MIP Sp. z o.o.

Polpak

niedziela, 7 marca 2021

PMC cor, wzmacniacz zintegrowany



Trzy zdjęcia ze strony Professional Monitor Company Ltd.

 

Słowo "cor" w łacinie oznacza serce.

Wstęp
Warszawski dystrybutor EIC Sp. z o.o. przysłał mi na testy wzmacniacz zintegrowany o nazwie PMC Cor (pisany oryginalnie jako "cor", zobacz TUTAJ i TUTAJ). W tej informacji nie byłoby nic nadzwyczajnego (bo przecież wzmacniaczy zintegrowanych na świecie jest całe multum), gdyby nie jeden fakt. Nietypowe jest to, że wzmacniacz ten został od początku do końca wyprodukowany przez brytyjskiego potentata z dziedziny budowy ...kolumn głośnikowych. Tak, te litery nazwy PMC to nic innego jak dobrze znany brytyjski Professional Monitor Company Ltd. (zobacz TUTAJ)! Czyli producent słynący z wytwarzania genialnych głośników używanych dla potrzeb stricte profesjonalnych, ale też do użytku domowego hi-fi. Bardzo intrygująca rzecz.

Oczywiście, PMC od początku istnienia (rok 1991) buduje różne wzmacniacze, ale zazwyczaj były one umieszczane w kolumnach głośnikowych (tzw. głośniki aktywne) - z początku w produktach profesjonalnych, a potem także z przeznaczeniem dla home audio. Oprócz wzmacniacza cor, PMC ma także w ofercie wzmacniacz zintregrowany typowo studyjny - to model Power 2400 (zobacz TUTAJ), czyli monofoniczna końcówka mocy. Wieść gminna niesie, że PMC przetransferował kilka ciekawych rozwiązań technicznych z Power 2400 do tytułowego cor...

Gwoli kronikarskiego obowiązku. Już kilkukrotnie na blogu Stereo i Kolorowo opisywałem głośniki renomowanej firmy PMC - były to trzy różne monitory: PMC DB1 Gold, PMC Twenty5.2 czy PMC Twenty.21, ale także duże podłogówki PMC fact.8. Wiem więc na pewno, że przedsiębiorstwo PMC konstruuje znakomite głośniki - a jak jest z ich firmowym wzmacniaczem? Zapraszam do niniejszej lektury.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz dostarczany jest w dużym pudle, w którym unieruchomiony i chroniony jest grubymi piankowymi formami. I dodatkowo owinięty jest w foliowy worek. Na wierzchu piankowych form umieszczony został biały kartonik. Wewnątrz znajduje się przewód zasilający, pilot zdalnego sterowania, trzy bateryjki do pilota,  białe, bawełniane rękawiczki, gwarancja producenta oraz instrukcja obsługi. Jest jeszcze klucz imbusowy (? - nie wiem do czego służący).

Design wzmacniacza to osobny temat. I rozległy. Można by z tego materiału napisać pracę magisterską, a nawet sklecić doktorat. Ale dość żartów! Muszę jednak szczerze przyznać, że "czegoś" takiego jak PMC cor jeszcze w życiu u siebie nie miałem. Wzmacniacz ma bardzo nietypową fizis, acz intrygującą. I na swój sposób piękną, choć bardzo nawiązującą wprost do lat 80-tych XX wieku. Obudowa na trzech bokach (razem z frontem, ale bez pleców) ma zainstalowane jakby radiatory - wystające cztery grube poziome żebra z aluminium (albo cztery rowki, jak kto woli). Gdzieś wyczytałem, że PMC projektując COR wzorował się na wintadżowym Playstation 2. Ale taka żłobiona dookoła obudowa oprócz niewątpliwej oryginalnej ozdoby, ma także spełniać swoją konstytucyjną funkcję, czyli odprowadzać ciepło z wnętrza wzmacniacza. 

Z kolei górna pokrywa jest płaska. Płaściusieńka. To gruba aluminiowa płyta przykręcona kilkoma wkrętami do obudowy. Płyta ta ma wymalowany duży napis "PMC 25". Ta liczba oznacza oczywiście 25-lecie przedsiębiorstwa PMC, bo zostało one założone w 1991 roku, zaś wzmacniacz cor został wypuszczony na rynek w zamierzchłym 2017 roku. Na lekko spóźniony jubileusz ćwierćwiecza. 

Na frontowym "ożebrowaniu" wkomponowane są wszelkie regulatory i przyciski. Bardzo pomysłowo i oryginalnie. Po prawej stronie umieszczono duże pokrętło głośności, w miejscu, w którym "żebra" wycięto pod obrys owej gałki. Pokrętło jest aluminiowe, płaskie. Ma wbudowaną małą białą diodę, która to wskazuje położenie gałki (a więc i poziom aktualnej głośności). Tuż obok gałki znajduje się wyjście słuchawkowe 6,35 mm (ponoć cor ma bardzo dobry tor słuchawkowy).

