prasie na gotową skrzynkę i dalej obrabiany w procesie produkcji . To naturalny dąb, orzech, czereśnia pokryty dodatkowo podkładem/ barwnikiem. Całość wykończona lakierem odkrytoporowym półmatowym w ilości czterech warstw". Koniec cytatu.



Dostawa ze Studio 16 Hertz

Podwójny karton

Maskownice są w zestawie




Okleina to drewno dębowe barwione na czarno


Precyzyjna stolarka







Bardzo solidne duńskie terminale głośnikowe Jantzen Audio Premium

Dla przypomnienia i porównania - tył standardowej wersji Canto One New (zdjęcie własne)



Porównanie z większymi Studio 16 Hertz Canto Grand New

W dużym pomieszczeniu odsłuchowym, na standach Solid Tech


I w mniejszym pomieszczeniu, na standzie Rogoz-Audio 4QB80 (test TU)


Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe głośniki przyłączałem głównie do dwóch wzmacniaczy: Primare I35 Prisma oraz Haiku-Audio Origami 6555 SE. Używałem także swój zestaw vintage składający się z przedwzmacniacza Rotel RC-03 oraz dwóch końcówek mocy Rotel RB-03 (to mój wzmacniacz sypialniany). Głośniki porównawcze to: Studio 16 Hertz Canto Grand New, Guru Audio Junior oraz Martin Logan Motion 35XT. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10 (zestaw Rotela podłączony był przewodami Hama 2 x 2,5 mm). Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już pisałem we wstępie. Do tej pory miałem miłą możliwość testować aż dwie, kolejne wersje kolumn Studio 16 Hertz Canto One - była to pierwotna One sprzed sześciu lat oraz ulepszona One New, czyli nową wersję standardową, która różni się od tytułowej One New SE kilkoma znaczącymi elementami (jakimi? - odsyłam do rozdziału "Wrażenia ogólne i budowa"). Jednakże te kilka poprawionych elementów odmiany SE głośników dość istotnie wpływają na polepszenie dźwięku. Oczywiście, sam ogólny charakter brzmienia, jego trzon, pozostaje niezmienny. Jaki to charakter brzmienia? Odpowiedź znajduje się w następnym akapicie.

No cóż. Mogę jedynie powtórzyć swoje wcześniejsze obserwacje brzmieniowe dotyczące Canto New, albowiem są identyczne jeśli chodzi o ogólne cechy wartościujące przekaz. Konstruktor, pan Rogala, w taki sposób buduje i stroi swoje kolumny podstawkowe Canto, aby grały pozornie mocniej niż standardowo. By oddawały muzykę "całym ciałem" - by dźwięk był obfity i spektakularny (najlepszym tu przykładem są Canto Grand). Równolegle chodzi tu nie tylko o to, by dostarczać jedynie samą żywą moc i energię. Canto One nie tylko mają zapewniać mocarne brzmienie bliskie koncertowej rzeczywistości, ale równie istotne jest to, aby wyrażać brzmienie wyrafinowane i eleganckie. Zrównoważone. W rezultacie tego w przekazie dokładnie słychać dużo ingrediencji i subtelności. Dalekich i bliższych istnień tonalnych. Wyraźnie można odczuć np. delikatne szarpnięcia strun, lekkie pacnięcia miotełką w czynel, stuknięcia młoteczków fortepianu, rezonans drewnianych płytek ksylofonu, itp. To bardzo duża zaleta Canto New. Wspaniała rzecz.

Kiedy grają Canto New (przyłączone do rzetelnego wzmacniacza) w oczywisty sposób słychać szybkość i ciężar dźwięku, wybrzmienie, tłumienie i gaśnięcie nut. Czuć realną akustykę pudeł i komór instrumentów, ich powietrze, syk, drgania, etc. Jednakże powyższa szybkość i detaliczność nie mają w sobie przykrej jaskrawości czy natarczywości, bo są ciut przymglone, jakby zdystansowane. To brzmienie w stu procentach wyważone i zharmonizowane. Być może przy pierwszym kontakcie na wielu słuchaczach nie zrobi dużego wrażenia, albowiem żeby je docenić, trzeba być już osłuchanym i mieć zdefiniowane potrzeby głośnikowe jak i ciut wiedzy o tym, co rzeczywiście dobrze gra. Zaś Canto New to przykład brzmienia plastycznego i muzykalnego, bardzo zaawansowanego. Ale nie przesadzonego masą dźwiękową, choć ona istnieje w dużym natężeniu.

