Polpak

EIC

Rafko

niedziela, 13 marca 2016

Interkonekt Perkune Audiophile Cables 2 m. - zapowiedź testu

Kilka dni temu, właściciel i konstruktor Perkune Audiophile Cables, pan Paul Goodwin, przesłał mi z Litwy swój najnowszy interkonekt RCA do odsłuchów. To łączówka Perkune Audiophile Cables z linii Audiophile o długości 2 metry (zobacz TUTAJ). Dlaczego długość przewodów wynosi akurat 2 metry? Otóż Paul ma na ten temat własną hipotezę, którą można streścić w następujący sposób.

"Długość nowego przewodu oferowana jest jako dwa metry, a to dlatego, że łączówki dwumetrowe wydają się znacznie lepsze niż interkonekty metrowe. Paul przeprowadził wiele prób z firmowymi kablami w odniesieniu do optymalnej długości kabla połączeniowego. Uznał, że dwa metry długości pozwalają usłyszeć dużo więcej muzyki". 

I tyle. Pozostaje tylko podłączyć dwumetrowy interkonekt do systemu audio hi-fi i rozpocząć odsłuchy. Póki co, wpiąłem najnowsze Perkune Audiophile Cables 2 m. pomiędzy przedwzmacniacz gramofonowy Trilogy 906 (bo równolegle właśnie przeprowadzam jego odsłuchy i testy), a wzmacniacz Audio Analogue Puccini Anniversary. Gramofon to Nottingham Analogue Horizon z wkładką MM Ortofon 2M Black. Zapraszam do lektury testu interkonektu Perkune na początku kwietnia br.









sobota, 12 marca 2016

Słuchawki Krüger&Matz Prestige Home (KM0891)



Wstęp
Pierwszy mój kontakt ze słuchawkami Krüger&Matz miał miejsce jeszcze w zeszłym roku, bowiem niedawno opisywałem model KM 665 (czytaj test TUTAJ). Nie są to słuchawki stricte audiofilskie, ale warto na nie zwrócić uwagę, gdyż wykonane są solidnie, oferują ciekawy, choć podkoloryzowany dźwięk, a co najważniejsze nie kosztują majątku, bo około 300 PLN. Po ich teście zwróciłem się z prośbą do ich producenta - firmy Lechpol spod Warszawy, o udostępnienie kolejnej pary, tym razem najnowszych Prestige Home.

Wrażenie ogólne i budowa
Słuchawki Krüger&Matz Prestige występują w dwóch odmianach: przeznaczonej do gier (czyli tzw. gamingowe) Prestige Game (KM0890) oraz adresowane do słuchania w domu Prestige Home (KM0891). Odróżnia je jedynie fakt, iż te pierwsze mają wbudowany mikrofon w jedną z muszli oraz rozdwojony na końcu przewód z dwoma wtykami (do mikrofonu i do wyjścia słuchawkowego). Pozostałe parametry są identyczne.

Prestige Home dostarczane są w dość sporym pudełku wykonanym z ekologicznego kartonu. Na nim na czarno nadrukowane są podstawowe informacje o słuchawkach, etc. Estetycznie to wygląda. Wewnątrz, w dwóch specjalnych formach wyłożonych gąbkami, spoczywają słuchawki. W opakowaniu jest jeszcze skrócona instrukcja obsługi i gwarancja. To wszystko. Brak etui transportowego, czy nawet woreczka. Nie ma także adaptera na duży wtyk.

Prestige Home prezentują się raczej tradycyjnie. Dwie duże muszle bezpośrenio połączone podwójnym pałąkiem ze stali nierdzewnej. Pałąk pokryty jest złotawą, metaliczną farbą. Pod nim umieszczono regulowaną opaskę osiadającą na czaszce słuchacza. Opaska wyposażona jest w mechanizm autoregulacji, służą temu dwa elastyczne paski wszyte po jednej stronie do opaski pod pałąkiem, a z drugiej do muszli. Muszle to duże (szerokie i głębokie) miseczki z czarno-złotego tworzywa sztucznego. (Nie mają poziomej regulacji, o czym za chwilę). Od zewnątrz mają efektowne wytłoczenia/grille. W zewnętrzny ich pierścień, spod którego widać złotą powierzchnię, nałożony jest czarny plastikowy grill. Zaś wewnętrzny pierścień zakryty identycznym grillem to wentylacja przetwornika. Należy przyznać, iż owa spora porcja złotego koloru dość odważnie wygląda, ale granica tandety nie zostaje przekroczona.