Mniej więcej po prawej stronie (patrząc od centralnego miejsca "frontu") zainstalowano trzy suwaki rodem wprost z konsoli mikserskich - są one wkomponowane pomiędzy poziome "żebra". Odpowiadają one za (od góry do dołu): balans kanałów, regulację wysokich tonów i regulację niskich tonów. W przypadku ustawienia ich w pozycji neutralnej (lub "0") pali się odpowiednia biała dioda (trzy diody umieszczone na trzech kolejnych trzech "żebrach"), zaś w przypadku odstępstw od pozycji neutralnej - diody zmieniają kolor na czerwony. Co istotne, wszystkie trzy suwaki są zmotoryzowane, czyli można sterować balansem i regulować tony za pośrednictwem pilota zdalnego sterowania, a suwaki godnie przesuwają się w rowkach w lewo bądź w prawo. To rozwiązanie żywcem przeniesione ze świata profesjonalno-studyjnego.

Idąc dalej z opisem panelu frontowego. Po prawej stronie suwaków piętrowo umieszczono trzy przyciski (w głębi rowków). Odpowiadają one za aktywację trybu mono, wyciszenie (mute) oraz funkcję "by-pass" ("by-pass" odcina regulację wysokich i niskich tonów). Po włączeniu przycisku zapala się właściwa mu biała dioda. Regulacje te są dostępne także z poziomu zdalnego sterownika. W lewym, górnym roku (w pierwszym rowku patrząc od góry) zainstalowano kolejnych sześć identycznych przycisków. Pięć z nich służy do wyboru źródła (cztery wejścia analogowe RCA i jedno XLR), a szóste aktywuje tryb "Direct". Pod nimi, na dolnym "żebrze" znajdują się odpowiednie im białe diody.

W dolnym, lewym rogu zamontowano stosunkowo duże podświetlane "okienko" z napisem "PMC". To sensoryczny włącznik zasilania. Kiedy wzmacniacz jest w trybie uśpienia, napis pali się na czerwono-pomarańczowo, a w trybie gotowości - na biało. Rewelacyjnie to wygląda! (tuż obok sensora zasilania umieszczono "oko" podczerwieni).

Plecy wzmacniacza są najbardziej konserwatywnym jego miejscem. Tu już nie ma żadnych ekstrawagancji. Są tu zamontowane normalne gniazda - ale wyłącznie analogowe, cor nie ma wbudowanego DAC-a. Zresztą przedwzmacniacza gramofonowego także nie. Po lewej stronie umieszczono parę wejściowych gniazd symetrycznych XLR, zaraz potem, w dwóch rzędach, sześć par gniazd RCA. Cztery pierwsze z nich to gniazda wejściowe, piąte to wyjście z pozycji przedwzmacniacza (pre-out), zaś szóste to wejście typu "direct-in". Po prawej od centralnej osi zamontowano dwie pary terminali głośnikowych, a na skrajnej prawej stronie gniazdo zasilania IEC zintegrowane z komorą bezpiecznika. Zaraz obok znajduje się centralny włącznik zasilania.  

Jak podaje PMC Ltd.: "COR to zintegrowany, w pełni analogowy, wzmacniacz stereo o mocy wyjściowej 2 x 95 W/8 Ω i 2 x 140 W/4 Ω. Do jego konstrukcji wykorzystano najnowocześniejsze elementy pochodzące z urządzeń profesjonalnych. Po wielu testach różnych topologii wzmacniacza powstało urządzenie całkowicie przezroczysty akustycznie, cechujący się nieprawdopodobną szczegółowością i precyzją w budowaniu sceny stereofonicznej. Wielką wagę przyłożono do eliminacji negatywnego wpływu na jakość dźwięku jakie ma zjawisko interferencji częstotliwości radiowych".

Specyfikacja techniczna
Moc wyjściowa przy 8 Ω 95 W
Moc wyjściowa przy 4 Ω 140 W
Maksymalne wzmocnienie 15 dB
Kontrola barwy +/- 10 dB
Pasmo przenoszenia 20 Hz - 20 000 Hz +0/-0,2 dB
5 Hz - 80 kHz +0/-1 dB
Impedancja wejściowa (wejście niezbalansowane) 25 kΩ
Impedancja wejściowa (wejście zbalansowane) > 14 kΩ
Zniekształcenia harmoniczne 0,001% przy 1 kHz < 0,005%, 20 Hz - 20 kHz, 80 kHz zakres pomiarowy
IMD < 0,001% SMPTE
Maksymalny poziom wejściowy 5,5 Vrms
Maksymalny poziom wyjściowy 10 Vrms
Wymiary (S x W x G) 432 x 87,5 x 401 mm
Masa 12,00 kg




Doskonały sposób pakowania


Akcesoria


Kosmiczny design!