Co istotne, instrumenty i głosy nie są sztucznie pobudzane, brzmią naturalnie. Mają piękną barwę; mają jasno obrysowane kontury, są wyraźne i jednoznaczne. Rzetelne i namacalne. Do tych zjawisk dochodzi jeszcze kapitalna przestrzeń oraz ponad-zwyczajna stereofonia, wręcz idealna (w tym przedziale cenowym). Zjawiska stereofoniczne są precyzyjnie określane i wyjątkowo równe. Ale to normalność u głośników Studio 16 Hertz. Co tu dużo zrzędzić, trzeba to jasno napisać. W umiarkowanej cenie Canto One te cechy (naturalność, przestrzenność i stereofonia) są wręcz nieosiągalne u konkurentów, a już na pewno nie u zagranicznych. Wystarczy dobrać do nich dobry wzmacniacz (może być lampowy) i każda muzyka zabrzmi doskonale - zostanie określona oraz dopełniona niczym chromatyczne dzieło flamandzkiego mistrza malarskiego.

Na koniec istotne pytanie. Co zmienia w brzmieniu doposażenie wersji SE? Otóż dużo i niedużo. Zależy jak na to patrzeć. Jeżeli ktoś spodziewa się odmiennego charakteru brzmienia w wersji SE versus standardowej, czy znacznego jego polepszenia - to niestety będzie rozczarowany. SE to dopełnienie brzmienia, jego rafinacja i dookreślenie. Lekkie dodatkowe uplastycznienie i głębsze zaznaczenie akcentów tonalnych. Brzmienie jest trochę bardziej wyraźne, lepiej ułożone i zogniskowane. Polepsza się również separacja i rozdzielczość instrumentów, zyskują ciut na wadze, na fizycznym istnieniu. Stają się wyraźniejsze, a przez to bliższe i bardziej bezpośrednie. Żyją prawdziwszym bytem. Podobnie rzecz ma się z wokalami. Mają więcej nasycenia oraz charyzmy. Więcej efektywności.

Konkluzja
Monitory Canto One New SE to są wyjątkowo udane konstrukcje oferujące soczystość, harmonię i precyzję brzmienia. Dostarczają bardzo bezpośredni i niewymuszony dźwięk, a równolegle zapewniają wysoką kulturę prekazu i wspaniałą barwę. To zaawansowane głośniki dla koneserów wyrafinowanego dźwięku. Idealne do pomieszczeń o powierzchni około 15 m2. Polecam z czystym sercem, bo to są rewelacyjne konstrukcje!

Canto One New SE: cena w Polsce - 4 890 PLN/para (cena wersji standardowej Canto One New - 3 990 PLN/para).

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Primare I35 Prisma (test TU), Taga Harmony HTA-2500B (test TU), Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), PMC fact.8 (test TU), Xavian Jolly, Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU), a także Studio 16 Hertz Canto Grand New (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz Primare CD35 Prisma (test TU).
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: NuPrime DAC-10H (test TU), Musical Fidelity M6s DAC, iFi Pro iDSD, Questyle CMA Twelve Standard (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputer: MacBook Apple Pro.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Sensitive Sound Splash X3.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Fostex TH-909, Pioneer DHJ-X10 C (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwa sieciowa: Solid Core Audio Power Supply (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


środa, 27 sierpnia 2014

Monitory Studio 16 Hertz Canto Grand i wzmacniacz lampowy Cayin A-55 TP - zapowiedź testu

Dość długo przyszło mi czekać na niniejszy testowy set: monitory Studio 16 Hertz Canto Grand oraz wzmacniacz lampowy Cayin A-55 TP, bo prawie dwa miesiące, ale zapewniam Szanownego Czytelnika, że naprawdę było warto! Od lat jestem zachwycony rodzimą manufakturą z Tych o dźwięcznej nazwie Studio 16 Hertz, bowiem w zasadzie wszystko, co wyprodukuje nosi znamiona doskonałości - i to nie tylko pod względem dopracowania wizualnego, ale przede wszystkim pod kątem dostrojenia akustycznego. Mówiąc krótko, wszelkie kolumny z logo Studio 16 Hertz, czy to duże Minas Anor, czy niewielkie Canto, grają wybitnie - plasują się na pułapie jakościowym o wiele wyższym niż ich polska cena, o czym będę trąbił jeszcze nie raz.