Pady wykonane są z grubych poduszek pokrytych miłą w dotyku czarną ekologiczną skórą. Obszycie padów i ich jakość są bez zastrzeżeń. Lewa muszla wyposażona jest w niewielkie pokrętło wzmocnienia głośności. Można dzięki temu nastawić np. smartfon na maksimum głośności, a regulacji wzmocnienia dokonywać właśnie tym pokrętłem. Niegłupi pomysł.

Do lewej muszli doprowadzony jest przewód słuchawkowy o długości 230 cm. Przewód ten przytwierdzony jest na stałe, nie można go odpiąć, by przypiąć np. inny, krótszy. Przewód pokryty jest czarnym tworzywem przypominającym gumę. Kabel nie skręca się samoistnie, nie mikrofonuje, choć wygląda tak sobie. Przewód zakończony jest metalowym złoconym wtykiem zintegrowanym ze sprężynką ochraniającą końcówkę przewodu łączącego się z wtykiem. Niefortunnie część chwytna wtyku jest dość szeroka, uniemożliwi to zamocowanie wtyku w wąskich gniazdach wielu urządzeń lub otworów pokrowców smartfonów, etc. Konektor wtyku pokryty jest warstwą prawdziwego złota.

Ergonomia
Niestety, ergonomię słuchawek Prestige Home można ocenić co najwyżej na stopień dostateczny. Jak sam mechanizm regulacji pałąka jest precyzyjny, bo pasek pod pałąkiem dobrze dopasowuje się do kształtu i rozmiaru czaszki słuchacza, tak regulacja pozioma muszli jest niedostateczna. Bowiem regulacji poziomej w ogóle tu nie ma! Po prostu nakłada się słuchawki na głowę i uszy, pasek pod pałąkiem osiada na czaszce, lecz muszle nie dopasowują się do krzywizny uszu. Pozostają w jakimś dziwnym skręcie. Jedynie, co można uczynić w takim przypadku, to próbować przesuwać pałąk do przodu czaszki licząc na lepsze dopasowanie muszli do uszu. Jednakowoż po pewnym czasie powyższe ułożenie męczy, staje się niewygodne. Trudno, więc uznać Prestige Home za specjalnie ergonomiczne, a tym bardziej za komfortowe w użytkowaniu. Czarę goryczy przepełnia również przewód słuchawkowy, nieodpinany, nie wymienny, a liczący sobie dziwną długość 230 cm. Ani to długość dla domowych odsłuchów, gdzie zazwyczaj to 300 cm, ani mobilnych, przy rutynowych 120 - 150 cm.

Dane techniczne
Rodzaj: Słuchawki nauszne
Technologia: Przewodowe
Mikrofon: Nie
Materiał: Tworzywo sztuczne
Kolor: Czarny/złoty
Rozmiar głośnika: Ø 50 mm
Napęd: Głośnik dynamiczny
Pasmo przenoszenia: 20 ~ 22 000 Hz
Impedancja: 32 Ohm
SPL (Sound pressure level): 110 dB (SPL/V)
Kabel: 230 cm
Wtyk: Jack 3,5 mm, pozłacany


Estetyczny karton

Najważniejsze parametry techniczne nadrukowane są na tyle pudła

Solidne opakowanie

Metalowy wtyk z pozłacanym konektorem

Na górze muszli widoczne jest pokrętło wzmocnienia siły głosu

Wentylowane muszle; grille wykonane są tworzywa sztucznego


Słuchawki podłączone do wzmacniacza Cayin C5; źródło to smartfon Samsung z serwisem Tidal HiFi


Wrażenia dźwiękowe
Słuchawki przyłączałem przede wszystkim do przenośnego wzmacniacza/DACa Cayin C5 DAC oraz kilku smartfonów, ale także do wzmacniaczy stacjonarnych typu Audezee Deckard, Olasonic Nano-UA1 i Divaldi AMP-01. Słuchawki porównawcze to AKG K545, Final Audio Design Pandora Hope VI oraz Sennheiser PX100 i Koss PortaPro. Pełna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