Trzy suwaki - regulacji balansu, wysokich i niskich tonów; wszystkie zmotoryzowane

Przyciski selekcji źródeł wkomponowane zostały w "żebra"

100% aluminium

Podświetlone logo PMC to w rzeczywistości sensoryczny włącznik zasilania

Tył urządzenia

Proszę zwrócić uwagę na numer seryjny - to "No 000004"!


Porównanie z dzielonym wzmacniaczem YBA Genesis

PMC 25


Zmotoryzowane suwaki działają też z pozycji zdalnego sterowania (regulację wysokich i niskich tonów można dezaktywować stosownym przyciskiem "by-pass") 

Podświetlane logo PMC to miły akcent na "groźnym" obliczu frontu

I na koniec robocik z La Palma

Rzut okiem na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza PMC cor przyłączałem przede wszystkim podłogowe kolumny AudioSolutions Overture O305F, ale także Living Voice Auditorium R3. Przewody głośnikowe to w każdym przypadku Cardas Clear Cygnus 2 x 3 m. Wzmacniacze porównawcze to zintegrowany Creek Voyage i20 oraz dzielony YBA Genesis PRE5A/A6. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu. 

Po przypięciu głośników, źródła (streamer Rose RS150) i włączeniu wzmacniacza od razu musiałem przyznać, że PMC cor to wyjątkowo mocarny i ultra-wydajny zawodnik. Już po niewielkim odkręceniu potencjometru pokazuje na co go stać i co potrafi. Gra w sposób bardzo energetyczny i rozbudowany. Atletycznie i ekspansywnie nawet już nie do kwadratu, a do sześcianu. Oj, nie bierze jeńców! Jakby amplifikacji dźwięku nie dokonywały klasyczne tranzystory a elektrownia atomowa, która dysponuje nieograniczoną wydajnością prądową (oczywiście, elektrownią jakoś odpowiednio zminiaturyzowaną, aby zmieściła się w obudowie). 

To bardzo intensywne zjawisko realnej "ściany dźwięku" albo fali uderzeniowej. Można je odczuć szczególnie po wejściach XLR, na RCA jest mniej natężone, ale również o energii równej eksplozji broni jądrowej. Jakieś 5 kiloton w równoważniku trotylowym. Przy czym nie jest to (za przeproszeniem) chamskie granie "na twarz", bo choć krytycznie bezpośrednie, to również głęboko wysublimowane. Potrafiące zadbać o godny cyzelunek detali, rafinację tonów i ogólną elegancję brzmienia. Cor umie bezceremonialnie uderzyć dźwiękiem z dużą siłą przebicia, ale jest również w stanie opatulić uszy milusim łkaniem lub aksamitnym motylkiem. Taki to z niego dwubiegunowy typ, jak nie przymierzając - dr Jekyll i mister Hyde.

Aby jakoś dostosować głośność wzmacniacza do racjonalnej, czyli takiej nadającej się do zwykłego użytkowania, obniżyłem poziom wyjściowy w streamerze Rose RS150 do 80% wolumenu. Wówczas dopiero mogłem poczuć co naprawdę potrafi brytyjski cor, a jego potencjał jest wprost fenomenalny. (Ale nie ma co się dziwić tej ekstremalnie wysokiej energii grania, przecież ten wzmacniacz ma rodowód stricte profesjonalny! - na pewno z powodzeniem nagłośni i ze 100 m2 sali balowej. Albo i znacznie większy metraż).

Wzmacniacz pomimo że dysponuje potężnym dźwiękiem (i ogromną potencjalną energią podskórnie przyczajoną, gotową na sygnał do spożytkowania), to jest całkowicie tonalnie neutralny, pozbawiony własnego charakteru. Nie barwi, nie ociepla, nie oziębia, nie pogrubia, nie osładza i nie rozwleka nagrań (Ale nie jest w żadnym stopniu kliniczny bądź techniczny!). Po prostu je znakomicie amplifikuje bez dokładania im żadnych sygnatur czy właściwości. Tylko tyle i aż tyle - ale należy pamiętać, że taka umiejętność jest cechą najlepszych wzmacniaczy. Jest pożądana i oczekiwana. Z drugiej strony zwolennicy grania ocieplonego czy pogrubionego (lub tzw. lampowego) mogą nie odnaleźć się w stylistyce brzmieniowej PMC. Tak to już jest w hi-fi. Wszystkich gustów jednym urządzeniem się nie zadowoli, na szczęście oferta w świecie audio-stereo jest bardzo szeroka. Jest z czego wybierać. 