Modele Canto Grand (przetworniki to Scan-Speak Discovery z membraną z włókna szklanego oraz tweeter Morel) to stosunkowo nowa propozycja Studio 16 Hertz, zostały zaprezentowane pod koniec zeszłego roku; są rozwinięciem monitorowej serii Canto, w skład której wchodzą także pozycje: Canto One, Two i Three. Wszystkie je testowałem, a jedne z nich (Canto Two) pozostały już u mnie na stałe, jako wyposażenie jednego z systemów audio, gdzie są niezwykle silną pozycją.

Natomiast dużą niespodzianką była dla mnie była informacja od właściciela Studio 16 Hertz - pana Grzegorza Rogali - iż zamierza "wziąć w dystrybucję" ofertę dalekowschodniej firmy Cayin/Spark. Co prawda dogrywane są jeszcze sprawy prawne, lecz na dzisiaj Studio 16 Hertz można nazywać oficjalnym polskim dystrybutorem oraz autoryzowanym dilerem marki Cayin. (Cała oferta wraz z krajowym cennikiem dostępna jest TUTAJ). Co ciekawe, chiński Cayin to światowa klasa jakościowa, produkuje także sprzęty dla innych uznanych marek - chociażby dla japońskich, czy holenderskich, lecz lista produktów OEM jest znacznie dłuższa...

Cayin A-55 TP jest wzmacniaczem zbudowanym w oparciu o lampy KT88, pracuje w układzie push pull, może funkcjonować w trybie triodowym (2 x 20 Wat) lub ultralinear (2 x 40 Wat); ma wbudowany także przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM. Jak widać na poniższych zdjęciach, klasa wykonania oraz design wzmacniacza A-55 TP stoją na bardzo wyśrubowanym poziomie. A jak Cayin gra wspólnie z monitorami Studio 16 Hertz Canto Grand? O tym będzie mógł przekonać się Szanowny Czytelnik za jakieś dwa tygodnie, kiedy zakończę najpierw wygrzewanie sprzętów (otrzymałem je fabrycznie nowe), a potem ostateczne testy i pisanie tekstu recenzji. Zapraszam!











Canto Grand wyposażane są w maskownice




Zworki głośnikowe Sevenrods (moje własne)

Canto Grand ustawione są na masywnych standach Rogoz-Audio 4QB80 o masie 35 kg każdy

czwartek, 2 maja 2019

Kolumny podstawkowe Studio 16 Hertz Canto Grand New

Canto Grand - przykład opcji okleiny (zdjęcie ze strony Studio 16 Hertz)


Wstęp
Na łamach Stereo i Kolorowo opisywałem nieomal wszystkie po kolei modele kolumn podstawkowych pochodzących z tyskiej manufaktury Studio 16 Hertz a prowadzonej przez pana Grzegorza Rogalę. Były to modele Canto z rozmaitymi oznaczeniami: One, One New, Two, Three, Three SE oraz Grand (czytaj recenzje TUTAJ). Niedawno pan Rogala poinformował mnie, że właśnie pracuje nad kolejną reinkarnacją renomowanego modelu Canto Grand, który otrzymał nazwę Canto Grand New (poprzednia wersja zobacz TUTAJ). Od razu więc poprosiłem o parę  głośników do testów. Przyjechały do mnie na samym początku kwietnia br. Dziś zapraszam do lektury recenzji.

Wrażenia ogólne i budowa
Przez ostatnie ponad 20 lat prowadzenia firmy Studio 16 Hertz pan Grzegorz Rogala przyzwyczaił swoich klientów do bardzo wysokiej jakości wytwarzanych kolumn; do dobrego dźwięku uzyskiwanego ze skrzynek, które w porównaniu z zachodnią konkurencją nie kosztują majątku, bo są rozsądnie wyceniane (choć najnowsze konstrukcje np. Ethos Ultimo to już duże pieniądze, ale dalej o wiele mniejsze, niż porównywalne pochodzące m.in. z Danii czy Niemiec). Kiedy kiedyś odsłuchiwałem duże podłogówki Minas Anor IIIs (czytaj mój test TUTAJ), miałem wrażenie obcowania ze skrzynkami, które dźwiękowo nawiązują do pełnej referencji, a ich cena wówczas w 2012 roku wynosiła zaledwie ...6 500 PLN. Takie jest właśnie Studio 16 Hertz.