W rozdziale poświęconemu ergonomii napisałem, że Prestige Home niestety nie należą do najwygodniejszych i podtrzymuję tę opinię. Jednak po przyłączeniu ich do źródła okazuje się, że jak mało są wygodne, tak równolegle dysponują naprawdę przyzwoitym dźwiękiem. To brzmienie zaskakująco detaliczne, wypełnione masą, a jednocześnie dobrze ułożone – harmonijne. Żadne z pasm nie dominuje, stoją w równym szyku i porządku, nawet basy karnie są zdyscyplinowane i punktualne. Mają dużą moc i niezłe rozciągnięcie, ale nie dominują jak w innym modelu Krüger&Matz, wspomnianym KM 665. Niskie tony są sprężyste i atakujące, ale są dobrze ułożone. Proporcjonalne.

Opisywane słuchawki dobrze organizują przestrzeń, a dodatkowo jest ona całkiem nieźle napowietrzona. Innymi słowy, budowana scena jest nie tylko wyraźna, z łatwo rozpoznawalną lokalizacją instrumentów, ale jest także nasycona głębią oraz pogłosami. Instrumenty nie kleją się do siebie, są selektywne, mają dobrą strukturę oraz solidną substancję. Usłyszenie wielu szczegółów nagrań nie jest problemem, choć droższe słuchawki czynią to precyzyjniej i wiarygodniej.

Średnica jest wystarczająco klarowna, aby pokazać pełnię piękna ludzkich głosów, ich złożoność i teksturę. Ponadto wszelkie instrumenty koncentrujące się w tym paśmie przedstawiane są bezpośrednio i autentycznie, bez większego podkolorowania, czy ocieplenia. Brzmienie średnicy bliskie jest naturalnemu, co można uznać za spory plus, dużą zaletę Prestige Home. W związku z powyższym każdy gatunek muzyki brzmi przekonująco i autentycznie, przyjaźnie. Generalnie rzecz biorąc, Krüger&Matz reprezentują więcej niż przyzwoity poziom brzmieniowy, choć bardzo zaawansowanym nazwać go nie można. To rzetelny dźwięk poziomu około-budżetowego.

Powyższy dźwięk byłby jeszcze wyższej jakości, gdyby muszle wraz z padami miały szansę precyzyjniej leżeć (i przylegać) do uszu. Brzmienie byłoby bliższe i wyraźniejsze, nie uciekałoby na boki.

Konkluzja
Słuchawki kosztują około 400 PLN nie jest to więc mało. W tej cenie nabywca otrzymuje estetycznie i nowocześnie, solidnie i z niezłej jakości materiałów wykonany produkt. Design wyważony, ale przepleciony złotymi ozdobnikami, które najpewniej nie każdemu przypadną do gustu. Ergonomia stoi na mało zadowalającym poziomie – auto-regualcja pałąka jest optymalna, lecz brak jest mechanizmu dopasowywania muszli w poziomie. W rezultacie muszle leżą na uszach „jak chcą”. Miłą rekompensatą niewygody użytkowania słuchawek jest ich zaskakująco dobry dźwięk. Mocny i soczysty, ale wyjątkowo urodziwy i dobrze ułożony. Harmonijny i spójny, z niezłą przestrzenią i przyzwoitą panoramą stereo. To brzmienie żywe i bogate, choć nie stricte high-fidelity. Pozytywnie budżetowe.

Cena w Polsce – 399 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audio Analogue Puccini Anniversary, Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Avcon Avalanche Reference Monitor (test TU), Triangle Esprit Antal EZ (test TU), AudioSolutions Overture O203F (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Musical Fidelity MX-DAC (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Asus Pro P43E i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Egg-Shell Prestige PS5 (test TU), Trilogy 906 i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Audeze LCD-3 (test TU), Meze 99 Classics (test TU), Krüger&Matz Prestige Home, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Audeze Deckard (test TU), Cayin C6 DAC (test TU), Taga Harmony THDA-500T (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Olasonic Nano-UA1 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU). Seria XLO UltraPLUS.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki Sevenrods Speaker Jumper.



czwartek, 10 marca 2016

Przedwzmacniacz gramofonowy Musical Fidelity MX-VYNL - zapowiedź testu

Już jest. Wreszcie dotarł, bo spodziewałem się go jeszcze na początku stycznia. Niestety, silne światowe zapotrzebowanie na solidnie zbudowany i dobrze wyceniony analogowy produkt zrobiło swoje. Polski dystrybutor Rafko musiał poczekać, więc i ja również. Wydawało się, że w audio hi-fi jest spora nadprodukcja i ciasnota, a tu proszę - kolejka i reglamentacja!