Cor umiejętnie uwidacznia tekstury instrumentalne i wydobywa na powierzchnię sporą ilość szczegółów. Odsłania wymiary, detale i dużą scenę dźwiękową - ale czyni to w bardzo spójny i wciągający sposób. Ujmuje słuchacza soczystym, wręcz esencjonalnym przekazem i wzorową organizacją w pokazywaniu struktury poszczególnych dźwięków. Te jego cechy z powodzeniem można nazwać wybitnymi - PMC wzorcowo oddaje brzmienie instrumentów (szczególnie  akustycznych, ale paradoksalnie i elektronicznych) - ich autentyczną barwę, przyrost natężenia, głębię struktury i agogikę. Wszystko. 

Wiele pozytywnego można również napisać o stereofonii i zjawiskach przestrzennych. Scena jest rozległa - szeroka i mocno rozciągnięta w głąb. Źródła pozorne ogniskowane są precyzyjnie, do tego poziomu, że nie ma się najmniejszego problemu z wiarygodną lokalizacją poszczególnych instrumentów lub ludzkich głosów. Dużo można by o tym powiedzieć, ale sądzę, że nie ma po co. PMC bardzo dobrze sobie radzi i ze stereofonią, i z rozkładem przestrzennym.

Na koniec tradycyjne pytanie - z jakimi głośnikami zgra się optymalnie tytułowy wzmacniacz? To pytanie stawiam jedynie pro forma, bo odpowiedź jest oczywista. PMC niechybnie zagra z każdym głośnikiem - z monitorem, z kompaktowym i bardzo dużym. Myślę że nawet gigantycznymi skrzyniami Vox Olympian by zatrząsł niczym młody dzik rosłym dębem. Ale już na poważnie - cor ma w sobie tak duże pokłady energii oraz wielką chęć do grania, że wydaje się, iż bez problemu napędzi i wysteruje z 95% światowej populacji głośników. Konstruktorzy PMC tworząc go na pewno brali pod uwagę, że będzie musiał współpracować z ich firmowymi głośnikami PMC, a te, jak powszechnie wiadomo, nie są łatwe do optymalnego wysterowania. To są silne robocze konie, które do pracy potrzebują dużą dawkę pożywienia i paliwa, zaś PMC cor takie bezsprzecznie zapewnia. I to bez najmniejszych oznak zmęczenia. Bo to jest wyczynowy wzmacniacz!

I już na ostateczny finał - PMC cor wyposażony jest w znakomite wyjście słuchawkowe (6,35 mm). Nie słuchałem na nim zbyt długo, ale to, co usłyszałem budzi duże uznanie i przynosi satysfakcję. Podpinałem tu przede wszystkim referencyjne słuchawki Meze Empyrean - i to był bardzo dobry dźwięk! Dlatego tymi niniejszymi kilkoma zdaniami podkreślam, że cor ma wyjście słuchawkowe godne uwagi i eksploracji.

Konkluzja
PMC cor to brytyjski wzmacniacz zintegrowany klasy wyczynowej high-fidelity. Bezkompromisowy, mocarny i żywiołowy. Ma niesamowitą chęć do grania, ale to granie choć atletyczne oraz wysoce energetyczne, to głęboko wyrafinowane i doskonale ułożone. Neutralne i przejrzyste do fantastycznego stopnia. Ale należy podkreślić - to wzmacniacz z gatunku "kochaj albo rzuć". Można w nim zakochać się aż do szaleństwa, można odrzucić ze względu na jego bezgraniczną dźwiękową neutralność. Stawiam więc tezę, że PMC cor to urządzenie dla prawdziwych znawców i tych, którzy wiedzą, czego szukać w brzmieniu. Dla mnie ów wzmacniacz to była spora przygoda, która pokazała sens muzyki i jej autentyczne oblicze. Wzięte wprost z profesjonalnego studia nagrań.

Cena w Polsce - 24 000 PLN.

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: YBA Genesis PRE5A/YBA Genesis A6 (test TU), Creek Voyage i20, Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i AudioSolutions Overture O305F (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU) i Creek Voyage CD.
Odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini (test TU), Audiolab 6000N Play (test TU), Volumio Primo (test TU), Rose RS150, Rose RS201E i CocktailAudio N25 (test TU).
DAC-i: NuPrime DAC-10H (test TU), Audio Analogue AAdac (test TU), S.M.S.L. M400 (test TU), SPL Phonitor One d, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: Dell Latitude 7390 i MacBook Apple Pro.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Musical Fidelity M6x Vinyl (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy Bluetooth: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Meze Empyrean (test TU) i MTX Audio iX3BT (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentarz będzie oczekiwać na moderację

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...