Ponadto pan Rogala w zasadzie z każdym ze swoich klientów jest w ciągłym kontakcie - zawsze można zwrócić się do niego o jakieś ulepszenie głośników, apgrejd wnętrza czy nawet przemalowanie skrzynek lub wymianę całej obudowy. Wiem, bo sam z czegoś takiego korzystałem w pewnych skrzynkach Studio 16 Hertz. Ale wracając do głównego przedmiotu recenzji.

Nowe Canto Grand dostarczane są w sporym podwójnym kartonie. Bardzo solidnym i twardym kartonie, odpornym na wszelkie zewnętrze urazy. Skrzynki unieruchomione są w piankowych formach. (Co także jest sporym postępem w działalności Studio 16 Hertz, bo jeszcze niedawno korzystano tu z prostszych rozwiązań zabezpieczających transport głośników).

To trzeba napisać jasno. Głośniki prezentują się bardzo korzystnie - do testów otrzymałem monitory w wersji dębowego forniru barwionego na czarno. Bardzo czysto i równo położona okleina, a do tego pięknie wybarwiona z wyraźnym zaznaczeniem słojów drewna. Moje zdjęcia (patrz poniżej) nie do końca oddają to naturalne piękno, na żywo skrzynki wyglądają wręcz rewelacyjnie. Super-efektownie.

Jeśli chodzi o zmiany/poprawy w stosunku do wersji poprzedniej (czyli Canto Grand), to od razu rzuca się w oczy dość spore nachylenie frontów do tyłu - aż pięć centymetrów różnicy szczytu frontu od jego podstawy. Taki zabieg ma oczywiście wyrównywać zgodność fazową obu głośników - wysokotonowego (Morel) oraz nisko-średniotonowego (Scan Speaka serii Discovery). Na frontach zamontowano także metalowe płytki z nowym logo Studio 16 Hertz. Zaś z tyłu zauważalne są wysokojakościowe pojedyncze metalowe terminale głośnikowe (poprzednio były to dwie pary terminali).

Myślę że nie ma co tu silić się na zbytnią oryginalność, czyli na wymyślne opisy nowych Canto. Po prostu niniejszym przekazuję głos panu Rogali, który tak opisał Canto Grand New w liście skierowanym do mnie: "Po siedmiu latach od debiutu modelu kolumn Canto Grand mamy nowe jej wcielenie mianowicie Canto Grand New. Nowy model wizualnie różni się od poprzednika kilkoma cechami. Po pierwsze ścianka frontowa jest pochylona i to widać przy pierwszym kontakcie z kolumną, po drugie promień sfazowania na frontowej ściance jest szerszy, po trzecie tylny terminal to panel aluminiowy a na nim solidne złocone nakrętki w miejsce podwójnego terminala z tworzywa w poprzedniej wersji.

A co w środku? Tu również zmiany. Mamy nowe płytki drukowane miedziowane i cynowane niemieckiego producenta. Mamy ulepszoną zwrotnicę a w niej wyższej klasy komponenty takie jak cewka powietrzna niemieckiego Intertechnika nawinięta drutem o przekroju 1,4 mm2 w miejsce rdzeniowej poprzedniej wersji kolumn. To nadal kondensatory polipropylenowe, poliestrowe i metalizowane rezystory.

Przetworniki pochodzą od Morela (wysokotonowy) oraz Scan Speaka (nisko-średniotonowy). Wysokotonowy to miękka tekstylna membrana, ferrytowy pierścień magnetyczny oraz aluminiowy front panel. Midwoofer to seria Discovery, aluminiowy kosz, membrana z włókna szklanego a jego zaciski są złocone.

Skrzynka Canto One New to MDF grubości 19 mm, posiada wewnętrzne wzmocnienie, fornir to dąb barwiony na czarno. Wykończenie lakier półmat satyna. Kolumny posiadają maskownice, tradycyjnie mocowane za pomocą magnesów neodymowych. Kolumny dostarczane są w podwójnym opakowaniu, a same kolumny w solidnych 40 mm opakowaniu z pianki poliuretanowej. Gwarancja 24 miesiące". Koniec cytatu.