Tym produktem oczywiście jest najnowszy brytyjski przedwzmacniacz gramofonowy firmy Musical Fidelity, czyli Musical Fidelity MX-VYNL. Niedawno opisywałem inny produkt serii MX, a mianowicie świetny przetwornik c/a Musical Fidelity MX-DAC (czytaj TUTAJ).

Jak można przeczytać na firmowej stronie:
"Musical Fidelity MX-VYNL to w pełni zbalansowany, uniwersalny przedwzmacniacz gramofonowy z najwyższej półki. Urządzenie jest przystosowane do współpracy z praktycznie każdą wkładką gramofonową typu MM i MC. Obok tradycyjnych złącz RCA Musical Fidelity wyposażył nowy produkt w swoją specjalność - autorskie w pełni zbalansowane złącza XLR, dzięki czemu do MX-VYNL można podłączyć dwa gramofony jednocześnie.

MX-VYNL jest owocem wieloletniego doświadczenia brytyjskiej firmy, której założyciel i prezes, Anthony Michaelson, nie kryje swojej pasji do analogowego brzmienia. Przedwzmacniacz oferuje szerokie możliwości współpracy z wkładkami gramofonowymi. Duży potencjometr umieszczony po prawej stronie służy do wyboru wielkości impedancji w przypadku wkładek MC oraz impedancji dla wkładek MM. W przeciwieństwie do wielu konkurencyjnych urządzeń MX-VYNL pozwala na wygodną regulację tych ustawień podczas odsłuchu. Dzięki temu można niemal dowolnie eksperymentować w poszukiwaniu optymalnego brzmienia swojego zestawu.

Urządzenie korzysta również z regulacji RIAA, która pozwala na osiągnięcie wyjątkowo precyzyjnych wyników przenoszenia powyżej 80 kHz. Tak wysoki poziom może brzmieć nierealnie, ale szerokie spektrum korekcji umożliwia jednocześnie jak najlepsze dostrojenie częstotliwości powyżej 20 kHz. Wyjątkowo niski poziom szumów oraz bardzo duża tolerancja napięciowa sprawiają, że jest to świetny partner dla nawet najbardziej wymagających wkładek, zdolny swoim brzmieniem usatysfakcjonować najbardziej wymagających koneserów analogowego brzmienia."

Niezła laurka, ale warto wiedzieć, że MX-VYNL korzysta z rozwiązań i topologii najwyższego firmowego modelu Nu-Vista. Nie pozostaje więc nic, jak tylko wypróbować powyższy sprzęt we własnym systemie. Zastosuję dwa gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką MM Ortofon 2M Black oraz Clearaudio Emotion z wkładką MC Goldring Legacy. Najpierw użyję wzmacniacz Audio Analalogue Puccini Anniversary, a potem Audia Flight FL Three S. Kolumny to Avcon Avalanche Reference Monitor na zmianę z Triangle Esprit Antal EZ. Okablowanie XLO UltraPLUS oraz AirTech. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.



Dwa powyższe zdjęcia ze strony Musical Fidelity






wtorek, 8 marca 2016

Przewody XLO UltraPLUS: interkonekty UP-1A-1M i głośnikowe U6-10



Wstęp
Amerykańska firma XLO Electric w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia działalności, czyli produkcji wysokogatunkowych przewodów hi-fi audio, co szeroko jest przez nią dokumentowane na Facebooku. Została założona w USA w 1991 roku przez znanego projektanta kabli - pana Rogera Skoffa. Nigdy, do tej pory, na Stereo i Kolorowo nie opisywałem jej wyrobów, choć zawsze mnie ciekawiły. Uznałem, iż najwyższy czas to zmienić, a impulsem do działania była właśnie owa 25. rocznica. Zatelefonowałem więc do polskiego dystrybutora marki – firmy Polpak z Warszawy, z prośbą o przygotowanie jakiegoś interesującego setu. W środę zadzwoniłem, a w czwartek, czyli  następnego dnia, przewody miałem już u siebie. Cóż za sprawna i szybka logistyka!

Do testów otrzymałem dwa przewody z firmowej średniej serii UltraPLUS – to interkonekty UP1A-1M i głośnikowe U6-10, gdzie ostatnie symbole w nazwach „1M” i „10” oznaczają nic innego jak długość kabli. „1M” to jeden metr interkonektów, a  „10” to sześć stóp głośnikowych, czyli 3,05 metra. Bardzo pomysłowa i precyzyjna nomenklatura.

XLO Electric
Już napisałem, że XLO Electric zostało założone przez pana Rogera Skoffa dokładnie 25 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Dziś główna siedziba znajduje się w mieście Markham w stanie Ontario w Kanadzie, a równoległe amerykańskie biuro w Kalifornii, także w Ontario, ale tym razem to nazwa miasta. XLO jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych firm audio specjalizujących się w przewodach hi-fi. Przez wiele lat wypracowała sobie bardzo rzetelną markę wśród melomanów, a także swój indywidualny sound, który najlepiej streścić następującymi słowami: „żywy i energetyczny przekaz oparty na muzykalności i melodyjności, okraszony naturalnym kolorytem brzmienia”.

XLO szczyci się, że jej przewody stosowane są praktycznie na całym świecie, nawet w jego najdalszych zakątkach. W prywatnych domach sułtana Brunei i premiera Malezji, ale przede wszystkim u profesjonalistów takich jak studia Lucasfilm Ltd. i Sony Pictures. Są używane również przez samego Stevena Spielberga. Można je znaleźć jako podstawowe narzędzie pracy przez muzyków, laboratoria uniwersyteckie i inżynierów dźwięku na całej ziemi. A co najważniejsze - przewody XLO od lat stanowią punkt odniesienia, swoisty "wzorzec" dla wielu recenzentów audio pracujących dla specjalistycznych magazynów.

Obecnie XLO wytwarza szeroki asortyment przewodów audio: głośnikowe, interkonekty, cyfrowe i sieciowe. Pogrupowane są w kilku seriach – od najniższej HT, poprzez średnie UltraPLUS, wyższe Reference 3, aż do topowych Singature 3. Są dostępne jako kable w szpulach, na metry lub gotowe odcinki konfekcjonowane różnymi typami wtyków. W 2003 roku XLO Electric przejęło inną firmę kablarską Ultralink, znaną przede wszystkim z produktów budżetowych. Ekskluzywną linią przedsiębiorstwa jest marka Argentum Acoustics by XLO Electric/Ultralink (zobacz TUTAJ).

Czytelnika zainteresowanego bardziej szczegółowym opisem firmy XLO Electric odsyłam TUTAJ, gdzie znajduje się interesująca o niej prezentacja w PDF.

Cały katalog XLO Electric w języku polskim dostępny jest TUTAJ.

Wrażenia ogólne i budowa
Przewody dostarczane są w bardzo eleganckich i estetycznych opakowaniach z błyszczącego kartonu o barwie jasnofioletowej-różowej. Pudelka zamykane są na klapkę mocowaną do jednego z boków za pośrednictwem magnesowych przyczepów. Z kolei wykonanie samych przewodów i wtyków przedstawia jakość galanteryjno-jubilerską. Są bardzo ładne, by nie napisać, że piękne, co w przypadku kabli nie jest zbyt często spotykane.

Jak można przeczytać na firmowej stronie:
„UltraPLUS 1A firmy XLO to najnowsza, najbardziej zaawansowana wersja oryginalnych i bardzo popularnych interkonektów ze stajni XLO serii Ultra ™ wykorzystujących geometrię typu "Field-Balanced" nie wymagającej ekranowania. Przewód ten pozwoli usłyszeć Ci więcej i przez co poczujesz się bardziej związany z muzyką niż kiedykolwiek wcześniej!  Dla znawców tematu - jest wprowadzeniem do okablowania hi-end grupy XLO. Jest znany z doskonałej jakości prezentacji dźwięku, wysokiej klasy tonalności i dynamiki”.