Dane techniczne
Pasmo przenoszenia: 48 - 25 000 Hz (+/-3 dB)
Moc nominalna/muzyczna: 110/170 W
Zalecana moc wzmacniacza: 20 - 180 W
Impedancja: 4 Ohm
Efektywność: 89 dB
Wymiary: 36 x 21 x 27,5 /32,5 cm
Masa jednej sztuki: 7,2 kg.


Podwójny karton

Głośniki opatulone są pianką poliuretanową


Skrzynki dodatkowe zabezpieczone są folią




Do testów otrzymałem skrzynki w naturalnej dębowej okleinie barwionej na czarno - piękna rzecz!



Na górze wysokotonówka od Morela; na dole Scan Speak serii Discovery

Logo "Studio 16 Hertz"


Zbliżenie na Scan Speak serii Discovery

Głośnik wyskotonowy to izraelski Morel

Na tylnej ściance, na górze - duże otwory tuneli bass-reflexów

Pojedyncze terminale głośnikowe, ale wysokiej jakości





Canto Grand New postawiłem na szwedzkich podstawach Solid Tech Radius


Nowe Canto Grand napędzałem głównie dwoma wzmacniaczami: szwedzkim tranzystorowym Primare I35 Prisma oraz polskim lampowym Haiku-Audio Origami 6550 SE


Wrażenia dźwiękowe
Canto Grand New przyłączałem głównie do dwóch wzmacniaczy: Primare I35 Prisma oraz Haiku-Audio Origami 6550 SE. Głośnikowe przewody połączeniowe to XLO UltraPLUS U6-10. Porównawcze głośniki podstawkowe to: Guru Audio Junior oraz Martin Logan Motion 35XT. Podstawki do głośników to szwedzkie Solid Tech Radius Stand (zobacz TUTAJ). Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Poprzednią wersję Canto Grand New, czyli Canto Grand (czytaj test TUTAJ), testowałem około cztery i pół lat temu, nie mogę więc napisać, że porównywałem je bezpośrednio. Trochę tu czasu jednak minęło. Ale że miałem wówczas je dość długo u siebie, sporo z ich dźwięku pamiętam (zapamiętałem). O samym porównaniu technicznym obu edycji napisałem już wcześniej, ale dla porządku rzeczy powtórzę. Jak same głośniki pozostały identyczne (Morel na górze i Scan Speak Discovery na dole), tak zmiany w Grand New dotyczą nachylenia frontów do tyłu - to aż pięć centymetrów różnicy szczytu frontu od jego podstawy. Zaś z tyłu zauważalne są wysokojakościowe pojedyncze metalowe terminale głośnikowe (zamiast dotychczasowych podwójnych, ale nieco gorszej jakości). Ulepszono także zwrotnicę. Owe zmiany konstrukcyjne w dużym stopniu wpływają na brzmienie Canto Grand New, o czym za chwilę.

Pan Grzegorz Rogala tak konstruuje i stroi swoje kolumny podstawkowe, aby grały obfitym i spontanicznym dźwiękiem o dużym rozmachu, ale jednocześnie nie pozbawione były ani głębi tonalnej, ani wyrafinowania. Zarówno poprzednie, tak i obecne Canto Grand to granie skalą przywodzące kompaktowe kolumny podłogowe (tytułowe głośniki Studio 16 Hertz mają 36 cm wysokości przy około 30 cm głębokości). Sporo tu muzycznej masy, dużo energii i mnóstwo zawiesistej substancji brzmienia. Średnica jest bardzo rozbudowana względem esencjonalności i amplitudy grania, zaś basy mocne i energetyczne. Bardzo głębokie i rozciągnięte. Nasączone stuprocentową muzyką po same brzegi. Jednocześnie cały przekaz jest harmonijny, bardzo transparentny i czysty jak łza - a do tego przyjemnie rozdzielczy i nieźle selektywny.