Geometria interkonektu typu "Field-Balanced"


Warto uzupełnić, iż w interkonektach UltraPLUS zastosowana geometria „Field-Balanced” w znaczący sposób różni się od tradycyjnej, gdzie zazwyczaj centralna żyła gorąca biegnie w środku przewodu i jest szczelnie opatulona zewnętrznymi płaszczami i plecionkami drugiej żyły oraz ewentualnie ekranu. W XLO czegoś takiego nie ma. Wnętrze zajmuje kanał z tworzywa sztucznego (czyli elastyczna plastikowa rurka), który opleciony jest na zewnątrz krzyżującymi się naprzemiennie warkoczami żył dodatnich i ujemnych. To nietypowe rozwiązanie pozwala wyeliminować ekrany ochronne, bowiem zewnętrzna plecionka balansuje transmisję sygnału audio. Ponadto oprócz walorów czysto technologicznych, owe warkocze mają walory estetyczne. Ładnie to wygląda. Zastosowane przewodniki to monokrystaliczny rdzeń miedziany z monowłókien PC-OCC. Natomiast wtyki RCA są wykonywane ręcznie; są niskoindukcyjne, pokryte 24 karatowym złotem.

Z kolei przewody głośnikowe XLO UltraPLUS U6-10 to dwie żyły (10 AWG). Wyposażone są w pseudo-przypadkową, opatentowaną odmianę geometrii typu Litz. Przewodnik  to beztlenowa miedź klasy 4N (czystość 99,994%). Dielektryczna izolacja wykonana  jest z oryginalnego teflonu (DuPont). Kabel zaopatrzony jest we wtyki 8 mm; mogą to być bezpośrednio pozłacane miedziane szpadelki lub wtyki bananowe.









W środku - certyfikat autentyczności z hologramem




Pozłacane wtyki interkonektu


Zbliżenie na geometrię interkonektu typu "Field-Balanced"







Solidne złocone wtyki typu "banan"


XLO UltraPLUS U6-10 przyłączone do kolumny Triangle Antal Esprit EZ; zworki to Sevenrods Speaker Jumper

Te same przewody podłączone do kolumny Avcon Avalanche Reference Monitor; zworki to Triangle Electroacoustique


Rzut oka na system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Podłączyłem przewody głośnikowe XLO UltraPlus U6-10 pomiędzy kolumny Triangle Esprit Antal EZ a wzmacniacz Pathos Classic One MKIII, natomiast interkonekty XLO UltraPLUS 1A-1M zainstalowałem pomiędzy wspomnianym wzmacniaczem Pathos, a przetwornikiem Musical Fidelity MX-DAC i rozpocząłem odsłuchy. Później przepiąłem kable głośnikowe do wzmacniaczy Hegel H160 i Audia Flight FL Three S, a kolumny wymieniłem na AudioSolutions Overture O203F, potem na Avcon Avalanche Reference Monitor. Z kolei interkonekty XLO przyłączyłem do przedwzmacniacza gramofonowego Trilogy 906. Gramofon to oczywiście Nottingham Analogue Horizon z wkładką MM Ortofon 2M Black. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Opisywane przewody XLO UltraPLUS nie są najtańsze, ale nie kosztują także majątku. W bezwzględnych wartościach audiofilskich wycenione są przyzwoicie, ale nie ocierają się nawet o granicę high-endu. A jednak grają pierwszorzędnie. Najkrótszą charakterystyką ich brzmienia jest przede wszystkim wspaniała szybkość transmisji, spora otwartość, słyszalna rozbudowa pasm częstotliwości, doskonała podbudowa i kontrola tonów niskich, a przede wszystkim bardzo atrakcyjne obrazowanie średnicy. Średnie tony są plastyczne, naturalne oraz wysycone masą, okraszone energią. Są śpiewne i melodyjne. 

To w stu procentach muzykalny dźwięk, czyli taki, który nie narzuca się, nie forsuje swojego charakteru, a podporządkowuje się naturalnym umiejętnościom trójkąta: źródło – wzmacniacz – kolumny. Niejako uzupełnia je, czyni pełnowartościowymi, zabiega o ich konsonans. eliminuje nerwowość. W rezultacie przekaz ma stricte fizjologiczne cechy, jest organiczny, a przede wszystkim – homogeniczny i strukturalny. To jest atrakcyjny styl grania, który od razu musi przypaść do gustu temu, kto lubuje się w pięknie muzyki, a niekoniecznie pragnie każde nagranie dogłębnie analizować. XLO dbają o ogół, wygładzają zmarszczki, likwidują opuchliznę, pudrują znamiona, ale nie zaglądają wścibsko do środka, nie są lupą powiększającą. Ubarwiają i ocieplają, lecz nie krzywdzą, nie osuszają brzmienia. Szlifują i polerują dźwięk. Katalizują.

Nie wiem jaką XLO Electric dysponuje tajemną technologiczną receptą, lecz należy stwierdzić, że jego przewody grają nie tylko przyjaźnie, ale również symbiotycznie i synergicznie. Niezależnie gdzie je przyłączyć i podłączyć, to zawsze zapewniają rytmiczny i spójny dźwięk okraszony ogładą i swobodą, rozmachem i przestronnością przy jednoczesnym braku ingerencji w naturalne brzmienie instrumentów oraz tembru wokali. Współbrzmią z wieloma wzmacniaczami i kolumnami – i to w zasadzie z każdej kategorii cenowej. Tych tańszych nie zapiaszczają i nie wyostrzają, te średnie traktują jak równorzędnego i dojrzałego partnera, zaś tych droższych nie rozświetlają i nie ograniczają. XLO UltraPLUS chyba tylko nie nadają się do najdroższych systemów, ale z pozostałymi od razu dochodzą do porozumienia, są wobec nich koncyliacyjne. Wystarczy wetknąć wtyki w odpowiednie gniazda, i już. Muzyka gra. Jest energia, jest dynamika, jest masa, jest struktura. To brzmienie kompletne. Dokończone.

A wady? Jakie wady mają kable XLO UltraPLUS? Stroną ujemną jest to, iż są bardzo popularne i rozpoznawane na świecie, więc chętnie kupowane, pożądane. A to jest woda na młyn dalekowschodnich kopistów i podrabiaczy. Dlatego należy uważać na liczne podróbki XLO, nie kupować ich okazyjnie na serwisach typu AliExpress, bo można nadziać się na błyszczący falsyfikat. Najlepiej nabywać XLO od renomowanych sprzedawców lub bezpośrednio u dystrybutora. Wówczas ma się pewność zakupu oryginału „Made in USA”.

Dla niektórych odbiorców walorem ujemnym opisywanych XLO może być ich mniejsza dbałość o widoczność subtelności brzmienia i mniejsze wyrafinowanie tonalne. Na szczęście XLO Electric ma w ofercie takie kable, które to potrafią uczynić. Niestety, kosztują już znacząco więcej niż przewody serii UltraPLUS.

Konkluzja
Przewody głośnikowe i interkonekty XLO Electric serii UltraPLUS to zaawansowany projekt, bardzo solidny montaż oraz nadzwyczaj estetyczne wykonanie. Owszem, nie jest to high-end, ale XLO mają bezsprzecznie przyjemny charakter dźwięku, przyjazny dla uszu oraz dla aparatury audio hi-fi - zdrowy w fizjonomii, atletyczny w wyrazie. To przewody, które zapewniają dźwięk dopełniony, kompletny i muzykalny. Trudno na nich się zawieść, bowiem łatwo przystosowują się do układu: źródło – wzmacniacz – kolumny. Są jego komplementarnym uzupełnieniem, który nie tylko spajają (co oczywiste), lecz przede wszystkim doskonale udźwiękowiają. Czego chcieć więcej? Polecam z czystym sercem.

XLO UltraPLUS UP-1A-1M – cena w Polsce 1 420 PLN.
XLO UltraPLUS U6-10  - cena w Polsce 2 950 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audio Analogue Puccini Anniversary, Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Avcon Avalanche Reference Monitor (test TU), Triangle Esprit Antal EZ (test TU), AudioSolutions Overture O203F (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Musical Fidelity MX-DAC (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Asus Pro P43E i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Egg-Shell Prestige PS5 (test TU), Trilogy 906 i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Audeze LCD-3 (test TU), Meze 99 Classics (test TU), Krüger&Matz Prestige Home, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Audeze Deckard (test TU), Cayin C6 DAC (test TU), Taga Harmony THDA-500T (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Olasonic Nano-UA1 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU). Seria XLO UltraPLUS.
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki Sevenrods Speaker Jumper.