Uderzenie i szybkość basów są na tyle optymalne, by wiarygodnie oddawać takie instrumenty jak kontrabas, gitara basowa czy nawet saksofon i klarnet basowy. Może nie jest to przekaz gigantyczny lub atomowy, ale niskie tony generowane przez skrzynki Studio 16 Hertz zasługują na sporą pochwałę. Nawet organy brzmią okazale i soczyście, choć oczywiście duże kolumny zrekonstruują je lepiej. Niemniej jednak ogólna jakość niskich tonów w wartościach bezwzględnych jest bardzo dobra, o ile nie wyśmienita. Dużo tu sprężystości, spójności i efektywności. Owszem, niskie są ciut podgrzane, ale nie znacząco dla całościowej naturalności przekazu. Są łatwe w odbiorze, komfortowe - nawet na dłuższą metę, a do tego nie są w ogóle napastliwe. Nie dominujące. Korespondujące z pozostałymi zakresami - ze śpiewną górą i z miąższystą, acz ciepławą średnicą.

Uwagę zwraca zaawansowany sposób, w jaki Canto budują przestrzeń, jak szeroko i głęboko jest ona definiowana, a także jej wysoka skala skonkretyzowanej precyzji. Instrumenty i wokale są punktowo rozkładane na scenie. Mają bardzo wyraźnie obrysowane kontury, bogaty kontent oraz stoją precyzyjnie zogniskowane w przestrzeni. Definicja i znaczenie holografii w przypadku Canto Grand New jest w pełni uprawniona i stricte profesjonalna. Dawno nie słyszałem aż tak trójwymiarowej głębi w dobrze znanych mi utworach jak np. Pink Floyd ("Time", "Comfortably Numb" lub "Hey You") czy kapitalnie dźwiękowo dookreślonych i skadrowanych gitar Becka (na albumie "Morning Phase" z 2014 roku). Rewelacja.

Ułuda przestrzenności jest doskonale wysublimowana i wydestylowana. Dlatego też nie dziwota, że skrzynki głośników całkowicie "znikają" z pomieszczenia odsłuchowego, natomiast poszczególne dźwięki lekko i swobodnie odrywają się od ich krawędzi. Zaś scena pozorna rozciąga się szerzej niż one rozstawione na podłodze. O jakiś metr, a nawet półtora na oba boki. Z kolei stereofonię można bez kozery nazwać perfekcyjną. Pierwszorzędnie wyważoną i symetryczną do kwadratu.

Tytułowe głośniki dobrze się komunikują zarówno ze wzmacniaczem tranzystorowym (u mnie to przede wszystkim był Primare I35 Prisma, a potem Hegel H160) oraz lampowym (Haiku-Audio Origami 6550 SE i Line Magnetic LM-845IA). To naturalny dźwięk bez cienia fałszu, z wyjątkowo obszerną dynamiką, mocnym uderzeniem, drobiazgową selektywnością i bogatą barwą (o której mógłbym zresztą napisać osobny poemat). Z bliską i daleką głębią tonalną, fascynującą przestrzenią i plastyczną artykulacją. Odsłuchy wszelkich instrumentów akustycznych i towarzyszącym im wokalom (lub nie) to w pełni sensualny seans na pograniczu hipotetycznej baśniowości.

A jakie są tu słabsze strony - być może zapyta Czytelnik? Otóż mocne rockowe grania na Canto Grand New mogą mieć (i mają) mniej pazura i ostrości. Blachy mniej odczuwalnego metalu, większe bębny pozostają bez rozwiniętego pełnego rozmachu i silnego bitu. Czy to wada? Ależ skąd! To immanentna cecha głośników podstawkowych, a tytułowe i tak nieźle dają radę w tej kategorii.

Konkluzja
Co tu dużo podsumowywać? Kolumny podstawkowe Studio 16 Hertz Canto Grand New to są rewelacyjne konstrukcje w swojej cenie. Zarówno pod względem zastosowanych materiałów do budowy, samego wykonania, jak i oczywiście - brzmienia. Brzmienia charyzmatycznego, dużego, barwnego oraz nad zwyczaj przestrzennego. Rekomendacja na 5/5!

Cena w Polsce - 6 590 PLN (cena za parę, w komplecie znajdują się maskownice).

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Line Magnetic LM-845IA (test TU), Primare I35 Prisma, Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Audiovector SR 3 Avangarde (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU), a także Pylon Audio Pearl 27 (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Primare CD35 Prisma.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), NuPrime DAC-10H (test TU), S.M.L.S. M8A (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Audiokultura Iskra 1.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), HiFiMAN HE5se (test TU), MrSpeakers Aeon Flow Closed (test TU), Pioneer DHJ-X10 C, MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwa sieciowa: Solid Core Audio Power Supply (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).